4.8.13

"Przed wschodem słońca". Czy warto wysiąść z tego pociągu?

Lubię filmy, które mają ciekawy scenariusz i niebanalne dialogi, nawet jeśli niewiele się w nich dzieje. Dlatego chętnie wracam do "Before sunrise". Znacie na pewno ten film. Pociąg na trasie Budapeszt -Wiedeń. Francuzka i Amerykanin. Noc spędzona na włóczeniu się po ulicach stolicy Austrii, zupełnie nieplanowana. I rozmowy. Rozmowy. Rozmowy... 

Wierzę w magię takich spotkań - krótkich, ale ważnych. Niekoniecznie w sensie miłosno-romantycznym, żeby była jasność. Powiem Wam, że brakuje mi rozmów o czymś. Siedzę często w większym gronie, zastanawiając się, co tam robię? Ludzie się przekrzykują, robią dużo szumu o nic. Wyczuwam sztuczność, brak zainteresowania drugim człowiekiem. Czasem pytam, trochę z przekory o plany, marzenia, pomysł na życie. Zbyt często temat nie zostaje podjęty. Dlatego tak cieszą mnie spotkania - krótkie, ale inspirujące. W drugiej części filmu czyli "Before Sunset", blisko 10 lat później Jessie mówi do Celine, że tę noc spędzoną w Wiedniu pamięta lepiej niż wiele lat, które przeżył później. Ja też mam w pamięci takie spotkania.  3 dni w Londynie, które dały mi tak wiele, pomimo, że był to jedyny dany nam wspólny czas. Dni, które nauczyły mnie, aby cieszyć się tym, że znów mogę wstać rano, że słyszę - muzykę  i śpiew ptaków, że widzę barwy, które mnie otaczają, że czuję obecność serdecznego człowieka. Albo 1 noc na lotnisku, kiedy okazało się, że dwoje ludzi może wiele godzin przegadać o wszystkim wszystkim i niczym, śmiać się i czarować, aby potem bez żalu powiedzieć "goodbye", wiedząc, że kontynuacja znajomości zabiłaby urok chwili. A także kilka dni w Lizbonie, gdy oszołomiona okazaną mi dobrocią obcych osób zrozumiałam, że nie mogę tego zostawić dla siebie, że trzeba się tym dobrem podzielić. I małe spotkania z nastolatkami, którzy nie mieli powodu by cieszyć się czymkolwiek a cieszyli się wszystkim. Staram się korzystać z każdej szansy, aby poznać kogoś nowego i inspirującego. Lepiej zaryzykować i się rozczarować niż nie zaryzykować wcale. Tych szans żałuje się mocniej, naprawdę. Wcale nie tak dawno temu, wiele tysięcy kilometrów od domu, w upalny dzień. Ja i trzy osoby, których towarzystwo było mi co najmniej obojętne. Zero wspólnych tematów do rozmowy, a jednak znaleźliśmy się w tym miejscu, o tej porze, razem. I pojawił się On - przybysz z dalekiego kontynentu, z wielkim plecakiem i jeszcze większym uśmiechem na twarzy. Zadał kilka pytań, nieco zagubiony, bo dopiero wylądował, a to miejsce było jednym z wielu punktów na jego długiej liście. Dopiero co zakończył semestr nauki w Europie, gdzie był na wymianie i postanowił, że zacznie zwiedzać. Zaproponował, aby napić się czegoś zimnego, pogadać. Reszta nalegała, aby już wracać. Nie lubiłam tego miejsca, nie czułam się bezpiecznie i nie chciałam wracać sama. Byłam jednak tak bardzo ciekawa tego człowieka, jego historii... Niestety poddałam się i odjechałam. Nie wiem kim był i co miał mi do powiedzenia i odczuwam wielki żal, że nigdy się nie dowiem. Po co to piszę? Nawet nie wiem. Oglądając kolejny raz "Przed wschodem słońca" pomyślałam po prostu, że warto w życiu podejmować ryzyko i wysiąść z pociągu, jeśli czujemy, że warto. Co Wy na to?

14 komentarzy:

  1. Si, Si :^) .. warto było wysiąść z tego pociagu by spotkać kogoś inspirującego i warto było wsiąść do tego pociągu tych 3 filmów :^).. czuję, że każdy z nas ma takich kilka dni i nocy w życiu, które ważą tyle co lata i dekady lat .. a spoglądając na Julie i Ethan'a sprzed 20 lat .. są tacy piękni i młodzi ale w 20 lat póżniej wyglądają jeszcze bardziej interesująco :^))
    pozdrawiam bardzo ciepło

