30.1.14

Lizbona - dlaczego warto ją odwiedzić? 9 powodów!

     
Lizbona, moje ukochanie miasto na krańcu Europy. Zachwycające, smaczne, serdeczne. Pełne życia, kolorów i dobrej energii. Tęsknię za nim każdego dnia. Tak często ktoś pyta "Co Ty widzisz Aga w tej Lizbonie? Czym się różni od innych miast?". Dziś przedstawię Wam 9 powdów, dla których uważam, że warto odwiedzić stolicę Portugalii.

 ŚWIATŁO 

Wiecie, że prawie każda osoba wracająca z urlopu w Lizbonie je wspomina? Ma w sobie coś bardzo trudnego do opisania. Lizbona w słońcu jest świetlista, ciepła i zachwycająca. W powietrzu unosi się aura, którą  musicie sami zobaczyć, by zrozumieć o czym piszę. To właśnie oślepiające światło zapamiętałam najlepiej z mojej pierwszej wizyty w tym mieście w grudniu 2004. Byłam zaskoczona, zachwycona i pokochałam je od samego początku.


 RZEKA TAG

Uwielbiam miasta, które leżą nad rzeką, szczególnie jeśli jej brzeg jest zagospodarowany, jest elementem codziennego życia, "wychodzi" do ludzi, towarzyszy im, nie jest tylko tłem. Tak jest w Lizbonie. Bez Tagu nie byłoby tak samo, nie byłoby tylu historii, które należy opowiedzieć, tylu miejsc, które trzeba odwiedzić. Poranna mgła nad Tagiem, port, mewy, promy i łódki na wodzie, imponujący Most Vasco da Gama, malowniczy Most 25 kwietnia, Park Narodów, promenada spacerowo-rekreacyjna w okolicach Belém to ważne obrazki Lizbony. Bez rzeki nie byłoby statków wycieczkowych, pięknej panoramy miasta widocznej z Cacilhas, piosenki Madredeus "O Tejo" i Pomnika Odkrywców, którzy wyruszali stąd na na podbój nowych ziem. Siadam czasami przy brzegu i wspominam wszystko to, co się w czasie 10 lat wyjazdów do Portugalii wydarzyło dziwiąc się, jak dużą rolę odegrał w tym Tag.


 PLAŻE

Nie w samej Lizbonie, ale może to i lepiej? Chcę miasta? Mam miasto. A jak chcę plażę? To szybko pakuję torbę i wyruszam w szybką, bezpośrednią podróż do Cascais czy na ukochaną Costa da Caparica, gdzie czeka na mnie wiele kilometrów piasku, wiatr, surferzy, reggae, a czas płynie jakby trochę wolniej. Prawdziwe wakacje, dwa różne światy i to tak blisko siebie. Idealnie.


PŁYTKI AZULEJOS

Jeden z symboli nie tylko Lizbony, ale całej Portugalii i południowej Hiszpanii. Pamiątka po Maurach, trzeba jednak przyznać, że wyjątkowo urokliwa. Pokrywają ściany budynków, klatki schodowe i wnętrza kościołów. Biało-niebieskie, ale czasem wielobarwne. Pokazują jakieś ważne wydarzenia albo są tylko zbiorem symetrycznych kształtów. Tęsknię za nimi w czasie spacerów po naszych szarych ulicach. 


 ALFAMA

To dzielnica, w której zawsze moje serce bije szybciej a wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach. Ile w niej prawdy? Ile historii? Ile prostoty? Ile kiczu? Ile zakątków, jakich nie ma nigdzie indziej? Ile prania w oknach? Ile kanarków klatkach? Ile leniwych kotów? Ile starszych pań bacznie kontrolujących okolicę? Ile wzniesień? Ile kolorów? Ciężko to wszystko zliczyć, ale nie ma wątpliwości, że Alfama jest jedna jedyna i nic nie jest w stanie jej zastąpić. Więcej zdjęć znajdziecie m.in. we wpisach Miasto do Którego się Wraca i Ostatnie chwile grozy w Lizbonie.


