3.2.14

Jesień w Edynburgu - jaka jest?

Kiedy powiedziałam na głos, że wybieram się pod koniec września do Szkocji, wiele osób patrzyło na mnie ze współczuciem - Ojjj biedna, będzie zimno, mokro, wcale nie fajnie! Zmień plany, anuluj bilety i koniecznie leć na południe Europy!
Wzruszałam tylko ramionami ignorując komentarze. Spakowałam ciepłe swetry, wygodne buty i nieprzemakalną kurtkę postanawiając stawić czoła wyzwaniu. Zresztą, kto powiedział, że zawsze i wszędzie powinno być gorąco i słonecznie? :)
Gdy wylądowałam w Glasgow, niebo było czarne i potwornie smutne, a chłodny deszcz sugerował, że wszyscy mieli rację. Wtedy zorientowałam się, że jestem na innym lotnisku niż myślałam, że będę i że zamiast zużytej karty pokładowej wyrzuciłam do śmieci bilet na autobus do Edynburga. Cóż mogłam zrobić? Kupić czekoladę Cadbury i ruszyć w drogę! :)
Do Edynburga dotarłam wczesnym popołudniem. Szybko znalazłam mój hostel, który zresztą był pozytywnym zaskoczeniem. W moim 8-osobowym pokoju przebywały dwie dziewczyny z Litwy, leżały na łóżkach czytając gazety. Zajęłam ostatnie wolne łóżko na dole (panicznie się bałam, że przypadnie mi w udziale "piętro" brrrrrr), wzięłam prysznic, spytałam, czy polecają jakieś miejsce, gdzie można zjeść, ale nie uzyskałam odpowiedzi.
Na zewnątrz panowała przyjemna temperatura, jakieś 15*C, świeciło dość mocne słońce, jedynym minusem był fakt, że wcześnie zaczęło się robić ciemno, więc tego dnia nie udało mi się poszaleć z aparatem. Nie miałam żadnej mapy, więc pokręciłam się po okolicy, zrobiłam zakupy i odebrałam telefon a miły męski głos poinformował mnie, że z wycieczki nad jezioro Loch Ness kolejnego dnia nici, bo zepsuł się samochód. Przyznaję, że wpadłam w histerię.
Dziś śmieję się z tej sytuacji i z siebie, bo upierałam się jak osiołek, żeby jak najwięcej zobaczyć za miastem, nieświadoma faktu, że sam Edynburg jest tak piękny, magiczny i oferujący dziesiątki atrakcji, że mogłabym spokojnie przez 4 dni się z niego nie ruszać.
Pierwszym co zobaczyłam, był zamek na wzgórzu nad Queen Street Gardens. Nie próbowałam nawet ukryć zachwytu. Zapadał zmierzch, światło dnia mieszało się z ciemnymi barwami nocy tworząc z otaczającymi mnie kwiatami bajeczną mozaikę.
Rozejrzałam się dookoła i dostrzegłam mnóstwo róż, które przywołały w mojej pamięci wspomnienie ukochanego, londyńskiego Regent's Park. Wiedziałam już, że będzie wspaniale. Edynburg uwiódł mnie swoim tajemniczym obliczem. Dawno nie widziałam miasta z tak cudowną architekturą, z taką mieszanką stylów, kolorów.
Dawno nie słyszałam tylu ciekawych i mrocznych historii (The Dark Side of Edinburgh). Zainteresowała mnie przeszłość Szkocji, a także jej przyszłość (we wrześniu tego rok odbędzie się referendum w sprawie odłączenia jej od Wielkiej Brytanii). Chętnie pytałam ludzi, co o tym sądzą, ale ich odpowiedzi nie były jednoznaczne. Przynależność do Wielkiej Brytanii niesie ze sobą zapewne mnóstwo przywilejów, ale poczucie odrębności mieszkańcy mają chyba dość silne. Nie chcę jednak wyrokować, bo byłam tam zbyt krótko - może ktoś z Was mieszka tam i podzieli się ze mną obserwacjami? Jakie są teraz komentarze, nastroje?
W Edynburgu miałam przyjemność słuchać wielu ulicznych muzyków, zarówno w ciągu dnia jak też wieczorami. Kocham się nie śpieszyć! Świadomość, że mogę usiąść kiedy chcę na schodach by posłuchać dobrej muzyki albo patrzeć na ludzi mnie uskrzydla.
Taka jestem. Bardziej od zabytków cenię życie ulicy i dlatego tak mało zabytków tu widzicie. Staram się pokazać coś innego, coś, czego nie zobaczycie w przewodnikach. Jakiś lokalny koloryt, to, co szczególnie przykuło mój wzrok czyniąc miejsce wyjątkowym.
Edynburg czarował mnie pogodą, pięknym światłem, grą cieni na budynkach. Było zielono i soczyście. Wspaniała jesień, zupełnie nie złota, raczej kolorowa niczym tęcza.
Wieczory były nieco chłodniejsze, ale nadal przyjemne. Lekka mgła nad miastem dodawała mu tylko urody. Edynburg jest miastem dla ludzi z wyobraźnią. Dla marzycieli, tak myślę. Ile w nim inspirujących, wywołujących najróżniejsze myśli i skojarzenia zakątków, nie zliczy nikt. Wzgórze Calton Hill nocą wprawiło mnie w osłupienie. Jakbym się znalazła w innym świecie.
Czułam się rozpieszczana jasnymi promieniami buszującymi w koronach drzew. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszej pogody, chociaż wiem, że miałam dużo szczęścia, bo Szkocja jest kapryśna, równie dobrze mogło wiać, lać i być chłodno. Sądzę, że fantazje o powtórce w tym roku są dość naiwne, ale staram się nie tracić nadziei, może się uda?

