9.9.13

Kolorowy weekend w Wilnie

Kilka tygodni temu stwierdziłam, że jeśli natychmiast gdzieś nie wyjadę, chociaż na weekend, to przypuszczalnie oszaleję. Zaczęłam się zastanawiać, gdzie mogę pojechać w miarę niedrogo, ponieważ mój tegoroczny budżet jest bardzo skromny. Bilety na samolot były w wysokich cenach, pomyślałam więc o autokarowej podróży do któregoś z bliskich krajów. Poprzeglądałam oferty, miałam już wstępny pomysł.
Spytałam Was na Facebooku, czy bardziej polecacie Wilno czy Rygę. Większość osób wskazała stolicę Litwy. Raz jeszcze wróciłam do studiowania cen przewoźników.Wiele razy mówiłam, że jeśli czegoś się bardzo chce, to zazwyczaj los nam sprzyja.. Chciałabym zobaczyć własną minę, gdy tego samego dnia, po powrocie do domu zobaczyłam w skrzynce wiadomość od przewoźnika Ecolines, z propozycją wyjazdu do Wilna lub Rygi w zamian za podzielenie się z Wami wrażeniami. Niesamowite :)
Miałam jechać już w połowie sierpnia, ale z powodu skręconej kostki musiałam przełożyć wyjazd na koniec miesiąca. Trafiła nam się piękna pogoda, uwielbiam tę porę roku - późne lato / wczesna jesień. Zupełnie inne kolory, ciepłe światło, nieco chłodne poranki, ale nadal przyjemne dni, w cienkim sweterku i z wiatrem we włosach.
Z Warszawy wyjeżdżałyśmy w piątek o 22 (faktycznie o 23), a na miejscu byłyśmy o 7.00 (idealnie zgodnie z rozkładem). Autobus był pełny, ale pomimo tego było mi wygodnie a podróż minęła szybko. Prawie całą noc spałam, więc byłam wypoczęta. Poranek był chłodny i nieprzyjemny, a w hotelu mogłyśmy się zakwaterować o 14.00. O tak wczesnej porze wszystko było zamknięte, więc ogrzałyśmy się gorącą herbatąz rumiankiem w popularnej, "rodzinnej restauracji" ;) i przeczekałyśmy zimnicę. Po 9 wyszło słońce, temperatura gwałtownie wzrosła i ruszyłyśmy na zwiedzanie miasta.
Wilno jest piękne i chyba się zmieniło od kiedy byłam tam ostatnio (zupełnie jednak nieturystycznie, więc nie miałam wówczas okazji skupić się na jego zakątkach). Kilka lat temu miałam wrażenie, że wszystko dookoła skupia się na Ostrej Bramie i religijnych pamiątkach, sklepikach, stoiskach. Teraz z jednej strony widziałam Ostrą Bramę, która robi ogromne wrażenie, ale z drugiej strony widziałam normalne, pełne życia Stare Miasto.
Dla mnie, poszukiwaczki wszelkich kolorów i detali był to czas bardzo twórczy, gdyż na niemal każdym kroku "coś" na mnie czekało. A to ubrane w kolorowe ciuszki drzewa lub wystające ze ściany kolorowe dzbanki, ciekawe murale, ulica Literatu Gatve, leniwe koty wylegujące się na słońcu, kreatywne witryny sklepów, dużo pastelowych barw.
Miałam możliwość zobaczyć Starówkę o poranku, jeszcze pustą, powolutku budzącą się do życia, wczesnym popołudniem, kiedy zaczęła zapełniać się ludźmi a ostre światło rzucało fascynujące cienie i wieczorem, gdy miasto zostało "zalane" złotem prosto z nieba.
Wilno urzekło mnie ogromem zieleni. Parkami, płaczącymi wierzbami na małych podwórkach, kawiarnianymi stolikami pod rozłożystymi koronami drzew. A także licznymi ścieżkami rowerowymi, prowadzącymi przez niemal całe Stare Miasto i okoliczne ulice. Brakuje mi tego w Warszawie. Ścieżki wydzielone są zarówno z chodników jak też z jezdni, a na chętnych czeka mnóstwo punktów, gdzie można wypożyczyć pomarańczowy rower i ruszyć przed siebie na dwóch kółkach. Gdyby nie kontuzja stopy, sama bym z przyjemnością skorzystała z tej formy zwiedzania.
