31.3.14

Andaluzja i Costa del Sol w marcu - czy to dobry czas?

O podróży na południe Hiszpanii marzyłam praktycznie od zawsze, ale jakoś nigdy nie było okazji. Kiedy w październiku zobaczyłam dobre oferty na loty do Malagi,  pozostało wybrać termin. Zdecydowałyśmy się lecieć pod koniec marca. Trochę się bałam, jaka będzie pogoda. Czy słusznie?
Nie! Było idealnie: wiosennie, słonecznie, subtelnie, bez upałów, ale  przyjemnie. W ciągu dnia nawet 23*C, ale wieczory i poranki wymagały długiego rękawa. W Sewilli trochę pokropiło, ale szybko wyszło słońce.Wiosna to świetny czas na wyjazd do Andaluzji i na całe wybrzeże Costa del Sol, szczególnie dla osób, które chcą aktywnie spędzać czas, zwiedzać. Nie ma ukropu, nie ma też tłumów (chociaż turyści oczywiście są, ale więcej widać miejscowych). W drugiej połowie marca zaczynają kwitnąć kwiaty pomarańczy i nad miastami unosi się niezwykły, słodki aromat. To zapach, którego chyba nie zapomnę nigdy, niesamowity. Minusem jest temperatura wody (dla mnie lodowata) i pojawiające się silne wiatry. Na  plażach są już ludzie, zwykle za parawanem, ale życie o tej porze roku toczy się głównie przy promenadzie - jogging, rowery. Warto też zabrać parasolkę, na wszelki wypadek.
W Maladze lądowałyśmy o 17.30, szybko przejechałyśmy pociągiem do centrum, zjadłyśmy pierwsze i ostatnie pieczone ziemniaki patatas bravas, popiłyśmy sokiem świeżych pomarańczy, a o 20.30 wyruszyłyśmy autobusem w dalszą podróż do Sewilli.
Odebrały nas: Ania, która zaproponowała nam nocleg, za co bardzo raz jeszcze dziękujemy i Monika, która by dotrzeć na spotkanie, przejechała ponad 600 km. Szybka herbatka i padłyśmy na łóżko bez sił. A rano trzeba wstać i ruszać w miasto!
Sewilla przywitała nas chłodnym porankiem i bardzo ciepłym dniem. Najpierw  zjadłyśmy z Anią śniadanie niedaleko katedry, a potem we trzy zwiedzałyśmy do upadłego, czyli do późnego wieczora. W międzyczasie jadłyśmy dużo smacznych rzeczy, śmiałyśmy się i bandażowałyśmy moje biedne, pościerane do krwi stopy.
A to nie koniec atrakcji, bo jeszcze czekało na nas wino z pomarańczy, na które zabrała nas Ania i pełen emocji pokaz flamenco. Na drugi dzień jeszcze trochę się pokręciłyśmy po wąskich uliczkach, aby po popołudniu wziąć udział w obiedzie, na którym spotkałyśmy kilka nowych osób. Odbywał się on w przepięknym miejscu, na cudnie zielonym patio, ukrytym na dziedzińcu niepozornego, zwykłego budynku.
Dzień minął szybko i już wieczorem czekała nas pożegnalna kolacja w lokalu, na ścianach którego, wysiały ogromne głowy zabitych byków.. Co kraj, to obyczaj.
Po krótkiej nocy (pobudka o 6 rano!) pożegnałyśmy się i ruszyłyśmy w drogę powrotną do Malagi, gdzie złapałyśmy pociąg do Fuengiroli, jednej z bardziej znanych miejscowości wypoczynkowych na Costa del Sol. Za 3,55 EUR dojeżdża tam wygodna kolejka. To było nasze miejsce docelowe na kolejnych kilka dni. Wynajęłyśmy tani, ale bardzo praktyczny  apartament przy samej nadmorskiej promenadzie - z aneksem kuchennym, salonem oraz sypialnią i balkonem. Niskie ceny poza ścisłym sezonem są plusem wyjazdów w tym czasie.
Za mną kilka stresujących tygodni, wiedziałam więc, że poza zwiedzaniem, będę też chciała wypocząć na plaży, ale nie bardzo mi to wyszło (nie dotarłam na nią ani razu). Podróżując prywatnie, staram się dowiedzieć czegoś o odwiedzanych miejscach pod kątem mojej pracy, więc wybrałam się z wizytą do dwóch popularnych wśród Polaków kurortów - Torremolinos i Benalmadena (na pewno podzielę się z Wami swoją opinią).
W kolejnych dniach udało mi się odwiedzić Rondę, Mijas i samą Malagę, na więcej niestety nie starczyło nam już czasu. Odległości w Andaluzji są duże, więc Granada, Kordoba, Kadyks czy Gibraltar muszą poczekać. Wiem, że w tamte okolice kiedyś wrócę, nie odczuwam zatem wielkiego żalu :) Swoje 6 dni wykorzystałam na 100%.
Była Sewilla z cudowną architekturą, magicznymi zakątkami i wszechobecnym wizerunkiem Jezusa i Jego Drogi Krzyżowej. Widziałyśmy nawet próby obchodów Semana Santa i na tym etapie miałam szczękę na podłodze (Ania pisała na ten temat bardzo dużo, więc nie śmiem nawet z Nią konkurować, ale przeczytajcie koniecznie tutaj!). Byłyśmy nawet w barze, który jest inspirowany wydarzeniami Wielkiego Tygodnia i jego ściany zdobią tematyczne zdjęcia....
Ronda zachwyciła nas swoim klimatem i dała szansę zobaczenia Plaza de Toros z Muzeum Corridy. Jestem przeciwniczką tego typu rozrywek, ale nie da się ukryć, że to element kultury miejsca w którym byłam, więc chciałam dowiedzieć się więcej. Mijas zaskoczyło mnie mocno swoim komercyjnym obliczem, Malaga nie przypadła mi za bardzo do gustu,  za to o turystycznych miejscowości wybrzeża mam do powiedzenia dużo! Jadłyśmy wiele pysznych dań i wypiłyśmy trochę hiszpańskiego wina. Cieszyłyśmy się słoneczkiem, ale też czytałyśmy książki leżąc na kanapie w salonie lub szykowałyśmy w kuchni późne śniadania. Wyjazd był udany, mam więc nadzieję, że wpisy z Hiszpanii przypadną Wam do gustu!

