28.11.13

Lizbona praktycznie - jak zorganizować wyjazd?

Wiele razy zgłaszaliście zarówno w komentarzach, jak też w e-mailach, że brakuje Wam na blogu praktycznych informacji dotyczących moich wyjazdów. Poleciałam, wróciłam, ale nie wiadomo skąd się tam wzięłam, ile wydałam i jak to zorganizowałam. Od tego wyjazdu postanowiłam więc wszystko skrupulatnie notować, aby przekazać Wam jak najwięcej informacji po powrocie. W ostatnich wpisach starałam się podpowiadać jak dojechać w różne miejsca, ile co kosztuje itd. Mam wielką nadzieje, że poniższe porady pomogą Wam podjąć decyzję o wyjeździe do Lizbony!

25.11.13

Ostatnie chwile (grozy) w Lizbonie

Ostatniego dnia pobytu w Lizbonie już od samego rana zaczęło mi się robić smutno. Wyjazd zleciał tak szybko, znów na wiele rzeczy nie starczyło czasu, a nie chciałam się śpieszyć i realizować planu w biegu. Odpuściłam. Cieszyłyśmy się tym, co mamy.

21.11.13

Czekając na falę


Jakiś czas temu, we wpisie Beach Boys Story zdradziłam Wam, że uwielbiam surfing. Jest pięknym, widowiskowym sportem, kojarzy mi się z tym, co lubię najbardziej: morzem, słońcem i wiatrem. I z wolnością. Lubię obserwować te zmagania z falą, lubię filmy o tej tematyce. Surferzy są dla mnie pasjonatami, nie straszna im zła pogoda ani długie oczekiwanie na falę. O miłości do deski, o tym czy lepiej się surfuje w Polsce czy za granicą i co takiego jest w surfingu, że staje się tak ważną częścią życia rozmawiam dziś z Pawłem, założycielem Surfing Polska.

18.11.13

O pastéis de Belém i długich spacerach

W niedzielę słońce wyszło z powrotem zza chmur racząc nas cudownym światłem. Jak wspominałam w poprzednim wpisie, dość niefortunnie zaplanowałyśmy na ten  wizytę w Klasztorze Hieronimitów w Belém. Tego dnia, w godzinach 10-14 wstęp jest darmowy (zamiast 7 EUR). Spodziewałam się kolejki, ale to, co się  tam działo ścięło mnie z nóg. Na parkingu stało kilkadziesiąt autokarów. Tego dnia niby grupy nie są obsługiwane, ale co z tego, jeśli organizatorzy perfidnie wykorzystują fakt, że mogą na grupie przyoszczędzić i ustawiają ich w kolejce, aby każdy sam  swoje odstał udając, że nie jest z grupą? Do ok. 1.5h kolejki pragnę dorzucić pana grającego przed wejściem na flecie, grupę muzyczną z jednego z uniwersytetów oraz grupę wrzeszczących i biegających cygańskich dzieci z matkami sprzedającymi  chusty, szale i tandetną biżuterię, kręcąc się między ludźmi a ich torebkami. 

15.11.13

Czy z tej chmury będzie deszcz?

W sobotę zaczęło się chmurzyć, co nie było nawet dużym zaskoczeniem, bo przed wyjazdem dokładnie sprawdziłam prognozy. Tego dnia planowałyśmy się wybrać w kilka zamkniętych miejsc, ale popełniłyśmy błąd przekładając je na niedzielę (czemu błąd? napiszę w kolejnym wpisie). Rano poszłyśmy na kawę i ciastko, a następnie na targ Mercado da Ribeira, który był dla mnie największym rozczarowaniem wyjazdu.

11.11.13

O Muzeum Calouste Gulbenkiana, mewach, figach i wietrze

Na weekend zapowiadało się lekkie załamanie pogody, więc uznałyśmy, że piątek będzie ostatnim odpowiednim dniem na wizytę na plaży. Jak się później okazało, miałyśmy rację, bo od soboty było już bardziej pochmurno, mimo, że nadal ciepło. Rano zabrałyśmy walizki i zgodnie z planem przeniosłyśmy się do innego hostelu. Przed południem pojechałyśmy do popularnego Muzeum Calouste Gulbenkiana, którego nigdy wcześniej nie miałam okazji odwiedzić.

8.11.13

Jeep jest dobry na wszystko. Zawsze!

Trzeciego dnia nie mogłyśmy się doczekać, aby wyjść na dwór i cieszyć się Lizboną. Wstałyśmy o świcie i od razu wyruszyłyśmy na przedpołudniowe zwiedzanie miasta. Na zdjęciu powyżej - ozdoby w Bairro Alto, sąsiadująca z naszym hostelem ulica. O poranku ciężko robić zdjęcia, bo jest cień i dość ciemno, ale ten folklor widać...

4.11.13

Lizbona - miasto, do którego się wraca!

Pomysł na ten cykl wpadł mi do głowy dość spontanicznie. Zrobiłam w Lizbonie dużo zdjęć, w niektórych miejscach byłam kilka razy i nie wiedziałam czy lepiej zrobić relację według dni czy miejsc. Wersję "dzień po dniu" wypróbowałam już po powrocie z Algarve i była dobrze przyjęta przez Czytelników, dlatego uznałam, że tym razem też spróbuję.
TOP