16.10.13

Tanie noclegi w Wielkiej Brytanii i Irlandii

Życie nie jest łatwe i wygodne, jeśli chce się podróżować nie mając zbyt wiele na kocie. Żeby to pogodzić, często trzeba iść na pewne kompromisy. Najdroższe w podróży jest według mnie spanie, Nie chcę jednak różnych powodów korzystać z couchsurfingu. Jadąc w kilka osób opłaca się wynająć całe mieszkanie z własną kuchnią - jest wygodne rozwiązanie, bo można się wyspać w komfortowych warunkach, a wieczorem przygotować posiłek i biesiadować przy stole. Co jednak jeśli jadę sama lub z jedną osobą, a ceny w kraju docelowym są wysokie? 
Pierwszy raz stanęłam przed tym dylematem lecąc wiosną do Irlandii. W Galway spałam u znajomych, ale noc, którą miałam spędzić w Dublinie musiałam sobie zabukować. Dość długo szukałam i się zdołowałam... Ceny pokoi jednoosobowych z łazienką na korytarzu zaczynały się od 65 EUR, poza ścisłym centrum... To zupełnie poza moim budżetem (dla porównania za jedynkę w skromnym pensjonacie w Bairro Alto w Lizbonie płaciłam 20 EUR). Nie miałam wyboru, nadszedł ten dzień - musiałam zarezerwować nocleg w zbiorowej salce. Byłam przerażona. Spędziłam kilka godzin czytając uważnie opinie na temat hosteli, patrząc szczególnie na informacje dotyczące bezpieczeństwa, lokalizacji i czystości. W końcu udało mi się znaleźć Abraham House, położony blisko głównej ulicy handlowej, za 9 euro za noc!
Było ok, ale wyciągnęłam z tego noclegu pewne wnioski, które pomogły mi przy wyborze miejsca do spania w Edynburgu. Tutaj noclegi dla mnie jednej zaczynały się od 50 funtów za noc, co też nie wchodziło w grę, bo przy 4 nocach wychodziło praktycznie tyle, ile miałam przeznaczone na cały ten wyjazd! Po raz kolejny spędziłam dużo czasu szukając porządnego noclegu, w przyjemnej okolicy, z dobrymi opiniami i  co najważniejsze, w przystępnej cenie. Na co zwracałam uwagę? Pokój w którym miałam spać musiał być pokojem wyłącznie dla kobiet, przyjmować nie więcej niż 8 osób i mieć łazienkę wewnątrz pokoju, tylko dla nas.
W Edynburgu wybrałam West End Hotel w zachodniej części miasta, przy ładnej ulicy, jakieś 15 minut spacerem od centrum i Princess Street, 25 minut spacerem od Starego Miasta, niedaleko sklepów i restauracji. Pozytywnie zaskoczył mnie standard obiektu. Elegancki, stylowy, z porządnym barem na parterze. Mój 8-osobowy pokój miał dużą łazienkę, wygodne łóżka i gigantyczne okno z dużą ilością światła. Okazało się, że jest tylko jedno gniazdko, co później wytłumaczył mi pan z recepcji - dużo osób podłączało swoje żelazka czy lokówki i zapominało je odłączyć, przez co mieli sporo problemów. Ale dałam radę, bo można było też doładować sprzęt w kilku innych pomieszczeniach.
Za 3 noce zapłaciłam zaledwie 39 funtów. Przez cały czas był komplet dziewczyn, ale prawie każdego dnia się zmieniały. Próbowałam nawiązać kontakt, ale zauważyłam, że większości osób wystarczy powitanie i życzenie sobie dobrego dnia. I w porządku, mi też może to pasować, chociaż chętnie bym się dowiedziała skąd kto jest i co tu robi :) Byłam mocno zdumiona, że jak rano wychodziłam to większość jeszcze spała, a jak wracałam to większość już spała. Nie wchodziłyśmy sobie w drogę, pełna swoboda. W obiekcie są także pokoje dla 2 lub 4 osób, z normalnymi łóżkami. Jest też wspólna pralnia i pomieszczenie kuchenno-wypoczynkowe z TV do dyspozycji wszystkich gości.

