19.8.13

Warszawa jak z Bajki, czyli dlaczego nie jestem ponurakiem?

Wpis miał być po prostu o urokach Warszawy w ostatnich dniach lata, ale ktoś postanowił wpłynąć na moje plany. Chciałam na wstępie zaznaczyć, że cieszę się z każdego e-maila, który od Was dostaję, chętnie odpisuję i proszę o więcej!  Nie oczekuję, że zawsze będą to miłe słowa, liczę się z krytyką, ale to, co miałam okazję przeczytać w piątek, zaskoczyło mnie bardzo. Jeden z (byłych) Czytelników postanowił poinformować mnie, że mój blog nie ma NIC wspólnego z rzeczywistością.
. W pierwszej chwili mnie zatkało a później już mocno zaintrygowało, więc zaczęłam czytać dalej...
Dowiedziałam się, że świat nie jest taki przyjemny, słodki i kolorowy jak na moich zdjęciach i że mniej zorientowane osoby są skłonne pomyśleć, że Warszawa, Poznań czy Paryż są barwnymi, przyjemnymi miastami, a wcale tak nie jest! A ja pokazuję tylko to, co ładne, zamiast być obiektywna i dorzucać także to, co brzydkie i odpychające.
Żyjemy w czasach, kiedy dookoła nas panuje nieład, smutki i dramaty wylewają się z każdej gazety czy wiadomości w TV. Niewiele mediów ma dla nas dobre wieści, próżno szukać miłych i barwnych akcentów. Ludzie lubią ponarzekać, powykrzywiać twarz, prawić sobie małe złośliwości.
Mnie także spotyka każdego dnia wiele nieprzyjemności, w życiu bywa różnie, ale nie odwracam się od krzywdy wyrządzanej słabszym - dzieciom czy zwierzakom, dostrzegam te dobre i złe strony codzienności, wiem, ze miód nie leje się nam na głowę,  że medal ma dwie strony a każde miasto co najmniej dwa oblicza, z czego jedno mdłe.
Dlatego właśnie blog jest moją ucieczką. Od smutku, od deszczu w sercu i za oknem, od przykrości ze strony innych ludzi, od problemów. Od dawna staram się szukać tych jasnych stron każdej sytuacji, czerpać radość z prostych rzeczy, doceniać co jest ważne: że chodzę, mówię, słyszę, widzę. Nie każdy ma ten przywilej. Dlatego korzystam z tego każdego dnia. Katując ukochane płyty, słuchając szumu wiatru i śpiewu ptaków, po raz kolejny oglądając filmy które koją zmysły, ciesząc się zimną wodą w ciepły dzień, smakiem dobrego posiłku, życzliwością okazywaną przez osoby mijane na ulicy.
I dlatego chodząc po każdym mieście, szukam tego co w nim piękne i kolorowe. Chcę Wam pokazywać świat, który pociąga, inspiruje i zachwyca. Bez szarości, bez przeciętności a przede wszystkim bez krytyki i niezadowolenia. Zawsze powtarzam, że nie ma miejsc brzydkich, trzeba po prostu poszukać ich dobrych stron, bo zawsze takie są! I nie zamierzam tego zmieniać, tylko dlatego, że ktoś uważa, że pokazuję świat w krzywym zwierciadle - dopóki jest wykrzywiony w pozytywną stronę, tak zostanie!
Dziś zabieram Was na spacer po Warszawie, którą im jestem starsza lubię coraz bardziej. W miniony czwartek wybrałam się na spacer. Zaczęłam od ul. Hożej, gdzie w Krowarzywa zamówiłyśmy dwa wegańskie burgery (jaglanex i cieciorex), które były pyszne! Następnie piechotą, testując wytrzymałość mojej zdrowiejącej stopy ruszyłam Chmielną i Nowym Światem w kierunku Starego Miasta, skąd jak zwykle ulicą Piwną przeszłam w kierunku rynku Nowego Miasta a potem parku fontann.
Był to spacer pełen słońca i kolorów, co widać chyba na zdjęciach. Dużo różu, trochę jak z bajki dla grzecznych panienek. Ale też zieleń i wszystkie odcienie beżu. Następnie pojechałam na plac Wilsona, odwiedziłam park w którym nie byłam od  lat i dowiedziałam się, że Wesoły Kierowca naprawdę istnieje! Wita i żegna swoich pasażerów, zagaduje ich przez głośnik, żartuje, opowiada obok czego przejeżdża, a tymi drobnymi gestami wywołuje promienny uśmiech na zmęczonych twarzach. To cudowne, że niektórzy potrafią wkładać serce w każdą pracę, umilając czas sobie i innym. A mógłby przecież zatrzaskiwać pasażerom drzwi przed nosem i czerpać z  tego wielką satysfakcję. Ale ja chcę pisać o tych pozytywnych wzorcach, nawet jeśli komuś się nie podoba, że przemilczam bylejakość i brak serdeczności.
Na koniec dnia spotkałam się z dawno niewidzianą Osobą w Podróżniku na ulicy Felińskiego, w zaciszu małych, białych domków otoczonych drzewami. Było tak spokojnie, tak dobrze. I takich chwil w życiu szukam, na takie czekam, te są dla mnie ważne i o nich właśnie będę pisać licząc, że chcecie czytać o tym co piękne!

