22.4.14

Szara wiara - profesjonalna hodowla wyżłów weimarskich

Pierwszy wyżeł pojawił się w naszej rodzinie, gdy byłam nastolatką - czekoladowy Agent był najmilszym, najwierniejszym i najukochańszym psem na świecie. Zginął potrącony przez samochód a ja nie umiałam sobie wyobrazić, by jakiś inny zwierzak mógł zająć jego miejsce.   8 lat temu Tata kupił Lunę - suczkę wyżła weimarskiego. Szarą, śliczną i energiczną :) Na powitanie zjadła wszystkie kapcie w mieszkaniu i karton po suszarce do grzybów. I tak się zaczyna ta historia. 

Wyżły weimarskie to psy myśliwskie, które muszą się wyszaleć, wybiegać i paść ze zmęczenia, ale konsekwencją i staraniami można je "ułożyć". Konsekwencja to "słowo-klucz" - jeśli raz odpuści się surowe zasady, to przechlapane i pies kanapowy w domu gotowy :)))) Rok później urodził się mój mały brat i obawialiśmy się, jak zostanie przez Lunę przyjęty.
Bardzo szybko okazało się, że obawy były niepotrzebne. Wyżły są bardzo łagodne i niezwykle opiekuńcze wobec dzieci. Patrzyłam z niedowierzaniem, w jaki sposób zajmuje się Jankiem. Na dobrą sprawę, gdyby Luna umiała podgrzać mleko, to mogliby siedzieć tylko we dwójkę ;) Mam dziesiątki zdjęć mojego brata z pierwszych lat jego życia i znalezienie zdjęcia bez Luny graniczy z cudem. Czuwała przy łóżeczku alarmując rodziców, że dziecko się obudziło, nie dopuszczała do niego obcych, pilnowała, gdy zaczął raczkować (aby nie zbliżał się do schodów czy kominka), a  gdy chodził, to na schodach szła przed nim, aby go ratować jakby stracił równowagę. Gdy spał  już sam w swoim pokoju, leżała pod drzwiami na wypadek gdyby coś mu się złego przyśniło (jeśli zapłakał, biegła po "pomoc"). To była piękna i naprawdę wzruszająca miłość dziecka i zwierzaka.
W międzyczasie Luna jeździła na wystawy i zdobywała puchary. Tata i Marta wstąpili do Związku Kynologicznego, poszerzali wiedzę na temat rasy. Tak pojawił się pomysł małej hodowli psów myśliwskich. Dużo pracy i formalności, ale pierwszy miot pokazał, że warto!
W kolejnym miocie pojawiła się córeczka - Barça, która została z nimi na stałe. 1 marca b.r. urodziła 9 szczeniaków. Miałam przyjemność odwiedzić je w minione Święta. 
Tyle się słyszy o pseudohodowlach, maluchach trzymanych w klatkach, chorych, niedożywionych. Niektóre suki są kryte przy każdej cieczce, większą część życia spędzają na rodzeniu dzieci a ich właściciele nie mają pojęcia o opiece nad maluszkami i o tym, jak się nimi zajmować.
Gdy patrzę na nasze szare, wesołe, zadbane szczęścia, serce mi się kraje na myśl o ludziach, którzy wspierają ten proceder. Sama wolałabym psa ze schroniska niż rasowego, ale szanuję to, że niektórzy chcą zwierzaka z rodowodem. Warto wtedy zapłacić ciut więcej za pewność, w jakich warunkach dorastały malce, kim są ich rodzice i właściciele, co jedzą, kto je bada itd.
