9.12.13

Jesienne barwy Londynu

Podobał mi się Londyn jesienią. To miasto ma w sobie tyle kolorów i dobrej energii, że nawet kiepska pogoda nie może zepsuć nastroju. Nie zrobiłam dużo zdjęć, ale na dwa-trzy wpisy powinno wystarczyć. Dziś zacznę od okolic, które lubię najbardziej.
Mieszkaliśmy w okolicach West Kensington, niedaleko Earl's Court. To piękne dzielnice, bardzo stylowe i eleganckie. Tym, co lubię, jest fakt, że wszystko czego do szczęścia trzeba jest na miejscu. Sklepy, restauracje, kawiarnie, moja ulubiona pizzeria Zizzi, M&S Food.
Nie czułam wielkiej potrzeby biegania po mieście. Lista planów była długa, ale dość szybko wylądowała na dnie walizki. Pobudka wcale nie tak rano, spokojny spacer w poszukiwaniu miejsca, gdzie można zjeść dobre śniadanie i wypić poranną kawę.
Odkryłyśmy mały, bardzo klimatyczny lokal, serwujący śniadania i lunche, czynny tylko do 16.00. Przyjemna obsługa, nastrojowa muzyka i dość ciężkie, ale smaczne i sycące jedzenie: wybrałyśmy tosty pełnoziarniste na ciepło, jeden z pesto i mozarellą, drugi z serem i fenomenalną musztardą własnej roboty. Nigdy nie jadłam lepszej, tęsknię za nią!
Chciałabym kiedyś spędzić w Londynie więcej czasu. Celebrować posiłki, chodzić po charity shopach, zaglądać we wszystkie uliczki i zakątki, bez mapy i konkretnych planów.
Starałam się tym razem omijać te najpopularniejsze miejsca, co mi wyszło nawet za dobrze, bo w pewnej chwili nie wiem jakim cudem wylądowałam w okolicy, gdzie w promieniu 25 minut spaceru nie ma żadnej stacji metra - kto był w Londynie, wie, że to jest wyczyn. Szłam spokojnie wzdłuż Tamizy, moknąc sobie i szukając drogi ucieczki, nie bojąc się wcale. Gdy powiedziałam znajomej gdzie byłam, spojrzała na mnie przerażona i krzyknęła "Stara, ciesz się, że jesteś cała, przecież tam ciągle rozgrywają się walki gangów i strzelaniny!". Ah..
Trochę czasu spędzaliśmy razem, głównie wieczory a w ciągu dnia każdy robił to, co chciał. Część osób interesowały sztandarowe atrakcje Londynu, innych galerie sztuki albo zakupy. Mnie interesowało tak dużo, że w końcu nie dotarłam prawie nigdzie ;)
Jest dużo racji w tym, żeby nie planować, chociaż z drugiej strony uważam, że jakiś ogólny zarys programu musi być. Londyn jest jednak za duży, żeby w krótkim czasie zobaczyć wszystko, więc lepiej skupić się na małej części miasta a resztę zostawić na następny raz. Poniżej - jedna z przepięknych księgarni w okolicach South Kensington.
I jedno z cudownych, pełnych zieleni podwórek. Londyn ma ciekawe światło i tak duuuużo kolorów, że wiele dzielnic nie jest ponurych nawet, gdy słonce nie świeci.
Jedynym muzeum do jakiego poszłam jest Muzeum Historii Naturalnej. Byłam tam kiedyś jako opiekunka pewnej rodziny i wysoki poziom stresu sprawił, że nic nie zapamiętałam.
Tym razem przeszłam je na szybko, ciągle czując, że czasu jest tak okropnie mało...
  Poniżej: karuzela przed gmachem muzeum, obok znajdowało się jeszcze lodowisko.
Gdy wyszłam na dwór, zaczęło padać i to z każdą minutą coraz intensywniej. Chciałam się przejść na spacer w kierunku dzielnicy Chelsea, porobić zdjęcia i poobserwować ludzi.
Tyle, że ludzie zaczęli się chować przed deszczem, a ja musiałam szybko schować aparat. Okolice South Kensington są skupiskiem mniejszości francuskiej, dlatego dużo tu kawiarni w paryskim klimacie i sieciówek made in France. To bogata dzielnica, z wysokimi czynszami.
 Pstryknęłam tylko kilka zdjęć i to komórką m.in. uroczych, prywatnych ogrodów.
 Byłam totalnie przemoczona i nic nie wskazywało na to, aby zza mgły wyszło słońce.
Podreptałam do najbliższej kawiarni, zamówiłam ciepłą herbatę i sernik, który pamiętałam z Edynburga, ale niestety tutaj smakował zupełnie inaczej. Buty miałam mokre, plecak też, a aparat zaczął mi parować. Nawet serwetkami nie dałam rady go osuszyć. Cóż, to właśnie Londyn ze swoją nieprzewidywalną pogodą. Po południu przestało padać, ale ciuchy miałam wilgotne do końca dnia. Wieczorem czułam, że się trzęsę, mam wypieki i chyba będę chora...
Na szczęście przeziębienie mnie nie dopadło. Włóczyłam się trochę po mieście oglądając świąteczne witryny sklepów pełne pomysłów na prezenty. Przy okazji kupiłam kilka rzeczy, które pewne osoby znajdą pod choinką. Żałuję, że nie mam więcej zdjęć z tego dnia, ale aura nie sprzyjała a nie chciałam wykończyć mojego i tak ledwo zipiącego już aparatu.

