11.9.13

"Biznesy, które odnoszą sukces to te, które zrodzone są z pasji!"

Kiedy jestem na BioBazarze lubię usiąść przy stoliku i po cichu obserwować co się dzieje przy stoisku Smaków Portugalii. A dzieje się zawsze dużo, zawsze głośno i zawsze kolorowo! To polsko-portugalskie małżeństwo przyciąga Klientów jak magnes. Gonçalo mówi "całym sobą", wymachując rękami i zmieniając języki w tempie odrzutowca, Marzena zarzuca burzą rudych loków i z uśmiechem od ucha do ucha opowiada klientom niezwykłe historie ich produktów.  Obydwoje mogą godzinami mówić o portugalskich sardynkach, o kobietach, które od pokoleń pracują w wytwórniach w których panuje rodzinna atmosfera, a każdy pracownik jest ważny i szanowany. O tym, jak ręcznie obiera się ryby ze skóry, wyjmuje kręgosłup i delikatnie wkłada do puszki. Ich produkty, to nie są bezosobowe opakowania, jakich wiele w supermarketach. Nie jest to wpis sponsorowany, znam bohaterów, wiem mnóstwo o ich pracy, o tym, że poza zwykłymi zakupami oferują Klientom swój czas, wiedzę, uwagę, potrafią pomóc i doradzić. Sama od bardzo dawna kupuję ich produkty (rewelacyjnej jakości konserwy rybne, soki za którymi tęskniłam nie będąc w Lizbonie, oliwę, kawę Nicola, oliwki czy redukcje octów). Zapraszam dziś na spotkanie z Marzeną, która udowadnia, że od pasji do sukcesu jest blisko!

Jak to się stało, że zaczęliście sprowadzać do Polski portugalskie produkty? Mąż za nimi tęsknił
czy wspólnie uznaliście, że jest to nisza którą warto wykorzystać? A może zajmowaliście się
czymś podobnym i to była po prostu naturalna konsekwencja Waszych wcześniejszych działań?

Podobno najlepsze pomysły rodzą się przypadkiem, a biznesy, które odnoszą sukces to te, które zrodzone są z pasji! Nie mieliśmy doświadczenia w tym zakresie, ja byłam świeżo upieczoną absolwentką antropologii kultury, a Gonçalo zajmował się fotografią. Po powrocie ze stypendium w Jerozolimie przyszedł czas na podjęcie decyzji, czy zostajemy w Polsce, czy jedziemy do Portugalii. Zostaliśmy tutaj, mój mąż zaczął pracować w firmie mojego Ojca, który działa w branży rybnej i bardzo się tym interesuje. Ja przez chwilę pracowałam w dużej korporacji, ale nie realizowałam się. Postanowiłam dołączyć do naszej rodzinnej firmy i wspólnie zaczęliśmy zastanawiać się jak można ją rozwinąć. Wtedy Gonçalo zaproponował, żeby zacząć przywozić do Polski najlepszego gatunku portugalskie sardynki, których u nas wówczas nie było. Znaleźliśmy niszę. Kierując się intuicją,  zaczęliśmy powoli działać. Kiedy chcieliśmy kupić w sklepie portugalską oliwę, okazało się, że jej również nie ma. Trzeba więc było ją przywieźć! Zaczęliśmy tworzyć portfolio naszych produktów.

Jak wspominacie początki Waszej pracy? Własna firma to spore ryzyko i duże wyzwanie, a Wy wprowadzaliście na nasz rynek nikomu nieznane produkty, z kraju który wg ankiety którą w tym czasie robiłam na studiach, kojarzył się głównie ze słońcem, plażą i tym, że jest na końcu Europy. Pamiętasz jak zostaliście przyjęci w Polsce - z entuzjazmem czy może z pewną dozą nieufności?

Początki były ciekawe, to była prawdziwa przygoda! Pierwsze transporty realizowaliśmy sami. 5-krotnie przemierzyliśmy Europę samochodem dostawczym z przyczepą, a były to czasy, kiedy GPS nie był jeszcze popularnym urządzeniem. Nie było łatwo, ale dzisiaj miło to wspominamy!  Niestety, nie byliśmy przyjmowani z entuzjazmem, wręcz spotykaliśmy się z pewnym znudzeniem. To był 2005 rok, rynek zasypany był produktami z różnych stron świata, w tym z Hiszpanii, a dla wielu osób to było "to samo" co z Portugalii, więc po co to zamawiać? Było to dla nas wyzwaniem ponieważ wiedzieliśmy, że oferujemy produkt unikatowy, nieporównywalny z niczym innym.


Mieliście chwile zwątpienia czy to ma sens? Co Was motywowało, aby wytrwać i dalej działać?

Tak, były słabsze momenty, szczególnie u mnie. Po kilku udanych wystawach moich zdjęć w Polsce i Amsterdamie, poważnie zastanawiałam się, czy nie lepiej byłoby poświęcić się fotografii. Na szczęście Gonçalo był zdeterminowany i wierzył w sukces. To dzięki jego uporowi firma się rozwijała i szliśmy naprzód. Jego zapał był moją główną motywacją. Wiele zawdzięczamy także mojemu Ojcu, który miał już bardzo duże doświadczenie i się nim z nami dzielił. A małe sukcesy dodawały nam skrzydeł i energii. 

