18.2.14

Camden Town, Londyn - odwiedzić czy odpuścić?

Camden Town to dość oryginalna dzielnica położona w północnej części Londynu. Jest nieco oddalona od głównych atrakcji miasta, ale gwarna i ciekawa. Różnie się o niej mówi, jednak dominuje opinia, że jest to czysta komercja, bez odrobiny charakteru.
Ja nie byłabym aż tak surowa w swojej ocenie. Nie da się ukryć, że jest to miejsce nastawione na turystów i klientów, ale przecież zabiega się o nich praktycznie wszędzie.
W weekendy jest tu tłoczno i trochę męcząco. Tłum drepcze po Camden Hight Street przestępując z nogi na nogę, próbując przedostać się ze stacji metra do Camden Market, po drodze mijając mnóstwo dziwnych, kolorowych, a jednak nieco mrocznych sklepów z odzieżą oraz salonów tatuażu. Poza tym, można też kupić przysłowiowe mydło i powidło.
Kiedy najlepiej odwiedzić Camden Town? Ja najbardziej lubię w tygodniu, w dni powszednie, do godziny 15. Nie ma tak dużo ludzi, ale też nie jest pusto. Można zjeść dość tanie, międzynarodowe specjały, pospacerować, bez przepychania się.
 Lubię takie uliczne jedzenie, a wybór jest duży, każdy coś dla siebie znajdzie.
Tym razem udało mi się wypatrzeć także polską kiełbasę oraz pierogi, ale nie mam pewności czy te akurat stoiska są otwarte na stałe czy tymczasowo. Jeśli ktoś z Was mieszka tam i bywa, może podpowie? O ile azjatyckie jedzenie po drugiej stronie ulicy jest zawsze, to na te kramiki trafiłam po raz pierwszy z tego co kojarzę. Co oferowano?
   Była m.in. kuchnia amerykańska, turecka, indyjska, tajska, polska i wiele, wiele innych.
My od pierwszego wejrzenia wiedziałyśmy, że skusimy się na wegetariańskiego falafela. Jedzenie było świeże i naprawdę przepyszne, z mnóstwem dodatków. Cena 5 funtów, czyli przyzwoita jak na londyńskie warunki i dużą, sycącą porcję szykowaną na miejscu.
Usiadłyśmy przy wspólnym stole i delektowałyśmy się naszymi przysmakami. Poza obiadem, wyjęłyśmy jeszcze kupione w okolicach Notting Hill pudełko świeżych ciastek portugalskich.
Podczas posiłku obserwowałyśmy i komentowałyśmy zawartość talerzy współbiesiadników, przyznając zgodnie, że każde jedno danie wyglądało, pachniało smakowicie i zachęcająco.
Ponieważ deser miałyśmy własny, zrezygnowałyśmy z zakupu tych smakołyków, ale skusiłyśmy się na mocną, parzoną przez przepiękną dziewczynę z Etiopii kawę za 2 funty.
Miałam ochotę na sok ze świeżych pomarańczy, ale już go niestety nie zmieściłam :)
Tym, za co najbardziej lubię Camden Town jest bliskość mojego ukochanego Regent's Park oraz obecność kanału Regent's Canal. Nie miałam dotąd okazji przepłynąć się po nim stateczkiem, ale wierzę, że będzie szansa w przyszłości.
Latem jest tu bardzo zielono i klimatycznie, a spacery w okolicach kanałów są wielką przyjemnością. Albo posiłki nad ich brzegiem, siedząc po prostu na chodniku z ciepłym daniem na kolanach. Ja lubię tak spędzać czas, dlatego za każdym razem tam wracam.
Jak dojechać do Camden Town? Najszybciej metrem, czarną linią Northern Line do stacji Camden Town lub Chalk Farm. W pogodny dzień można się przejść z okolic Zoo (znajduje się na terenie Regent's Park) lub z Primrose Hill, bo odległość jest niewielka.

31 komentarzy:

  1. Ja jakas fanka Camden nie jestem, ale wszystko, co ma zwiazek z Londynem kreci mi lze w oku ;)
    Kielbachy i pierogow nie widzialam (niestety!!!), ale bylam tylko raz, wiec moja opinia niezbyt pomocna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że dasz kanałom drugą szansę jak będziesz w cieplejszym okresie :)

      Usuń
  2. Uwielbiam takie stragany :)
    A Londyn bardzo chciałabym kiedyś zobaczyć na żywo...