Maluchy są czyste, pachnące, miękkie i lśniące, regularnie badane przez weterynarza, który im towarzyszy od chwili narodzin aż do dnia opuszczenia rodzinnego domu. Szybko rosną, uczą się i chwilami zachowują jak małe dzieci - uwielbiają się bawić, przytulać i "całować" po twarzy.
Mają swój wybieg i ciepłe legowisko, a w słoneczne dni hasają do upadłego po zielonej trawce.
Zawsze pod czujnym okiem kochającej mamy i troskliwej babci kontrolującej sytuację.
Z utęsknieniem przez dwa miesiące czekają na ich przyjazd nowi właściciele, którzy śledzą losy na stronie hodowli i Facebooku (Szara Wiara). Doceniają fakt, że w razie problemów będą mogli w każdej chwili zadzwonić do właścicieli i uzyskać fachową poradę dotyczącą ich wychowania, karmienia itd. W wielu hodowlach kontakt urywa się po odebraniu szczeniaka.
Tata i Marta już na etapie sprzedawania piesków starają się dobrze poznać ich potencjalne rodziny. Wielu osobom wydaje się, że Weimar jest słodki, więc fajnie byłoby mieć takiego pieska. Trzeba im wytłumaczyć, że to zwierzę wymagające opieki, a przede wszystkim dużego wysiłku fizycznego.
Weimary energia rozsadza :) To silne psy, szybko biegają. Gdy Luna była mała, kilka razy prawie wylądowałam z nią w rowie, gdy za mocno pociągnęła smycz. Kiedyś, pociągnięta przez matkę i szczeniaka, prowadząc też Janka i jego sanki, zanurkowałam twarzą w lodowatą śnieżną zaspę.
Gdy przyjeżdżam po długiej nieobecności, Luna i Barça witają mnie w drzwiach dosłownie "rzucając się w objęcia". Zazwyczaj to skutkuje praniem kurtki (ślady psich łap na ramionach), wymianą rajstop (podarte z miłości) i biczowaniem łydek szczęśliwym, bardzo mocnym ogonem.
Szczeniaki to chodzące cuda. Nie pojawiają się często, więc gdy już są, to wszyscy szaleją. Nie jest to łatwa praca i podziwiam Tatę, Martę oraz Jana za cierpliwość i wytrwałość. Codziennie posiłki o równych godzinach, mierzenie, ważenie każdego z osobna, obcinanie pazurków (!), sprzątanie wybiegu, by maluchy miały czysto i przytulnie. Przez 8 tygodni to praca na pełen etat.
W tym czasie trzeba je jeszcze kochać, drapać za uszkiem i szukać dla nich dobrych domów. Z większością nowych rodzin hodowla do dziś ma kontakt, regularnie przychodzą zdjęcia już dorosłych psów - z wystaw czy biegających po górach i łąkach w nowych, pięknych okolicach.
Już za 2 tygodnie maluchy zaczną się rozjeżdżać po Polsce i Europie. Są już wyczekiwane, ktoś odlicza dni do ich przyjazdu. Każdy maluszek otrzyma osobistą książeczkę zdrowia, wszystkie niezbędne dokumenty potwierdzające legalność hodowli i humanitarne traktowanie szaraczków. Zarejestrowana hodowla to kontrole, badania, odpowiednie karmy, ale nie tylko.To też wielka miłość  do psów a nie wyłącznie chęć zarobku. I pasja, która cieszy moje oczy :)

