14.2.14

"Jak Ty to robisz?" czyli jak zaplanować tani wyjazd i nie zwariować?


Oprócz pytania "Jakim cudem tak często wyjeżdżasz?", bardzo często dostaję prośby o pomoc w organizacji wyjazdu. Dużo osób chciałoby pojechać, a nie do końca wie, jak się do tego zabrać. Jak planować, jak szukać biletów, noclegów itd. Postaram się dziś opowiedzieć jak to wygląda u mnie. 

Nie ma jednej sprawdzonej metody, bo każdy z nas ma inne przyzwyczajenia, inaczej lubi spędzać czas, a także ma różne możliwości planowania  urlopu (jedni do końca nie wiedzą czy go dostaną, na innych wymusza się określenie terminów już na początku roku kalendarzowego). U mnie wygląda to tak, że a) zawsze muszę mieć co najmniej miesięczne wyprzedzenie, b) moje plany zależą od planów współpracowników, c) nie mogę brać urlopu od czerwca do września. Należę do osób, które lubią planować, lubię mieć na co czekać. Są osoby łapiące każdą okazję, są osoby, które czekają na konkretne kierunki i się dopasowują do pojawiających się ofert. Ja mogę jedynie powiedzieć jak to wygląda w moim przypadku, co wcale nie oznacza, że jest to jakaś złota myśl, jedyna skuteczna, bo każdy z nas musi wypracować swoją zależną od jego możliwości, sytuacji zawodowej i charakteru. Jedni lubią spontanicznie a inni nie.

Miłe są te pytania i prośby, ale nie uważam siebie za specjalistę czy za osobę podróżującą jakoś szczególnie często, ale skoro pytania są to i odpowiedź będzie, może komuś coś ona pomoże?

     
Jakiś czas temu stworzyłam Listę Marzeń Podróżniczych, tych bliskich. Są na niej miejsca, w które chciałabym pojechać w pierwszej kolejności i staram się szukać ofert, które pozwolą mi na realizację tych planów. Mam możliwość wyjeżdżać często, na krótko, więc z tego korzystam. Nie planuję, że w tym roku pojadę do Chorwacji, Irlandii i Grecji, ale mam oczy szeroko otwarte i na bieżąco przeglądam wszystkie promocje biletowe pod kątem mojej listy. Z pomocą przychodzą mi portale jak gdziewyjechac.pl czy fly4free.pl, gdzie regularnie pojawiają się informacje o super okazjach. Spędzam codziennie kilkanaście minut na stronach RyanAir i WizzAir, aby kontrolować sytuację. Niedawno pojawił się portal zbierający połączenia tylko tanich linii http://superlot.pl/W każdą środę sprawdzam również, co proponuje PLL LOT w swojej promocji Szalona Środza. Warto śledzić oferty przewoźników autobusowych jak np. Polski Bus czy Ecolines. Dzięki temu pierwszemu można planować wyloty z innych miast niż miasto zamieszkania (na Majorkę leciałam z Poznania a na Maltę z Krakowa, gdzie za grosze dojechałam czerwonym autobusem z bocianem). Niektórzy mówią, że im się nie chce, że to strata czasu - uważam, że przy dobrej organizacji jest to wykonalne, mało męczące i niepodnoszące kosztów, a przy okazji można coś jeszcze zwiedzić.

Gdy trafię na interesujący mnie bilet to go kupuję, niezależnie czy wylot jest za miesiąc czy za pół roku. Szybko obdzwaniam znajomych, jeśli się decydują to kupuję dla nich, jeśli nie, to zakładam, że lecę sama, chociaż często w międzyczasie ktoś stwierdza, że jednak leci ze mną. Teraz już nie obawiam się jeździć sama i nawet to lubię, więc taka opcja nie jest dla mnie żadnym problemem. Kupując bilet do Glasgow wykupiłam uczestnictwo w Wizz Discout Club, które zwróciło mi się już przy drugiej dwuosobowej rezerwacji, a od tego czasu kupiłam znacznie taniej 7 biletów. "Tani bilet" to dla mnie taki, który kosztuje do 120 zł bez bagażu na kierunki, które są droższe na miejscu (Londyn, Glasgow, Eindhoven, Chaileroi, Skavsta itd.), "akceptowalny" to taki, za który płacę do 400 zł z bagażem głównym za wypad tygodniowy albo bilet rejsowy (Malaga, Majorka czy Amsterdam). Zdarza mi się kupić "drogi" bilet (do 1000 zł), tylko wtedy, kiedy nie ma innej możliwości (mam tu na myśli głównie loty do Portugalii, bo za inne dotąd nie płaciłam tak dużo). Mówię oczywiście o Europie, nigdzie dalej dotąd nie leciałam, więc nie chcę się wypowiadać.

