27.10.13

Czym według mnie jest świadoma podróż?

Na fali ostatniego wpisu postanowiłam napisać czym dla mnie jest odpowiedzialna turystyka i jak powinien zachowywać świadomy turysta. Świadome życie jest dla mnie wielką wartością i staram się, aby żyć w zgodzie ze sobą, z naturą. Wychodzi mi to różnie, ale staram się uczyć na błędach i podejmować coraz lepsze decyzje. Jesteście ciekawi? Zapraszam do lektury / krytyki / Waszych sugestii w tym temacie.
 
Moje propozycje drobnych kroków ku bardziej odpowiedzialnej turystyce: 

 * rezygnacja z wyżywienia All Inclusive, gdzie każdego dnia marnują się tony jedzenia,
 wiem, że w niektórych krajach ciężko znaleźć inną formę, ale wtedy można rozsądniej
napełniać talerze. Bywając na study tourach i widząc ludzi nakładających sobie porcje
dla 5 osób po czym wyrzucających je do śmieci było mi wstyd przed obsługą hotelową,
 bo mam świadomość, że wiele z tych osób ma problem by móc wyżywić swoją rodzinę

 * zostawianie niewielkich nawet napiwków obsłudze sieciowych hoteli, których pracownicy
zarabiają grosze, niejednokrotnie żyją daleko od domów i rodzin a pieniądze zgarnia sieć

 * wybieranie niewielkich hoteli i hosteli, prowadzonych często przez rodziny, kameralnych,
a jeśli kogoś na to stać wybieranie certyfikowanych obiektów, które mają własne uprawy
 warzyw, składniki do posiłków kupują wyłącznie od lokalnych kupców i przedsiębiorców.
 Wspaniałe są też gospodarstwa agroturystyczne, których wszędzie powstaje coraz więcej

* jeśli nie ma różnicy w cenie, warto rezerwować noclegi bezpośrednio w obiekcie, a nie
przez dużego pośrednika (jeśli różnica w cenie jest duża, to wybiorę pośrednika, ale 
zawsze to sprawdzam, bo czasem okazuje się, że nie ma żadnej lub jest nawet drożej) 
.
 * zaopatrywanie się w lokalnych sklepach i jedzenie posiłków w lokalnych restauracjach
 zamiast w międzynarodowych sieciówkach, wspieranie małych, rodzinnych biznesów, a 
także próbowanie miejscowych przysmaków, produktów, alkoholi (win, nalewek itd)

* posiadanie wiedzy jakie np. gatunki ryb są zagrożone wyginięciem lub których hodowle
szkodą środowisku i zrezygnowanie z ich spożycia. Ja taką tabelkę znalazłam dopiero
kilka dni temu, jak zaczęłam zgłębiać temat, ale jak to mówią, lepiej późno niż wcale

* korzystanie z usług lokalnych biur podróży, które często mają małe, kameralne grupy 
a nie wielkich, międzynarodowych korporacji nastawionych na komercję i duże zyski 

* jeśli to możliwe, kupowanie na pamiątkę rękodzieła a nie chińskiej tandety, będąc teraz
 w Lizbonie z radością zauważyłam, że powstaje coraz więcej sklepów z pamiątkami nieco
 droższymi (ale nadal w znośnych cenach), ale ciekawymi, lokalnymi, produkowanymi na
  miejscu, bardzo gustownymi (fajnie, że z dumą eksponują etykiety MADE IN PORTUGAL)

* zastanowienie się, szczególnie w krajach, gdzie jest problem z dostępem do wody, czy 
prysznic 5 razy dziennie po 25 minut nie mógłby trwać 5 minut i czy 3 by nie wystarczyły?

* zadanie sobie pytania, czy naprawdę ręczniki i pościel muszą być wymieniane codziennie?
Jak często wymieniam je w domu i dlaczego na wakacjach miałoby być inaczej? Tylko z 
  tego powodu, że płacę = wymagam, zapominając o negatywnym wpływie na środowisko? 

* wychodzenie z hotelu, wchodzenie w interakcję z miejscowymi, próby zrozumienia oraz
poznania kultury miejsca w które wyjeżdżamy, rozmawianie z ludźmi - dialog czyni cuda!

