16.12.13

Z Agnieszką - o miłości do Sardynii, pasjach i o tym, że doba bywa za krótka :)

Agnieszkę poznałam w niestandardowy sposób. Moja chrzestna powiedziała, że zna osobę, z którą mogłabym się dogadać, bo obydwie lubimy podróże i nie umiemy za długo usiedzieć w miejscu,  jesteśmy ciekawe świata, chcemy się rozwijać, doskonalić, mamy dużo zainteresowań. Od pierwszego e-maila okazało się, że mamy mnóstwo tematów do rozmów. Z każdym kolejnym czułam, że Aga jest idealną kandydatką do cyklu "Inspiracje" a jej liczne pasje i pogoda ducha są dobrym wzorem do naśladowania. Zapraszam na rozmowę z prawdziwym wulkanem energii! :)

Od zawsze byłaś bardzo aktywna, już od młodych lat kombinowałaś jak dorobić sobie do kieszonkowego i po prostu "działać". Potem świadomie ukończyłaś pedagogikę specjalną, w czasie studiów pracowałaś z dziećmi, głównie niepełnosprawnymi. Zawodowo nie miałaś jednak nic wspólnego z turystyką, opowiedz więc co się stało, że poszłaś w tym kierunku?

Pewnego dnia siostra podsunęła mi ogłoszenie o kursie na animatora czasu wolnego w wakacyjnych, polskojęzycznych mini-klubach dla dzieci. Kurs organizował jeden ze znanych touroperatorów, a praca miała polegać na organizowaniu czasu dzieciom turystów, spędzających urlop w zagranicznych kurortach. Ukończyłam kurs, po czym pomyślnie przeszłam ogólnopolski proces rekrutacji i tzw. staż na destynacji. Okazało się jednak, że to dopiero początek - praca z dziećmi wymaga dużej wiedzy, szerokich umiejętności i przygotowania wykraczającego znacznie poza to, czego się dowiedziałam na studiach pedagogicznych. Wiedziałam, że muszę się doskonalić, aby być dobra w tym, co robię.

W każdym kolejnym e-mailu informowałaś mnie o nowych kursach i umiejętnościach, które udało Ci się zdobyć w przerwie między poszczególnymi wiadomościami a ja przecierałam oczy ze zdumienia zastanawiając się - "kiedy Ona to wszystko robi"????

Myślę, że jak powiedziało się A, trzeba powiedzieć też B :) Starałam się wykorzystywać wszelkie możliwe okazje do doskonalenia zawodowego. Między sezonami nabywałam dalsze uprawnienia pilota, rezydenta, czasem wyjeżdżałam z grupami i pracowałam "za biurkiem" u touroperatora, co pozwoliło mi lepiej poznać branżę turystyczną. A w wolnych chwilach pracowałam też poza nią: w fundacji, w urzędzie statystycznym, w banku... Myślę, że dziś z czystym sumieniem mogę powtórzyć za Ireną Kwiatkowską "Jestem kobietą pracującą i żadnej pracy się nie boję!" ;)



Czy Twoja doba w jakiś magiczny sposób jest dłuższa niż nasze standardowe 24h ?!

Nie! Wszystko da się pogodzić jeśli się chce, ale oczywiście wymaga to zaangażowania i dobrej organizacji czasu. Lubię jak się dzieje! A kursy i szkolenia w których brałam udział dały mi bardzo dużo, bo trafiłam na fantastycznych szkoleniowców, a to tak naprawdę podstawa. Pewnego dnia doszłam do demotywującego wniosku, że po każdych zajęciach uświadamiam sobie, ilu rzeczy nie wiem i nie umiem! Z drugiej strony, to dobry wniosek, bo po pierwszej oznacza, że mam zdrowe podejście do siebie i nie uważam, żebym była dobra we wszystkim a po drugie pozwala wierzyć, że jeszcze wielu rzeczy mogę się nauczyć, że przede mną dużo wyzwań i szans na samorozwój.

  Gdzie byłaś jako animator i czym się właściwie zajmowałaś? Jak wyglądał Twój dzień?