DETALE 

Tworzą klimat w każdym miejscu, budują prawdziwy portret zwiedzanych okolic. Nawet, gdy wszystko dookoła wydaje się podobne czy już kiedyś widziane, one sprawiają, że wiemy, że nie ma dwóch takich samych miast. Mogą się skrywać w starych pocztówkach, zabytkowych samochodach, ciekawych witrynach sklepów, wyjątkowych muralach, oryginalnych ozdobach na budynkach, starodawnych kawiarniach, kwiatach w oknach czy nawet gestach mieszkańców.


PORTUGALSKA KUCHNIA

Temat, na który można napisać grube księgi a i tak wyczerpać się go nie da. W zależności od regionu różni się od siebie, ale ma pewne stałe punkty, dostępne wszędzie. Należą do nich świeże, atlantyckie ryby, serwowane z prostymi dodatkami, sycące dania jednogarnkowe, biały chleb ze słonym masłem czy rybnymi pastami, paszteciki z dorsza, wspaniała oliwa. Desery na bazie jaj, z orzechami czy nutą cynamonu. Wspaniałe wina stołowe, zimny napój Sumol i najlepsza kawa. Ah, za jedzeniem tęsknię chyba najbardziej, ale cieszę się, że dzięki Smakom Portugalii mam część z ulubionych przysmaków w Polsce. Część dań, które zamawiam najczęściej w czasie wyjazdów w okolice Lizbony pokazywałam już we wpisach Portugalskie Przysmaki i Portugalskie Przysmaki 2.


TRAMWAJ 28 

Stukocząc i hałasując przemierza dzielnie lizbońskie wzgórza, przedziera się przez ekstremalnie wąskie uliczki, korkuje się między samochodami dostawczymi a grupkami turystów, zabiera pasażerów na gapę przyczepionych do tylnej części wagonika. Hamuje głośno, rusza ciężko. Przez otwarte okna wpada do środka powietrze przesycone wszystkimi zapachami miasta. Trasa jest malownicza i można nim dotrzeć do wielu najciekawszych zakątków Lizbony od placu Martim Moniz, przez szczególnie mi bliską dzielnicę Graça, kościół São Vicente de Fora, punkt widokowy Miradouro das Portas do Sol, okolice zamku, katedry Sé, pod bramę Parku Estrela, by skończyć przy Campo Ourique (właśnie sobie uświadomiłam, że nigdy nie dojechałam do końca, bo zawsze wysiadam przy parku, który uwielbiam!). Tramwaj 28 to bez wątpienia jeden z największych symboli Lizbony, więc przejechać się nim musi każdy!


ŻYCIE ULICY 

Są miasta, gdzie życie ulicy zlewa się w jedną bezbarwną całość i pomimo, że mają piękne zabytki, cudowne budowle i wartościowe dzieła sztuki, to ja nie czuję w nich pulsu, nie czuję, że oddychają. Lizbona do nich na szczęście nie należy, chociaż na obraz tego rytmu składa się wiele czynników: uliczni grajkowie, bezdomni, starsi panowie w kaszkietach grający w karty, staruszki głośno gestykulujące i rozmawiające o bieżących sprawach w uliczkach Alfamy czy Bairro Alto, dzieci bawiące się na podwórkach, ptasie trele, psie wesołe podrygi. Dużo do obserwowania i zapamiętywania. Do tego dźwięki, smaki i zapachy. Mówiłam, że tęsknię?

Ot, taka jest Lizbona. Ile bym o niej nie napisała i tak nie będę umiała przekazać Wam tego, że nie ma wieczoru bym nie zasnęła nie wspominając jej chociaż przez chwilę, że często się ogrzewam w cieple lizbońskich zdjęć, że siadam na kanapie z filiżanką kawy Nicola bądź z tostem posmarowanym pastą z sardynek i posypanym morską solą, włączam muzykę tych ulic, przepełniona wiarą i nadzieją, że wrócę tam szybciej niż mogłabym nawet przypuszczać.