 * niedawanie dzieciom z biednych krajów długopisów, cukierków i czekoladek. Wyobrażacie
 sobie afrykańską wioskę, w której  dzieci dostają codziennie kilogramy słodyczy a nie mają
 dostępu do opieki zdrowotnej? Kwestia dawania pieniędzy jest wg mnie bardziej dyskusyjna

* szacunek dla miejscowych, szczególnie w krajach biedniejszych od nas. Niestety, ale w
pracy obserwuję, że dla wielu ludzi wakacje All Inclusive są okazją pokazania swojej 
(urojonej) wyższości nad pracownikami hoteli, obsługą itd. Wiele razy słyszałam bardzo
mną wstrząsające zdania "już ja im pokażę, gdzie ich miejsce". W filmie o 'ludzkim zoo' 
bardzo mnie uderzył fakt, że pod koniec wizyty jednej z grup, kobieta z plemienia Mursi
powiedziała, że było jej przykro, że podeszła do turystki, przedstawiła się, powitała ją a
ona odjeżdżając nie powiedziała nawet "do widzenia". Małe gesty, a mogę tyle znaczyć!

* rezygnacja z płacenia za zdjęcia w 'ludzkich zoo', uświadomienie sobie, jakie to niesie za
sobą konsekwencje, poczytanie o temacie - wiele osób sądzi, że to jedyna forma zarobku
 mieszkańców, co często nie jest prawdą, ponieważ taka turystyka może generować dużo
  większe zyski niż są im faktycznie potrzebne, co prowadzi do rozwoju patologi, uzależnień

* świadoma rezygnacja z rozrywek typu: przejażdżka na wielbłądzie, wjazd osłem pod górkę,
gdy nie chce nam się ruszyć pupy, konne bryczki, ujeżdżanie słonia, pozowania do zdjęć z 
małpką na sznurku czy wężem, rezygnacja z wizyt w typowo turystycznych zoo (które nie
 są miejscem, gdzie np. porzucone czy ranne zwierzęta znajdują schronienie a jedynie służą
  zabawianiu ludzi). Ja dziś nie poszłabym już nawet do Loro Parku na pokazy delfinów czy fok,
 pomimo, że jest to wg mnie nadal jedno z najbardziej etycznych tego typu miejsc na świecie

 * absolutna rezygnacja z zakupu pamiątek, na wytworzenie których trzeba było zabić zwierzęta
jak breloczki z uwięzionym (jeszcze) żywym malutkim żółwiem, instrument muzyczny z żółwia
mauretańskiego do kupienia w Maroko, figurek czy biżuterii z kości słoniowej itp. Kwestie 
 produktów ze skóry zostawiam sumieniu każdego z nas, wg mnie, powinno się to ograniczać

* pamiętanie, że pomimo, że wakacje to czas wolności i swobody, nie zwalnia nas to z obowiązku
dbania o przyrodę - zarówno roślinność, lasy, jak też zbiorniki wodne a także żywe zwierzęta.
To, że np. miejscowi nastawieni na zysk pozwalają na niszczenie przyrody, nie powinno być
przyzwoleniem i każdy powinien się zastanowić, czy musi gdzieś pojechać (np. Pammukale)

* coraz większą ilość miast można zwiedzać rowerem zamiast korzystania z komunikacji

* poczytanie o miejscu do którego się jedzie, aby mieć przynajmniej podstawową wiedzę na
temat kultury, zwyczajów panujących na miejscu, aby swoim zachowaniem i postawą nie 
obrażać mieszkańców. Oficjalnie przestałam jeździć na study toury, gdy w Tunezji, na
południu, które nadal jest dość konserwatywne, z autobusu wylało się kilkadziesiąt pań
pracujących w turystyce (!!), niemalże rozebranych, mocno wstawionych i niemających
żadnych oporów przed waleniem wódy w jeepie, którym Tunezyjczycy wieźli nas na 
 pustynię. Chciałam się zapaść ze wstydu / żalu pod ziemię i postanowiłam - nigdy więcej.