W Glasgow noclegi były nieco droższe, ale udało mi się wyszukać przyjemny hostel  Queen's Park położony ok.15 minut jazdy od centrum miasta, przy parku o tej samej nazwie. Okazał się super. Za 14 funtów miałam miejsce w 4-osobowym pokoju, który dzieliłam tylko z jedną panią. W pokoju była umywalka, czajnik, ciasteczka, herbata a rano pod drzwiami czekała torebka ze świeżym mlekiem, sokiem, płatkami i miseczką. Mały gest, ale jakże miły! Obsługa na wysokim poziomie, bardzo przyjazna. Czysto.
Takie noclegi mają swoje plusy i minusy. Plusem jest to, że zwykle za dobrą cenę można spać w świetnej lokalizacji, w międzynarodowej atmosferze, wśród osób nastawionych na zwiedzanie czy zabawę, a nie na relaks w komfortowych warunkach. Nocowałam w miejscach, które uważam za przyjemne i bezpiecznie. Wiele osób pyta, czy nie bałam się, że ktoś mi coś ukradnie... Moja teoria jest taka, że w hostelach śpią ludzie, którzy nie mają nadmiaru pieniędzy, złotej biżuterii i drogiego sprzętu. Nie wiem, czy komuś by się opłacało płacić za nocleg, żeby pod osłoną nocy ukraść mi majtki i ręcznik... bo to, co wartościowe (dokumenty, portfel) trzymałam w sejfie (kaucja 5 funtów), a telefon i aparat  miałam, że tak powiem, pod poduszką. Ale nie bałam się i czułam się bardzo bezpiecznie.
Wiadomo, że trzeba pilnować swoich rzeczy i nie zostawiać ich na widoku czy w ciągu dnia w pokoju, ale nie dajmy się zwariować. Myślę, że bardziej jest prawdopodobne, że ktoś wyciągnie mi portfel w metrze albo w czasie nieuważnych zakupów w supermarkecie. Wszystkie obiekty w których spałam były czyste, schludne, ze świeżą, pachnącą pościelą. Do minusów mogę na pewno zaliczyć piętrowe łóżka (na szczęście zawsze udawało mi się upolować miejsce na dole), ewentualną kolejkę do łazienki (przy czym ja wychodzę rano a wracam późnym wieczorem, więc zazwyczaj ten problem mnie omija) oraz to, że trzeba się liczyć z brakiem prywatności. Dla mnie jest to wyłącznie miejsce w którym się myję i śpię, nie spędzając ani minuty dłużej niż jest to niezbędne. Na chrapiące sąsiadki mam koreczki w uszach, zawsze jestem wyposażona w uniwersalną chustę, która ma szerokie zastosowanie: włożona do małej poszewki na jaśka służy za poduszkę, jako kurtyna oddziela mnie nieco od osoby na sąsiednim łóżku, czasem robi za narzutę, innym razem za ręcznik czy czapkę :)
W Londynie do tej pory spałam w skromnych, ale bardzo przyzwoitych obiektach. Moim ulubionym, w którym nocowałam 3 razy jest hotel Earls Court w dzielnicy o tej samej nazwie. Bardzo lubię tamte okolice i świetnie się tam czuję. Do metra kilka kroków, do restauracji czy sklepów 5 minut spacerem, dookoła piękna architektura. Trzeba jednak liczyć się z wydatkiem ok. 78 funtów za pokój 2-osobowy za noc. W tym roku będę spała w innym, nieco tańszym hostelu, wiec po powrocie na pewno uaktualnię ten wpis i napiszę o wrażeniach i lokalizacji. Ceny w Londynie są bardzo bolesne dla mojego portfela, ale cóż poradzić. Próbowałam też czegoś szukać na https://www.airbnb.pl/, ale nawet przy 3 osobach nie udało mi się znaleźć nic atrakcyjnego (w miarę fajne lokalizacje od 800 zł za noc za naszą trójkę, za sam pokój). Można coś ciut tańszego znaleźć na obrzeżach miasta, ale przy krótkim pobycie i biorąc pod uwagę wysokie ceny komunikacji miejskiej uzależnionej często od ilości przystanków oszczędność robi się bardzo pozorna. Poza tym są dzielnice w których bałabym się spać.
Noclegi o których piszę są dla osób niewymagających, które jadą zwiedzać, aktywnie spędzać czas i po prostu potrzebują łóżka z ciepłą wodą z prysznica w zestawie, aby mieć gdzie spędzić noc. Wiadomo, że wolałabym spać w jedynce, ale jeśli przy 4 dniach mam do wyboru zapłacić 300 zł a 1300 zł to sprawa jest jasna - na tę drugą opcję mnie nie stać i nie jest to kwestia machnięcia ręką "a co mi tam, dopłacę" bo zwyczajnie nie mam z czego. Cały mój szkocki budżet wyniósł 1200 zł już uwzględniając noclegi, więc jak widzicie wyboru nie miałam. Jestem jednak zadowolona i mogę każdy z obiektów polecić osobom, które nie są socjopatami, nie boją się ludzi ;) i nie przeszkadza im brak większych wygód. Gdybym miała jechać na tydzień leżeć przy plaży i basenie, pewnie wybrałabym 5* w Turcji (co mi raczej nie grozi, bo nie uleżę dłużej niż godzinę), ale spędzając cały dzień poza hotelem oferowane przez nie warunki są naprawdę zupełnie wystarczające a ceny znośne, nawet jak na mój mały budżet. Mam nadzieję, że może komuś z Was powyższe informacje okażą się przydatne i pomocne :)