Zawsze kupuję bilet bez bagażu, czyli najtańszą wersję i tuż przed odprawą on-line zastanawiam się, czy będzie mi potrzeby dodatkowy czy nie. Na krótkie wypady (do tygodnia) spokojnie mieszczę się w podręczny RyanAira, z WizzAirem bywa różnie, bo bezpłatny jest malutki. Lecąc z kimś warto się zastanowić co się opłaci bardziej: 2 płatne duże podręczne czy kupienie wspólnie dużej walizki + 2 małe gratis. W Wizz Air bagaż rejestrowany jest duży, o wadze do 32kg, więc jedna walizka jest  wg mnie ok. Jak leciałam do Szkocji, nie mogłam dopiąć bagażu przez ręcznik, uznałam więc, że albo kupię go na miejscu za kilka funtów albo wypożyczę w hostelu, co w końcu zrobiłam za 3 funty za pobyt. W temacie pakowania polecam też wpis "Jak się przygotować do wyjazdu? Co spakować?"

Zazwyczaj na sam bilet mam jakieś "bieżące" pieniądze z konta przeznaczonego na oszczędności wyłącznie wakacyjne. Jak mam już bilet w garści, to od razu rośnie mobilizacja, aby zbierać dalej. Zdarzało mi się kupować bilet nie mając realnych szans zarobienia na pobyt, ale tak to dziwnie działa, że jeśli czegoś bardzo mocno chcemy to los nam sprzyja i cuda się zdarzają! Wiele osób rezygnuje z fajnej okazji biletowej martwiąc się, że nie ma pieniędzy na wydatki na miejscu - ja  jednak namawiam, aby go kupić. Z biletem w dłoni inaczej się planuje codzienne wydatki, myśli się o podróży sięgając w sklepie po jakąś głupotę, kombinuje się jak można jeszcze dorobić itd.

     
Następnie trzeba pomyśleć o noclegach. Od razu zaznaczam, że w tym temacie mam tylko dwa oczekiwania: żeby było czysto i żeby było w miarę blisko centrum, jeśli to krótki wypad. Najważniejsza jest cena. Zazwyczaj poszukiwania zaczynam i kończę na booking.com, gdzie w 90% przypadków znajduję to, czego szukam. Po dokonaniu pewnej ilości rezerwacji w danym roku na tym portalu, przystępuje się do programu Genius, dzięki któremu oferty na wiele hoteli są znacznie korzystniejsze cenowo. Jadąc z kimś, prawie zawsze decyduję się na DBL, może być z łazienką na korytarzu, ale czasami dopłacam kilka euro do własnej, jeśli różnica jest mała. Jak jeżdżę sama, korzystam z salek wieloosobowych (wpis "Tanie spanie w UK i Irlandii"), więc zaglądam też na hostelbookers.com. Zawsze sprawdzam oferty na www.airbnb.pl, ale dotąd nie miałam odwagi ani okazji z tego skorzystać. Ceny na bookingu na mój najbliższy pobyt w Szkocji okazały się tak szokująco wysokie, że postanowiłam zaryzykować. Znalazłam swój pokój ze snów, wysłałam maila z informacjami o sobie, o celu wyjazdu itd. i w ciągu 2 godzin dostałam pozytywną odpowiedź od właścicielki i zarezerwowałam nam pobyt 800 zł taniej niż w najbrzydszym hostelu! A zamiast nory bez okna i udogodnień, będziemy miały salon z kanapami i kominkiem, sypialnię, łazienkę, a także możliwość korzystania z kuchni, lodówki, kawy, herbaty itd. Bliziutko centrum! To jak płatny couchsurfing, z którego nie korzystałam (planuję szukać w ten sposób noclegu w Sztokholmie, ale ponieważ to też wielka niewiadoma, póki co zarezerwowałam hostel, który mogę anulować do tygodnia przed planowanym przyjazdem). Bardzo sporadycznie, ale zdarzało mi się spać na lotnisku. Są kraje, gdzie najtańszy nocleg kosztuje 50 EUR/1os, a lot powrotny jest rano, więc już o świcie trzeba się zerwać i jechać na lotnisko. Zawsze wcześniej się orientuję czy dane lotnisko jest czynne w nocy i czy wg opinii innych osób jest na nim bezpiecznie. Zazwyczaj są tam całe grupy osób z różnych krajów czekające np. na przesiadkę i można poznać ciekawych ludzi :) Tak sypiam ja, ale wiem doskonale, że wiele osób na pewno w tej chwili się krzywi, bo lubią mieć elegancko i wygodnie. Wracamy tu do tematu indywidualnych potrzeb i możliwości finansowych. Chętnie korzystam też z apartamentów z aneksem kuchennym, bo to duża wygoda i oszczędność. Ostatnio Kasia na Rozdrożach podzieliła się linkiem do serwisu Bidroom - wysyłamy info gdzie, na kiedy szukamy noclegu a pracownicy hoteli wysyłają nam oferty. Sprawdziłam to na przykładzie Brukseli do której lecę, dostałam kilka świetnych ofert, tańszych o 30% niż na różnych portalach.