To co, ruszacie w drogę? Polecam wpis "Lizbona praktycznie - jak zorganizować wyjazd"

43 komentarze:

  1. Zakochałam się w Lizbonie u Grażyny z bloga i tu i tam i widzę, że nie ona jednak jest nią oczarowana i udziela się to innym, Ty także rozsiewasz aurę miasta, w którym chce się być ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Lizbonę już od wielu lat staram się promować, mam nadzieję, że z sukcesem :)

      Usuń
  2. Kusisz Kochana tą Lizboną! :)) U mnie na blogu Kopenhaga obecnie na tapecie :)
    Cieplutko pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie... Lizbona właśnie najbardziej kojarzy mi się z ujęciem tego żółtego tramwaju jak i pyszną kuchnią. Uwielbiam południowe kraje właśnie za to jak niezwykle tętnią barwnym życiem ulicznym :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Swiatlo zdecydowanie i jeszcze raz swiatlo, i wszystko to, o czym wspominasz, ale jest jeszcze jakas ulotnosc, cos czego nie mozna uchwycic ani aparatem, ani wyrazic slowem. Lizbona to dziwne miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to, to: ulotność. Coś, co pociąga do bólu, co każe wchodzić na wszelkie strony traktujące o Portugalii. Wy to rozumiecie, ale jak mnie pytają dlaczego wciąż jeżdżę do Portugalii, "przecież już tam byłaś", nie można inaczej odpowiedzieć jak tylko: bo tak. Kto był i nie tęskni innej odpowiedzi nie zrozumie

      Usuń
  5. Dzieki Twoim wpisom mam wrazenie, ze znam juz Lizbone od podszewki :D Juz nie musze tam jechac :P

    Jesli chodzi o swiatlo, nie bylo mnie troche juz w Polsce i w wakacje az otworzylam buzie, widzac, jakie boskie swiatlo w Elblagu mamy. Bez jaj! :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie opisałaś Lizbonę, w każdym Twoim słowie czuć miłość do tego miasta. Wspaniale!

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja uwielbiam Twoje wpisy z Lizbony, o żadnym miejsu nie piszesz w taki sposób!

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj ładna lista. Od siebie dodałabym jeszcze punkty widokowe - miradouros. Widoki z nich potrafią utkwić w pamięci :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Powody wystarczające jak dla mnie i jestem pewna, ze i ja bym sie zakochala w tym mieście, zdjęcia piekne,
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podzielam miłość i rozumiem. Lizbona - czarodziejka i to światło..... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Super post, ja się tak zbieram do tej Lizbony i zbieram, i do tej pory ciągle mi coś wchodziło z drogę. Ale w tym roku zrealizuje - na pewno! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A możesz napisać dlaczego nie warto, abym nie płakała, że tam nie byłam?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paradoksalnie Lizbona, mimo wielu turystow, nie jest typowym uladzonym turystycznym miejscem. Wszechpanujaca bieda, spiacy bezdomni, emigranci roznych kolorow, ktorzy kiedys moze i przyjechali za praca, za lepszym zyciem, dzis od dawna nie maja zadnych zludzen, handlarze, panie lekkich obyczajow, wszystko to na wyciagniecie reki,i wszystko to tu i teraz, wcale nie skryte gdzies w katku, czy w 'gorszych' dzielnicach. Klimatyczne kafejki? Klimatyczne to moze i one sa, ale w klimacie raczej dworcowego baru, czy budki z piwem z czasow PRL. Wszyscy chetnie witajacy turystow w jezyku angielskim? Szczerze? Nie moge sobie przypomniec ani jednego taksowkarza, ktory by mowil do mnie po angielsku. Dzialajaca budka telefoniczna na Rocio? Jedna w podziemiach, ale zajeta :) To tylko male fragmenty, tego, o czym moze sie nie wspomina, ale istnieje. Zebym nie zostala zle zrozumiana, ja Lizbone uwielbiam, i to, o czym napisalam wyzej, dla mnie stanowi klimat tego miasta, jest jego integralna caloscia, nie chcialabym, zeby to sie kiedys zmienilo, Ktos, kto w Lizbonie nigdy nie byl, przyjezdzajac pierwszy raz, moze poczuc sie zawiedziony, to troche tak, jak z syndromem Paryza, wsrod Japonczykow: Nagle sie okazuje, ze w Paryzu tez moze byc brudno. Ciekawa jestem teraz zdania autorki bloga.