50 komentarzy:

  1. mnie jednak trochę przerażają takie zbiorcze noclegi, za bardzo cenię sobie prywatność:)
    ale fakt, tak często aż nie jeździmy więc też inaczej kalkulacja budżetu wychodzi

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak mam tak dziadować to wole nie jechać wcale

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, jak kto woli :) ja wolę pojechać, zawsze :)

      Usuń
    2. Ja też wolę pojechać, a te warunki wcale złe nie są.

      Usuń
    3. Dziadujecie za 1200zł w jakimś zimnym wygwizdowie i to ma być urlop? za 1200zł mam last minute lecę do 4-5* ze wszyustkim w cenie się nie martwię mam wygody święty spokój a to takie dorabianie ideologii że UK lepsze od Egiptu.

      Usuń
    4. Każdy ma prawo wyboru. Jeśli lubi 5* w Egipcie ze wszystkim w cenie i brakiem zmartwień - ok, nie mam nic przeciwko. Ja mając do wyboru 5* w Egipcie a 0* w Szkocji, wybiorę to drugie i nie dorabiam ideologii, że coś jest lepsze lub gorsze - co kto lubi i co komu odpowiada, nic na siłę.

      Usuń
  3. Aga, dzieki za te podpowiedzi. Mam tylko inne zdanie jesli chodzi o Londyn. My mieszkalismy u kolezanki w "mniej ciekawej" dzielnicy, ale mimo wszystko chyba nie mniej bezpiecznej niz Wawa. Uzywalismy Oysterki i nie wazne, czym jezdzilismy, placilismy maksymalnie 8,50 funtow dziennie, a jezdzilismy mnostwo. Przy nastepnej wizycie zrobie podobnie, a jesli kumpela mnie nie przyjmie, to i tak zamieszkam dalej od centrum, wlasnie, zeby zminimalizowac koszty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za własne doświadczenie, Nie wiem , jak duże są różnice (ale jeszcze dzis to sprawdzę), ale jeśli znaczne, to na pewno się skuszę na taką opcję jak w końcu pojadę na dłużej (5-7 nocy), bo zwykle w Londynie jestem 1-2 noce i wtedy mimo wszystko wolę być blisko centrum, by móc jak najwięcej chodzić :)

      Usuń
    2. A no tak, na 1-2 dni sie nie oplaca, na dluzej prawdopodobnie tak. My od poczatku planowalismy duzo jezdzic, bo powyszukiwalismy rzeczy, ktore leza w sporych odleglosciach od siebie, ale mimo wszystko, od tego calego lazenia na dwa tygodnie wysiadlo mi kolano ;))))

      Usuń
  4. No i tu muszę powiedzieć: Jesteś Odważna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Te piętrowe łóżka na jednym ze zdjęć przypominają mi te z hostelu w Szwecji, może to Ikea??