Kolejnym etapem, zazwyczaj na około 6 tygodni przed wyjazdem jest przygotowanie ramowego programu. Pytam na Facebooku, co warto zobaczyć, gdzie warto zjeść, co powinnam wiedzieć. Szukam w Internecie informacji, map, tras spacerowych itp, przeglądam też blogi. Orientuję się  w temacie kuchni lokalnej, szukam ciekawych kulinarnych przybytków. Sprawdzam jak najlepiej poruszać się po mieście, jak najkorzystniej przemieszczać między miastami w danym regionie, bo często opłaca się kupić bilety on-line, z dużą zniżką np. w megabus.com czy autobusy z lotniska (easybus.com w Londynie, brussels-city-shuttle.com w Brukseli). W ten sposób kupiłam np. bilet na połączenie Glasgow-Edynburg za 1 funta i shuttle bus Charleroi-Bruksela za 10 Euro (dziś na termin w którym lecę bilet kosztuje już 28 euro/1os). Np. z Malagi do Sewilli jest wieczorem tylko jedno połączenie, cena szła stale do góry a jakbym czekała do marca, pewnie bym musiała zostać w Maladze na noc, psując sobie tym plany już pierwszego dnia pobytu. Warto więc szukać, pytać. Inspiracji szukam również na tripadvisor, ponieważ mają ciekawy dział THINGS TO DO IN... Dzięki tej zakładce, dowiedziałam się np. o fajnej wycieczce jeepem do Sintry organizowanej z Lizbony. Robię notatki, drukuję mapy, zapisuję różne ciekawostki. Mam z grubsza wizję każdego dnia, ale  nie wszystko da się zaplanować, więc już się nauczyłam, że muszę być elastyczna i dostosowywać się do zmiennego otoczenia :) Wiem, co bym chciała na wyjeździe zrobić a reszta się jakoś układa.

Ja preferuję wyjazdy na własną rękę, ale jak słusznie zauważyła Madame Edith, nie należy z góry skreślać biur podróży. Osoby, które mogą pozwolić sobie na podjęcie szybkiej decyzji z zaledwie kilkudniowym wyprzedzeniem mają szansę poza ścisłym sezonem upolować atrakcyjne oferty. Na oferty last minute najlepiej polować w marcu, po weekendzie majowym, w pierwszej połowie czerwca, drugiej połowie października, w listopadzie i pierwszej połowie grudnia oraz zaraz po Sylwestrze. Z wrześniem różnie bywa, miniony był bardzo drogi. W r. 2013 na kilka dni przed wakacjami pojawiły się Azory za 1600 zł  co było ceną fenomenalną. Zdarzało mi się sprzedać Sri Lankę za 2200 zł czy Kenię za 2300 zł. W styczniu b.r. za 799 zł był Cypr z 2 posiłkami, a w grudniu Madera nawet za 1299 zł. Jedno z biur puszczało loty czarterowe na Kanary po 350 zł. Jeśli nie macie sprecyzowanego kierunku i sztywnych terminów urlopu, warto o tym pomyśleć, przy czym to dotyczy głównie wycieczek pobytowych z szansą indywidualnego zwiedzania na  miejscu, także zazwyczaj są to ciepłe kierunki. Objazdówki np. Szkocja, Irlandia, Norwegia i  tzw. city-break / weekendowe wypady do stolic europejskich są znacznie droższe a ich ceny nie spadają aż tak bardzo, bo jest mniej terminów i zazwyczaj nie są realizowane na czarterach.

   DLACZEGO WOLISZ JEŹDZIĆ NA WŁASNĄ RĘKĘ? 

Uważam, że jest to o wiele przyjemniejsze niż kupowanie gotowych pakietów. Szukanie noclegów, polowanie na bilety, ta niepewność, co się trafi w tym roku sprawia mi mnóstwo frajdy. Właściwie każdego dnia żyję dzięki temu przyszłymi wyjazdami i jest to częścią mojej codzienności. Lubię czuć niezależność, nie być uwiązana terminami, poza tym, ostatnio latam raczej w miejsca, gdzie czartery na szczęście nie dolatują. Nie lubię hotelowego jedzenia, wolę jeść na mieście. Męczą mnie fochy polskich turystów, którym wszystko nie pasuje i bywało, że słuchając ich rozmów w hotelowych restauracjach odbierało mi apetyt. Tego wątku jednak nie będę rozwijała bo nie o to chodzi. Jadąc sama, czuję się odpowiedzialna za wszystko na każdym etapie wyjazdu i bardzo mi to odpowiada. W wiele miejsc jeżdżę za ułamek cen pakietowych.

       NO ALE ILE WŁAŚCIWIE TO WSZYSTKO KOSZTUJE?

