23.1.14

Pewnego razu w Dublinie

Jeśli ktoś liczył na ciekawe i długie opowieści z Dublina, pewnie się rozczaruje. Byłam w tym mieście krótko i zdążyłam przeżyć pogodowe załamanie nerwowe.
Jak wyszłam z autobusu, zaczęło kropić. Za chwilę zaczęło lać. Po dwudziestu minutach byłam przemoczona po same majtki i miałam problem z utrzymaniem parasolki oraz mapy w jednym czasie a totalnie nie wiedziałam, gdzie szukać mojego hostelu. Gdy go znalazłam, wyszło słońce. Przebrałam mokre ciuchy, wyszłam na ulicę, po czym spadł grad a po nim coś, co miało konsystencję zrzucanej z nieba śmietany, chociaż nie za bardzo brudzącej.
Cóż, nie mogło być zbyt idealnie, bo na zachodnim wybrzeżu pogoda mi sprzyjała. Podobno być w Irlandii i nie zaliczyć wszystkich możliwych opcji pogodowych jest wersją co najmniej podejrzaną i kto twierdzi, że miał boską aurę, zapewne kłamie ;)
Dublin chciałam odwiedzić od kiedy po raz pierwszy obejrzałam film "Once". Czułam, że będzie w moim guście. Podobały mi się niskie zabudowania i swobodna atmosfera, a ścieżka dźwiękowa i sam motyw ulicznego muzyka zachęcały "Ajka, musisz tam pojechać!"
Owe duchy szepczące mi do ucha miały rację, w Dublinie czułam się świetnie. Miasto jest nie za duże, nie za małe, jak w sam raz. I jak reszta wyspy ma kameralną, niewysoką zabudowę, co daje poczucie przestrzeni. I wydać niebo nocą, cieszyło mnie najbardziej.
Spacerowałam piechotą. Można pokręcić się po ulicach handlowych (jedna z nich to O'Connel Street, blisko której mieszkałam), wzdłuż rzeki Liffey czy po dzielnicy Temple Bar, po jej drugiej stronie. Mnóstwo tam małych uliczek, zakrętów, skrywających mocne puby i restauracje. Za dnia można tu zjeść, a wieczorem posłuchać muzyki na żywo i wypić piwo. Jest drogo i dość komercyjnie, ale całkiem przyjemnie. To tu jadłam zabójczo drogie placki boxty, bo tylko tu je znalazłam.
Bardzo żałowałam, że nie udało mi się z nikim w Dublinie spotkać. Na Facebooku nikt się do mnie nie odezwał, a dopiero po powrocie zorientowałam się, że w tym mieście mieszka moja znajoma z dawnych lat. Chodziłam więc sama za dnia, ale nie miałam za bardzo ochoty na samotną wycieczkę do pubu, więc wieczorem wybrałam się do kina.
Wcześniej jednak dotarłam m.in. do katedry Św. Patryka. Ponieważ chwilowo wyszło słońce zza chmur i przestał padać deszcz, więc usiadłam na ławce w sąsiadującym z nią parku. Obserwowałam chłopaka, który z pasją w oczach szkicował budynek i kilku młodych chłopaczków, którzy nieładnie z niego kpili i zaczepiali. Takie lokalne scenki.
  Zmieniłam więc obiekt swoich obserwacji na dwa radośnie bawiące się ze sobą psy :)
Miałam w planach wybrać się do Guinness Storehouse, ale bilet wstępu za blisko 17EUR mnie odstraszył. Zamiast tego poszłam do pubu na frytki z pintą Guinnessa ;) Rezerwując on-line jest taniej, więc może się skuszę następnym razem, bo wiem, że takowy będzie!
Nie miałam w Dublinie dużo czasu i nie ukrywam, że w ogóle się do wizyty w tym mieście nie przygotowałam. Już po powrocie do Polski znalazłam świetną stronę, dzięki której kolejna wizyta na pewno będzie lepiej zorganizowana http://www.visitdublin.com/

52 komentarze:

  1. Rzeczywiscie miasto moze sie podobac! Widze ,ze bylas tam na wiosne....pozdrawaim serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Po samych zdjęciach nie spodziewałabym się, że trafiłaś na tak pokręconą pogodę. Bo Dublin widziany Twoimi oczami jest naprawdę piękny.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo zdjęcia robiłam tylko, jak deszcz się uspokajał, staram się nie narażać aparatu na niepotrzebne spotkania z wodą

      Usuń
  3. ładne miasto.musze się tam kiedyś wybrac :) tak jak i w wiele innych miejsc,ktorych nie widzialam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie klamalam, bylam w Dublinie! Myslalam, ze to ja mialam takie wyjatkowe szczescie, przezyc wszystkie pory roku i szerokosci geograficzne w jeden lipcowy weekend :) Placki Boxty? nie slyszalam. Jadalne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja o plackach boxty przeczytałam w przewodniku, że takie niby popularne a potem nigdzie ich nie było ;) To takie naleśniki ale ziemniaczane, smaczne, ale te które jadłam, były stanowczo za drogie.

