2.1.14

Londyn - Notting Hill w dzień roboczy

Lubicie film "Notting Hill"? U mnie w rodzinie uwielbiają go wszyscy, od mamy, przez tatę, dziadków aż po mnie. Jak ma się pojawić w telewizji, telefonicznie i sms-owo przekazywana jest między nami informacja. Ta zabawna, lekka i bardzo przyjemna historia skradła moje serce za pierwszym azem. I nie ukrywam, że od tamtej chwili marzyłam, aby zobaczyć Portobello Road w Londynie.
Miałam już okazję odwiedzić tę dzielnicę w czasie weekendowego targu, gdy cała ulica zapełnia się straganami, turystami i miejscowymi robiącymi zakupy. Można wtedy nabyć owoce, warzywa, różne produkty spożywcze, ubrania, dodatki, a także meble, antyki itp.
Pisałam już kiedyś na  jego temat we wpisie "Magiczny i tłoczny. Portobello Market". Tym razem wybrałam się w tamte okolice w zwykły dzień roboczy, gdy dzieje się niewiele i jest znacznie spokojniej, ale jak dla mnie i tak fantastycznie. Może nawet przyjemniej, bo nadal można kupić różne ciekawe rzeczy w stałych sklepach i na nielicznych stoiskach, wejść do jednej z wielu restauracji czy kawiarni, bez konieczności przepychania się i długiego czekania.
Poza tym, gdy nie ma targu, można w końcu zobaczyć, co właściwie oferują sklepy, które zwykły ginąć w tle straganów, trochę zapomniane i nieco mniej w tym czasie ważne.
 Jest elegancka moda z Anglii i Szkocji, antyki, mapy, biżuteria, ciekawe drobiazgi do domu,
Sklepy wówczas "wychodzą do ludzi", wystawiając różne dekoracje, zachęcając, aby wejść.
Tego listopadowego przedpołudnia było jasno, ciepło i słonecznie, a kolory dookoła tak wyraziste, że chwilami kręciło mi się w głowie. Już to kiedyś pisałam, ale powtórzę - dla mnie Londyn ma niesamowitą aurę, która sprawia, że nawet w zimowe dni, często ponure, nadal jest wielobarwny, promienny i bardzo pozytywny, więc jest kierunkiem całorocznym.
Zresztą, co ja Wam będę o kolorach mówiła i pisała, jeśli możecie je sami zobaczyć :)
Moda zarówno tutaj jak też w Camden Town jest raczej z gatunku tych odważnych, bardziej oryginalnych, chociaż też można znaleźć np. drogie ubrania ze szkockiej wełny.
   Większość ciuchów to jednak kolorowe t-shirty, luźne swetry w wyraziste wzory, kapelusze.
   Do tego lekkie, kolorowe sukienki, apaszki, szale i wiele ciekawych dodatków.
Pamiętacie wpis "Pożegnanie z The Travel Bookshop"? Zajrzałam z ciekawości, co powstało w miejscu tej słynnej, podróżniczej księgarni. Co zobaczyłam? Księgarnię, tym razem ogólną.
   W środku są książki turystyczne i wszystkie inne, wybór jest szerszy, więc pewnie łatwiej o klienta.
Lubię uciekać z głównej ulicy i kręcić się po tych równoległych i prostopadłych do Portobello Road. W tak spokojny dzień, było to wielką przyjemnością, bo nie dość, że nie musiałam się śpieszyć, to mogłam bez tłumów zajrzeć w każdy interesujący kąt.
Mnóstwo tam pięknych budynków i zadbanych, ozdobionych kwiatami podwórek.
Nawet na murze znalazłyśmy kolorowe akcenty - malunki przedstawiające zarówno weekedowy market jak też scenki z corocznego, karaibskiego karnawału w Notting Hill.
Wielu turystów dochodzi tylko do wiaduktu a potem odbija w lewo w kierunku stacji metra Ladbroke Grove, ja jednak zawsze idę jeszcze dalej, do ulicy, którą bardzo lubię.
Golborne Road to już jakby inny świat. Zakątki blisko marketu są pastelowe, czyste, dopieszczone. Z klombikami, ozdóbkami. Tutaj już widać prawdziwe życie imigrantów. Nic tu nie jest na pokaz, wszystko jest naturalne, czasem nieco za bardzo realistyczne.
Widać trochę biedy, sklepy są o wiele skromniejsze, ale za to bardzo różnorodne. Pachnie kadzidłami z Maroko, a marokańska kawiarnia przyciąga miętową herbatą. Na kawę można wpaść do Cafe O'Porto a na portugalskie pasteis de nata do Lisboa Patisserie. Jest też sklep portugalski, gdzie od wejścia nos drażni intensywny zapach wielkich płatów bacalhau. Ceny są na moją kieszeń, więc sięgam po ulubione soki Compal i inne smaki mojej cudnej Portugalii. Przez krótką chwilę łączę te dwa wspaniałe miejsca - pełny życia, deszczowy Londyn z jasnym światłem stolicy nad Tagiem. Dla mnie połączenie idealne. Mam nadzieję, że i Wy się skusicie.