Często słyszę to pytanie, ale nie da się na nie odpowiedzieć tak samo w kontekście każdego wyjazdu, bo wszystkie są inne. Wiele zależy od cen na miejscu. Można kupić tani bilet, ale za to wydać dużo na miejscu na spanie i życie (Szwecja) lub kupić drogi bilet, ale ponieść dużo niższe koszty na samym wyjeździe (Portugalia). Zawsze poza biletem, sprawdzam na szybko ceny zakwaterowania i wyżywienia. Są kierunki drogie i tanie. Tydzień pobytu na Majorce z przelotami, hotelem, zwiedzaniem, jedzeniem na mieście, kosztował mnie 1400 zł, ale 4 dni na północy Norwegii szacuję na 2000 zł. Każdy wyjazd ma inny budżet, ważne, aby się zgadzało w skali roku, dlatego mając ograniczony budżet lubię planować wszystko z wyprzedzeniem.
         
       JAK DŁUGO ZAZWYCZAJ TRWAJĄ TWOJE WYJAZDY?

Jak już wspominałam, każdy podróżuje jak lubi. Jedni lecą gdzieś rano, są kilka godzin w nowym miejscu, zwiedzają wszystko w dzikim pędzie i wieczorem są już w domu. Takich biletów jest sporo, ja ich raczej nie kupuję (chyba że chciałabym wyskoczyć do Londynu na np. czasową wystawę - byłam tam już wiele razy i celem nie byłoby zwiedzanie). Mnie to zupełnie nie kręci. Wiele razy świadomie odpuszczam takie okazje, bo nie lubię nigdy się śpieszyć. W żaden sposób nie potępiam "szybkiej" formy zwiedzania, ale mi ona nie pasuje. Ideałem byłoby w każdym miejscu spędzić miesiąc, ale na to brakuje czasu. Zasady mam następujące: okolice Warszawy wchodzę w grę na 1 dzień, dalsze miasta Polski czy małe miasta Europy min. 2 dni / 1 nocleg, większe miasta min. 2 noclegi a wyspy czy regiony (Irlandia, Korfu, Andaluzja, Algarve, Szkocja itd) od 4 nocy, ale zazwyczaj 7. To mi daje czas na zobaczenie tego co bym chciała, odpoczynek, nieśpieszne włóczenie się po mniej popularnych zakątkach, celebrowanie posiłków itd. Nadal, to za mało czasu, ale w wiele miejsc wiem, że jeszcze wrócę, więc nie przejmuję się tym za bardzo i cieszę chwilą :)

ALE SKĄD TY MASZ NA TO WSZYSTKO CZAS?

Pracuję w biurze, które jest czynne 7 dni w tygodniu po 11h, co oznacza, że gdy pracuję w weekend, mam wolne dwa w tygodniu. Mogę więc sobie kupować bilety na dni robocze bez konieczności brania urlopu. Dlatego niektórym wydaje się, że mam go więcej niż przeciętny śmiertelnik ;) Przy moich wyjazdach z 2013, mam nadal zaległy urlop za zeszły rok, więc póki jest taka możliwość, to jeżdżę tak często jak mogę. Ma to swoje plusy i minusy, więc nie jest rozwiązaniem "na zawsze", dlatego póki co wykorzystuję dany mi czas jak najlepiej potrafię,  bo na pewno nie chciałabym do końca życia pracować 18 dni w miesiącu do późnej nocy.

Jestem non stop w trybie "czuwanie", szukam inspiracji wszędzie. W gazetach (nawet czekając u fryzjera na swoją kolej, można znaleźć coś atrakcyjnego w mało ambitnych gazetach dla Pań, bo większość z nich ma dział podróży), w Internecie, w czasie rozmów ze znajomymi. Dzięki temu stale dowiaduję się o nowych, ciekawych miejscach i wpisuję je na Listę Marzeń. Myślę, że trzeba wyznaczać sobie nowe cele, marzyć, planować i realizować marzenia, dopóki możemy.

A jak Wy planujecie wyjazdy? Wolicie sami czy z biurem? Z wyprzedzeniem czy na już? Planowane czy spontaniczne? Od czego zaczynacie? Bo moja koleżanka ma listę hoteli, w których chce spać a do nich szuka biletów. Ja odwrotnie. Ile osób, tyle metod, jak sądzę :)

56 komentarzy:

  1. Też zazwyczaj organizuje moje podróże sama. Kupuje bilety wcześniej a później przejmuje się resztą.
    Z biurem podróży byłam tylko w Kenii, kwestia wydatków, było taniej.
    Szukam podobnie jak Ty, dodalabym kayak, który przynajmniej we Włoszech przynosi korzyści w rezerwacji hotelu. Najpierw szukam przez booking a później jak znajduję hotel, patrzę w kayak. Można zaoszczędzić sporą kasę.
    I też jak Ty nie znoszę jak ludzie marudzą.

