11.4.14

Polecany film - "(500) days of Summer"

 
"This is a story of boy meets girl...
   ...but you should know upfront, this is not a love story"

Joseph Gordon-Levitt jest jednym z moich ulubionych aktorów od kiedy zobaczyłam go wiele lat temu we wstrząsającym filmie "Mysterious Skin". Był bardzo młody, a podołał ogromnemu wyzwaniu, bo rolę miał ciężką a zagrał fenomenalnie. Od tego czasu śledzę jego karierę i oglądam wszystkie filmy z jego udziałem (polecam m.in. "50/50"), a ten o którym napiszę dziś należy do mojego prywatnego archiwum "Filmów na Niepogodę".
Od kiedy zobaczyłam zwiastun, nie mogłam się doczekać chwili, aż wejdzie na ekrany. Spodobała mi się estetyka, zdjęcia, humor i niestandardowa historia. Jest on, jest ona, jest dość kolorowo, stylowo, chwilami nawet bajecznie, ale całość jest słodko-gorzka. 
500 dni pewnej znajomości. Startujemy od dnia 488, po nim dzień 1, ale czegoś więcej dowiadujemy się z dnia 290. Summer rzuciła Toma, a jego na moje oko 13-letnia siostra próbuje się dowiedzieć, co się właściwie stało. Tom opowiada. Wie, że chce ją odzyskać. 

Ale czy da się odzyskać coś czego tak naprawdę nigdy nie było? Ten film pięknie opowiedzianą rzeczywistością, z jaką stykam się bardzo często.

Tom: What happens if you fall in love?
Summer: Well, you don't believe that, do you?
Tom: Why? It's love. It's not a Santa Claus.
Ktoś sobie coś pomyślał i dorobił do tego własną, nieistniejącą historię. Błędnie odczytane gesty, słowa. Jest jeszcze ciekawiej, gdy słyszymy coś a wmawiamy sobie, że usłyszeliśmy coś zupełnie innego - to, co tak bardzo usłyszeć chcemy.
Ludzie zbyt często tłumaczą sobie, że "Nie" jest nieśmiałym "Tak", zauważyliście? A gdy się sypie, oszukujemy nie innych, a siebie, wmawiając sobie, że jest dobrze i wspaniale.  I wtedy przychodzi cios. W tym wypadku, rozstanie. Przechodzimy z Tomem przez fazy: od zaskoczenia, przez odrzucenie prawdy, wspomnienia, motywację do walki, załamanie, wielką i gorącą iskrę nadziei a w końcu... No nie powiem Wam, co się wydarzy w końcu ;)
"(500) days of Summer", że nie lukruje świata, ale też nie przygnębia. Jest prawdziwy. Dosadnie pokazuje oczekiwania w zetknięciu z rzeczywistością. Lubię parę głównych bohaterów, lubię ich przyjaciół, "złote" myśli i trzeźwe spojrzenie na sytuację. Ale chyba najbardziej lubię finał. Rozmowę Toma i Summer na ławce w parku, gdy padają słowa, które w jakiś magiczny sposób koją i przywracają wiarę we wszystko. Film jest barwny, ozdobiony dobrą muzyką i bardzo przyjemny. Polecam na jeden z wiosennych wieczorów.

16 komentarzy:

  1. właśnie na taki film miałam ochotę dzisiejszego wieczoru :D do tego kocyk i gorąca czekolada i zapowiada się piątek idealny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam niedawno.. po raz drugi.. i po raz drugi stwierdzam, że dziwny ten film:)
    nietypowa komedia romantyczna..
    ja znów bardzo lubię Zooey Deschanel, czyli Summer:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeden z moich ulubionych filmów. Wspaniale realistyczny! Odtwórcy głownych ról byli po prostu świetni!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam i zgadzam się w 100% , że ostatnia scena jest najlepsza. Nie przytoczę tu by innym nie psuj tej przyjemności, ale słowa wypowiedziane przez Summer dały mi dużo do myślenia. Takie proste i oczywiste! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ales zachecila! a ja jestem na glebokiej wsi andyjskiej!!!! ale moze jednak dojade do Poslki i wtedy zobacze..wydaje mi sie ,ze bardzo bedzie mi sie podobal..pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. To już wiem, co obejrzę dzisiejszego wieczora :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaglądnęłam dziś rano tutaj zaciekawiona tytułem posta. Całą moją motywację do nauki biologii trafiło coś, co potocznie nazywamy szlag, po przeczytaniu tego posta. I tak, przyznaję- zamiast uczyć się pożytecznie translacji DNA, oglądnęłam ten film ;) I trochę się nie zgodzę z Tobą. Film jest bardzo fajny i tak dalej, ale co do samego zrozumienia. Moim zdaniem Summer dała mu mnóstwo nadziei i zwodziła go przez cały film. Zachowała się nie fajnie. I to nie jego wina, że tak odczytywał jej słowa, bo też odczytywał jej czyny a te były dosyć jednoznaczne. Sytuacja bardzo życiowa niestety ;) Same nie wiemy czego chcemy bardzo często, a wymagamy od facetów, żeby się w wróżki bawili cały czas. A jak jest nie po naszemu to jest źle. Nie mniej jednak ten film pokazał mi jak bardzo ważną rzecz, która dała mi mocno do myślenia. Dzięki Aga ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Summer od początku do końca mówiła, że nie chce nic poważnego. I tak też w mojej opinii się zachowywała - jak ktoś kto bawi się dobrze, ale bez zobowiązañ. Lubiła go i nic więcej. Ale to moja opinia, każdy może intetpretować po swojemu ;-)

      Usuń
  8. moj ukochany aktor- zaraz po Johny Deepie, jedna z ulubienszych aktorek...
    obejrze!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Twój post i namowy Moniki również i mnie zachęciły do oglądnięcia tego filmu. I tak "500 days of Summer" (zupełnie nie rozumiem polskiego tłumaczenia, nie pasuje mi do całego kontekstu - wolę angielską wersję) trafia do listy moich ulubionych. Jest bardzo życiowy, bo myślę, że coraz więcej ludzi ma takie podejście jak Summer. Nie potępiam tego co robiła, bo przedstawiła sytuację, choć w moim mniemaniu troszeczkę niejasno, co mogło dać Tomowi tą nutkę nadziei na coś więcej. Jednak postawa Toma, jak dla mnie, pokazuje, że rozum swoją drogą (czyli świadomość że to "koleżeński układ"), a serce swoją. A że to ostatnie rządzi się swoimi prawami no to cóż, wyszło jak wyszło... A kluczowa scena na ławce, jest momentem refleksji, ale pokazuje też taką paradoksalność, która jest częścią otaczającego nas świata. :)

    PS. Czy mogłabyś uchylić nam rąbka tajemnicy i powiedzieć, co jeszcze trzymasz w archiwum "Filmów na Niepogodę"? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. część juz jest w dziale Film i Ksiąźka a reszta tez sie pojawi ;-)

      Usuń
  10. Przepiękne zdjęcia, kocham takie klimaty... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oglądałem ten film z Dziewczyną i naprawdę zrobił na mnie dobre wrażenie.
    Romantyczny, zaskakujący, ale i momentami zabawny.
    Polecam wszystkim, nie tylko zakochanym !

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapowiada się bardzo ciekawie choć przyznam, że ja tego aktora akurat kojarzę z rolami w filmach nie do końca w moim guście;> Fabuła tego filmu jednak zachęca:)

    OdpowiedzUsuń

TOP