49 komentarzy:

  1. Przepięknie ♥ Od takiej strony nie znałam Londynu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, Londyn ma swój klimacik. Też uwielbiam te 'pochowane' uliczki, sklepy, sklepicznki, kolorowe drzwi, ornamenty, kwiaty. Uciekłam z Londynu, bo mieszkanie tam z dziećmi było uciążliwe, ale bardzo lubię pojechać tam od czasu do czasu i posnuć sie z aparatem, choć moje zdjęcia na pewno nie byłyby takie nastrojowe :)
    Tego miasta nie da się szybko poznać. Speed dating nie wchodzi w grę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez najbardzie z calego Londynu, lubie po nim chodzic. Zgadze sie tez z Fidrgauka, 'speed dating nie wchodzi w gre', ja przez kilka lat nie poznalam penie ni polowy, za kazdym razem odkrywam cos ciekawego, czasami sie nawet dziwie, ze przeciez pewne miejsca powinny mi byc juz przeciez znane, a ja staje jak wryta dziwiac sie czemus, co pierwszy raz widze na oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle żałuję, że nie pochodziłyśmy razem, ale może następnym razem... :)

      Usuń
  4. Dla mnie najgorszy moment to kiedy miasto ma dużo do zaoferowania, a ja za mało czasu. A chcę spróbować każdej opcji i poznawać miasto tak jak chcę, ale jakieś sztandarowe miejsca tez odwiedzić. Musze się wreszcie spiąć i tam polecieć, bo Londyn wydaje mi się taki kolorowy mimo swojej aury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz, myślę, że podobałoby Ci się w Londynie!
      I ile zdrowego jedzenia w każdym sklepie, kochana!

      Usuń
  5. Chciałabym się teraz znaleźć w tym tajemniczym ogrodzie z Twojego zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety większość z nich jest prywatna, a nie próbowałabym się włamać ;)

      Usuń
  6. Ależ pięknie, kolorowo, a Twoje kolaże zdjęć jak zawsze zachwycają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Chociaż ze zdziwieniem zauważyłam, że tym razem mam wyjątkowo mało zdjęć w pionie, większość w poziomie :)

      Usuń
  7. Sliczne miejsca pokazalas! Ach marze, zeby kiedys miec duzo czasu na Londyn, bylam za krotko i bylo za gorąco... wiec wciąz jest na mojej liscie miejsc koniecznie do zobaczenia!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Klimatyczne miejsca:) Największe wrażenie zrobiła na nas księgarnia - wyjątkowa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ładnie, zazwyczaj Londyn kojarzy mi się z tymi pocztówkowymi miejscami a tu proszę!