    OdpowiedzUsuń
  6. Mamy nieco inne podejście, więc tym bardziej ciekawie było przeczytać ten post.
    Ja zupełnie nie mam oporów przed wieloosobowymi salami w hostelach. Wybieram tę opcję zarówno wtedy kiedy jeżdżę sama, z małżonem, albo z przyjaciółmi (choć jeśli za tę samą cenę możemy spać w prywatnym pokoju lub w hotelu, to wiadomo, że wybieramy luksusy ;)
    Pod uwagę biorę jak imprezową renomę ma hostel (zwykle wybieram te mniej imprezowe, bo wolę nieco starsze towarzystwo) i to, czy w pokoju są zamykane szafki, żeby nie szczypać się o rzeczy kiedy np. idę pod prysznic, a podróżuję sama. Ale muszę dodać, że nigdy nic mi nie zginęło w hostelu, nie miałam też żadnej nieprzyjemnej sytuacji (zwykle wybieram sale mieszane). Lubię hostele, które organizują wspólne obiady, moim zdaniem najłatwiej ciekawych ludzi poznać właśnie w kuchni.
    Mam nadzieję, że przekonasz się kiedyś do CouchSurfingu, to świetny skrót w miejscową kulturę, kuchnię i miejsca, których turysta szybko sam nie odkryje (np. zupełnie nie wyobrażam sobie Kairu bez naszego hosta, nie wiem czy czułabym się w Egipcie równie swobodnie i bezpiecznie gdyby nie jego opieka i wskazówki). Mam same bardzo pozytywne doświadczenia, ale wybieram bardzo, ale to bardzo uważnie kogo proszę o nocleg i kogo do siebie przyjmuję. Jeśli chcesz, możemy to kiedyś obgadać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do innego podejścia do noclegów zbiorowych - nie wiem, czy tekst jest napisany tak, że mam mieszany stosunek (starałam się, żeby tak to nie brzmiało), ale jeśli tak zrozumiałaś to śpieszę z wyjaśnieniem. Owszem, przed pierwszym wyjazdem miałam stracha, ale teraz podoba mi się taka forma i zawsze ją wybiorę jeśli wybór będzie nie jechać lub spać tam, ale jeśli w takiej samej cenie będzie double room, to go wybiorę.

      Wiesz, miałam kiepskie doświadczenia z couchsurfingiem, głównie przyjazdowym i nie mogę się przełamać, ale chętnie o tym pogadam :)

      Usuń
  7. My też, wyjeżdżając z mężem staramy się nie wydawać fortuny na noclegi. W końcu można przeznaczyć tę gotówkę na zwiedzanie, tudzież inne lokalne atrakcje. Już w różnych miejscach zdarzało nam się spać. Dla nas w tym wszystkim najważniejszy jest wypoczynek po całym dniu zwiedzania. Szkoda przepłacać za kawałek miejsca do spania. A co do CouchSurfingu to jeszcze nie mieliśmy przyjemności, ale może nadarzy się i taka okazja.

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdziekolwiek jade... nie przykladam glowy do jakiejkolwiek poduszki /smiech/!
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajny post :) Podczas naszej ostatniej "budżetowej" wyprawy, do Sztokholmu, mieliśmy okazję nocować w wieloosobowym hostelu. Hostel by Nordic ulokowany był 10 minut pieszo od Gamla Stan, czyli sztokholmskiej starówki. Lokalizacja wręcz idealna, w okolicy znajdowało się dużo knajpek i mini market. Początkowe obawy okazały się zupełnie bezpodstawne. Współlokatorzy okazali się niezwykle mili. Podobnie jak Ty, traktowaliśmy hostel jako miejsce do spania, umycia się i przygotowania posiłku. W przyszłości na pewno skorzystamy jeszcze z takiego rozwiązania, tym bardziej, że noclegi w Sztokholmie, jak i zapewne w całej Szwecji, są na prawdę drogie, a zamierzamy tam wrócić. Hostel był czysty, były w nim darmowe sejfy, obsługa miła i pomocna. Polecamy! Miejsca opisane przez Ciebie wydają się być przeurocze. Po poszukiwaniach hostelu w Szwecji wiem, że to żmudne zajęcie. Gratuluję dobrego "nosa" i wytrwałości :) Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podasz nazwę? :) Przy tak tanich połączeniach jak są ostatnio ze Sztokholmem, chyba się w końcu skuszę!