    Pozdrawiam serdecznie

    Kalejdoskop Renaty

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietny post kochana, na pewno wiele osob skorzysta :)
    A taka szansa kumulowania wolnego jest super, i dopuki mozna to trzeba z niej korzystac :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic dodać, nic ująć! W pełni się z Tobą zgadzam. Jak już kilka razy wspominałam, zdecydowanie wolę organizować wyjazdy sama. To daje ogromną satysfakcję i dużo ciekawszą przygodę. Ale skłamałabym mówiąc, że tak było od zawsze... Moje pierwsze samodzielne wyjazdy organizowałam przez biura podróży i wcale nie uważam, że to coś złego albo obciachowego. W ten sposób zwiedziłam trzy razy Egipt, dwa razy Tunezję, Turcję a nawet Fuerteventurę, za którą przepłaciliśmy straszliwie ( ale to była podróż poślubna, więc kierowaliśmy się innymi priorytetami, a poza tym to był też prezent). Uważam, że Egipt zwiedziłam w bardzo dobrej cenie, bo za niecałe dwa tysiące wylegiwałam się w Hurghadzie czy Sharm przez dwa tygodnie w 4 gwiazdkowym hotelu. Do tego dochodziły oczywiście koszty wycieczek fakultatywnych. Turcja kosztowała nas ok 2500 od osoby za 14 dni w mega dobrym hotelu, a dopłaciliśmy tylko ok 120 Euro za Kapadocję. Także da się i z biurem coś sensownie wyczaić. Natomiast po Europie będę już podróżowała na własną rękę, a kto wie może i po innych kontynentach też :-)
    Trochę mnie nastraszyłaś tą Norwegią... planowałam na przyszłą wiosnę, ale wygląda na to, że już muszę zacząć oszczędzać...naprawdę nie da się taniej...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybieramy się na północ, za koło podbiegunowe, same bilety to z tego co się wstępnie orientowałam ponad 1000zł. Ceny komunikacji sa bardzo wysokie (np 1h bilet w Oslo 15z, dobowy 60z), noclegi w hotelach od 80EUR za noc, a ceny w sklepach czy knajpach... jak czytalam w sieci - kosmos.

      Usuń
    2. Też tak czytałam... Widziałam ostatnio bilety do Bergen za niewiele ponad 200 zł, już się podpalałam, ale jak dodać resztę to nie wiem czy się w 3 tys. za 6 nocek zamknie... I mówię tu o noclegu w małej mieścinie, w chatce położonej w wiosce rybackiej... Na niebieskamila.pl znajdzie się tygodniowy rejs po fiordach z pełnym wyżywieniem za niewiele więcej...

      Usuń
    3. To prawda Norwegia jest potwornie droga, ale da się oczywiście podróżować taniej i po Norwegi. potrzeba jednak na to trochę czasu i zamiłowanie do podrózy autostopem. Ja spędziłam w Norwegii ponad 2 tygodnie, przejechałam z Oslo za koło podbeigunowe i wydałam bardzo niewiele. Spać można wszędzie pod namiotem, a ludzie są bardzo pomocni, więc ze stopem tez nie ma większego problemu. Wkrótce napiszę o tym wyjeżdzie, może komuś się przyda

      Usuń
    4. Na autostop trzeba miec przede wszystkim czas. Mi go szkoda, szczerze mowiac. Na namiot tez sie nie pisze, szczegolnie w styczniu :)

      Usuń
    5. Ach, Ty się na zorzę wybierasz :-) Pięknie! Mnie się marzy kwitnąca wiosna, gdy na dole jest już zielono a w górach ciągle leży śnieg... Ale pod namiot też niekoniecznie...

      Usuń
    6. Ja do namiotu mam uraz, już chyba nieuleczalny, od czasów, gdy jeździliśmy nad Bug pod namioty i pewnego, pięknego dnia, będąc dziećmi, obudziłyśmy się z siostrą a w naszym namiocie siedziała wydra albo jakiś inny bóbr. Fakt, że wystraszył się tak samo jak i my, ale myślałam, że padnę i już nie wstanę.

      Usuń
  4. Z prawdziwa przyjemnoscia przeczytalam Twoj wpis. Rzetelny, konkretny i bez nakazu jedynej slusznej drogi, autostopa ( choc nie mam nic przeciwko), spania za darmo itp. Nie, zeby to bylo cos zlego, ale odnosze wrazenie, ze idea zerowanie na innych stala sie modna'? Taki sposob na zycie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miewam takie wrażenie, pamiętam chłopaka, który chciał patronatu nad wyprawą po Europie bez 1 euro i kart płatniczych przy duszy. Udowodni, że ludzie mają gest, będą go wozić, nocować, karmić a on będzie wdzięczny i porówna czy bardziej hojni są mieszkańcy miast czy wsi. Byłam zniesmaczona samym pomysłem.