      Usuń
  5. Znowu piękne detale na głównym planie :-) Widzę, że do Dublina tez dotarły kłódki miłości :-) Toż to istna epidemia na skalę światową!

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że nie sfotografowałaś tej śmietany z nieba :)

    Kolejne cudne miejsce do odwiedzenia na świecie. Za dużo tego, oj za dużo :D

    OdpowiedzUsuń
  7. O tak, ja chce więcej takich zdjęć. W Dublinie mieszkałam 5 lat, zanim przeprowadziłam sie do Rotterdamu. Cały czas tęsknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, nie dziwię się, bo byłam w Rotterdamie i nigdzie dotąd w całym swoim życiu nie czułam się tak...obco.

      Usuń
    2. Tu chyba każdy czuje się obco. Trzeba czasu aby móc decenić walory i mentalność tego miasta. Ja wciąż się tego uczę i liczę, ze jestem na dobrej drodze.

      Usuń
    3. Swoją drogą, dziękuje Ci za tą dawkę wspomniej z miejsca, gdzie zostało moje serce, a przynajmniej jego część;)

      Usuń
    4. Nie ma za co, polecm się na przyszłosć! A co do Rotterdamu... nie wiem, czy bym umiała...

      Usuń
  8. Magnolie i tulipany to moje ukochane kwiaty! Bylas tam wiosna, tak? Pogodowe zalamanie nerwowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne miejsce. Ja niestety trafiłam akurat na kiepską pogodę, ale było cudownie! Żałuję, że częściej tam nie zaglądałam mieszkając w Holyhead. A wystarczyło tylko na prom wskoczyć :p

    OdpowiedzUsuń
  10. Magiczna jest ta architektura, zawsze kojarzyła mi się jakoś tak z bajkami, baśniami. Tak spacerować tymi uliczkami... zazdroszczę. Muszę w końcu odwiedzić i te bardziej północne rejony Europy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pieknie ujelas Dublin, no i widac, ze na ulicach bylo calkiem pusto, pewnie z powodu deszczu? Co do pogody - parasolka na wiele sie nie zda, potrzebne sa porzadna kurtka przeciwdeszczowa, i gumaki, ktore mozna zakupic w Pennys'ie czy Dunstore'rze za mniej niz 10 €:) Co do Guinnessa, to tak wiele nie stracilas, a wrecz zaoszczedzilas;) Szkoda, ze mnie juz nie ma w Dublinie, bo z checia bym sie z Toba spotkala....Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że nic nie straciłam, też miałam takie ciche przeczucia :)

      Usuń
  12. ale się uśmiałam podczas czytania :) wiem, że Tobie wcale nie było do śmiechu, ale my w Dublinie byliśmy w listopadzie i przeżyliśmy dokładnie to samo! naprzemienny deszcz ze słońcem ;) mimo to było bardzo sympatycznie, bo Dublin to w ogóle piękne miasto! A Guinness wieczorową porą zrekompensował całą resztę:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to już się też śmieję, ale jak mokłam szukając hostelu to mi do śmiechu nie było ;)

      Usuń
  13. No tak, wizyta na wyspie powiązana jest z doznaniem na własnej skórze 4 irlandzkich pór roku, czyli jednej długiej pory deszczowej. :D

    OdpowiedzUsuń
  14. To chyba jedna mogę powiedzieć, że miałam szczęście. Byłam parę lat temu, 4 dni w październiku i ani jednej kropli deszczu.
    Mam tam przyjaciółkę, potwierdziła mi to samo, tym bardziej, że był to październik.
    Daję słowo, nie kłamie ;-)

    Pozdrawiam serdecznie

    Kalejdoskop Renaty

    OdpowiedzUsuń
  15. Po zdjęciach wcale nie widać, żeby pogoda była jakaś fatalna ;), ale wiem, co mogłaś odczuwać, bo ja też doświadczyłam typowo irlandzkiej pogody, gdy kilka lat temu byłam w Dublinie. Samo miasto na początku zrobiło na mnie średnie wrażenie, ale im więcej po nim chodziłam, tym bardziej się przekonywałam, że te opuszczone budynki i ponury klimat mają coś w sobie. A Temple Bar wieczorem zauroczył mnie na całego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to chyba ciężko o idealną pogodę, niezależnie od pory roku! Ja też potrzebowałam drugiego wejrzenia, że tak powiem, żeby się przekonać, że Dublin mi pasuje. Chociaż i tak zakochałam się chyba mocniej w zachodnim wybrzeżu...