      Usuń
    2. Hostel by Nordic :) Ulokowany przy Drottninggatan 83, w dzielnicy Norrmalm. To prawda, połączenia ze Skandynawią są tanie, lecz traktował bym to jako zaproszenie do wydawania pieniędzy na miejscu. Ceny raczej są wysokie, ale dzięki pewnym trikom można i z tym sobie poradzić :) Zwiedzanie Sztokholmu jest łatwiejsze dzięki karcie sztokholmskiej. Jednak jej kupno zwróci się po odwiedzeniu od 5 do 10 muzeów, w zależności od pory roku i typu muzeum. Karta umożliwia także korzystanie z transportu miejskiego, co z kolei, naszym zdaniem, zabija wycieczkę po stolicy Szwecji - wszędzie tam blisko, a widoki koniecznie trzeba oglądać z poziomu chodnika :)

      Usuń
    3. Jestem ślepa, w ogóle nie zauważyłam tej nazwy hostelu w tekście. Niestety orientuję się w cenach w Skandynawii i póki co skutecznie mnie odstraszają od wyjazdu. Zwiedzać lubię na nogach, więc fajnie, że wszędzie jest blisko. Najbardziej byłoby mi żal, że nie mogę iść do restauracji :) Co do muzeów, to zdecydowanie wolę sztukę ulicy, mogę odwiedzić jedno czy dwa, ale 5-10 nie wchodzi w grę ;)

      Usuń
    4. W takim razie polecam Skansen, w którym spokojnie można by spędzić cały dzień :) jeżeli lubisz, w jego pobliżu jest także muzeum ABBY ;) Oferta jest na prawdę duża i każdy znajdzie coś dla siebie :] A co do restauracji znaleźliśmy jedną o bardzo przystępnych cenach, położoną na Gamla Stan. Zjedliśmy szwedzkie Kottbullary i łososia, zapiliśmy szwedzkim piwem :] było przepysznie!

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Złe doświadczenia do tej pory, ale z tego co mówi większość - mam pecha.

      Usuń
  11. Ojej, wspolczuje tych nerwow i stresu przy szukaniu bo to chyba stanowilo najwiekszy problem. Jak juz znalazlas ten noclego to bylo ok, ale... trzeba bylo cos znalezc.

    W kazdym razie ja/my (bo z moja rodzinka) zawsze otwieramy drzwi mieszkan/domow gdziekolwiek za granica jestesmy dla znajomych! Chca niech przyjezdzaja i zwiedzaja, "kawalek podlogi" (lozko, materac) i "miska zupy" zawsze jest dla przyjezdnych. I sami tez korzystamy z goscinnosci znajomych na swiecie. Wmieniamy sie nawet w wakacje mieszkaniami, zeby moc zwiedzac nie wydajac fortuny na pensjonaty, hotele bo te niestety drogie. W ten sposob bywalismy w Bawarii u znajomych, ktorych nasz dom wynajmowany w Italii oddawalismy. A Londyn tez zwiedzilismy mieszkajac w domku znajomych,

    Trzeba sobie pomagac :)

    A moze bedziesz sie wybierala do Japonii - koniecznie daj znac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zawsze chętnie zapraszam do siebie osoby które znam i po których wiem, czego się spodziewać (nie musi być to nawet jakaś super bliska znajomość, ale mam jakieś pojęcie o danej osobie). Moja kanapa jest otwarta :) U Ciebie jeszcze fajniej, bo mieszkacie w różnych miejscach. Wiadomo na jak długo zawitaliście do Japonii?