      Usuń
  5. Widzę, że faktycznie masz wszystko dobrze dopracowane. Podziwiam, ja palnować nie lubię zwykle raczej zdaję się na totalny spontanizm. U mnie ostatni wpis też o planowaniu, serdecznie zparaszam

    OdpowiedzUsuń
  6. No i już w połowie wpisu zainspirowałaś mnie... Polski Bus do Berlina za 30 zł w obie strony za 1 osobę (kupiłam bilety na 2 osoby). Byłam tam dopiero raz, może w końcu będę drugi. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rewelacyjny post kochana, niektórym na pewno się przyda ;)) Ja sama zawsze wszystko planuje - bo lubie, bo chce. Aczkolwiek najwięcej zwiedzam i tak już na miejscu na spontanie, ale mapa to mus!! :)))
    Cudownego dnia!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie napisany post. Nic ująć, a dodać zawsze można, wiadomo ;) Nie mogę się doczekać moich ponad 4 miesięcy wakacji ;) Na razie odkładam kasę ile się da, potem 4 miesiące na wykorzystanie jej ;D Czuję, że w końcu zwiedzę to, na co do tej pory nie miałam czasu/pieniędzy/możliwości. Że też nie korzystam już z facebooka, to nie mam jak szybko wyłapywać tanich lotów. Ale pewnie w maju wrócę na fb i będę na bieżąco ;D Bo to chyba najlepsza jednak metoda na tanie loty bez wysiłku i szukania na własną rękę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa na co wykorzystasz te wolne miesiące!

      Usuń
  9. Fantastyczny poradnik dla raczkujących podróżników:)

    JK

    OdpowiedzUsuń
  10. Z reguły wolę planować sama wyjazdy, bo wówczas mam to, czego oczekuję. Nie jestem uwiązana. Ale doceniam zorganizowane wyjazdy. Dzisiaj nad ranem właśnie wróciłam ze szkolnej wycieczki. Tylko zapłaciłam i miałam wszystko inne gdzieś. Jestem zadowolona z tego wyjazdu. Aczkolwiek czas nie zawsze był spędzony, jakbym tego chciała. W niektórych miejscach mi go brakowało, a w innych było za dużo. Zaś w przypadku wyjazdów organizowanych samodzielnie zawsze można tak ułożyć plan podróży, że każda minuta będzie dobrze wykorzystana.
    W organizacji wyjazdu zawsze największy problem jest z terminem. Jestem raczej zmuszona to wyjazdu w okresie wakacji. A wiadomo, że wówczas ceny są zawsze wyższe. Poza tym nie zawsze są miejsca w przyjemnych kwaterach noclegowych. No i jest dużo ludzi. Ale przecież dla chcącego nic trudnego. Tylko trzeba mieć te chęci i jakąś wewnętrzną siłę mobilizacji.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tego źle wykorzystanego czasu mi szkoda, dlatego nie lubię zorganizowanych wyjazdów :) Masz rację, najważniejsze chęci i mobilizacja, zawsze!

      Usuń
  11. Ciekawy teksy i kilka przydatnych linków, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  12. czy pierwsze zdjęcie jest z Korfu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne! Pamiętam, że pas był baaardzo krótki i samolot zatrzymał się dosłownie zaraz po tym jak koła samolotu dotknęły ziemi :)

      Usuń
    2. Fakt, jest to dość stresujące lotnisko, chociaż mnie i tak bardziej wystraszyło to w Funchal z lądowaniem niemalże w Oceanie :)

      Usuń
  13. Też uwielbiam planować i same przygotowania do wyjazdu są prawie tak ekscytujące jak sama podróż :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Podróżuję śladami poetów, pisarzy. Tydzień temu założyłam swój blog na ten temat. Dopiero się rozkręcam, ale zapraszam: http://mojepodrozeliterackie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Agnieszko, bardzo cenne wskazówki i szczery post. Za to Cię właśnie lubię. Coraz mniej tej szczerości i normalności wokół. Ja uwielbiam planować, sprawdzać, organizować, to mnie napędza i daje szczęście. Lubię czytać o miejscach, gdzie się wybieram, by móc jak najwięcej zobaczyć, posmakować potraw itd. Nie lubię zwiedzać w biegu, podobnie jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziewczyno jakie Ty masz wiadomości!!! Rozumiem że praca w "branży" to raz ale PASJA, to jest dopiero to coś!!! Świetnie to wszystko podsumowałaś i zestawiłaś. Podróż za grosz w pigułce. Co do Szwecji którą wspominasz że drogo, owszem, drogo i to czasem nawet aż za drogo nawet dla samych Szwedów. Istnieje takie prawo jak "allemansrätten" (odsyłam do wikipedii) gdzie każdy może całkowicie za darmo się rozbić i biwakować. Problemem jest fakt że trzeba mieć namiot, a to obciąża tak bagaż że faktycznie taniej wynająć nie tylko hostel ale nawet hotel. No chyba że ktoś wybiera się samochodem. Wtedy taka opcja jest jak najbardziej wskazana. Jeśli kiedykolwiek brałabyś taką eskapadę pod uwagę, polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię to! Po prostu! :) Mi Szwecja samochodem nie grozi, ale dobrze wiedzieć, że jest taka możliwość. Miałam farta, bo na mój pobyt w Sztokholmie znalazłam nocleg tani jak barszcz, do tego stopnia, że uwierzę jak moja noga postanie w pokoju! ;)