51 komentarzy:

  1. A mnie Twoje zdjecia się podobają i nie pomyśłałabym, ze w Warszawie są tak ładne miejsca :) I jednak fajnie jest czytać czy oglądać właśnie TAKIE miejsca, bo dookoła nas nie zawsze jest przyjemnie. A Twoje fotki i cieszą oczy i sprawiają, że chce się zwiedzać!
    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tego samego zdania... nawet jak jakieś miejsce mi się nie podobało i o tym na blogu wspominam, nie widzę potrzeby żeby pokazywać zdjęcia tego, co mi się nie podobało :)

      Usuń
  2. "Mniej zorientowany", czyli kto? Ktoś, kto nie wychodzi na ulicę, nie czyta gazet, nie słucha radia, nie rozmawia z rodziną i znajomymi? Dookoła za wiele jest już smutku, dramatów, narzekań, pesymizmu, szarości. Wspaniale, że istnieją miejsca takie jak Twój blog. Bo on pozwala uwierzyć, że można być szczęśliwym mimo wszystko. Tylko, że tego szczęścia i piękna należy szukać w drobnostkach: zapachu porannej kawy, kolorowych elewacjach domów, dźwiękach gitary podsłyszanej w metrze spiesząc się do pracy...Trzymaj tak dalej, jesteś wspaniale inspirująca i zarażasz optymizmem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko powiedzieć, kto jest mniej zorientowany ;) Dziękuję za to, że ostatnio masz dla mnie tyle miłego wszystkiego... :)

      Usuń
    2. Cała przyjemność po mojej stronie :)

      Usuń
  3. Twoj wlasny blog i Twoje wlasne spojrzenie. Zlymi informacjami jestesmy bombardowani w mediach kazdego dnia, jaki sens mialoby szukanie ich, jeszcze i na Twoim blogu? Doskonale rozumiem Twoj punkt widzenia, sama w swoich relacjach przedstawiam kolorowy i prawie idealny swiatek, ktory jak wiemy, wcale taki nie jest. Ale czyz nie milej jest popatrzec na cos pieknego i chociaz przez chwile skupic sie na przyjemnej stronie swiata? Blog to nie Agencja Reutera! Pozdrawiam serdecznie. Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I za to uwielbiam Twojego bloga, ale o tym już wiesz! :)

      Usuń
    2. Bardzo mi milo i dziekuje bardzo. I zapomnialabym, knajpka na ostatnim zdjeciu zaprasza do wejscia i pozostania tam, bardzo interesujace miejsce, piekne zdjecie.

      Usuń
    3. Wyobraź sobie, że to na ostatnim zdjęciu to jest miniaturowy ogródek na tyłach knajpki ;) który odkryłam dopiero przy 5 wizycie :)

      Usuń
  4. Jak zwykle świetne zdjęcia, olej tego maila...!