      Usuń
  12. Ja nie o UK a o Lizbone zapytam. Moglabys podac namiar(stronke, ewent.adres) na ten pensjonat, w ktorym tam nocujesz?
    Pozdrawiam
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jaki standard Cię interesuje - mnie najtańszy. Przez ostatnie lata nocowałam w bardzo wielu, za każdym prawie razem w innym, generalnie wszystkie pensões są ok - tanie, w samym centrum, bardzo skromne, na wyższych piętrach kamienic, ale dla mnie zupełnie wystarczające http://www.pai.pt/pensoes/lisboa/

      Usuń
    2. Mnie rowniez najtanszy :-). Dziekuje.Pozdrawiam
      Marta

      Usuń
  13. Ja nie przepadam za tego typu nocowaniem ze względu na to, że nie kładę się o 20 i lubię wieczorem połazić, a jak spałam w takiej wieloosobowej sali w Belgradzie i wróciłam później to wszyscy już spali, syczeli że za głośno chodzę, że włączam światło, że hałasuję wyciąganiem rzeczy z plecaka itd, więc tak się tym zestresowałam, że położyłam się spać tak jak stałam;) Ale cena zawsze kusi, więc pewnie jeszcze będzie mi dane skorzystać. Nie mniej czuję, ze z wiekiem potrzeba komfortu mi się poszerza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli kogoś stać na droższy nocleg - nie namawiam do spania w zbiorowej salce. W moim wypadku jest to kwestia wyboru - zostać w domu czy spać w takim miejscu, bo inne nie wchodzi w grę. Myślę, że jest spora ilość osób, które chciałyby jechać a nie jadą bo ich nie stać na nocleg a o takim nie wiedzą lub się go boją, dlatego napisałam ten wpis. W Edynburgu też wzdychali, mimo, że starałam się być cicho, ale to ich prywatny dramat, śpiąc w takim miejscu też się liczę z tym, że ktoś się zerwie o 4 nad ranem i ma do tego prawo.

      Usuń
    2. To chyba kwestia mojej psychicznej odporności, albo jej braku;) Chyba już się starzeję...Ale jakby to miało przesądzić o tym czy gdzieś pojadę czy też nie, to jestem pewna, że nie musiałabym się nawet zastanawiać. Ja się cieszę, ze jest taka opcja, bo nie raz potrafi uratować sytuację. A w Twoje 40ste urodziny to ja też nie bardzo mogę uwierzyć. Chyba te podróże działają na Ciebie, jak cudowny eliksir.

      Usuń
    3. Ej, 4-te urodziny bloga a nie 40-ste moje!!! :) Ja jeszcze nawet 30-stki na karku nie mam :P

      Usuń
  14. Świetne zdjęcia! Jak widać można zwiedzać różne kraje nie wydając przy tym fortuny, wystarczy chcieć :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznam, że jeszcze nigdy nie nocowałem w hostelach. Prawie zawsze udawało mi się znaleźć noclegi w dobrych cenach. Np. za pobyt w 4* hotelu w Budapeszcie ze śniadaniami za 4 noclegi dla dwóch osób zapłaciłem nieco ponad 550 złotych. Opłacało się ! Jednak chciałbym w końcu zanocować w hostelu i zobaczyć jak to jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, jeśli trafi się okazyjna cena w hotelu to nikt nie wybierze hostelu dla samej idei.. ale są miasta, gdzie o okazję ciężko. Budapeszt w ogóle ma przyzwoite ceny noclegów.

      Usuń
  16. Fajnie napisane, szczególnie końcówka. Zdarzyło mi się kilka razy jeszcze za czasów studenckich spać w podobnych miejscach ale wszystkie w PL. Było ok, ale też inne czasy, spojrzenie na świat ;) Na hostel postawiliśmy kolejny raz (rodzinnie 2+2) kilka lat temu w Kopenhadze (Danhostel). Plusem była oczywiście cena i lokalizacja. Trochę się zawiedliśmy bo okazało się że obiecanego parkingu brak, a do dyspozycji jedynie mocno płatny (na godziny) kawałek krawężnika przy głównej ulicy. Brudna łazienka z pozostałościami po poprzednich gościach. Pościeli brak (mieliśmy swoją) za to robaki. No nie polecę nikomu ;) Nie uratuje go nawet genialne śniadanie. Bywa.
    Jak potem policzyliśmy pieniądze władowane w parkometr wyszło że mogliśmy mieszkać w normalnym hotelu:((

