18.4.14

Sycylia, Cefalù - miasteczko, które skradło moje serce

Im więcej czasu upływa od mojego powrotu z Sycylii, tym mocniej jestem tą wyspą zachwycona. Myślę o tym, ile ma w sobie piękna i prostoty. Tydzień to za mało, zdecydowanie za mało by poczuć ją i poznać, ale da się odkryć trochę jej tajemnic. Dziś chciałabym pokazać Wam relację z miasteczka Cefalù - perły Sycylii. 

Na wyspie byłam na początku maja, kiedy większość hoteli jest jeszcze zamknięta, a te, które powoli rozpoczynają działalność nastawione są głównie na rozrywkową młodzież z tzw. "zielonych szkół". To fajny czas - omija się tłumy turystów, zawyżone ceny i przynajmniej w jakimś stopniu tę najbardziej komercyjną atmosferę. 
Wiadomo, że tam, gdzie turystyka kwitnie, nigdy nie da się w 100% poczuć jak tubylec. Szczególnie będąc w jakimś miejscu kilka czy kilkanaście dni, ale mimo wszystko, lubię podróże przed sezonem lub zaraz po jego zakończeniu.
Na wizytę w Cefalù czekałam od chwili, gdy samolot usiadł lekko na lotnisku w Palermo. Znałam program pobytu i odliczałam dni. Muszę przyznać, że nie zawiodłam się. Chociaż mocno turystyczne, Cefalù wręcz pachnie południem. Jest pięknie położone na wysokiej skale i idealnie wkomponowane w tło, jakim są zielone drzewa i intensywnie niebieskie morze. 
Na pierwszy rzut oka skojarzyło mi się trochę z Dubrownikiem, z którego nie mam żadnych zdjęć, ponieważ kartę pamięci pochłonął prawdopodobnie odkurzacz albo terrier koleżanki.
Cefalù jest klimatyczne i pełne fascynujących zaułków. Idealne na spacer w leniwe popołudnie, długi i nieśpieszny obiad oraz włoskie lody na deser.
Miasteczko na pewno przypadnie do gustu miłośnikom zabytków. Oprócz górującej nad miastem katedry sporo tu kościołów i pałacyków. Architektura zachwyca na każdym kroku. Można się delektować bez końca.
Jest ładna plaża, a przy niej czyste morze i spienione fale uderzające o brzeg. I miejsca, w których życie toczy się swoim własnym, bardzo spokojnym rytmem.
Deptak z ławeczkami, na których można w spokoju usiąść i patrzeć przed siebie. Odpocząć, obserwować ludzi, a potem ruszyć spacerem w kierunku wąskich uliczek i poszukiwać detali.
Urocze drobiazgi znaleźć można w oknach, w witrynach sklepów, na cichych podwórkach. Są liczne kwiaty w zdobnych donicach i kolorowe dekoracje.
Czasami miałam wrażenie, że panuje lekki nieład, bo wszystko chociaż ładne, jest w różnym stylu, ale ma to swój specyficzny urok, cieszy oko i nastraja pozytywnie mnóstwem barw.
Są małe kawiarenki, gdzie spotkamy tylko miejscowych oraz restauracje nastawione wyłącznie na turystów.
Przy głównym placyku, na którym siedzą starsi panowie grający w karty, znajduje się sympatyczna, mała lodziarnia, w której jadłam najlepsze lody pistacjowe swojego życia w połączeniu z równie pysznymi melonowymi.
W Cefalù o tej porze roku przyjezdni goście nie rzucają się w oczy. Można obserwować codzienne życie, męskie spotkania przy stolikach czy kobiety żywo rozmawiające w trakcie rozwieszania na słońcu prania. 
A wiele ulic jest po prostu pustych. Na Sycylii widziałam mnóstwo bardzo ciekawych, starych samochodów.
Mieliśmy mało czasu. Niestety, za mało. Nie mogłam się włóczyć tyle, ile bym chciała. Nie mogłam zawędrować tam, gdzie bym dotrzeć pragnęła.
Spędziliśmy w miejscowości dwie noce. Z centrum szliśmy do hotelu 20 minut nadmorską promenadą. Miasteczko przycupnięte pod ogromną skałą wyglądało magicznie o każdej porze dnia. Często wspominam wieczorny spacer, gdy światła miasta błyszczały w oddali, a na wodzie unosiły się niewielkie łódki. Księżyc odbijał się w spokojnej tafli morza, a mi było przykro, że już następnego dnia mam wracać do domu. Wyjątkowo niechętnie opuszczałam Sycylię, bo zakochałam się w niej od pierwszej chwili. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się ta wrócić!

15 komentarzy:

  1. Sielankowy leniwy klimat to najlepsze co może się "obcemu" w nowym miejscu przytrafić. Pomyśl tylko ile tracimy zwiedzając miejsca w szczycie sezonu, kiedy uliczki zapchane są dzikimi tłumami, fasady budynków obklejone budkami z chińszczyzną... Znika cały ten czar i urok. A Tobie się kolejny raz udaje przedstawić to tak że chce się natychmiast pakować i być tam - już!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie tracę, bo w sezonie siedzę w pracy ;) Biorąc pod uwagę jak dużo jest turystów poza sezonem (w moim rozumieniu słowa tłum ;)), to boję się sobie wyobrażać co się dzieje w wakacje...

      Usuń
  2. Zapamiętam tę lodziarnię i za miesiąc zamówię tam 'łopatkę" lodów :-) A wchodziłaś na skalę La Rocca?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie starczyło czasu na takie spacerki, ale wyobrażam sobie, że widok musi być zachwycający. Lodziarnia była po prawej stronie patrząc na Katedrę :)

      Usuń
  3. Na mnie to miasteczko także zrobiło wrażenie, choć takich uroczych miasteczek na Sycylii jest więcej, tylko rozsiane sa po całej wyspie i trzeba wynająć auto i trochę się najeździć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie piękne miejsce. Uwielbiam klimat małych włoskich miasteczek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładne zdjęcia. A lody pistacjowe to jest to:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wprawdzie w tym miasteczku akurat nie byłam, jednak z Sycylii przywiozłam bardzo żywe wspomnienie pewnego wieczoru spędzonego na plaży. Mieszkaliśmy od strony wschodniej. Siedząc na leżaku na plaży, po lewej stronie miałam Etnę, na wprost za morzem mnóstwo świateł. Pięknie było. Wspomnienie to ożyło po przeczytaniu tego posta i pewnie będzie siedziało w głowie cały dzień ;) A wczoraj widziałam tanie bilety do Trapani ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Też tam jadłam lody :) pyszne! A Cefalu urocze :)
    Ania W.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ się rozmarzyłam, aż szkoda, że post tak szybko się skończył...

    Agnieszko, życzę Ci wesołych, pełnych niezapomnianych chwil Świąt Wielkanocnych.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne miasteczko...
    Wesołych Świąt Wielkanocnych! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny post, wspaniałe zdjęcia i generalnie rewelacyjny blog.Cieszę się, że tu trafiłam, ja niestety ostatnio podróżuje bardziej "palcem po mapie". Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt!
    anormalstyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Miasteczko naprawdę klimatyczne. Plaża po zmroku musi wyglądać niebiańsko.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowny klimat na zdjęciach. Niestety, jeśli tam będę, to tylko w sezonie. Taka praca... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

TOP