    OdpowiedzUsuń
  5. Smutni są ludzie, którzy nie potrafią dostrzegać tego co zwyczajne, ale kolorowe. Dla których świat jest tylko czarno- biały. Pocieszające jest to, że są i tacy, którzy mimo codziennego życia, które dostarcza im często i tych gorszych chwil patrząc na drugiego człowieka potrafią się uśmiechnąć, być życzliwym i dobrym.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że mieszkańcy Pragi, Paryża czy Barcelony też narzekają na swoje miasta i zachwycają się innymi. Zobaczyć piękno w codziennej zwyczajności i pokazać nie tylko to, co widzi bezduszny aparat, ale też to, co się widzi wyłącznie własnymi oczami - w tym miejscu kończy się pstrykanie, a zaczyna się sztuka...

    OdpowiedzUsuń
  7. Każdy inaczej odbiera miejsca, każdy inaczej widzi. Niby wszyscy patrzą ale każdy widzi co innego. Punkt widzenia zależy od nas samych. Ja mieszkałam kiedyś w mieście które średnio mi się podobało, ale każdego dnia moje oko potrafiło gdzieś za rogiem dostrzec jakiś śliczny akcent, uliczkę czy inną drobnostkę, którą czym prędzej fotografowałam, przez to dla mnie samej miasto to stało się piękniejsze. Tak samo jest w życiu niektórzy wiecznie są niezadowoleni z życia nawet gdy nie jest ono złe, bo nie potrafią dostrzec małych, miłych, pięknych, wartościowych i radosnych szczegółów, które tworzą już nie najgorszą całość. Ale trzeba je umieć dostrzegać i doceniać. Bo jak to ktoś powiedział "szczęście jest w tysiącu drobiazgów tworzącym mozaikę życia codziennego". Od nas po części zależy jak śliczna i kolorowa jest ta mozaika. Ale się rozpisałam pozdrawiam blog jest super zawsze chętnie tu zaglądam więc nic nie zmieniaj buźka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! I masz rację, trzeba szukać piękna w drobiazgach!

      Usuń
  8. Kiedy szukam informacji o ciekawych miejscach do zwiedzania,szukam blogów na których autor pokazuje to,co mu się podoba,więc Twój punkt widzenia jest jak najbardziej zrozumiały. Bardzo ładne zdjęcia,oby tak dalej,to będę często zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nigdy nie byłem w Warszawie ,ale miejsca ,które pokazałaś na swoich zdjęciach
    wyglądają naprawdę bardzo zachęcająco do odwiedzenia tego wielkiego miasta.

    pozdrawiam:-))

    OdpowiedzUsuń
  10. ... wszedzie duzo ludzi... i to mnie przytlacza w Warszawie!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  11. Takimi mailami w ogóle się nie przejmuj. Nie jesteś w stanie zadowolić każdego. Ile ludzi, tyle gustów ;-)

    Serdeczności,
    E.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie lubię Warszawy. Nie urzekła mnie. Ale lubię oglądać Twoje zdjęcia, bo wtedy dopiero dostrzegam pewno piękno. Co z tego, że wiele miast jest po prostu brzydkich i nie ma gdzie oka zawiesić... A przynajmniej tak nam się wydaje. Czasami trzeba po prostu spojrzeć na świat pod innym kątem. I Ty to potrafisz. Odwiedzając tego bloga, aż chce się odwiedzić te wszystkie miejsca, które tak ładnie uwieczniłaś na zdjęciach i samemu spróbować odkryć piękne oblicze zakątków świata.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie słyszałam o Wesołym Kierowcy! Super!