Najpierw było Rodos. Cudne miejsce, długo by można opowiadać... Ale dopiero Sardynia zawładnęła moim sercem! Nie uważam się za osobę romantyczną, ale kiedy zobaczyłam tę wyspę po raz pierwszy, uwierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia! W kolejnych dniach wszystko zachwycało mnie tak samo, a może nawet bardziej. Pracowałyśmy z dorosłymi i z dziećmi, dzieląc się obowiązkami w ciągu dnia - np. ja spędzałam czas z dziećmi, a w tym czasie koleżanka prowadziła zajęcia w stylu gimnastyka, ćwiczenia grupowe, kursy tańca. Wieczorne animacje, tzw. show - kabarety, spektakle, musicale przygotowywałyśmy razem z animatorami hotelowymi. Raz w tygodniu odbywał się dzień transferowy, czyli wymiana turnusów, co wiązało się z wyjazdem na lotnisko i pomocą turystom w zakwaterowaniu. To tyle w skrócie, bo doba animatora trwa jakieś 40h i ciężko ją opisać ze szczegółami.



Jakie trzeba mieć cechy by móc wykonywać ten zawód? Wielu moim klientom kojarzy się on z panią "co pomacha trochę rękami, uśmiechnie się, wyjmie kredki i jej za to zapłacą. Zajęcie idealne, bo niewiele się narobi, opali się i przebywa na wiecznych wakacjach!". 

Niezupełnie... Dobry animator musi być przede wszystkim elastyczny, umieć dostosować się do różnych miejsc i sytuacji, do pracy z najróżniejszymi ludźmi, potrafić pracować w każdych warunkach. Musi być wytrzymały, sprawny fizycznie, radzić sobie ze stresem i zmęczeniem, mieć pojęcie o wielu aktywnościach ruchowych, odpowiednich dla różnych grup wiekowych. Sprawdzą się osoby pomysłowe, kreatywne, mające sto pomysłów na minutę, umiejące działać spontanicznie a przy tym mające świadomość odpowiedzialności za to, co robią i za słowa, które wypowiadają. Trzeba też być bardzo odpornym psychicznie i przygotowanym na długie rozłąki z najbliższymi. Jest to praca sportowo-artystyczna, trzeba być w ciągłym ruchu, więc wiadomo, że nie odpowiada ona każdemu. Razem z próbami nasza praca często trwa kilkanaście godzin na dobę, a wydarzenia dnia ciężko jest przewidzieć, bo może wystąpić dużo niespodziewanych sytuacji. Lekko nie jest, ale nikt nie obiecał, że będzie :) Jeśli wkłada się w to serce, to usłyszane z ust turystów "dziękujemy za wspaniały urlop!" cieszy i rekompensuje wszelkie trudności.

Gdy pół roku temu napisałaś mi, że ukończyłaś kolejny kurs i jesteś certyfikowanym instruktorem Bokwa ® fitness, byłam trochę zdziwiona, bo nigdy o czymś takim nie słyszałam. Fakt, że już to umiesz, nie był nawet zaskakujący... ;) Ale czym jest bokwa?!

Siostra (znowu! chyba powinnam i z nią zrobić wywiad! - przyp. Ajki) pokazała mi w sieci informację o Bokwa®, która nadciąga do Polski. Jeszcze zanim skończyłam czytać artykuł czułam, że ten rodzaj fitnessu ma niesamowity, wielowymiarowy potencjał. Na co miałam czekać, już tego samego dnia byłam zapisana na szkolenie instruktorów, bo uderzyło mnie, że Bokwa® jest inna i każdy może brać udział w zajęciach, ćwicząc w swoim własnym tempie. W Polsce Bokwa® jest od nieco ponad roku a już zainteresowanie nią rośnie. Rotacja na zajęciach jest na razie duża, bo wiele osób jest ciekawych o co w tym chodzi, ale mam już swoją stałą grupkę osób, które ćwiczą ze mną od samego początku. Czym jest Bokwa®? Często słyszę, że to "trochę jak zumba, ale nie zumba", jednak nie mają one ze sobą nic wspólnego. Bokwa® nie ma kroków tańców latynoamerykańskich, nie ma choreografii. Z zumbowiczami nie konkurujemy, ale współpracujemy urządzając wspólne maratony!