Kiedy się poznaliśmy kilka lat temu, wybór produktów był skromny, dziś jest  duży i nadal
pojawiają się nowe portugalskie przysmaki. Jaki moment był kluczowy dla rozwoju firmy?

Nasza praca to ciągły proces, cały czas coś się zmienia. Na pewno kluczowe jest samo podjęcie ryzyka i decyzja - "Zaczynamy!". Po jakimś czasie zdaliśmy sobie sprawę, że reprezentujemy najważniejsze portugalskie marki, co nakłada na nas dużą odpowiedzialność. Ważny był moment, kiedy w 2008 roku nasz projekt otrzymał nazwę - Smaki Portugalii, gdyż wtedy zaczęliśmy już świadomie budować i promować markę. W tym czasie postanowiliśmy, że poza znanymi, a co za tym idzie dużymi producentami, chcemy też pracować z małymi manufakturami. Zaczęliśmy osobiście odwiedzać i poznawać ludzi, którzy się tym zajmują. To niezwykle ważne, aby wiedzieć jak te firmy pracują, ile serca w to wkładają, jakie warunki panują w ich zakładach, jak wygląda proces technologiczny, jakie ryby trafiają do puszek i jak są przechowywane. To pozwala nam oferować najlepsze produkty. W kwietniu uruchomiliśmy portugalski sklep internetowy, możemy więc dotrzeć do większej ilości Klientów z całego kraju. Niedawno wprowadziliśmy do oferty wina, co zostało dobrze przyjęte. Nie ma kuchni portugalskiej bez kieliszka dobrego wina!


Kuchnia portugalska... Jedna z moich ulubionych, wiele razy już o niej pisałam, ale Wy znacie
ją jeszcze lepiej niż ja. Jak byście są scharakteryzowali? Co ludzie cenią w niej najbardziej? 
 
Portugalia jest niebywale zaskakującym krajem, co znajduje też odzwierciedlenie w gastronomii. Kuchnia jest zróżnicowana, w zależności od regionu. Zupełnie inne przysmaki czekają na nas na północy kraju niż na południowym wybrzeżu. Madera i Azory także mają swoje popisowe dania. Większość regionów na pewno łączy zamiłowanie do ryb. Portugalia jest w ścisłej czołówce pod względem ich spożycia (60 kg per capita rocznie). Poławiane są m.in. sardynki, makrele, tuńczyki. Dorsz suszony jest jednym z symboli tego kraju. Portugalskie ryby są świeże, zdrowe i mają świetne warunki do rozwoju. Ale ten kraj jest także zagłębiem doskonałych mięs, szczególnie wołowiny. Na uwagę zasługują krowy rasy Barossa, Mirandesa i Alentejana. Ponad to można skosztować wyśmienitej jakości wieprzowiny (np. porco preto), mięsa strusia czy przepiórek. Portugalska kuchnia nie może się obejść bez oliwy, nazywanej płynnym złotem. Do tego sery, doskonałe wina z typowo portugalskich szczepów charakteryzujących się unikalnym smakiem.


Z jakich produktów jesteście szczególnie dumni i uważacie, że warto je polecić?

Obecnie oferujemy około 200 produktów i ciągle szukamy nowych, które ucieszą i zaskoczą polskich Smakoszy. Przy wyborze kierujemy się własnym smakiem i wyczuciem, ale oczywiście słuchamy też naszych Klientów i ich opinii. Nie moglibyśmy sprzedawać produktów, których nie lubimy i nie używamy w domu! Wybieramy to, co Portugalia ma najlepszego. Staramy się, aby nasze produkty opowiadały historię, jak oliwa Angélica, z której jesteśmy szczególnie dumni, bo powstaje z miłości. Wytwarzana jest przez portugalskiego fotografa Gonçalo Rosa da Silva, który w ten sposób składa hołd swojej babci Angelice, która go wychowała. Z satysfakcją reprezentujemy jeden z najlepszych kwiatów soli na świecie - flor de sal Salmarim. Za tym produktem stoi absolutny pasjonat - Jorge Raiado, który o soli wie wszystko a jego dzieła używają najlepsi szefowie kuchni, także w Polsce (Wojciech Modest Amaro i Agata Wojda). Czujemy się uprzywilejowani mogąc reprezentować markę Ramirez - najstarszą na świecie fabrykę konserw rybnych oraz markę Manna, która udowadnia, że w biznesie nadal jest miejsce na przyjaźń, serdeczność, uczciwość, szacunek i czerpanie ze swoich doświadczeń.


Czy dziś możecie już śmiało powiedzieć, że się realizujecie a praca jest Waszą pasją?