Nie samym spacerem człowiek żyje i co jakiś czas trzeba przysiąść, zamówić coś pysznego i rozkoszować się chwilą. Miałyśmy w Wilnie wielkie kulinarne szczęście! Zbaczając z głównych dróg, trafiłyśmy m.in. do cukierni Poniu Laime, która zapełniła się klientami niespełna 30min od otwarcia. Nie dość, że śliczna, to jeszcze i smaczna.
Do wyboru ciasta, ciastka i torty, ceny bardzo przystępne (ok. 8zł/porcja) a także kawa, herbata i wytrawne przysmaki. My skusiłyśmy się na tort jogurtowy z malinami oraz tort kawowo-czekoladowy. Było mega słodko, kalorycznie i bardzo smakowicie ;)
Wilno to wiele magicznych uliczek, niby podobnych, ale jednak zupełnie innych od siebie. Dużo kościołów i piękne cerkwie. Sklepy z duszą, ciche kawiarnie, małe kina i teatry.
Bardzo lubię miejsca w których ktoś wykazał się pomysłem, dzięki czemu świat stał się jakby trochę bardziej kolorowy. Mała rzecz, a cieszy, a ludziom jest milej. W czasie minionego weekendu wiele razy robiło mi się sympatycznie widząc, jak wiele zwykłych, szarych miejsc, może małym kosztem zyskać radosne oblicze. 
Ostatni weekend sierpnia okazał się wysypem ślubów i "dni panieńskich", bo tak można nazwać to, co widziałyśmy. Przyszłe panny młode, często w białych sukienkach a dookoła nich wesołe gromady bliskich im kobiet, ubrane wg klucza i bawiące się razem od rana do wieczora. Spacerując po mieście, grając w parku czy jeżdżąc limuzyną. W wielu kościołach odbywały się śluby, więc na Starówce mijałyśmy elegancko ubranych ludzi (tutaj muszę wyrazić swój podziw wobec mężczyzn, większość wyglądała jak wyjęta z żurnala, w swoich idealnie skrojonych garniturach). Podobało mi się, że goście mieli przepiękne, bardzo proste bukiety, głównie bladoróżowe i białe irysy. Uwielbiam podróże m.in. za to, że mogę obserwować normalne życie mieszkańców i obserwować tego typu specyfikę miejsc!
Wilno jest idealnym kierunkiem na weekendowy wypad. Przez 2 dni można nie tylko zobaczyć główne atrakcje miasta i to nie śpiesząc się, ale też odpocząć, zjeść coś pysznego. Z Warszawy podróż trwała 7h w jedną i 9h w drugą stronę. Do Wilna jechałyśmy nocą, wracałyśmy autobusem, który wyjeżdżał o 15, ale w Ecolines jest także możliwość nocnego przejazdu powrotnego, na który się nie zdecydowałyśmy ze względu na poniedziałkową pracę. Kiedy zastanawiałam się gdzie jechać, rzuciło mi się w oczy, że ten przewoźnik miał najkorzystniejsze ceny (przy rezerwacji biletu w 2 strony, kosztował on 115zł/1os). Częste podróże "czerwonymi autobusami z bocianem" mocno podniosły poprzeczkę w kwestii moich wymagań wobec przewoźników. Ecolines udało się zaproponować poziom, który niemalże w pełni mnie zadowolił. Autobusy były punktualne, czyste i z dużą ilością miejsca na nogi. Do tego podnóżek, regulowane i rozsuwane fotele.
W obydwie strony jechała z nami "stewardesa", która sprawdzała bilety i dokumenty, każdemu osobno tłumaczyła, gdzie jest światło i co należy wcisnąć, aby móc ją wezwać w razie potrzeby. Przed nocnym przejazdem proponowała także każdemu pasażerowi... koc, co było urocze. W autobusie jest toaleta (ale nie miałam okazji z niej korzystać), Wi-fi, a także gniazdka.
Plusem Ecolines jest obecność na tej trasie "baru". W bardzo rozsądnych cenach można zamówić prosty posiłek (także ciepły) oraz napoje (za zieloną herbatę płaciłam 3,20zł) a płatność jest przyjmowana w różnych walutach. Jedynym mankamentem dla mnie był brak indywidualnej klimatyzacji i w moim odczuciu w autobusie było bardzo ciepło. Poza tym, nie mam najmniejszych zastrzeżeń i z przyjemnością jeszcze kiedyś wybiorę się z Ecolines w podróż. Listę obsługiwanych przez nich tras znajdziecie na stronie. 