    OdpowiedzUsuń
  2. "Siedzę często w większym gronie, zastanawiając się, co tam robię? Ludzie się przekrzykują, robią dużo szumu o nic." - bardzo często to odczuwam... Dialogi, które nic nie znaczą, ludzie, którzy tkwią w stagnacji i nie wykraczają myślami poza codzienność... Warto szukać ciekawych rozmów, osób, miejsc... Takie spotkania potrafią odmienić życie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. aj...piękny post Ajko. Zgadzam się z tobą w 100%. Też brakuje mi takich głebszych rozmów. Mam wrażenie, że w dzisiejszych czsach każdy jest tak bardzo zajęty sobą, swoją pracą, karierą, że podczas spotkń towarzyskich te tematy zdominowały całkowicie, głebsze rozmowy. Szczerze mówiąc to chyba właśnie w podróży, jest największa szansa na taką rozmowę, z kimś kogo nie znamy, kogo spotykamy przypadkowo...moze wlasnie w tym tkwi problem. Ze osoby, z ktorymi spotykamy sie na codzien znamy od podszewki, znamy ich marzeenia...choc...w sprawie marzen, to odnioslam wrazenie, ze ludzie maja ich coraz mniej...albo nie maja w pgole...chyba pragnienia staly sie zbyt latwo dostepne...i przychodza niektorym na tyle latwo, ze nie zdaza sie przobrazic w marzenia...

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywiscie, ze warto, zeby odpowiedziec na Twoje pytanie. Co do calego tekstu, podpisuje sie obiema rekami i nogami. Niestety to chyba naprawde przede wszystkim brak zainteresowania drugim czlowiekiem, no i brak zainteresowania w ogole czymkolwiek. Z moich obserwacji wynika, ze jedyne pytania blakajace sie w glowkach wielu to, co zrobic na obiad albo jakie opony kupic do samochodu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawa i piękna recenzja. Wszystkie 3 części filmu bardzo mi się podobały .
    Może będzie czwarta ?

    JK

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzadko zdarza się osoba, z którą można naprawdę porozmawiać. Z większością osób tylko gadam o niczym. Jest jednak na tym świecie jedna taka osóbka, którą nazywam moją duszą i z którą nawet milczy się najlepiej. A film uwielbiam. Muszę "Przed północą" jeszcze obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny wpis. Choć jestem młoda ( 21) również odczuwam brak 'przyzwoitych ' rozmów.
    Dlatego też często uciekam w książki gdzie czasem znajduję dialog między ludźmi, którego zwyczajnie zazdroszczę... Doceniam 'przypadkowe' ( podobno nic nie dzieje się przypadkiem) spotkania i krótkie rozmowy. Zdarza się choć szkoda , że tak rzadko..

    OdpowiedzUsuń
  8. W podróży można spotkać wiele sympatycznych osób i po zamienieniu kilku słów mieć wrażenie, że zna się tę osobę już od dawna. Pociągowo - lotniskowo - samolotowe znajomości są niewymuszane, w wielu przypadkach kończą się na tym jednym spotkaniu, więc i ludzie są bardziej szczerzy do rozmów, bardziej otwarci, pozbawieni sztuczności i udawania...Bo co mi szkodzi "uzewnętrznić" się przed obcym skoro nasze drogi rozejdą się zaraz...Też mam o tym posta w przygotowaniu bo jeśli chodzi o mnie to kilka takich "podróżniczych" znajomości trwa do dziś.

    OdpowiedzUsuń
  9. I jak tu nie stwierdzić, że życie jest po prostu piękne. Warto z niego korzystać. Zrezygnować czasami z planów i zrobić coś spontanicznie. Takie momenty zapadają w pamięć, nawet jeśli przez to straciliśmy okazję spotkania z królową Elżbietą. Dlatego tak bardzo kocham podróże. Są one po prostu szczere, a przez to tak magiczne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie napisałaś :)
    Zgadzam się w całej rozciągłości.
    Czyli widziałaś już "Przed północą"?

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeden komentarz juz napisalam, ale zaginal gdzies po drodze... Mysle, ze warto wysiasc z pociagu, a czasem zostac przypadkowo wyrzuconym, co by sie za dlugo nie zastanawiac;). Mysle tez, tak jak Addicted to Passion, ze ludzie nie maja teraz marzen, bo o czym tu marzyc, jak wszystko mozna kupic? Zyjemy szybko i byle jak, nawet nie zdajac sobie sprawy z tego, ze cos nam ucieka.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kilka razy "wysiadłam z pociągu". Była magia, inspiracja, fascynacja. W kilku przypadkach nie skończyło się na jednej rozmowie, a tak powinno było się stać.Kolejne rozmowy, spotkania i niestety zderzenie z rzeczywistością okazało się bardzo brutalne. Wydaje mi się, że często idealizujemy tego typu spotkania; dajemy pochłonąć się magii chwili. Gdy wiemy, że pewnie nie będzie nam dane spotkać się już nigdy, wszystko jest inne, jakby bardziej atrakcyjne od zwykłych spotkań na kawie z koleżankami. Niestety mam kilka doświadczeń, że "codzienność", albo "dostępność na codzień" odbierają wiele z tej magii. Mimo wszystko nie przestanę wysiadać z pociągu. Choćby były iluzją, krótką odskocznią od codzienności, chcę marzyć przez te kilka chwil, chcę mieć w życiu tą nutkę szaleństwa. Chcę inspirować i szukać inspiracji. Chcę się wzruszać i rozmawiać o życiu przy wschodzącym słońcu.

    Piękny tekst, Ajka. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń

TOP