      Usuń
    2. Nie uważam, żeby w Lizbonie było więcej bezdomnych niż np. w Paryżu, panie lekkich obyczajów w dowolnych ilościach mam w Warszawie, emigranci na zachodzie są wszędzie, gorsze dzielnice są w każdym mieście, bardziej brudno jest wg mnie w wielu włoskich miastach, będąc ostatnio w Dreźnie, nie odnotowałam ani jednej osoby obsługującej międzynarodowy Jarmark Bożonarodzeniowy mówiącej po angielsku, a PRL-em pachniały mi sklepowe witryny Budapesztu. A co do budki telefonicznej... szczerze to ja nie wiem czy w Polsce jeszcze w ogóle takowe są? Nie, żebym negowała Twoją wypowiedź, bo to wszystko faktycznie tam występuje, tyle tylko, że występuje też w każdym innym mieście w jakim byłam... W jakimś komentarzu pisałam już o tym wcześniej, że po kilkunastu wizytach w Lizbonie, w tym kilku dłuższych nie patrzę na to miasto przez różowe okulary i bezkrytycznie, denerwuje mnie dużo w zachowaniu Portugalczyków, irytuje mnie bardzo komunikacja miejska, wkurza mnie, że nikt nie sprząta po psach i męczy mnie syf w wielu miejscach, ale pisałam o tym także w Listopadzie Lizbońskim na blogu. Myślę, że pytanie Ewy było raczej żartobliwe i w ten sam sposób jej odpisałam, bo podobnie jak Ona uważam, że trzeba przekonać się samemu. Jak dla mnie Lizbona nie różni się bardzo od wielu miast południa Europy pod względem czystości (a raczej jej braku) a o wiele gorzej prezentowały się wyspy greckie na których byłam, szczególnie Korfu. Nie ma miejsc idealnych, ale wg mnie wyróżniają je te dobre cechy, które tworzą oryginalny wizerunek, a nie złe, które w większości miejsc się po prostu powtarzają.

      Usuń
    3. Tez nie uwazam, zeby w Lizbonie bylo wiecej bezdomnych niz gdzie indziej :) Malo tego, w Lizbonie czuje sie bezpiecznie (w granicach zdrowego rozsadku), za to w Warszawie juz nie bardzo. Poza komunikacja miejska w Lizbonie,z ktora nie mialam nigdy problemow i Budapesztem, ktorego w zyciu nie widzialam; zgadzam sie w calosci z tym co napisalas! Nie moim celem bylo pokazanie, jaki to straszny syf tam panuje, bo tak nie jest; w samym Londynie bywa gorzej, wcale nie trzeba szukac na poludniu Europy:) Zastanawialam sie juz od dluzszego czasu nad tym, ze ktos, kto nigdy w Lizbonie nie byl, przyjezdzajac pierwszy raz, moze poczuc sie lekko zszokowany zastana rzeczywistoscia. Lizbona, to male miasto, mozna te rzeczywistosc odczuc intensywniej. Zdaje sobie sprawe, ze pytanie Travelling Milady bylo zartobliwe, ale ze mnie samej ciezko znalezc w Lizbonie cos, co by mi nie odpowiadalo, lub przeszkadzalo, wytoczylam ciezkie dziala, a co, zeby dziewczynie zal nie bylo! :) Ale generalnie, to ja w pelni popieram przedstawianie urody i oryginalnosci miejsc, nie ich brzydkich stron, bo te wystepuja wszedzie.
      A co sie tyczy telefonow na Rocio, to akurat padl mi telefon, a koniecznie chialam zadzwonic, po wielu probach z kartami i monetami, to wlasnie staly 'mieszkaniec' Rocio mnie zaprowadzil do tej dzialajacej, za co do tej pory jestem mu wdzieczna.