      Usuń
  16. Bardzo mi się tam podobało i mam nadzieję, że jeszcze odwiedzę to miasto.

    OdpowiedzUsuń
  17. Deszcz w trakcie zwiedzania jest niemile widziany,
    ale Twoje zmagania czytałam z lekkim się z rozbawieniem ;)
    Podoba mi się to co pokazałaś na zdjęciach.

    OdpowiedzUsuń
  18. Faktycznie na zdjęciach nie widać tych zawirowań pogodowych. Super wyprawa:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. w takim miejscu zalamanie nerwowe?:))) Dublin prezentuje sie na zdjeciach dosc kolorowo i wesolo nawet w deszczu :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kolejna świetna relacja. piękne zdjęcia, nie widać załamania pogody, ale wierzę na słowo. Faktycznie architektura jest niezwykła. Pozdrawiam Cię serdecznie i czekam na kolejne Twoje wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyciągam aparatu jak leje, szkoda mi biedaka:) pozdrawiam!

      Usuń
  21. piękne zdjęcia, teraz to i ja muszę tam zawitać :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dzień dobry Agnieszko :) a na czym byłaś w kinie? :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Byłam kiedyś w dublinie i bardzo mi się podobało. Piękne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  24. Przykro mi, że na początku Twoja podróż nie była połączona z dobrą pogodą, ale ważne, że później już było coraz lepiej. Piękne zdjęcia, oddają pełen czas tego miejsca. Czuje, że czas się tam wybrać.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Hej! Piękne zdjęcia i miło słyszeć że zamierzasz wrócić. Kilka porad w takim razie, które mogą się przydać przy okazji kolejnej wycieczki:
    - cztery pory roku w jeden dzień - z tego słynie Irlania i Dublin nawet nie jest taki straszny pod tym względem. Dlatego też parosolek nie ma co używać (szczególnie przy silnym wietrze) tylko porządną ale lekką kurtkę przeciwdeszczową. (taką małą szmatkę zwijaną co to do torebki możesz wsunąć bo deszcz taki długi i uciążliwy to tylko w zimie raczej)
    - Dublin jest duży i żeby go cały poznać trzeba kilku dni. To co do tej pory pzreszłaś i poznałaś i mówisz że jest bliko to centrum (O'Connell St, katerda Patryka itp)
    - O'Connell St to nie jest główna ulica handlowa. Jakby jakiś Irlandczyk to usłyszał to dostałby zawału serca. Ot najszersza, ze wspomnieniami historycznymi ale nie główna handlowa ani nie reprezenatcyjna. Główna handlowa ulica to Grafton Street (bardziej "posh") a zaraz za nią Henry Street (mniej "posh") :)
    - uważam że 17 euro na Guniess Storehouse to dobrze wydane pieniądze, można tam spędzić cały dzien. Robi wrażenie i ma mnóstwo atrakcji. Jak jednak masz tylko kilka dni i sprzyjającą aurę, lepiej może zapuścić się poza centrum Dublina
    - jeśli będziesz chciała wyskoczyć następnym razem do pubu wieczorem zamiast kina, lepiej nocuj po drugiej stronie rzeki. Okolice O'Connell St i ogólnie ścisłe centrum północnego Dublina jest niebezpieczne
    Pozdrawiam i zyczę udanej kolejnej wycieczki do Baile Átha Cliath :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za wszystkie uwagi i wskazówki! Mam nadzieję, że się przydadzą. Ps. Do pubu nie poszłam, bo nie miałam z kim, a nie ze względu na miejsce, gdzie spałam,

      Usuń
    2. bardzo proszę, jakby coś jeszcze to daj znać, chętnie służę poocą. PS. w irlandii do pubu spokojnie możesz iść sama, natomiast kręcić się w okolicach O'Connell samej wieczorem nie radzę. ;)

      Usuń
  26. oglądając Twoje zdjęcia złapałam sie na tym, że twarz wykrzywiła mi się w zaciesznego banana. W Dublinie spędziłam ładnych kilka latek, z tym większą przyjemnością powróciłam tam choć na chwile za Twoją sprawką :) pozdrawiam i na pewno będę zaglądać na twoją stronke częściej.

    OdpowiedzUsuń

TOP