26 komentarzy:

  1. Bardzo lubię wyżły, są bardzo inteligentne, łatwo się uczą i są bardzo kochane. Zawsze ze łzą w oku wspominam naszego Beja, który odszedł z 15 lat temu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne psiaki i widać że mają świetne warunki!!! Jednak osobiście nigdy nie kupię zwierzaka, bo nie zgadzam się z ideą płacenia za zwierzaka jak za rzecz w sklepie. Zawsze przygarniam z schroniska. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez bym wolała, ale wiadomo, że są różne gusta.

      Usuń
  3. Barca? Rozumiem, że tato jest kibicem FC Barcelony?:) Psiaki cudowne, to musi być satysfakcjonująca praca.Mnie by tylko było ciężko się z nimi rozstawać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczności! Ale miałaś fajne Święta :). Ja bym zwariowała ze szczęścia otoczona tyloma maluchami! Widać, że mają fajne życie, biegają sobie beztrosko, otoczone miłością. Jasiek od małego otoczony psiakami wyrośnie na fajnego faceta, to pewne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janek ma dużą wrażliwość, myślę, że po części dzieki Lunie i maluszkom :)

      Usuń
  5. Ha Ha jakie te zdjęcia Janka z psem słodkie są!

    OdpowiedzUsuń
  6. Przesłodkie :-) Nie mogłabym mieć takiej hodowli.... na 100 % bym się za mocno przywiązała do całej gromadki i żadnego szczeniaczka bym nie oddała... Na szczęście mam już pieska, tylko troszkę bardziej kudłatej rasy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są słodkie, ale wierz mi, że można odetchnąć z ulgą jak już wyjeżdżają ;)
      A poważnie, to Tata ma kontakt z nowymi właścicielami, niektóre psy odwiedza, więc są w kontakcie :)

      Usuń
  7. Przepiękne. Widać, że są szczęśliwe i zadbane

    OdpowiedzUsuń
  8. To mój pies na emeryturę :)
    Wcześniej się nie odważę.
    Cudne są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musisz mieć na emeryturze bardzo dobrą kondycję ;)

      Usuń
  9. Piękne psiaki ;) Muszą być niezłe żywiołki, jak to wyżły ;D Myśleliśmy kiedyś nad założeniem hodowli psów, bo moja mama ma hopla na ich punkcie i siedzi godzinami na necie i czyta fora o hodowlach psów, na wystawach zna wszystkie wystawiane psy z kilku ras i jest zupełnie zakręcona jeśli chodzi o psy. Ale kochamy wszystkie nasze zwierzęta taką miłością, że nie potrafilibyśmy oddać ani pół zwierzaka ;D Mama się śmieje, że jakby hodowała choćby kury, to każda miałaby swoje imię i przybiegała do mamy z radością jak pies ;) Więc zostaje nam tylko hodowanie naszej małej sfory (dwa koty, dwa psy i żółw), czasem jakaś wystawa dla zabawy bardziej niż dla zwycięstwa i dalej wielka miłość do naszych małych pluszaków ;) Ojj ciężko się będzie z nimi rozstać w październiku ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dość pracochłonne zajęcie, trzeba im przez jakiś czas poświęcić dużo czasu i 100% uwagi.
      Dwa koty, dwa psy i żółw - brakuje tylko kanarka :))

      Usuń
  10. Boze jakie cudne psiaki. Psiara jestem wiec trafilas idealnie w moje emocje tym wpisem. Juz kilka razy ogladalam zdjecia i napatrzec sie nie moge na te pieski. Nie znam tej rasy, chetnie sie o niej dowiedzialam, a mnie sie marzy rasowy pies i to dokladnie Border Colie, bo wiem o nim wiecej niz o innych rasach i chcialabym zmierzyc sie z taka rasa po latach zycia z jamnikami, no ale i takiego jak Twojego taty pieska nie wykluczam.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja znajoma miała border collie, był uroczy z jedną czarną łatą na oku :)

      Usuń
  11. Są kapitalne.
    Stalowa sierść.
    W tamtym roku 2013, w marcu uratowałem czystej rasy doga niemieckiego. W górach, w zimową zawieruchę stał przy koszu próbując znaleźć coś do jedzenia. Był na granicy śmierci głodowej. Padał śnieg, co ja piszę... sypał jak szalony.
    Teraz piękny dog ma już bezpieczny dom i jest w pełni odkarmiony najlepszą karmą, otoczony miłością.

    Został najpewniej wyrzucony z hodowli dogów bo przestał dawać nasienie.

    Charakter anielski, fantastyczny pies.

    Rozumiem Cię doskonale gdy piszesz o sposobie traktowania zwierząt przez żadnych zysku ludzi.

    Bardzo dobre jest to jak traktujecie psy w rodzinie.

    Dziękuję!
    Tomek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My kochamy nasze pieseczki i te duże i maluchy :)
      Cieszę się, że dog ma nowy dom i jest dziś kochany!
      Ludzie bywają okrutni, ale na szczęście dobrych też nie brakuje.

      Usuń
  12. Ale słodziaki:)!!! Bardzo ładna rasa. Pewnie ciężko jest się rozstawać z takimi maluchami.

    OdpowiedzUsuń

TOP