40 komentarzy:

  1. zapowiada się interesująca relacja:)
    fajny relaks o tej porze roku!

    OdpowiedzUsuń
  2. A moim marzeniem jest tam na poludniu Hiszpanii zamieszkac, no coz, zycie pokaze czy to marzenie pozostanie w sferze marzen czy tez sie spelni :)
    Zdjecia piekne!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne miejsce, mam nadzieję że dotrę tam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A dlaczego "pierwszy i ostatni" raz jadłyście patatas bravas? Ja je uwielbiam i zawsze jem w Hiszpanii jako tapas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nie było więcej okazji, ku naszemu zaskoczeniu w większości miejsc ich nie było.

      Usuń
    2. A, pomyślałam, że Wam nie smakowało i się dziwiłam - jak mogło nie smakować. A że nie było w innych miejscach, to bardzooo dziwne.

      Usuń
    3. Oj nie, patatas bravas lubię bardzo! Na Majorce były na każdym kroku, w Sewilli w większości lokali w których byłyśmy, niestety nie (w innych pewnie były, nie miałyśmy szczęścia!)

      Usuń
  5. Czyli dobry byłby to moment dla mnie na takie zwiedzanie. Lubie aktywnie wypoczywać, dużo zobaczyć, dotknąć, zachwycać sie. Leżenie na plazy to nie dla mnie :))) Zazdroszczę Ci takich cudownych wypraw kochana :)
    Udanego tygodnia życze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniale musiało tam być. Ten bar o religijnym wystroju to dla mnie coś niesamowitego. Już sam widok drzewek pomarańczowych sprawia, że jakoś tak cieplej na sercu się robi. A dlaczego tak skrzywdziłaś swoje stopy?:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojej.. piękna ta Andaluzja:) Tęsknię..
    Jeżdziłam tamtymi rejonami listopad - grudzień.. nie wyobrażam sobie wielkich upałów i tłumów. Świetny czas wybrałyście, jak nic..
    a soku z pomarańczy to bym się napiła i ja:)
    Ja też do Malagi jakoś nie mogłam się przekonać, ale mam podobne zdjęcie sukienek na balkonie:)

    A Sewilla kojarzy mi się z Paryżem..
    Gdzie ten bar - nazwa albo adres jakiś.. o religijnym wystroju?

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudnie! I ja marzę o południowej Hiszpanii. I Aneczka z pisanewsewilli.com?! Znam! Bardzo lubię :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Szczęściara z Ciebie :)
    Pomarańczki na drzewie. Oczy same mi się śmieją.
    Mówisz, że Malaga niezbyt Ci się podobała? Czekam na trochę bardziej rozbudowaną opinię. Do Malagi jest wiele ciekawych lotów z Polski i tak się zastanawiam, czy warto się tam zatrzymać?
    Z niecierpliwością czekam na więcej wpisów o Hiszpanii ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To spore miasto portowe, mi po prostu sie nie podobało, noe widzialam ani jednego naprawde super zakatka ale to moja subiektywna opinia. Na szczescie nie trzeba sie w niej zatrzymywac, jest wiele ciekawszych mozliwosci.