    OdpowiedzUsuń
  10. Śliczny ten Londyn na zdjęciach. Jakbym patrzyła na pocztówki a nie prywatne slajdy.
    Czekam na kolejne odkrycia bo są cudne

    OdpowiedzUsuń
  11. chyba jeszcze nigdy tego tu nie napisałam, więc najwyższy czas: rewelacyjne robisz zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  12. O rany Ladek... wiesz, ze Ci zazdroszcze? Tez chcialabym moc spedzic tam duuuuzo czasu i rozkoszowac sie kazdym dniem!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam wrazenie , ze w okresie jesiennym wszystko wygląda pieknie i barwnie ;)
    Ale wiem, ze Londyn ma jeszcze specyficzną atmosfere i jesienią wygląda obłędnie.
    Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  14. Pierwsza fota cudowna :) i dobrze ze cie nie porwali w tych waskich uliczkach :) hihihi :) a do Londynu jeszcze na pewno kiedys wroce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te wąskie to bezpieczne, niebezpieczna się okazała otwarta przestrzeń przy rzece ku mojemu zaskoczeniu!

      Usuń
  15. Miejsca, jakie pokazałaś są naprawdę piękne. W ogóle nie przypominają tego śpieszącego się Londynu. Nic dziwnego, że nie chciało wam się wcześnie wstawać, by jak najwięcej zobaczyć. Każdy by się rozleniwił w takiej okolicy :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój Londyn jest spokojny, nie przepadam za ścisłym centrum

      Usuń
  16. Jak się zrobi trochę cieplej to się chyba wybiorę do Londynu, bo w deszczu to niekoniecznie... W końcu muszę zrobić tę powtórkę, którą sobie obiecuję od paru lat... Piękne foty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciepło absolutnie nie równa się brakowi deszczu w Londynie ;)

      Usuń
  17. Czasami brak pośpiechu i rezygnacja z wcześniejszych planów to najlepsze co możemy sobie podarować :). Brak konkretnego planu to też przecież jakiś plan. Cudowne, klimatyczne zdjęcia Londynu!

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny wpis, daleki od standardowych obrazów z Londynu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się staram, by pokazywać to, co wszyscy znają, nieco inaczej

      Usuń
  19. Aga, już dawno stwierdziła, że na jakikolwiek wyjazd się wybiorę najpierw zajrzę do Ciebie, bo jesteś tak ogromnym "źródłem wiedzy wyjazdowej", naprawdę ! ;)
    i taki Londyn chciałabym zobaczyć przy najbliższej okazji !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo! A do LOndynu musisz się wybrać koniecznie!

      Usuń
  20. Ale pięknie i tajemniczo mimo takiej pory roku !
    JK

    OdpowiedzUsuń
  21. Niesamowity klimat mają twoje zdjęcia, można się trochę doczepić ich technicznie, ale masz naprawdę oko!

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetna fotorelacja. Byłam w Londynie tylko 3 dni, czuję wielki niedosyt. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nawet w deszczu ciekawa jest ta relacja fotograficzna bardzo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jakiś niesamowity sposób mimo deszczu Londyn nie traci kolorów, prawda?

      Usuń
  24. Piękne zdjęcia! a Londyn ....najcudowniejszy na świecie

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetne graffiti, potrafisz wyłowić wspaniałe detale, jestem urzeczona blogiem :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  26. Londyn potrafi zaskoczyć nieprawdaż ?

    http://www.poszukujacraju.pl

    OdpowiedzUsuń

TOP