    miłego weekendu i jeszcze raz. super post!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce noclegi są na bardzo "europejskim" poziomie szczególnie jak chodzi o ceny, więc dla mnie hostele też są mile widziane. Wiadomo, że hostele jak i hotele są różne, na 5* hotele w Grecji też dostajemy reklamacje (uzasadnione często) a na niektóre 3* nie... Warto jednak poczytać opinie, to minimalizuje ryzyko sparzenia się.

      Usuń
  17. Ja się właśnie boję, że moje zatyczki do uszu mi nie pomogą z chrapaniem... dlatego unikam hosteli i przepłacam...

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ciekawa relacja z podróży i super fotki powstawiane ;-) Gratuluję chęci podróżowania

    OdpowiedzUsuń
  19. Notatka przyjemna i bardzo pomocna :)) Zastanawia mnie jedna rzecz Czy mogłabys mi pwoeidzieć dlaczego nie jesteś fanką couchsurfing?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim odczuciu couchsurfing zabiera trochę swobody i niezależności jaką daje spanie w hotelu czy hostelu. Mi by może to ne przeszkadzało, ale zwykle osoby z którymi jeżdżę nie chcą nawet słyszeć o pokoju zbiorowym a co dopiero o spaniu u kogoś. takie życie :)

      Usuń
  20. A my spaliśmy na lotnisku Stansted i...było super :) Zasnęliśmy bez problemu (mimo, że to nasz pierwszy nocleg "bezhotelowy"), wyspaliśmy i generalnie bardzo miło wspominamy spanie. Polecamy!

    OdpowiedzUsuń
  21. Miło się czyta :) I udało Ci się znaleźć coś miłego i tańszego niż Earls Court w Londynie?

    OdpowiedzUsuń
  22. Polecam na nocleg w Glasgow i Edynburgu Euro Hostel: http://www.euro-hostels.co.uk/pl/glasgow

    W Edynburgu w czerwcu zapłaciłam dokładnie 20 GBP za jedynkę ze wspólną łazienką, pokój naprawdę przyjemny, kuchnia ogromna. W Glasgow dałam chyba w przeliczeniu na pl 150zł ze śniadaniem, uwaga uwaga - za double bed! Co już w ogóle jest super sprawą. W hostelu znajduje się również knajpa, śniadania są świetne i bardzo pożywne, można sporo zabrać na drogę. Bliskość centrum - tuż przy River Clyde, parę minut do centrum Glasgow na nogach, wieczorami się szwendałam kompletnie bez strachu.

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo fajnie napisany post. Moja smykałka do podróżowania powoli zanika

    OdpowiedzUsuń
  24. Widać, że bardzo emocjonujesz się podróżowaniem, ja również jestem fanką podróży, najbardziej mojemu sercu bliska jest jednak Hiszpania.

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam pytanie, czy w tych hostelach w Irlandii jest możliwość, by w pokojach łączonych byly osoby niepełnoletnie? Ponieważ w niektórych są zasady, że takie osoby muszą wybrać pokój 'prywatny'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie wiem, ale obawiam się, że większość hosteli może mieć taki regulamin o jakim wspominasz

      Usuń
  26. Miałem kiedyś ten sam problem co Ty, leciałem w ciemno i gdy dowiedziałem się ile kosztuje nocleg to mnie zdołowało bo w portfelu kilka monet, miałem zrobić taką szaloną podróż ;d jednak okazało się że ludzie są tam bardzo mili wystarczy zapytać o jakiś nocleg tani i opowiedzieć że jest się na stopa zwiedzać ich kraj i sami zaproponowali mi jedną noc u siebie w domu razem z jedzonkiem, miasto ekstra i jego mieszkańcy ;)

    OdpowiedzUsuń

TOP