      Usuń
  10. Bardzo lubię Hiszpanię, a Ty dość ciekawie piszesz. Mam nadzieję, że z Hiszpanią też tak będzie. To prawda, wiosna jest bardzo dobrym czasem na odwiedzenie tego region. Ważne jest, że nie ma tłumów.

    OdpowiedzUsuń
  11. Sewilla jest piękna a Ania to świetna przewodniczka :) pozdrawiam Was obie gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Aga, ale do Malagi to Ty moja droga wróć!!! Sewilli nie znam ale że loty z moich rejonów sezonowo bywają przyzwoite to myślę że jeszcze kiedyś się uda, bo to ciekawa okolica jest. Po Twoim opisie jeszcze ciekawsza nawet. Pytanie jeszcze, Marbella jak Twoim zdaniem wakacyjnie stoi? Warto czy nie bardzo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Marbelli byłam tylko przejazdem, spore miasto juz teraz mocno tłoczne. Podobno nieco nadęte, ale spacer portem jachtowym sobie darowalam, wiec nie wiem

      Usuń
  13. Ciekawe miejsca. Muszę napisać, że zazdroszczę, bo marzyłabym o takim wypadzie, oderwaniu się i znalezieniu choć przez kilka dni w nowym otoczeniu:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Na plaze nie dotarlas, ale morze widzialas? Po obrazku wnioskuje:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czyli urlop się odbył :).
    Cieszę się, że się udał i czekam na jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  16. nie za gorąco, cytrusów pod dostatkiem i mało turystów - wszystko przemawia na tak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tłumów nie było, ale turystów było sporo - strach się bać co się dzieje latem!!

      Usuń
  17. Pięknie! Południe Hiszpanii, zresztą cała Hiszpania nadal pozostaje w sferze moich planów i marzeń. Zostałam dodatkowo zachęcona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i mam nadzieję, ze uda się w końcu dotrzeć!

      Usuń
  18. Wygląda pięknie, ja ciągle mam słabość do cytrusów, zawsze na nie poluję :) Ale chyba najciekawiej wygląda ten bar z religijnym wystrojem - pomyśleć, jak różnie ludzie postrzegają religijność i jej symbole i co może oburzyć jednych, a dla innych jest po prostu kolejną formą wyrażania wiary. Przypomniała mi się nieśmiertelna pizza z serowym Jezusem w Świebodzinie, to dopiero czad!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, że dla mnie ta knajpa "religijna" była mocno dziwna... Pić wino i inne trunki w czasie, gdy z każdej ściany patrzy smutnym wzrokiem ukrzyżowany Jezus... Cóż, co kto lubi ;)

      Usuń
  19. Wycieczka bardzo aktywnie spędzona, nie wiem, jak udało się Wam w 6 dni zwiedzić tak wiele. Każdy kraj ma obsesje na jakiś temat, więc nic dziwnego, że można znaleźć bar tematycznie związany z Wielkim Tygodniem :P My w Polsce mamy Święto Zmarłych i z tej okazji znicze w różnych kształtach, np. Mikołaja albo choinki. Tandeta jak się patrzy. Ale cóż się na to poradzi. Co kraj to obyczaj ;) Pozdrawiam i życzę więcej takich pięknych i aktywnych wypadów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że dużo udało nam sie zobaczyć? Ja czuję straszny niedosyt!

      Usuń
  20. Czekam na relację z niecierpliwością! Przedsmak już jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zazdroszczę odwiedzenia Andaluzji oraz spotkania z Anią :) Nie mogę się też doczekać, aż spróbuję patatas bravas podczas wizyty w Hiszpanii... Będę pamiętać, że marzec to dobra pora odwiedziny na wizytę na południu Hiszpanii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istnieje jednak ryzyko deszczu, od naszego wyjazdu z Sewilli pada dość często. Ale może to tak jak z Portugalią, wielu znajomych mówiło zawsze, że marzec lepszy pogodowo zazwyczaj od kwietnia,

      Usuń
  22. Malaga, to było pierwsze miejsce, w jakie zabrał mnie jeszcze wtedy nie Mąż i które zapoczątkowało nasze podróżowanie - nie tylko przez życie, czasami również w konkretne miejsca. Zawsze będę miała sentyment do tych okolic. :) Bardzo "soczyste" zdjęcia, takie nasycone kolory - super :) I podziwiam za siły, intensywnie spędzony czas, też tak lubię - nie zawsze mogę ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Hiszpania raz już wybierałam bilety właśnie wiosną i zrezygnowałam a teraz żałuję :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kordobę warto odwiedzić, to miejsce ma magię. Granada również obowiązkowy punkt. Zresztą cała Andaluzja zachwyca. Każde miejsce jest wyjątkowe. Pozdrawiam ze słoneczniej Kordoby.

    OdpowiedzUsuń

TOP