To co robimy jest bez wątpienia naszą wielką pasją! Najwięcej frajdy sprawia nam ciągłe odkrywanie. Szukając nowych produktów trafiamy do fantastycznych miejsc i  poznajemy   fascynujących ludzi, prawie wszystkich dostawców znamy osobiście. Bliskie relacje łączą nas również z Klientami - traktujemy ich jak dobrych znajomych, inaczej nie potrafimy. Myślę, że to spotkania z pozytywnymi ludźmi są naszą największą radością i napędzają nas do dalszej pracy.

Dziękuję za uwagę, zachęcam do szukania swojej pasji i informuję, że za kilka dni konkurs,
w którym będziecie mogli wygrać moje ukochane produkty portugalskie. Sama wybierałam! :)

24 komentarze:

  1. jakie pyszność na zdjęciach! wspaniała relacja :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, nigdy nie patrzyłam na produkty jak na coś z historią.. teraz zacznę to chyba traktować inaczej!

    OdpowiedzUsuń
  3. ale smakowite te wszystkie rzeczy :))
    domyslam sie, ze ten sklepik jest w Warszawie??

    kurcze, ale mi smaka narobilas na te sardynki i inne pysznosci !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Produkty można zamawiać przez Internet, poza tym co sobotę można kupić w Warszawie na BioBazarze i w wielu sklepach, w Warszawie i nie tylko.

      Usuń
  4. No i tego im zazdroszcze! Znalezienia swojego miejsca, swojej luki, czegos, w co wloze cale serce. (bo na razie wkladam serce w rzeczy, ktore nie przynosza ani zlotowki ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. O tym marzę,robić co kocham każdego dnia, tylko jeszcze szukam tego swojego magicznego "czegos". gratuluję bohaterom, wydają się ciekawymi ludźmi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspanialy artykul, przeczytalam z zapartym tchem. To chyba najpiekniejsze co moze nam sie przytrawic - robic to co jest nasza pasja. Tylko ten pierwszy krok jest najgorszy...ja juz go prawie postawilam, teraz potrzebuje tylko sporego kopniaka zeby ruszyc do przodu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. myślałam, że to będą sami podróżnicy, ale widzę, że masz nam więcej do zaoferowania i jestem bardzo ciekawa dalszych wywiadów!

    OdpowiedzUsuń
  8. to był rzeczywiście ryzykowny pomysł na biznes
    fajne ze udany!

    OdpowiedzUsuń
  9. To się nazywa oryginalny pomysł na biznes. Naprawdę fajnie, jak robi się coś z pasją. Wtedy życie jest piękniejsze. Podziwiam ludzi, którzy mimo niejakich trudności na początku drogi, wytrwale idą do przodu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna rozmowa, świetnie poprowadzona! czekam na kolejne!

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawy wywiad.
    Wspaniałe są takie rodzinne, niewielkie firmy, w których pracują ludzie posiadający pasję i chcący dzielić się nią z innymi.
    Na BioBazarze muszę przyznać, że jeszcze nie byłam, ale teraz mam solidny argument przemawiający za tym, żeby to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jesteś z Warszawy, koniecznie :) Przyznaj się u Marzeny, że ode mnie z bloga jesteś, to będzie podwójnie miło! :)

      Usuń
    2. Tak, z Warszawy ;) Ok, chętnie się przyznam :)

      Usuń
  12. "Biznesy, które odnoszą sukces to te,które zrodzone są z pasji" - święte słowa :) Fajnie, że znaleźli swoją niszę, ja pewnie miałabym za wiele obaw, że jednak rynek może okazać się zbyt mały, że właśnie mała wiedza na temat portugalskich produktów może spowodować, że nie znajdą odpowiedniej liczby odbiorców. No, ale podobno największą przeszkodą w drodze do sukcesu jest nasza "głowa" i nasze obawy, że "nie wyjdzie". Fajnie, że jest inaczej, chwała im za odwagę i wytrwalość :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zawsze w chwilach zwątpienia myślę sobie, że jeśli w coś wkładam tak dużo pracy i całą siebie to musi się udać. Nigdy mnie to nie zawiodło. Pasja + praca = sukces! Gratuluję im pomysłu i odnalezienia swojej drogi.

    OdpowiedzUsuń
  14. Super, gratuluję, to wszystko brzmi i wygląda pysznie, życzymy dalszych sukcesów! A&P

    OdpowiedzUsuń
  15. rewelacyjny pomysł na biznes, niech się rozwija jak najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Desculpem, mas têm de traduzir :)... a única palavra que conheço em polaco é SMAKI
    Amei o que li, e pode parecer suspeito, mas serei sincero, Marzena e Gonçalo além do produto procuram a sua alma, cada negócio é um casamento, uma aliança para o resto da vida.
    Neste projecto hipotecaram as suas vidas, dos familiares, amigos, parceiros para oferecerem a quem prova os produtos que vendem parte do seu próprio sonho... Parabéns e Sucessos
    Jorge Filipe

    OdpowiedzUsuń
  17. Chętnie bym skosztowała, a jeszcze chętniej sama taki biznes założyła. Nie ma to jak połączyć przyjemne z pożytecznym.

    OdpowiedzUsuń

TOP