40 komentarzy:

  1. Ja chce zobaczyc hooootel!
    Co do wieczorkow panienskich na miescie, tu tez mnostwo jest takich panien i zawsze lataja z koszykiem, zbierajac kase.
    Naprawde nie korzystalas z lazienki cala noc? Ja, musze koniecznie, jakies 15 minut po rozpoczeciu podrozy :D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, w takim razie jesli teraz baaardzo mocno pomysle o Oceanie Indyjskim, to zaraz zglosi sie ktos, kto mnie tam wysle? ;)

      Usuń
    2. Nie mam żadnego zdjęcia hotelu, nie robiłam.
      Serio nie korzystałam z łazienki, do Wilna spałam jak zabita a jak wracałyśmy to było sporo postojów więc korzystałam z WC na dworcach ;)
      Myśl! Może się uda!

      Usuń
    3. A fajny byl chociaz?
      Ja korzystam zawsze i wszedzie. Ostatnio jak wsiadlam do samolotu to pierwsze co poszlam do kibla :P
      Mysleeeeee

      Usuń
    4. Tak, bardzo w porządku był nasz hotel.

      Usuń
    5. W Brukseli przyszła panna młoda chodzi po mieście z suszoną, wędzoną makrelą
      i też jest dużo krzyku

      Usuń
  2. Pięknie pokazałaś Wilno! Ahhh, pojechałabym tam teraz...

    OdpowiedzUsuń
  3. Narobiłaś mi smaka na taki weekendowy wyjazd do Wilna. Uwielbiam miasta z dużą ilością zieleni, a gdy co kawałek widać "kolorową twórczość" to jest wspaniale. Tak jak napisałaś "wiele zwykłych, szarych miejsc, może małym kosztem zyskać radosne oblicze" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje zdjęcia z Wilna są baaardzo zachęcające! Mimo, że nie lubię długich przejazdów autobusem to być może kiedyś się na podobny wypad skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jedynie można pozazdrościć podróży, oglądając tak piękne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż wstyd się przyznać, ale nigdy nie ciągnęło mnie nawet w tamte strony. A okazuje się że błąd! Bo teraz to już chcę i to BARDZO!

    OdpowiedzUsuń
  7. mnie też się podoba Twoje Wilno, takie kolorowe, pełne życia, detali, a nie tylko religijnych pielgrzymek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętałam Wilno sprzed kilku lat i kojarzyło mi się z tym, że wszystko było w nim "religijne". Tym razem zupełnie nie miałam takiego wrażenia!

      Usuń
  8. uwielbiam takie wypady :) ja w ten weekend zwiedziłam Wrocław i jestem zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie lubię podróżować autobusem w nocy. Nigdy nie mogę zasnąć a potem jestem zmęczona i nie mam na nic ochoty. Także ciesz się, że się wyspałaś. Nie wszyscy mają tak dobrze.
    W Wilnie jeszcze nie byłam. Ale myślę, że kiedyś wybiorę się tam właśnie na taką niedługa wyprawę. Bo chyba warto.
    Co jeszcze jest fajnego w podróżowaniu? Smaki. Chyba zawsze wspominasz o tym, co miałaś okazję zjeść. A mnie wtedy ślinka cieknie ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Wilno - piękne! tez je tak pamietam!
    Aż bym chciała znów je odwiedzić!
    Pozdrowienia i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo interesujaca relacja! narobilas mi smaku, juz zastanawiam sie jaka to kolezanke na taka podroz namowic...jechalam autobusem do Florencji ponad 20 godzin i znioslam podroz znakomicie, wiec jest to sposob by poznac swiat, poza tym cena biletu do Wilna bardzo niska. Dzieki Ci za te informacje a linia Ecolines wyglada lepiej niz ta ktora wybralam do Florencji. Tylko jak znalazlas odpowiedni hotel i ile kosztuje?
    Wilno z Twoich zdjec bardzo neci!!! sciskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ecolines zarezerwowało dla nas hotel Panorama 3* z porządnym śniadaniem http://www.mikotelgroup.com/lt/panorama, przy samym dworcu PKS, 8 min spacerem od Ostrej Bramy i Starówki. Bardzo przyzwoity, czysty, z piękną panoramą miasta za ok. 200zł/1noc/pokój.