      Usuń
    4. Jechać ma do Lizbony a nie żalić się , że nie była! o! ;)

      Usuń
    5. I jadę. Mam nadzieję, że się nie rozczaruję jak Paryżem nawiązując do Waszej dyskusji wyżej:)

      Usuń
    6. Ile ludzi tyle opinii, mam jednak nadzieję, że nie :)

      Usuń
  13. Dla powodów, które wymieniłaś, i pewnie dla miliona innych, Portugalię mam w planach na lato. Mam nadzieję, że dotrzemy samochodem tam gdzie chcemy. Więc pewnie przed tym wyjazdem będziesz miała przeze mnie urwanie głowy :). Ale co tam, z bloga zaczerpnę wszystkie info ( jeśli pozwolisz :) ) a Ty nam tylko wiedzę uzupełnisz jak coś :). Nie ma możliwości żebym nie wróciła z Portugalii zachwycona tak jak Ty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz mnie męczyć, taka męka to przyjemność ;)

      Usuń
  14. przepiękna notka Agnieszko .. czuje się, że kochasz Lizbonę ...
    tak dla mnie światło odbijające się od Tagu i zakochane pary nad brzegiem Tagu przy Terreiro do Paço .. i Elevador de Santa Justa gdzie spoglądając na Baixa można sobie wyobrazić grozę tsunami z osiemnastego wieku, które zalało i zniszczyło Baixa ... i Alfama i Rua dos Remedios ... .i Rua Augusta ... i wspomnienie o Amadeu de Prado :^)
    bardzo ciepło pozdrawiam i życzę Ci wielu pięknych powrotów do Lizbony

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bliskie jest mi wszystko, o czym piszesz. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  15. Lizbona należy do tych miejsc, o których nie da się zapomnieć. Byłam tam tylko raz, mam nadzieję, że wkrótce sie znów tam pojawię. W przyszłym roku moja koleżanka będzie studiowała w Portugalii, może to świetna okazjia by ją i Lizbonę odwiedzić.

    OdpowiedzUsuń
  16. ;) a żebyś wiedziała, że jeśli kiedyś tam pojadę, to będziesz moją Wirtualną Przewodniczką :)


    P.S. Tak tak... moja chwila chorowania powoli się kończy ;) to znaczy ta przewidziana przez lekarza ;p czuję się troszkę lepiej, mam nadzieję, że Ty też :) a o Panu Banksie myślę intensywnie, zobaczymy czy dopisze mi nastrój na tego typu film :) dziękuje za polecenie!

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja już 9 lutego wyruszam do Lizbony :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo dobrze promujesz tę Lisbonę! Chciałabym, żeby w moim przypadku sie ona 'uskuteczniła' ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Według mnie cała Portugalia ma w sobie coś niezwykłego - kiedy raz się ją odwiedzi - chce się tam ciągle powracać.
    A sama Lizbona... w zeszłym roku zwiedzałam całą Portugalię, w Lizbonie spędziłam tylko dwa dni. Ale jak widać, nawet w tak krótkim czasie można pokochać to miasto - już wiem, że w tym roku wracam tam na dwa tygodnie:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mogę wymienić podobne powody, dla których tak lubię Barcelonę jak i całą Hiszpanię. W tym roku znowu się tam wybieram.

    OdpowiedzUsuń
  21. To prawda, Lizbona to przepiękne miasto. Sam planuję wybrać się tam ponownie w okolicach maja. :) Na samą myśl o tamtejszej kuchni już nie mogę się doczekać.

    OdpowiedzUsuń
  22. Kocham Lizbonęi i Portugalię w ogóle i jak najbardziej przychylam się do każdego z tych powodów. :) Będę znowu w Portugalii w lutym i już odliczam dni. :) :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Niestety stoje po drugiej strony barykady i Lizbona mnienie zauroczyla tak jak ciebie, ale im dluzej o niej czytam tym wiecej znajduje urokow :D

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Bylam w Algarve i absolutnie zakochalam sie w Portugalii, wiec Lizbona jest na mojej liscie must see. A najbardziej zapamietalam slodki zapach kwiatow na klifach i aromat drzew eukaliptusowych. Z tego co piszecie to Lizbona na pewno tez mi sie spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo przydatny post. Sama wybieram się do Portugalii w przyszłym roku więc cieszę się, że tak dużo o niej piszesz. Na pewno tu jeszcze zajrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Portugalia jest numerem jeden na mojej liście miejsc, które koniecznie muszę zobaczyć. Wspaniała notka ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Lizbona....kocham to miasto.Lizbona to jedyne miejsce na ziemi gdzie w 100% czuję się u siebie.Cała Portugalia jest wspaniała dlatego po pobytach na kontynencie czas na Maderę :) Już nie mogę się doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń

TOP