* stale zadziwia mnie promowanie lotów typu "z lotniska Chopina do Modlina przez Oslo!"
Wiadomo, że samoloty są wygodą, ale jednak należy zadać sobie pytanie, czy na pewno
 "przelecenie się" rano do Londynu a powrót wieczorem jest rozsądne? Wg mnie nie,
a słupki dotyczące emisji gazów cieplarnianych na dużych wysokościach mnie szokują.

* najrozsądniej byłoby wyjechać "raz a dobrze", na dłużej, ale w tym wypadku wiadomo,
że nie każdy może sobie na to pozwolić (głównie mam na myśli czas wolny, nie finanse).

Jeśli uważacie, że coś warto dopisać do tej listy - dajcie znać, wydłużymy ją :) 

28 komentarzy:

  1. Z większością Twoich propozycji się zgadzam aczkolwiek na niektóre sprawy mam nieco inne spojrzenie. Nawet nie podróżując, a na co dzień staram się oszczędzać wodę, światło, segregować śmieci (i te popularne jak i żarówki, baterie itp.) . Przed wyjazdem do bardziej odległego kraju lubię się trochę wyedukować. Nie cierpię ignorancji, która towarzyszy naprawdę wielu wyjeżdżającym i nie zdają sobie sprawy z różnych problemów danego kraju a czasem nie wiedzą nawet jaką nazwę nosi stolica państwa.
    Co do gatunków zagrożonych, ryb etc. to co jakiś czas dostaję "świeżą" listę, raporty od fundacji WWF - której jestem członkiem i się z nimi zapoznaję.

    Zapraszam: www.tandmpodrozniczo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm ale ja nigdzie nie napisałam, że na wakacjach mamy oszczędzać wodę a w domu lać hektolitry. Uważam jednak, co zostało zresztą udowodnione naukowo, że ludzie na urlopie często uważają, że "codzienne obowiązki ich nie dotyczą i że mogą pozwolić sobie na więcej".

      Usuń
    2. Wiem, że tego nie napisałaś, ale ja dodałem to od siebie.

      Usuń
    3. Ok, zrozumiałam, że to rozwinięcie myśli, że masz inne zdanie w pewnych kwestiach

      Usuń
    4. Wchodzenie w interakcję, korzystanie z lokalnej infrastruktury... Ja też polecałabym lokalne punkty informacji turystycznej.. - o ile tam gdzie jesteśmy znajdują się..
      Zazwyczaj oprócz map można zasięgnąć języka na temat ciekawych wydarzeń w okolicy...

      Usuń
  2. Zgadzam się z wiekszością. ta mniejszośc musi zatem dojrzec w mojej głowie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że taki wpis powstał, podpisuję się pod tym obiema rękami.

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wiedziałam nic o tzw. ludzkim zoo - to jakiś koszmar!
    IMHO, Europejsczyk powinien raczej spędzać czas w Europie, wówczas nie byłoby takich problemów, chyba że jest podróżnikiem (takim z plecakiem) a nie turystą (z walizką)...te wszelkie all inclusive gdzieś w Afryce powodują takie dziwne sytuacje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle uważam, że wakacje All Inclusive są zgubą, niestety...

      Usuń
  5. Ja bym tę listę dawała każdej osobie, która wyjeżdża na wakacje :-) I pewnie dla znakomitej większości byłaby to nowość i zdziwienie...

    OdpowiedzUsuń
  6. powiem szczetrze ze w kilku punktach dalas mi do myslenia....