      Usuń
    2. Dzieki za informacje...tzn. Ecolines nawet zalatwia hotele...swietnie...cena wydaje mi sie bardzo dobra! sciskam serdecznie

      Usuń
    3. Grażyna, tak jak pisałam, Ecolines mnie zaprosiło do Wilna, także zapewnili mi i przejazd i hotel, normalnie takich usług noclegowych nie świadczą :)

      Usuń
  12. Super relacja. Bardzo mi sie przyda. Planujemy wyjazd z przyjacółmi w przyszłym roku

    OdpowiedzUsuń
  13. Wspaniala relacja, juz od dawna wybieram sie w tamta strone, i jakos ciegle mi nie po drodze...ale kiedys dotre, na pewno ;) a wtedy odnajde twojego posta i bedzie jak znalazl :)


    Tymczasem zapraszam do siebie na pyszne polędwiczki z figami :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Twoje zdjęcia zawsze tak świetnie pokazują klimat danego miejsca. Ja od mojej pierwszej wizyty w Wilnie mam do niego sentyment. Ale Twoje spojrzenie jest jeszcze piękniejsze...

    OdpowiedzUsuń
  15. W Wilnie bywałem wielokrotnie, lubię to miasto. Co do przewoźników to wiem z doświadczenia, że Eurolines swojego czasu był niedrogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wypadku Wilna, jak sprawdzałam ceny, Eurolines był sporo droższy, jak inne kierunki - nie wiem, nie interesowałam się.

      Usuń
    2. Nie Eurolines tylko Ecolines. To są różni przewoźnicy:-)

      Usuń
    3. Anonimowy - ja byłam z ECOLINES a T sugeruje, że EUROLINES ma również niezłe ceny, także rozmawiamy o różnych przewoźnikach ;)

      Usuń
  16. Podoba mi sie taki pomysl reklamowania firmy, gdybym chciala skorzystac z takiej formy podrozowania to chcialabym, zeby ktos tak jak Ty opisal mi dokladnie podroz, na co mozna liczyc a na co nie i czy warto bylo...

    Wilno piekne, widoki zachwycaja :)

    OdpowiedzUsuń
  17. W Wilnie bylam tylko raz, 9 lat temu, ale chetnie bym tam jeszcze wrocila. Ogladajsc Twoje sliczne zdjecia, zdalam sobie sprawe, ze ja tam praktycznie nic nie widzialam!:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Przepiękny weekend miałaś! Piekne zdjęcia. :)))

    OdpowiedzUsuń
  19. Odpowiedzi
    1. Przy wyjeździe na 2 dni wg mnie Ryga jest za daleko.

      Usuń
  20. Nie ukrywam, że chętnie zobaczyłabym na żywo przedstawione klimaty:) Ciekawy kierunek obrałaś, wydaje mi się, że taki dość niepopularny, ale bardzo zachęcający (bazując na zdjęciach). I jakie pyszności:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy nie sądziłam, że Wilno jest tak kolorowym i ładnym miastem!!!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ajka ! Wspaniała relacja, jakiej mi narobiłaś ogromnej ochoty na Wilno, wydaje się być takie w zasięgu ręki, nawet z Wrocławia !
    Ja chcę gdzieś wyjechać, Twoje poniższe posty też są takie mega inspirujące :> :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Wilno musi być magiczne!Ten post sprawił że nabrałam pewności, że wschód Europy jest wart zachodu:-).

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo fajna, osobista relacja! Zaliczyliśmy podobny, autobusowy wyjazd. Trochę krótszy i trochę bardziej skupiony na głównych atrakcjach, zapraszamy więc i do nas: http://lecebochce.pl/wilno-prosty-pomysl-na-weekend/

    OdpowiedzUsuń

TOP