10.12.13

Duża woda psuje plany...

Bilety do Budapesztu kupiłam w maju, na połowę czerwca. Wtedy jeszcze nie było problemu z nadmiernymi opadami deszczu. Później jednak zaczęło mocno padać, a w końcu ulewy przerodziły się w powódź, której fala kulminacyjna przeszła przez stolicę Węgier na kilka dni przed moim przylotem, więc uważnie obserwowałam sytuację.
Obrazki w mediach były bardzo smutne i wyglądały szalenie groźnie. Napisałam do koleżanki, która była wówczas na wymianie studenckiej w tym mieście, aby poznać jej zdanie. Powiedziała, że znów telewizja przedstawia przerysowany obraz wydarzeń.
Postanowiłam lecieć zgodnie z planem zastanawiając się, co zastanę na miejscu?
Zastałam dużą wodę, wysoki poziom rzeki, zalaną promenadę i tory tramwajowe. 
I ku mojemu zaskoczeniu, żyjących zupełnie normalnie mieszkańców, którzy wolne popołudnia spędzali nad Dunajem, mocząc nogi, opalając się, spacerując.
Bałam się komarów w połączeniu z ciepłem, ale żadnych nie zaobserwowałam :)
Było gorąco i przyjemnie, woda powolutku opadała. Niestety do odwołania były wstrzymane rejsy po rzece i zamknięta Wyspa Św. Małgorzaty, którą planowałam odwiedzić. Siła wyższa, z potęgą natury się nie dyskutuje, dobrze, że powódź nie wyrządziła większych szkód i że z tego co mi wiadomo, nie było żadnych ofiar.
Zorientowałam się niedawno, że bardzo mało pisałam o Budapeszcie, pojawiły się dotąd zaledwie dwa wpisy. Trzeba będzie powoli zacząć nadrabiać węgierskie zaległości :)

17 komentarzy:

  1. Zdjęcia niezwykłe, niektóre wyglądają jak widokówki, pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Budapeszt jest bliski memu sercu, bardzo chętnie poczytam i pooglądam go u Ciebie :D
    mój jest w pamięci z końca lat 90 ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcie pana, który opala się tuż przy "wielkiej wodzie" - bezcenne :) Jak zwykle media przesadzają, mój kolega z Eger nie wiedział, o co mi chodzi, kiedy wypytywałam o szalejący żywioł :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Inny troche Budapest, ciekawe zdjecia...szkoda tylko, ze nie moglas pojsc na wyspe Malgorzaty. Tez lubie Wegry wiec bede czekala na dalsze relacje. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. OoooOooo takiego Budapesztu się nie spodziewałem!

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzie ludziom niestraszne. Na Twoich fotografiach wyglądają tak, jakby takie podtopienia były czymś normalnym. Cieszę się, że mimo niezbyt ciekawych warunków atmosferycznych dostałaś się do Budapesztu. Czasem warto zaryzykować.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Smutno wygląda taki Budapeszt z nadmiarem wody, choć mieszkańcy jak widać nie tracą optymizmu. Ja preferuję jednak wersję klasyczną i wieczorne spacery niezalaną promenadą. Czekam na kolejne wpisy o tym mieście! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będzie ich dużo, bo Budapeszt nie podbił mojego serca :)

      Usuń
  8. Podobno Budapeszt jest bardzo ciekawy, nie byłam więc opieram się na tym co przekazują znajomi, czekam więc na Twoje zdjęcia i informacje. Mam nadzieję, że ta powódź wielkich szkód nie narobiła w mieście pełnym zabytków!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe zdjęcia :) Byłam w Budapeszcie rok temu w czasie świątecznym i bardzo urzekł mnie klimat tego miasta. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wygląda ta powódź rzeczywiście dość groźnie, ale jednocześnie widać, że specjalnie nie wpływa to na życie mieszkańców. Fajnie to pokazałaś na zdjęciach. Czekam na kolejne węgierskie wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak widać niektórym ta powódź nie przeszkadzała i korzystali z możliwości posiedzenia nad wodą. Telewizja zawsze wywoła burzę w szklance wody. Mnie się Budapeszt wydaje bardzo piękny od kiedy niezamierzenie przejechałam się w nim autobusem przez całe miasto;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piekne fotki, czekam z niecierpliwoscią na relacje z Budapesztu. Pozdrawiam serdecznie. Miłośniczka podróży - Barbarossa.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo lubię Budapeszt, czekam na dalsze relacje.

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam :)
    Jutro wybieram się na weekendowa wycieczkę do Budapesztu.
    Przeczytałam o Twoich wrażeniach z pobytu, ja podzielę się swoimi po powrocie.
    Tymczasem serdecznie pozdrawiam:)
    Szukałam Wiednia u Ciebie, ale nie znalazłam.

    OdpowiedzUsuń

TOP