      Usuń
  17. Ja tez zawsze organizuje sobie podroze sama i lubie te przygotowania (no, powiedzmy ze w 90% sama , poza np rejsami). Inna sprawa, ze przez 16 lat pracowalam u najwiekszych paryskich TO wysylajac Francuzow za granice, wiec wyjazdy organzowane zawsze kojarzyly mi sie z praca.Dopiero od paru lat slowo turystyka, urlop czy wycieczka nie kojarza mi sie z praca , a z wypoczynkiem. Prace zmienilam na spokojniejsza, ale pasja podrozowania pozostala.
    Z pewnoscia twoj post przyda sie wielu raczkujacym wedrownikom. Gratuluje wkladu pracy :)
    I milego pobytu w Brukseli za tydzien. Gdy z niej wyjezdzalam w piatek niestety lalo jak z cebra, a ze to dosc czeste, wiec koniecznie wez plaszcz przeciwdeszczowy (to moze wtedy wyjdzie slonce :))
    Pozdrawiam z Roussillon
    Nika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie strasz mnie, zniosę wszystko, ale nie deszcz :( Może mi się poszczęści jak w Szkocji...

      Usuń
  18. Przy jakże słusznych założeniach, lot do Portugalii za 1000 złotych jest mega drogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Latałam do Portugalii zarówno centralwings za 500ł, jak też składakami za 350zł czy lotami przesiadkowymi za 600zł, ale wielokrotnie latam tam z osobami, których wymogiem jest lot bezpośredni, a przeloty TAP na interesujące nas terminy mają takie właśnie ceny.

      Usuń
    2. Ale piszesz, że jak pojawi się bilet w dobrej cenie to kupujesz "niezależnie czy wylot jest za miesiąc czy za pół roku". Nie masz problemów z dojazdem. Czyli mozna chyba słusznie przyjąć, że jestes elastyczna, w przeciwieństwie do wielu moich i pewnie Twoich znajomych. A przy takic zalożeniach 1000 złotych do Portugalii to dużo. Nawet za bezpośredni lot - bo WAW - LIS TAPem można kupić w promocjach poniżej 700 pln a z Berlina jest jeszcze easyjet

      Usuń
    3. Nie bardzo wiem co próbujesz mi udowodnić, nie napisałam nigdzie, że lot do Portugalii za 1000zł jest tani - napisałam, ze zdarzało mi się kupić tez drogi bilet jakim był właśnie lot do Portugalii za 1000zł i jest to jedyny kierunek za który płaciłam więcej, bo ten termin był zależny od innych osób więc nie był elastyczny.

      Usuń
  19. Widzę tu wiele podobieństw między nami. Świetny, bogaty w ważne informacje post. Uważam, że Wizz Discout Club to świetna sprawa, tańsze podróże, a opłata tez symboliczna. Również polecam booking. Zawsze jestem zdziwiona jak wchodzę na hostelworld i hostele okazują się droższe od hoteli. Teraz właśnie dzięki Booking znalazłam dobry nocleg w świetnym miejscu w Berlinie o połowę tańszy niż w sezonie. Miło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam wrażenie, że hostele są jakby coraz droższe, w Brukseli taniej wyszło zarezerwować nocleg w Ibisie niż w hostelu bez łazienki :/

      Usuń
  20. Podziwiam, że podróżujesz sama! :) Ja jeszcze nie potrafię :/ Mam bardzo dużą potrzebę dzielenia się tym co widzę, odczuciem, kolorem, wrażeniem :) A niestety wcale nie jest łatwo znaleźć współtowarzyszy podróży, ludzie często są nie chętni, nie elastyczni... szkoda... Owszem, są grupy na fb, ale dotyczą problemu o którym wspominałaś, podróżowanie autostopem i spanie kątem u kogoś. Psychicznie taki wypoczynek by mnie wykończył ;) Jak sobie to w głowie poukładać żeby się odważyć i czerpać z samotnego podróżowania tyle radości co ze zwiedzania z innymi?? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy da się to "poukładać" ;) Może to zależy po prostu od charakteru? Ja dużo czasu spędzam sama na co dzień i może dlatego też nie czuję się źle sama w podróży, chociaż jasne, że lepiej mieć obok kogoś fajnego. Z obcą osobą z grupy z FB bym nie pojechała, wyjeżdżam tylko ze sprawdzonymi osobami, o których wiem jak lubią spędzać czas i mam pewność, że sobie nawzajem nie zepsujemy humoru ;)