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam sie z Toba, a takie wskazowki jak powinien zachowywac sie turysta kazdy powinien miec na uwadze i wziac sobie do serca. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. Magiczne zdjęcie. Z pierwszym punktem zdecydowanie się zgadzam: nakładać ilość jakiej jest się w stanie podołać, a nie jak dzicz...Ja jednak stawiam na międzynarodowe sieciówki zwykle. Często taniej można na tym wyjść i jakieś takie bardziej wiarygodne dla mnie są. Nie mam parcia na próbowanie nowych smaków./ Bezsensownego wykorzystywania zwierząt nienawidzę. W drodze nad Morskie Oko często widziałam te biedne, ledwo idące konie ciągnące bandę leniwców - jeśli nie ma siły wchodzić na własnych nogach to powinien/powinna zrezygnować z przyjemności podziwiania danego miejsca. W moim odczuciu to zwykłe wygodnictwo i lenistwo, że aż nóż w kieszeniu może się otwierać na taki widok. Ja też byłam zmęczona, ale co z tego? Gdyby ludzie nie byli tak wygodni i czasami byli w stanie pomyśleć o innych - zwierzętach w tym przypadku to zwierzaki nie cierpiałyby tak...Jedeń koń ciągnący 20 ludzi pod górę...brak słów. Absolutnie też nie rozumiem zabijania dla przyjemności: przypadk z żółwiami wywywał we mnie niesmak...głupotą ludzką i zerem empatii w stosunku do bezbronnych stworzeń. Ciemnota niesamowita!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, zdjęcie ze Szkocji :) A co do drugiej części wypowiedzi... gdyby ludzie nie byli tak wygodni nie cierpiałyby i zwierzaki i ludzie jak np. tragarze, noszący po 50kg bagaży ludzi, którzy mają widzimisię wejścia na szczyt Annapurna w Nepalu jak najmniejszym wysiłkiem własnym. Dla mnie góry (nie mówię o tych najwyższych wymagających już ogromnego przygotowania, ale nawet o tych niższych) zawsze były synonimem zmierzenia się ze sobą, z naturą, rezygnacją z wygód itd. Jak słyszę, że coraz częściej wynajmuje się 2 tragarzy niosących ciężkie rzeczy a samemu idzie się z plecaczkiem malutkim i na co drugim zakręcie wpada się do knajpy na coś fajnego do picia (trzymanego w ważących kilkadziesiąt kg lodówkach, które KTOŚ musiał tam wnieść na własnych plecach) to mi ręce opadają.

      Usuń
    2. Mi także opadają na tego typu praktyki. Jesteś leniem to nie oglądaj - taka zasada powinna panować:)

      Usuń
  9. Bardzo fajny tekst i okazuje się ,że podróżując spełniam prawie wszystkie warunki, choć ja niestety nie wierzę w zmianę populacji. Ludzie to ignoranci, dobra zabawa kosztem wszystkiego to w przypadku większości norma. Uważam, ze nawet sporo tych co deklaruje chęć rozważnego i świadomego życia, rezygnuje przy pierwszej trudności. Co innego rzucić 5 zł na pomoc potrzebującym, a co innego okiełznanie głębiej tematu. Ale mam nadzieję, że się mylę. Ja jeszcze nie byłam na zorganizowanym wyjeździe i zawsze zachęcam tych z all inclusive, aby spróbowali, ale im odpowiada właśnie to, że o nic nie muszą dbać i ciężko zmienić taki zakorzeniony już pogląd. Ja nie rozumiem jak można co roku jeździć do Egiptu tylko po to aby jeść i pić do porzygania się, siedzieć jak małpa w klatce bo na wszystko jest albo za gorąco, albo za niebezpiecznie i bawić się z animatorem, jakby się nie miało własnego rozumu. Ale może spróbuję to się dowiem. Oby nie prędko. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze próbowałam wybijać klientom z głowy All Inclusive i nie ustaję w trudach, pomimo, że większość pozostaje niewzruszonych. Ale czasem się udaje a po powrocie dziękują, bo okazuje się, że wyszli z hotelu, spróbowali jedzenia na mieście, pojeździli bo nie czuli się uwiązani (wiele osób mówi mi, że mając All Inclusive nie wychodzą z hotelu bo czują się zobowiązani do jedzenia i mają wrażenie, że coś tracą jak nie stawią sie na posiłku!) a finalnie wydali mniej kasy niż jakby kupili All Inclusive. Jeśli 1 osoba na 100 zmieni zdanie, to warto!

