30.9.13

Scotland. Expectations vs. Reality.

Szkocja. Marzyłam od dawna, ale raczej po cichu. Wielka Brytana to kierunek, który mam w głowie i sercu, ale ceny delikatnie mnie odstraszają. Kiedy w połowie wakacji zobaczyłam skandalicznie tani bilet do Glasgow, nie zastanawiałam się zbyt długo. To dopiero start, ale mając już jakiś plan, łatwiej jest powalczyć o realizację. Ten rok jest finansowo niezbyt przyjemny, ale wierzę w to, że chcieć znaczy też móc.
Wszystkie swoje działania podporządkowałam temu wyjazdowi, odkładałam każdy grosz, kombinowałam jak mogę dorobić cokolwiek. Oglądałam każdą złotówkę nim wydałam na coś, czego nie potrzebowałam. I udało się, uzbierałam potrzebną kwotę!
To był wyjazd, o którym mogę powiedzieć, że był zupełnym zaprzeczeniem oczekiwań. Należę do tej grupy, która lubi mieć wszystko zaplanowane, dopięte na ostatni guzik. Program pobytu, wszystkie rezerwacje zrobione z wyprzedzeniem, podrukowane mapy, informatory itd. Plan doskonały. No cóż, życie i Szkocja miały dla mnie swoją wersję :)
Zaczęło się od tego, że wylądowałam na innym lotnisku niż myślałam. Potem chcąc zaoszczędzić na bilecie do miasta, zapłaciłam 10 funtów zamiast 6, następnie okazało się, że wydrukowałam nie ten bilet do Edynburga, który powinnam i musiałam płakać w rękaw kierowcy, że go zgubiłam. W hostelu było 1 gniazdko na 8 osób, a na dzień  przed najbardziej oczekiwaną wycieczką, została ona odwołana, bo zepsuło się auto. W zamian na szybko znalazłam inną, która okazała się tragedią za dość grubą kasę.  Do tego łóżko było za miękkie, bym mogła się wyspać, woda zbyt twarda, by mieć na głowie coś innego niż efekt pudla, przeziębiłam się a w kulminacyjnym momencie  dostałam wylewu w prawym oku. Zauważyłam to mierząc sweter, z nosa leciał mi katar i poczułam się jak nieszczęśliwy strach na wróble przebrany za renifera. Uffff.
Stwierdziłam - ooo wrócę, to sobie ponarzekam na blogu, jak nigdy dotąd! Ale trzeciego dnia poszłam wieczorem na Stare Miasto w Edynburgu. Było cudownie ciepło. Kupiłam coś do picia i usiadłam na schodkach. Niedaleko pewien mężczyzna, lekko wstawiony, ale z pięknym, mocnym głosem, zaczął śpiewać i brzdąkać na gitarze. Zaczęło się ściemniać, a nad miastem pojawiła się lekka mgła, rozpraszając światło lejące się ze starych latarni.
Spełniałam kolejne Marzenie. Może nie było dokładnie tak, jakbym chciała, ale co z tego? Kończyły mi się powoli pieniądze, ale i tak jak zwykle rozdawałam je bezdomnym i tym, którzy umilali mi czas grając lub śpiewając na ulicy. Kocham ulicznych grajków, mam do nich słabość. Umiem czasem siedzieć i słuchać, rezygnując nawet z dalszego zwiedzania.
Po drugiej stronie ulicy dostrzegłam grupkę ludzi, prowadzonych przez wampira w czarnej pelerynie. Trochę nie moja stylistyka, ale zainteresowałam się tematem. Kilka kroków dalej spotkałam inną grupę, z normalnie ubranym przewodnikiem. O 21.00 zaczynał się spacer po Edynburgu "The Dark Side", który zupełnym przypadkiem okazał się najlepszą z wycieczek, jakie zaliczyłam w czasie wyjazdu i to za przyzwoite pieniądze. Więcej o niej innym razem.
Szkocja ugościła mnie cudowną, bezdeszczową pogodą, słońcem i ciepłem, co nie jest podobno zbyt często spotykane o tej porze roku. Nie spadła mi na głowę ani jedna kropla deszczu. Raz, w czasie zwiedzania highlands, była lekka mżawka, ale nawet nie musiałam sięgać do torby po parasolkę. Do tego zapierające dech widoki i wręcz magiczny Edynburg. Jedyne czego żałowałam, ku własnemu zdumieniu, to fakt, że byłam tam bez towarzystwa. Nie szukałam na siłę znajomości przez Internet, w hostelu ciężko było nawiązać jakiś kontakt ze współtowarzyszkami, które jeszcze spały, gdy wychodziłam i już spały, gdy wracałam  (zwykle było to ok. 22, po wycieczce nocnej wróciłam później, bo ok. 24). Myślę, że był to jeden z moich ostatnich samotnych wyjazdów. Pomimo, że chciałam  pobyć troszkę sama, pomyśleć o różnych rzeczach, chwilami było mi nawet smutno.
Fajnie jest z kimś dzielić wrażenia - te dobre i te złe. Trudno jest opowiedzieć jak pachniał otoczony zielenią wodospad ukryty w środku wilgotnego lasu. Albo jakie miny robiła włochata Fiona pozując do zdjęć. Zdjęcia nie pokażą, jak podskakiwała i kręciła pupą :)
Nie opowiem też, jak przejmująca potrafi być cisza nad spowitym senną aurą jeziorem. 
Nie opiszę, jaka jest w dotyku szkocka wełna - trochę szorstka, ale trochę nie.
 Ani jak pięknie grał mijany każdego dnia na Starym Mieście mężczyzna.
 Nie udowodnię, że ciepłe scones z dżemem i masłem są lepsze niż scottish breakfast.
Miło by było móc z kimś dzielić te wrażenia. Albo móc dzielić z kimś pizzę, która chociaż wspaniała, okazała się za duża dla mnie jednej. Sernik też był za duży, idealny do podziału. Na miejskim cmentarzu, mimo, że pięknym, też byłoby raźniej spacerować z drugą osobą. 
Nie było tak, jak sobie planowałam, ale kto powiedział, że to znaczy, że było źle? Loch Ness i kilku innych miejsc nie udało mi się odwiedzić, ale i tak będę chciała do Szkocji wrócić, by zobaczyć m.in. Isle of Skye, więc wszystko w swoim czasie. To był wstęp, szansa, by przekonać się, czy chcę pojechać ponownie. Chcę, bardzo!