      Usuń
    2. Hmm.... na co dzień to ja też czas spędzam wyłącznie ze sobą ;) i dobrze mi z tym, tylko jakoś na podróże to nie działa ehh :/ A z obcymi ludźmi to masz całkowitą rację... nie mam 20 lat ;) nie na każde warunki pobytu się zgodzę i nie każdy charakter czy poczucie humoru mi odpowiada ;) Byłam sama jeden dzień w Londynie, jednak wtedy mam poczucie takiego "nie pełnego" odbioru otaczającej mnie rzeczywistości... Dlatego gratuluję, że umiesz podróżując sama odbierać wszystko tak "mocno"! :) Ps. byłam na Malcie w listopadzie 2013, ale niestety takiego jedzonka fajnego nie jadłam, zwłaszcza rybek...

      Usuń
    3. Ooooo a dlaczego nie? Mi się Malta kojarzy z Festiwalem Jedzenia, czego byśmy nie zamówiły, było wspaniałe, wyłączając dwa niechlubne wyjątki i to z naszej własnej winy!

      Usuń
    4. 1. wyjazd niskobudżetowy ;)
      2. mieszkaliśmy w Marsascali a przemieszczaliśmy się komunikacją publiczną z przesiadką w Valettcie albo na lotnisku na co trzeba było mieć duuuuzo czasu ;) więc na resztę czasu mieliśmy mało
      3. wynajmowaliśmy mieszkanie z kuchnią ;) więc coś tam kombinowaliśmy wieczorami sami ;)
      4. żywiliśmy się głównie, jak to nazwałaś, ichniejszymi fast foodami ;) plus owocami z warzywniaków na kółkach ;) (aczkolwiek w listopadzie owoce były z Sycylii)
      i tak ogólnie to szkoda mi, że akurat jedzeniowego smaku Malty nie poznaliśmy ;)

      Usuń
  21. Super artykuł. Też mi się marzy samodzielne podróżowanie, ale niestety moja znajomość języka angielskiego ogranicza się do kilku podstawowych słówek :( więc niestety pozostaje mi podróżowanie po Polsce lub z biurem podróży

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może warto jednak zainwestować trochę czasu i się poduczyć języka? :)

      Usuń
  22. Aga, w jednym linku sie machnelas: https://www.airbnb.pl/
    Ja lece, trzymaj kciuki :))

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo fajny i praktyczny tekst. A tak od siebie to podrzucę, że autostopu w Polsce nie polecam, bo coraz większa znieczulica jest i trudno coś złapać, ale powiem, że nie zdawałem sobie sprawy z takiej opcji, jak bla-bla car. Nie wiedziałem, że tak dużo ludzi z tego korzysta i też jest jakaś opcja alternatywna. Ja wprawdzie podróżuję po Polsce najczęściej swoim autem, ale opcje Polskiego Busa też mogę polecić ze względu na komfort i wygodę, chociaż ostatnio linia straciła kilka autokarów w wypadkach.
    Co do noclegów, wspomnę, że można także można obniżyć koszty korzystając z karty w schroniskach PTSM (są karty polskie i europejskie). Mój rekord to 8,20 zł/noc ;)
    Ale bardzo podobał mi się sposób podróżowania pewnego miłego małżeństwa emerytów z Trójmiasta. Bookują sobie bilety w Polskim Busie do konkretnego miasta i rezerwują tam kilka do kilkanaście nocy w Schronisku Młodzieżowym, zwiedzają miasto i okolice wzdłuż i wszerz i wracają do domu. Można tanio? Można.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Daniel za podzielenie się doświadczeniami! :)

      Usuń
  24. Jestem pod wrażeniem jak faktycznie tanio można sobie to wszystko zorganizować ;)) Piszecie o Polskim Busie a może spotkał się ktoś z was z Voyagerem http://www.voyager-przewozy.pl/ i czy może ktoś zerknął na regulamin (chodzi głównie o to czy trzymają się przewozu dzieci w fotelikach) Wybieramy się razem całą rodzinką do Niemiec i to spędza nam sen z oczu ;)) czy w ogóle ten przewoźnik jest wart uwagi?

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo przyjemnie czytało się ten wpis. Dzięki za informacje.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja planując wyjazd samodzielny do Berlina ze znajomymi, postanowiliśmy wynająć busa, który dowiózł nas od drzwi do drzwi bez żadnych problemów. Nie chcieliśmy korzystać z autobusów znanych przewoźników bo nie dość, że ma wyznaczoną trasę to na dodatek nie zatrzyma się tam gdzie Ty być chciał ;) Inną zaleta jest to, że to Ty decydujesz kiedy chcesz wracać a nie firma ;) Więc uważam, że warto uwzględnić również to w trakcie planowania wyjazdu ;)

    OdpowiedzUsuń

TOP