Więcej zdjęć znajdziecie w galerii EDYNBURG na profilu bloga na Facebooku.

18 komentarzy:

  1. Mam podobny sposob na podrozowanie, nie znosze sie spieszyc, jezeli cos mnie zachwyci, zostaje i smakuje to cos...mniej zabytkow wiecej ulicy i ludzi. Edynburg rzeczywiscie jest pelen nastroju , uroku....z przyjemnoscia poogladalam i poczytalam Twoj reportaz...pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Pieknie! A mnie wlasnie jesien/zima/wiosna powstrzymuja od odwiedzenia Szkocji. Planuje Szkocje juz powiedzmy od kilku lat, ale jakos zawsze tak sie sklada, ze pora roku nieodpowiednia, zimno mnie przeraza, przeszywajaca kosci wilgoc w polaczeniu z wiatrem potrafi obedrzec mnie i z humoru i z checi! Podziwiam,ze sie odwazylas, jak widac warto bylo, choc z tego co piszesz nie zapowiadalo sie dobrze. Panienki w hostelu to w ramach atrapy tam sie znalazly? Nieprzemakalny plaszcz musze sobie sprawic, ale te ktore mnie wzruszaja wydaja sie byc za drogie, a moje 'faszion' gumowce (nie Hunters;) okazaly sie bardziej przemakalne niz codzienne baletki! Oderwanie Szkocji od Krolestwa nie robi na mnie wrazenia jakiegos szczegolnego, ale juz oderwanie Katalonii od Hiszpanii ogromne, nie wyobrazam sobie co to bedzie dalej, caly moj porzadek swiata sie zburzy ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panienki w hostelu były ciekawymi okazami, te z Litwy całe dnie czytały gazety a Turczynka w kącie całe dnie siedziała na łóżku i czytała książki mając pretensje do każdego, kto śmiał zakłócić jej spokój np oddychając lub nie daj Boże chodząc po pokoju szykując się do wyjścia :)

      Usuń
  3. ale moda w witrynie to widać, że nie francuska:)
    za to tych krówek,to bym zjadła...ech, czasem mają w TKMaxx-poezja

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach, zaczarowane, bardzo bliskie memu sercu miasto. Piękne zdjęcia, fajny klimat udało Ci się uchwycić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli nic nie dzieje się bez przyczyny. Gdyby nie zepsute auto, pewnie niewiele zobaczyłabyś w Edynburgu. A on taki kolorowy, jak południe. Musi być mimo pogody przyjemnie żyć w takim mieście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak się w nim żyje, ale spędza się krótki czas naprawdę fantastycznie :) A Loch nEss nie zając, nie ucieknie :)

      Usuń
  6. eh, kusi ten Edynburg już od jakiegoś czasu, ale... jakoś jednak zawsze wybieram cieplejsze miejsca ;) dzięki za pokazanie tego miasta! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wszystko przyjdzie czas, ja kiedyś też wybierałam wyłącznie ciepłe ;)

      Usuń
  7. Edynburg jest piękny, ale inne zakątki Szkocji też są wspaniałe. Od 7 już lat mieszkamy w Szkocji. Jakby ktoś potrzebował pomocy to służę za przewodnika :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale zazdroszczę, że podczas swojego pobytu w Edynburgu miałaś tak zielono! :) Odwiedzałam Edynburg w połowie października i było szaro, zieleniły się jedynie trawa, iglaki i ostrokrzew, nikt nie miał kwiatków w doniczkach na balkonie. Szaro i ponuro. Jedynie góry wyglądały jakoś pociągająco ;) Te zdjęcia udowodniły, że tam także jest kolorowo! Dzięki! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Rzeczywiście i przepięknie i magicznie.

    OdpowiedzUsuń

TOP