42 komentarze:

  1. Aga, jestes genialna!!!!
    Jak znowu bede w Londynie (jutro????), tez musze sie tam wybrac w dzien nietargowy. Tak zalowalam, ze ten caly tlum i stragany nie dal mi prawie szans obfotografowania tej cudnej okolicy. A film oczywiscie uwielbiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że trzeba zobaczyć i tak i tak, żeby mieć porównanie, więc koniecznie!

      Usuń
  2. wow, z każdym wpisem coraz lepsze zdjęcia, jesteśmy pod wrażeniem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Magiczne to miejsce, choć też podziwiałam {czytaj męczyłam się} w jeden z tych tłocznych dni. Przy kolejnej dłuższej wizycie mam w planach wybrać się tam ponownie, w zwyczajny dzień.
    To zdjęcie z wiszącymi martwymi zwierzakami, sorki Aga, ale totalnie nie psuje to tego postu.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pasuje, bo co? Bo razi w oczy? Pokazuje kontrast między wystylizowanym na potrzeby turystów Portobello Road a bardzo realistycznym życiem, które toczy się kilkaset metrów dalej, wśród imigrantów. To jest akurat bardzo lekkie zdjęcie przy tym, co tam widziałam.

      Usuń
    2. Zgadzam się z tobą, tylko ten post tak ładnie wszystko opisuje, a zdjęcia pokazują, a na końcu, kawał mięcha w kolażu z uroczą kamieniczką z różowymi kwiatkami. Ten kontrast trochę mnie razi. To moja opinia, i jeśli źle ją odebrałaś to przepraszam ;)

      Usuń
    3. Nie musisz mnie przepraszać. Miał być kontrast i jest, jak widać po reakcji, cel został osiągnięty ;)

      Usuń
  4. piękna, nawet w filmie nie przereklamowana ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy szukalam trzy lata temu mieszkania do wynajecia w Brukseli, to "zakochalam sie w swoim obecnym bo mi sie wlasnie skojarzyly i ulica i meszkanie z tym wlasnie filmem i atmosfera owej dzielnicy, choc naocznie jej nie mialam (jeszcze) okazji ogladac… Ale film bardzo lubie i stad milosc od pierwszego wejrzenia do mego mieszkanka na "dni pracujace" i do wspanialego okna w wykuszu…
    Nika

    OdpowiedzUsuń
  6. tez lubię ten film i mam nadzieję, że kiedyś tam dotrę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Te ostatnie zdjęcia najlepsze, tam chętnie połaziłabym. Zdjęcie z tuszami przypomina mi dublińską Meath St albo paryskie Goutte d'Or. Lubię oglądać te bardziej prawdziwe miejskie twarze. Portabello to nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzuciłam tylko 2 zdjęcia, ale okolica jest naprawdę ciekawa i różnorodna + kocham takie skupiska międzynarodowych sklepów i kawiarni (szczególnie jeśli są portugalskie :))