      Usuń
  10. Dobra robota, Ajka. O tym trzeba mówić i fajnie, że temat wywołuje emocje.
    Według mnie dawanie pieniędzy dzieciom to kwestia czarno-biała. Dzieciak raz przyniesie kasę do domu, to potem pod presją rodziny będzie musiał ją przynosić (zamiast chodzić do szkoły), albo sam wybierze taką drogę, bo przecież pieniądze za nic to fajniejsza sprawa niż pieniądze za pracę. Jak już ktoś pisał, każdy rzucony pieniążek to krok w stronę pokolenia żebraków.
    Nie jestem pewna, czy dobrze robię, ale kupuję od dzieciaków rękodzieło, jeśli wierzę, że wyszło spod ich rąk. Jasne, lepiej żeby uczyły się, niż pracowały, ale w wiadomo też, że nie każdy dzieciak ma możliwość chodzenia do szkoły, a w miejscu takim, jak np. Etiopia, gdzie żebrzące dzieci są niemal wszędzie, wydaje mi się, że wynagradzać trzeba tych, którzy wybierają, żeby na pieniądze zapracować.
    Nie byłam nigdy na wakacjach all-inclusive, ale wyobrażam sobie je jak karę. Drogą karę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się ciągle w kwestii pieniędzy przypomina wywiad który czytałam z jakąś kobietą pracującą na misji w Indiach. Mówiła, że w Indiach i Bangladeszu dzieci są okaleczane do żebrania i że jeśli nie przynoszą wymaganego "zysku" są zabijane i że tam często dawanie im pieniędzy ratuje im życie. Nie wiem, dla mnie to są tak niewyobrażalne sprawy, że nie jestem w stanie tego ogarnąć rozumem.

      Usuń
    2. Wiesz, ja to widzę tak: to trochę tak jak ze szczeniakami z pseudohodowli sprzedawanymi w sklepach zoologicznych. Widzisz je, żal Ci, wiesz że kupując je być może uratujesz tym konkretnym psiakom życie. Ale tego nie robisz, bo wiesz, że kupując nakręcisz machinę i przyczynisz się do tego, że kolejne pokolenia zwierząt będą cierpieć w okropnych warunkach.

      Usuń
  11. świetna notka bardzo dziękuję .. bardzo intetersująco napisałaś ... tabelka z rybami bardzo informująca .. np łososie norweskie z hodowli są wielkim problem dla środowiska ..

    ... fajnie z tymi prysznicami .. w niektórych taniutkich schroniskach gdzie bywałem piechotą są prysznice z ciepłą wodą na monetę .. niesamowita motywacja i zadziwiająco ludzie potrafią się wykąpać w 3 minutki ;^))

    .. a ponieważ ja często jestem 'namiotowiec' to dodałbym jeszcze wiele uwag dla innych 'namiotowców' .. pozostaw miejsce takim jakim je zastałaś/eś .. bardzo uważaj z ogniem .. używaj latryn nawet jeśli nie są zachęcajace ;^) .. wyobraż sobie jak wyglądałby las gdyby tam wszyscy pobiegli 'za potrzebą' :^)...

    życzę Ci inspirujących chwil w Portugalii i słonecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle łososie z norweskich hodowli są bardzo szkodliwe dla zdrowia, szczególnie dzieci i kobiet w ciąży... ale się o tym nie mówi, bo po co. Prysznice na monetę są uważam świetnym pomysłem! Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny!!

      Usuń
  12. świetny tekst i wiele dobrych wskazówek na przyszłe podróże:) dzięki wielkie za inspiracje i pomoc!:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja bym nic nie dopisywał. Najważniejsze jest po prostu wyjechać i odpocząć nawet na chwilę by odetchnąć od codzienności.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ajko
    ja bym dodał... słuchać siebie w nowym miejscu. Jeśli ktoś potrafi, chłonąć ludzi i odmienna kulturę, patrzeć na to jak się zmienia świat, i co wartościowe, szukać tego wartościowego,
    szukać smaku, zamknąć oczy podczas kęsa, zamknąć oczy na chwile gdy się idzie, zamknąć oczy gdy mieszkańcy rozmawiają i słuchać brzmienia ich języka, w nim jest serce kraju

    OdpowiedzUsuń

TOP