    OdpowiedzUsuń
  3. Camden jest na mojej liście must visit, a Twój post zachęcił mnie do tego jeszcze bardziej. Tyle jedzenia w jednym miejscu.... Żyć, nie umierać! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lecę do Londynu 20 kwietnia. Chciałabym zobaczyć chociaż namiastkę tego wielkiego miasta, zachęciłaś mnie skutecznie do odwiedzenia tych okolic. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! Koniecznie musisz odwiedzić Regent's Park, będzie na blogu jeszcze w tym tygodniu :)

      Usuń
    2. Mój ulubiony park! Czekam zatem!!! A samo Camden też moim zdaniem jest ciekawym miejscem :)

      Usuń
    3. Mój też :) teraz będzie w wyjątkowo miłej dla oka jesiennej odsłonie

      Usuń
  5. My bylismy w Camden w marcu i wtedy nie bylo stoiska z polska kuchnia, a szkoda bo Nuno chetnie by pierogi zjadl:) Zapraszam do obejrzenia naszej relacji z Camden Town i Portobello Road. Pozdrawiamy goraco!
    http://2866poltugal.blogspot.pt/2014/01/london-day-iii.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za link, piękne zdjęcia! A brownie wygląda super extra apetycznie!

      Usuń
  6. Przypomnialas mi o falafelu z Portobello, ktory tez byl pyszny :) Na Camden jeszcze nie bylam, wszystko przede mna, tylko musze pamietac zeby pojechac tam w tygodniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na Portobello będąc to jednak zawsze biegnę do Portugalczyków! ;)

      Usuń
    2. Nawet trochę się nie zdziwiłam :)

      Usuń
  7. Nawet jeśli to miejsce jest rzeczywiście komercyjne, to i tak chętnie bym się tam wybrała, żeby posmakować tych wszystkich międzynarodowych specjałów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. co jest na tej pierwszej patelni? wygląda bardzo apetycznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była jakaś azjatycka patelnia, z górą warzyw i chyba kurczakiem, ale nie dam sobie ręki uciąć za poprawność tej odpowiedzi. Pachniało bajecznie i jeśli nie falafel, to brałyśmy to pod uwagę jako alternatywę.

      Usuń
    2. wyglądało rzeczywiście dobrze!

      Usuń
  9. Ja uwielbiam Camden Town i Little Venice. Zdaję sobie sprawę, że Camden jest pełne komercji, ale i tak mi się podoba, a tosty z serem i oliwą truflową, przyrządzane przez Francuza - niebo w gębie.
    Podróże w przystępnej formie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do Little Venice jeszcze nie dotarłam, ale na zdjęciach wygląda super! Komercja jest już prawie wszędzie, taka prawda!

      Usuń
  10. UK ma w sobie coś takiego, że zawsze wracam tak z niecierpliwością i podekscytowaniem

    OdpowiedzUsuń
  11. Oczywiście odwiedzić :)

    JK

    OdpowiedzUsuń
  12. Oooo... ja lubię takie miejsca :) odwiedziłabym ;)


    P.S. Matko... basen pełen ludzi już o 6 30... wydaje się wręcz niemożliwe :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetne zdjęcia, jak zwykle zresztą

    OdpowiedzUsuń
  14. Ojej, z Camden Town nie wyszłabym tylko musieliby mnie przekulać! Najadłabym się do syta! :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja tez bym brała falafela. Przepyszne! Zastanawiam się ile trzeba mieć czasu na zwiedzenie wszystkich ciekawszych miejsc w Londynie? Aż boję się myśleć...

    OdpowiedzUsuń
  16. Już się zbierałam do nakrzyczenia na Ciebie! No bo jakżesz odpuścić?!
    Na szczęście okazało się, że to tylko pytanie retoryczne :)
    Też jakąś tam wielką pasjonatką nie jestem, ale trzeba przyznać, że klimat jest specyficzny i jak się ma chwilę dłuższą niż zaliczanie głównych punktów programu (co jednak większość z nas robi), to do Camden Town jak najbardziej warto się wybrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'aby na Ciebie nakrzyczeć' może by zabrzmiało bardziej po polsku :)
      Eh, te emocje!

      Usuń

TOP