Ufff. Powiedz coś więcej o samych zajęciach. Obserwując zdjęcia, którymi się dzielisz Bokwa® kojarzy mi się z czymś: szybkim, pozytywnym, kolorowym i pełnym energii.

Uczestnicy zajęć za pomocą swoich kroków "rysują" na podłodze kształty liter i cyfr, równocześnie wykonując energetyczny trening cardio. Oczywiście w rym muzyki. Co ważne kroki Bokwa® bazują na kształtach liter i cyfr, więc ćwiczenie nie wymaga liczenia kroków, jak w tradycyjnym systemie 8-bitowym, który jest realizowany przez większość programów fitness. Tutaj wystarczy poczuć muzykę, swobodnie poruszać się zgodnie z rytmem. Ćwiczyć może każdy, 4-letnie dzieci i 75-letni emeryci, a nawet osoby, które twierdzą, że mają "dwie lewe nogi" i nie potrafią tańczyć. Podczas zajęć można spalić nawet 1200 kcal na godzinę i to w sposób pobudzający i  przyjemny. Bokwa® bardzo polubili też moi klienci na Sardynii.


Aż boję się zapytać czym zajmujesz się teraz i jakie masz plany na najbliższą przyszłość.

W tej chwili na co dzień zajmuję się fitnessem i doszkalam - zarówno pod kątem turystyki jak też prowadzenia zajęć z Bokwa®. Kontynuuję studia, jeżdżę na eventy, wyjeżdżam za granicę, by poznawać nowe miejsca i ludzi. W tym roku byłam m.in. w Barcelonie, Paryżu, Tunezji, UK, niedawno także w Rzymie i planuję Maroko. Na razie skupiam się głównie na tym, ale jest kilka innych dziedzin, w których realizuję się "po pracy" (m.in. piszę poezję i prozę, należę do klubu filmowego, pojawiam się na torze kartingowym, kiedyś chętnie wystartowałabym w rajdzie, ale ciągle brakuje czasu, a póki co śmigam po Warszawie na rowerze, by nocą wrócić do domu). Odwiedzam szkoły i przedszkola, opowiadam dzieciom o znaczeniu ruchu i zdrowego żywienia. Kiedyś chodziłam na zajęcia z tańca brzucha, ale z powodu napiętego grafiku musiałam zawiesić tę aktywność, mam nadzieję, że nie na długo. Chciałabym dużo, ale wychodzę z założenia, że w życiu wszystko ma swój czas i mam nadzieję, że jeszcze nie raz uda mi się Ciebie zaskoczyć!

Czekam niecierpliwie, dziękuję i życzę, żeby udało Ci się zrealizować wszystkie plany! 


11 komentarzy:

  1. Zastawię swój komentarz, bo tak ładnie napisałaś. ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna, pozytywna dziewczyna, oby takich jak najwięcej na tych ponurych ulicach!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super sprawa, sama bym tak chciała, ale już bym raczej nie podołała kilkanaście godzin bawić innych;) Miło jednak wiedzieć, ze ludzie robią to co chcą i spełniają swoje marzenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Spotkanie z takimi ludźmi jak Agnieszka dodaje mnóstwa energii. Aż chce się żyć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super energetyczna rozmowa, dzięki!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Miło poznać Agnieszkę, a zachwytem nad Sardynią wcalę się nie dziwię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo pozytywna rozmowa, bardzo ciekawe, kolorowe życie :) Tyle pasji u jednej osoby ! Chyba doba Agnieszki ma naprawdę 40 godzin a nie 24...

    A na marginesie , czy wszystkie Agnieszki żyją dwa razy szybciej i intensywniej niż inni ?

    JK

    OdpowiedzUsuń
  8. Więcej takich wywiadów poproszę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A mnie zainteresowała Bokwa® bo o niej jeszcze nigdy nie słyszałam :) Fajnie wiedzieć, że jest kolejna alternatywa dla osób aktywnych fizycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sardynia może zawładnąć sercem... moje ulubione miejsce na ziemi...

    OdpowiedzUsuń

TOP