5.12.13

Krowy rasy szkockiej - Fiona i przyjaciele

Kiedy pokazałam Wam Fionę i jej przyjaciół spotkanych na jednej z zielonych łąk szkockich highlights, zauważyłam, że wzbudziła ona w większości osób sympatię :)
Odważę się nawet zaryzykować stwierdzenie, że była dla niektórych największą atrakcją mojej wycieczki z The Hairy Coo. Nie ma co ukrywać, każdy z uczestników czekał na  moment, kiedy uda nam się spotkać te przeurocze, włochate stworzenia osobiście :)
Highland cattle to szkocka rasa bydła, która powstała w północnych terenach Szkocji z krzyżówki rasy czarnej z rudą, a współcześnie zwierzaki mają różne kolory i odcienie. Tym, co je charakteryzuje jest na na pewno niezwykle kudłata sierść i długie, dość groźne rogi.
Znalazłam w sieci stronę na ich temat, której autor napisał "Natura obdarzyła szkockie bydło niewiarygodnym urokiem. Któż mógłby oprzeć się długiej, zaczesanej na bok grzywce, pięknym, imponującym rogom i puchatemu futerku? Krowy rasy szkockiej  okazują swoim opiekunom wiele zaufania i krowiej miłości. Uwielbiają drapanie i tarmoszenie bujnej sierści. Reagują na głos właściciela, przychodzą jak sfora psów, potrząsając grzywkami i odsłaniając raz po raz ciekawskie oczy. Mimo nieodpartego uroku rasy należy pamiętać, że nie są to maskotki. Łatwo płoszą się, a zestresowane potrafią kopnąć a nawet podskoczyć na wysokość 1,70 m bez rozbiegu". Uffff :)
Żyją sobie na cudownie zielonych trawach, czasem szukają schronienia przed wiatrem, oddychają świeżym powietrzem i są bardzo wytrzymałe na trudne warunki pogodowe.
Podobno ich mięso jest chude i pyszne, ale nie umiem patrzeć na to stworzenie pod kątem steku na talerzu... Ostatnio zrobiłam się wybitnie empatyczna jak chodzi o zwierzęta i nie potrafię ich lubić, podziwiać i myśleć o tym, że ktoś je kiedyś zje.
Z dużym prawdopodobieństwem nie będę to ja, ponieważ ograniczyłam drastycznie spożycie mięsa, chociaż muszę przyznać, że nigdy nie byłam jego wielką fanką. Nie wiem  czy uda mi się odstawić zupełnie, bo czasem wizualizuję sobie plaster kiełbasy chorizo czy cieniutki kawałek szynki parmeńskiej... ale na pewno chcę mięso traktować jako dodatek a nie podstawę codziennego menu. Nie jestem w stanie zrezygnować z ryb, staram się, żeby nie były z masowych hodowli i też je ograniczam, ale w czasie podróży nie umiem sobie wyobrazić całkowicie wegetariańskiej diety. Ale walczę ze sobą sumiennie :)
Poniżej: Karmienie chlebem tostowym. Nie wiem, czy to najlepsze dla nich pożywienie, ale tym razem zrezygnowałam z serwowania im tego posiłku, bo sama tostów nie lubię ;)
Z informacji, które znalazłam, żeńskie okazy tej rasy osiągają wagę do ponad 500kg, a  męskie nawet 750kg. Nie wyglądają na aż tak dużo i poruszają się z ogromną gracją :)
  Widoki są po prostu zachwycające, miło musi się żyć na trawie w taaaakiej okolicy :)
 Poniżej: Fiona i jej przyjaciele w swojej mglistej, mlecznej krainie wiecznej Zieloności :)

19 komentarzy:

  1. O jaaaaakie to słoooodkie :)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  2. One są jak wyrwane z jakiejś ilustracji do bajki. Mnie zwierzęta przyprawiają o jakieś absolutnie dziecięce reakcje zachwytu. Cudowne zwierzaki. Co do kuchni wegetariańskiej też nie za bardzo wyobrażam sobie rezygnację z ryb.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie tam! I zdjęcia piękne! No i te krowy puszyste superowe :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Te krowy naprawdę są wspaniałe! chciałoby się przytulić do takiej jak do pluszowego miśka;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest w tych włochaczach coś pięknego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No właśnie, jak można głaskać przyszły posiłek? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamiętam, jak wspominałaś wcześniej o Fionie :) Fajnie, że przedstawiłaś nam ją dokładniej oraz jej przyjaciół. Urocze zwierzaki.
    Ja podobnie jak Ty nie przepadam (na szczęście) za mięsem, aczkolwiek bez ryb nie mogę żyć, więc niestety nie wyobrażam sobie, jak mogłabym z nich zrezygnować.

    OdpowiedzUsuń
  8. Fiona jest super - pamiętam ją z jakiegoś wcześniejszego wpisu! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też się nią zachwycałam jak pierwszy raz byłam w Szkocji :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście urzekająca Fiona ;) Zazdroszczę tylu odwiedzonych miejsc, może kiedyś i mi się tak uda.

    / chwytam-chwile.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudna ta Fiona. Świetne fotki. Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyznam, że pierwszy raz widzę takie sympatyczne zwierzaki. Są przeurocze.
    Jutro obejrzę zdjęcia z moją malutką córeczką. Na pewno jej się spodobają.
    Pozdrawiam,
    Jacek Pastuszko

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale ślicznotka, wygląda bardzo sympatycznie! :D

    OdpowiedzUsuń

TOP