      Usuń
  8. niesamowite miejsce... powalajace feria barw :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojojoj... To mi przypomniałaś dawne dzieje. Fakt, trafić w dzień zupełnie zwyczajny (czyli niekarnawałowy) to całkowicie inne uczucie niż w środku tego dzikiego tłumu. Znam Londyn tłoczny, znam też pusty i mglisty w zimowy poranek. Taki mam właśnie obraz "mojego" Greenwich. W zachodnich częściach zdarzyło mi się być tylko kilka razy więc szczegółów nie miałam okazji rozgryźć. Zdjęcia klimatyczne. Prawdziwe i codzienne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dotarłam nigdy do Greenwich, zachodnie części znam za to dobrze, więc się jakby uzupełniamy ;)

      Usuń
  10. Świetna wycieczka po uroczym kawałku miasta :) Wpisuję na listę do zobaczenia w Londynie, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  11. Tez uwielbiam Notting Hill :) ale nie wiedzialam ze w Londynie taka piekna miejscowka jest :) ta koszulke z Julią R. chetnie bym przygarnela :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Urocza dzielnica. Zamieszkałabym tam na jakiś czas... Niektóre domki przypominają mi trochę Dublin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam swoich innych faworytów do zamieszkania w Londynie, ale fakt, jest uroczo.
      A Dublin... Eh :)

      Usuń
  13. To Ci zazdroszczę, bo uwielbiam ten film. Musze się tam wybrać psia kostka. Przepadam za takimi kolorowymi miejscami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No słyszę i słyszę, że musisz! ;) Bilet i w drogę! :)

      Usuń
  14. Koniecznie musze sie tam wybrac, dawno o tym marze... pewnie zarazilam sie tym filmem :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No zazdroszczę przyznam. Film bardzo lubię, wspominam go z sentymentem - chyba w 2003 obejrzałam. Miejsca wydają się być magiczne:) Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wam też wszystkiego najlepszego! A Londyn poczeka na Was! :)

      Usuń
  16. Muszę przyznać, że nigdy nie obejrzałam tego filmu w całości, ale jest długi weekend, więc będę mogła nadrobić zaległości. Zdjęcia świetne, chciałoby się być w tym miejscu :) Ciągle Londyn jest na mojej liście
    "Place to visit", ale jak przejrzałam programy wycieczek zorganizowanych, to żaden nie obejmuje wizyty w Notting Hill, a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak mogłaś nigdy nie obejrzeć w całości?! Ja w całości widziałam go jakiś 15 razy ;)
      Wycieczki zorganizowane, jeśli nie chcesz jechać sama, mają chyba jakiś czas wolny?

      Usuń
    2. Obejrzałam wczoraj i jestem zauroczona :) W ogóle lubię brytyjskie komedie, np. Był sobie chłopiec uwielbiam po prostu! Wycieczki zorganizowane mają tyle czasu wolnego co kot napłakał, tyle żeby strzelić jakieś fotki, rozejrzeć się za pamiątkami,coś zjeść i tyle. Kurde, jak bym miała z kim podróżować, to bym nie korzystała z biur :/ A tak w ogóle, letnie wyprzedaże w Londynie to od kiedy do kiedy są?

      Usuń
    3. O ile pamiętam, to w II połowie lipca, ale nie dam sobie głowy uciąć. Wiem, że już o tym Ci pisałam, ale naprawdę nie trzeba mieć towarzysza podróży - możesz się spakować, kupić bilet i polecieć a ludzi poznać na miejscu np. w hostelu. Albo jeśli się boisz jechać w ciemno to poszukać kontaktó wcześniej, na couchsurfingu czy przez bloga. Ja to podziwiam, że jeździsz na zorganizowane - jak patrzę na ich narzucony z góry program, robi mi się słabo. JEsteś w Londynie a nie możesz zobaczyć Notting HIll bo nie ma tego w programie... A za to musisz zobaczyć 3 inne rzeczy, które niekoniecznie chcesz zobaczyć... ja bym tak nie mogła.

      Usuń
  17. Malowniczo i uroczo , potwierdzam warto wpaść do dzielnicy Notting Hill, wrażenia wzrokowe bezcenne !
    JK

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ciekawy wpis, lubię poznawać wrażenia na temat miasta innych! Zawsze jest to bardzo inspirujące! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. No tak. To jest moja ukochana część Londynu. Zdecydowanie!

    OdpowiedzUsuń

TOP