43 komentarze:

  1. Witaj, ciekawie tam u tych Szkotów, widać że trawiłaś z pogodą... pozdrowienia AiŁ

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamietasz jeszcze? Szczescie = rzeczywistosc - oczekiwania, ja to sobie chyba na czole musze wypisac :)
    Zycie jest nieprzewidywalne, ale z ta odwolana wycieczke to naprawde pech :/ Ciesze sie jednak na relacje z nocnej wyprawy, bo przeciez bedzie?
    Powiedz mi, te panny pojechaly tam spac? Bo jesli rano jeszcze wbetach, a potem o 22 tez juz spaly... to moze one caly czas tam spaly? :D

    Pieknie Ci sie z ta pogoda udalo, tylko pogratulowac.
    A teraz poprosze kolejne relacje, bo wzbudzilas moj apetyt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej w słowach a nie zdjęciach, bo nie robiłam żadnych nocnych, ale na pewno o niej napiszę, bo warto, aby o niej wiedzieć jadąc do Edynburga!

      Co do pokoju to będzie materiał na osobą historię. Czułam się jak dziwak. O 7 na nogach zbierając się do wyjścia, słysząc, jak ciężko wzdychają, że się kręcę. Wieczorem siedziałam w łazience z walizką, żeby przygotować rzeczy na kolejny dzień albo ładując telefon i wpadając na chwilę na FB,

      Usuń
    2. No to w slowach, czemu nie!

      Hahah, moze przyjechaly na zjazd spiochow? Kto wie ;)

      Usuń
    3. Najdziwniejsze było to, że jak w ciągu dnia wpadałam na sekundę do pokoju, większość z nich tam była! Hahaha.

      Usuń
    4. No moooowilam. Moze biora udzial w tym eksperymencie NASA, ze przez dwa miesiace nie mozna wyjsc z lozka?

      Usuń
  3. Przeczytałam z zapartym tchem. Bardzo się cieszę, że Szkocja Ci się podobała. Dla mnie to jedno z najpiękniejszych miejsc jakie odwiedziłam. I tak zgodzę się z Tobą, że "cisza szkocka" może chwilami lekko przygnębiać w pojedynkę. Na szczęście byłam tam dość długo aby ją pokochać. Mam nadzieję, że wrócisz tam szybko po więcej wrażeń. Czekam na dalszą relację. Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. czyli suma sumarum marzenie spełnione ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Marzenie spełnione, wrażenia nasycone. Tam jeszcze nie byłam, ale mogłam w pigułce doświadczyć;)
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  6. czyli jednak wyjazd udany mimo wielu poczatkowych przeciwności losu:)

    OdpowiedzUsuń
  7. jejuuu, za mną też Wyspy ciągle chodzą.. tam jest tyle pięknych miejsc!

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkocja powiadasz? I że nie było do końca tak jak chciałaś? To już tak jest, że jak się wszystko zaplanuje to coś się rymsnie. Albo i wszystko. Może mniej planować trzeba, co?