    OdpowiedzUsuń
  14. zawsze znajdzie się jakiś malkontent:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Latem i Warszawa jest piękna! mam swoje zakamarki na każdą porę roku!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja Warszawę także lubię i chętnie nawiedziłabym ją ponownie. Ma jak dla mnie taki historyczny klimat, którego nie znalazłam w innym mieście:)/ Nie uważam, że trzeba pisać o samych pozytywach, jednak nie ukrywam, że zgodzę się w stu procentach z tym co piszesz: każde miejsce ma jakieś plusy, a ponadto w otaczającym nas świecie jest tyle negatywnych wibracji, że warto skupić się na pozytywach...tym bardziej, że na co dzień buractwa nie brakuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie raz, nie dwa pisałam, że różne miejsca nie przypadły mi do gustu, więc to już zupełnie inna sprawa, że były Czytelnik nie doczytał ;) Aczkolwiek faktycznie, w miejscach które mi się nie podobają, nie biegam z aparatem, bo nie widzę potrzeby ;)

      Usuń
  17. jest to chyba pierwsza relacja z Warszawy, ktora zachecila mnie do tego, zeby kiedys odwiedzic to miasto, którego jakos nigdy nie mialam ochoty zwiedzac... gratuluje niezlego wyczyny :) fotografie sa magiczne... pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  18. Po niemalze 3 latach czytania tego bloga mogę powiedzieć, że już wypracowałaś swój własny, dość unikalny styl, co widać na zdjęciach szczególnie z ostatniego 1.5 roku. Jakby ktoś dał mi plik zdjęć i kazał zgadnąc które są twoje, pewnie bym zgadła. Nie zmieniaj tego, bo jesteś bardzo konsekwentna w tym co robisz.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nikomu nie dogodzi się w 100 procentach. ;) A Ci co tu najczęściej zaglądają to robią to dlatego, że lubią a nie dlatego, żeby szukać powodu na krytykowanie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękny, kolorowy i bardzo smaczny post!

    OdpowiedzUsuń
  21. Zdaje się więc, że i moje spojrzenie na Warszawę, Twojemu Czytelnikowi by się nie spodobało. A ja też uważam, że jest piękna. I z każdym rokiem prawdopodobnie piękniej jeszcze bardziej.
    Śliczna Warszawa Twoimi oczami. Tylko się cieszyć, że nasza stolica tak wygląda.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  22. Warszawa pieknieje z kazdym rokiem (bywam tam rzadko), ale mysle, ze w kazdym miejscu na ziemi mozna cos fajnego znalezc, trzeba tylko sie dobrze rozejrzec.

    Tych co pokazuja swiat brutalny, brzydki, okrutny (chocby reporterzy wojenni) jest troche na tej ziemi, ja jestem zwolennniczka tak jak Ty wyszukiwania piekna w normalnosci i tego szukam na innych blogach.

    U Ciebie znalazlam
    i nie zmieniaj się,

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Agnieszko, nie zawsze każdemu da się dogodzić, negatywne opinie się zdarzają i będą się zdarzały. a tak już mamy, że te negatywne najbardziej jakoś zapadają w pamięć. mnie akurat Twoje opisy bardzo się podobają, właśnie przez to, że ukazują piękno, są pozytywne i dzięki pięknym fotkom kolorowe. i są też inspiracją :) a negatywy są i zawsze będą, bo nic idealne nie jest, ale po co się na nich skupiać? wystarczy ich na codzień ;) pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Warszawa z moich młodzieńczych wspomnień nie jest taka jak ta na Twoich zdjęciach i właśnie dlatego jestem Ci wdzięczna za to, że oglądam ją teraz Twoimi oczami - jest klimatycznie, kolorowo i podejrzewam, że jeśli znalazłabym się w niej dzisiaj też doświadczałabym jej przez pryzmat tego co mi się podoba, a nie "szarości" ;)
    pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  25. Muszę Tobie przyznać, że nie przepadam za Warszawą, ale na Twoich zdjęciach to miasto prezentuje się bardzo sympatycznie i ciekawie. Zachęciłaś mnie do wędrówek i odkrywania nieznanych mi zakątków tego miasta. Interesująca informacja o tym Wesołym Kierowcy - nie wiedziałam o jego istnieniu! Będę musiała temat wybadać :)
    Klub Podróżnik również lubię (byłam nawet wczoraj ;) podobnie jak Południk Zero - to miejsca, do których zawsze chętnie wracam.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja za Południkiem Zero nie przepadam, byłam tam raz czy dwa, ale jakoś nie zapałałam uczuciem, czegoś mi brakowało. Ale fakt, było to już dawno, może coś się zmieniło.