    Cieszę się, że pomimo przeciwności jednak Ci się podobało. I że chcesz tam wrócić.
    Dla mnie to ziemia całkiem nieznana, całkiem.

    PS. Najlepsze spóźnione życzenia urodzinowe + wielki buziak :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na początek jakieś przeciwności, ale wyjazd jak czytam udany :) Ja również należę do osób, które lubią mieć zaplanowany wyjazdy. Choć i mnie zdarzają się przeróżne psikusy.
    Szkocja kojarzy mi się trochę dziewiczo, nie wiem dlaczego. Być może w związku z j. Loch Ness ;) , ale też z dziewiczym krajobrazem, którego jak widać na Twoich zdjęciach jest wiele.

    Zapraszam na spacer po CN Tower oraz do komentowania, obserwowania: http://tandmpodrozniczo.blogspot.com/2013/09/skywalk-cn-tower.html

    OdpowiedzUsuń
  10. piękny wpis!

    czekam na kolejne :)

    JK

    .

    OdpowiedzUsuń
  11. patrząc na twoje zdjęcia aż chce się jechać w te miejsca :) ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniale, że spełniłaś swoje kolejne marzenie :)
    Pogodę rzeczywiście musiałaś mieć wyjątkowo dobrą. W Szkocji nie byłam, ale irlandzką aurę wspominam średnio ;)
    Ja również bardzo bym chciała kiedyś zobaczyć Isle of Skye.
    Ps. Niezła modelka z tej Filony :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Udana, nie udana, ale zawsze to wycieczka/ wyjazd! i troszkę odskoczni od rzeczywistości! :)
    jak zawsze ładne zdjęcia!
    Czekałam na tego potwora z Loch Ness, no cóż, szkoda - następnym razem! :)
    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tez moje zyczenia, spoznione ale rowne serdeczne....Jednak wycieczka udana, a ,ze czulas sie sama...za to moglas zwrocic cala swoja uwage na to co Cie otacza. Pojechalabym do Szkocji, bo lubie tak soczyste zielenie...a takiego Szkota w spodniczce to dzisiaj widzialam przy wejsciu do Zlotych Tarasow, bardzo mi sie spodobal, ale ne mialam z soba aparatu fotograficznego...szkoda...nie gral jednak a palil papierosa, pewnie dlatego stal na zewnatrz. Dzieki za ciekawy reportaz:::

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne zdjęcia, robisz coraz lepsze!

    OdpowiedzUsuń
  16. Podoba mi sie Twoje nastawienie. Mimo wszystkich przeciwnosci nie dalas sie pechowi i wycisnelas z wyjazdu tyle ile sie dalo. Mam nadzieje, ze znajdziesz kogos do wspolnego zachwycania sie, do walki z wyjazdowymi komplikacjami, do snucia kolejnych podrozniczych planow...Szkocja musi byc zachwycajaca, dzisiaj mnie w tym utwierdzilas!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo sporadycznie wyjeżdżam sama, tym razem nikt nie chciał, więc poniekąd nie miałam wyboru bo chciałam jechać bardzo. Na szczęście Lizbona i Londyn już będą bogatsze towarzysko :)

      Usuń
  17. Oj, nie mogę przestać czytać, oglądać Twoich zdjęć. Zazdroszczę, robisz to o czym ja zawsze marzyłam :) Szkocja jedno z moich ulubionych miejsc na swiecie :)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa! Fajnie, że się odezwałaś, chętnie poczytam o czym piszesz, bo temat bardzo mnie ciekawi!

      Usuń
  18. No kochana! To się nazywa mieć weekend :) wspaniale jest spełniać marzenia :) nawet jeśli się grasuje po Szkocji w przegraniu pudla :) uśmiałam się :)
    Też mnie ciągną tamte rejony.... czekam na TEN moment :)

    Udanego wtorku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, no serio miałam w sobie coś z nieszczęśliwego pudelka

      Usuń
  19. Pogoda rzeczywiście Ci się trafiła, ale w tym roku na obu wyspach pogoda zrobiła prawdziwy prezent w tym roku. Piękne lato, ciągle dosyć ciepła jesień... Szkocja jest piękna, na wiosnę wybieram sie tam na dłuższy pobyt, oby się tylko udało. Mam nadzieję, że wrócisz tam wkrótce, bo to miejsce do którego chce się wracać. :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Spodobała mi się Twoja determinacja. Żałuję, że jeszcze tam nie dotarłam, ale życie lubi zaskakiwać, więc może i mnie zaskoczy np tanim lotem;) Ciekawi mnie ten spacer po Edynburgu. Kiedy Ty znajdujesz czas na te podróże? Szkocja obowiązkowo do odwiedzenia. Twoje zdjęcia, jak zawsze pokazują to co najpiękniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tani lot to w przypadku UK dopiero początek prawdziwych problemów ;) Co do czasu, to jak już zauważyłaś na Facebooku, wyrabiam w pracy normę za 5 osób, więc czasem mają gest i dają mi wolne kiedy poproszę ;)

      Usuń
  21. Wow, nawet nie sądziłam, że Szkocja to taki ciekawy i zielony kraj. Super! :))

    OdpowiedzUsuń
  22. A już myślałam, że wyjazd Ci się nie udał, a jednak nie było tak źle :) Isle of Skye koniecznie trzeba zobaczyć! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jest na mojej liście, jest! Jeszcze przed wyjazdem uznałam, że muszę to podzielić na dwa razy i planuję większą podróż po UK w bliżej nieokreślonej przyszłości!

      Usuń
  23. Podoba mi się ten klimat panujący na wyspach. Jest w nim niejaka magia.

    OdpowiedzUsuń
  24. Dziękuję za wszystkie miłe komentarze :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ajko, nie pamietam, czy kiedykolwiek zostawilam jakikolwiek komentarz, dawno zreszta mnie nie bylo w internetowym swiecie, dzis jednak zajrzalam i zobaczylam Twoj wpis o Szkocji.. zdaje sie mieszkam w miejscu, o którym marzy wiele osób... Szkocja jest piekna i ja ja uwielbiam, choc codzienne zycie nie zawsze jest bajka i piekna, nawet jesli z przygodami podroza.. choc ja mój pobyt tutaj mimo wszystko traktuje jako dluga pelna tajemnic podroz... szkoda, ze nie wiedzialam o Twoim przylocie do Edinburgha, z przyjemnoscia choc przez moment moglabym sluzyc za przewodnika..moze nastepnym razem jesli ponownie tutaj zawitasz! Musze jednak powiedziec, iz Loch Ness - jako docelowa wyprawa, nie nalezy do najpieknieszych, wydaje mi sie przereklamowana. W Szkocji jest "tysiace" jezior otoczonych pieknymi górami, które sa naprawde duzo ciekawsze, ale oczywiscie, to takie miejsce, gdzie kazdy chce dotrzec...ja tez chcialam : ) teraz wiem, ze jest troszke przereklamowne, a to za sprawa mistycznej kreatury :) ..natomiast wyspa Sky, piekna, sama chcetnie tam wróce.. moze jesli nie mialabys po raz kolejny towarzysza i udaloby nam sie zgrac w czasie, moglibysmy wybrac sie razem (mój damian jako kierowca :) ..ja niestety nie prowadze). Rozpisalam sie strasznie... pozdrawiam serdecznie i kolejnych cudnych wypraw zycze oraz szybkiego powrotu do Szkocji. : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, bardzo żałuję, że nie udało nam się spotkać, bo brakowało mi towarzystwa, szczególnie w moje urodziny miałam wyjątkowo ponury nastrój. Co do mieszkania gdzieś... nie ma miejsc idealnych, wszystko ma swoje blaski i cienie. Loch Ness - może są piękniejsze, ale dla mnie to trochę jak być w Rzymie i nie wpaść do Watykanu, zresztą ta wycieczka miała mnóstwo punktów po drodze. Nie wiem, kiedy znów dotrę do Szkocji, mam nadzieję, że w przyszłym roku, więc w razie czego się odezwę i pomyślimy o Isle of Skye, ale daj mi proszę jakiś namiar na siebie :)

      Usuń
  26. Ładnie w tej Szkocji :) Mnie zawsze odstraszało od północy przez wizję ciapowatej pogody. Ale po przeczytaniu Twojej relacji, stwierdzam, że jednak chciałabym się tam znaleźć :) Ceny, cóż to fakt stanowią spory minus i przeszkodę.

    Samotne podróżowanie tak jak opisałaś ma swoje wady. Zaletą odbywania wycieczki w pojedynkę jest fakt, że:
    a) możesz zwiedzić to co chcesz i w tempie takim jak sama sobie narzucisz i nikt nie będzie Ci marudził, b) człowiek ma szansę więcej dostrzec, bo tylko skupia się oglądaniu, podziwianiu, a nie np. na rozmowie z towarzyszami podróży :)

    Pozdrawiam serdecznie
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  27. Też lubię Szkocję. Dziękuję za informację o wampirzych wycieczkach. Postaram się skorzystać, kiedy będę kolejny raz w Edynburgu.
    Podróże w przystępnej formie

    OdpowiedzUsuń

TOP