      Usuń
    2. Południk ma dość odmienny charakter od Podróżnika, więc może to kwestia gustu. W Południku jest jakby bardziej domowa atmosfera, mniejszy wybór dań, bardziej skromny wystrój... Ja lubię oba miejsca, ale w Podróżniku bywam częściej ;)

      Usuń
  26. Hej świetny blog :) zapraszam do mnie można obserwować :)

    http://alex-faashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Ładne, klimatyczne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  28. Jestem w trakcie początkowej fazy miłości do Prowansji ( wiem już że będzie coraz 'gorzej') , szukając linków z nią związanych trafiłam do Ciebie i na tego posta. Od razu chciałam odpisać, ale przejrzałam komentarze i jedyne co mogę zrobić, żeby się nie powtarzać, to podpisać się pod nimi obiema rękoma. Stosunek do życia jaki tu prezentujesz jest mi bardzo bliski i ogromnie się cieszę że tu trafiłam, rzadko spotykam w życiu takich ludzi jak Ty, więcej takich jak Twój były Czytelnik, ale to pewnie jak z Twoimi zdjęciami, trzeba umieć patrzeć i wybierać . Pozdrawiam gorąco Ciebie i wszystkich wspaniałych ludzi, których tu 'widzę'. Tina.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ojoojooojj.. złowrogi Pan:)) A Ty wiesz że hejt pojawiający się w komentarzach dobrze świadczy. Możemy się tylko domyślić, że autor maila ma zakwasy w pewnych częściach ciała od tej spiny. Pewnie, że można pokazać poznańską Wildę z dresami siedzącymi przed domami, brudną Warszawę i bezdomnych zaglądających podróżnym do talerzy. Ale po co? Szkoda życia.
    A Ty kochana pisz, pokazuj, inspiruj, bo świat jest piękny i zaskakujący. O!

    ściskam!! // k

    OdpowiedzUsuń
  30. A ja uważam,ze Twój blog jest bardzo rzeczywisty. Pytanie kto na niego patrzy i czy widzi we własnym życiu szklankę do połowy pełną czy pustą. Dla mnie bardziej nierealne są wiadomości w tv czy internecie, bo one pokazują głównie nieszczęścia tego świata, a nic nie jest wyłącznie czarno albo białe. Wojna w Iraku nie oznacza, że jest wojna wszędzie, także nic nie zmieniaj. Rozpaczy to ja mam za dużo, gdy otwieram gazetę czy laptopa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam ten post, jak dziś:) To teraz zarzuć nas falą brzydoty dla odmiany:)

      Usuń
  31. Zdziwiło mnie, że można sformułować taki zarzut. Twojego spojrzenia na odwiedzane miejsca nie odbieram jako cukierkowe. Doskonale rozumiem za to chęć poszukiwania piękna, inspiracji i dzielenia się radością z małych rzeczy- tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  32. Złapałam się na tym,że oglądając zdjęcia zastanawiałam się w którym państwie jest takie ładne miasto - nagle czytam...Warszawa. O rany, to u nas:))

    OdpowiedzUsuń
  33. Może ta osoba która napisała tego maila, powinna wyjść na miasto i poeksperymentować... zamknąć oczy, głęboki oddech i otworzyć oczy - i miasto stało się piękniejsze, podrapane mury wcale nie są takie brzydkie, szarości stają się kolorowe. Nie mówię są brzydkie dzielnice, czy miasta, ale jednak na swój sposób są piękne... są piękne inaczej, wystarczy to dostrzec... i to tylko od nas samych zależy jaki świat będziemy widzieć dookoła... Dramatów jest wiele, wszędzie, ale jeśli sami będziemy zmieniać nasze widzenie w dramat, to niestety zacznie się psuć i być smutno... a nie o to w tym chodzi!

    Nasze blogi, tak jak napisałaś, to odskocznie i wręcz terapie, bo potrafią leczyć wiele problemów świata codziennego.

    Buziaki! Trzymaj tak dalej Ajka :*

    OdpowiedzUsuń

TOP