5.6.14

Buda - spacer po zachodnim brzegu Dunaju

Niewiele na blogu było Budapesztu. Nie zapadło mi to miejsce jakoś mocno w serce, może to powód. Sympatycznie, gorąco, zielono, ładne budynki, pyszne lody.. ale bez wzruszeń. O wiele bardziej podobała mi się zachodnia część rzeki Dunaj, czyli Buda i dziś chciałabym pokazać kilka zdjęć.
Dla mnie bardziej przyjazna, bardziej różnorodna, bardziej zielona. Dużo lepiej się tam czułam niż w miejskim, głośniejszym i w moim odczuciu znacznie brudniejszym Peszcie. Jest to oczywiście pogląd subiektywny i kwestia gustu, bo dużo osób jest zachwyconych.
Na druga stronę rzeki wybrałyśmy się w ekstremalnie upalny dzień. Już po godzinie byłyśmy zgrzane jak myszy. Na Górę Gellerta weszłam z wywieszonym językiem. Uff, ale jaki widok!
Potem było już tylko lepiej. Poza piękną panoramą Pesztu, mostami zawieszonymi nad rzeką, mogłyśmy kupić zimne picie i usiąść pod wielkim drzewem, by trochę odsapnąć. Jak mam być szczera, nie sprawdziłam prognozy i miałam tylko jeansy. Na 35*C w środku czerwca. Uffffff.
Pogoda chyba odstraszyła zwiedzających, bo na Starym Mieście nie było wielu turystów.
Na spokojnie przeszłyśmy spod Zamku w kierunku Baszty Rybackiej i Katedry Św. Macieja. Miejsce piękne, bardzo fotogeniczne. Usiadłyśmy w kawiarni na lodowatą lemoniadę. Pycha.
Starczyło czasu na nieśpieszne pokręcenie się po uliczkach Starówki, która jest nieduża.
Poszłyśmy na ciacho i padłyśmy bez sił na krzesłach zacisznej cukierni otoczonej kwiatami.
Na Budę można spokojnie poświęcić cały dzień, a nawet więcej czasu, o ile nim dysponujemy. Żałuję, że nie przygotowałam się na wizytę w basenach termalnych. Myślałam, że tuż po powodzi nie będzie warunków. Te na wyspie Św. Małgorzaty były nieczynne, ale z większości spokojnie można było korzystać. Jest powód, żeby wrócić. Dobrze, bo chcę dać Budapesztowi drugą szansę.

14 komentarzy:

  1. Ty wiesz co, to jest ciekawa sprawa z tym Budapesztem. Byłam dwa razy i mam podobne odczucia, gdyby się zastanowić to fakt, było fajnie ale jakby czegoś zabrakło... albo inaczej, nie miałam okazji odkryć czegoś szczególnego. Może jeszcze kiedyś się uda. Do trzech razy sztuka jak mawiają ;) Ale foty przepiękne jak zawsze!

    OdpowiedzUsuń
  2. To samo mam. Niby ładnie, ale klimatu brak. Tylko parlament niesamowity, reszta jakaś taka... ładna w swojej szarości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki malowniczy ten zameczek. Odznacza się na tle reszty miasta.
    Oglądając zdjęcia, czuć, że Budapeszt nie powalił Cię na kolana. Jakiś taki smutny.

    OdpowiedzUsuń
  4. W Budapeszcie byłam w 1980 roku w sierpniu wracaliśmy w dniu podpisania porozumień sierpniowych...dawno. Zdjęcia podobne do moich czarno białych. Wtedy Budapeszt jawiła nam się jako wielki świat, dziś wiele osób które tam były mówią właśnie o jakimś smutku...

    OdpowiedzUsuń
  5. Liczyłam na to, że Budapeszt zrobi na mnie większe wrażenie i ja również niestety nie skorzystałam z basenów termalnych. Podobała mi się natomiast wyspa św. Małgorzaty w kontekście terenów do biegania oraz nocna panorama z Góry Gellerta. Chętnie odwiedzę kiedyś jeszcze Budapeszt aczkolwiek są miejsca, do których ciągnie mnie dużo bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety nie miałam tej przyjemności i nigdy nie byłam w Budapeszcie, jakoś nie było po drodze, jednak bardzo chciałabym zobaczyć to miasto, bo ponoć jest piękne? A Twoje zdjęcia sa bardzo zachęcające, podobają mi się miejsca, które pokazujesz!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie sie podoba to, co widze na zdjeciach. Ciekawa jestem czy podobalo by mi sie tak samo w naturze?

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdjęcia wyglądają ładnie, ale faktycznie pasji w tekście niewiele..

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba muszę pojechać i przekonać się na własne oczy ;)
    Choć zdjecia naprawdę ładne :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam Budapeszt i zestawiając Budę z Pesztem też wolę to pierwsze. :)
    Pogodę miałaś piękną, ale upał nie jest przyjacielem podróżowania i zwiedzania.

    OdpowiedzUsuń
  11. Byłam dość dawno temu na wycieczce zorganizowanej. Niestety nie było za bardzo czasu, żeby pobłąkać się bez przewodnika, ale piękne widoki ze Wzgórza Gellerta mocno zapadły mi w pamięć... Też mogłabym dać Budapesztowi drugą szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Byłam 2 razy: za dnia i wieczorową/ nocną porą. Bardzo miasto przypadło mi do gustu, a wydawać by się mogło takie niepozorne.

    OdpowiedzUsuń
  13. Byłam w 2013 r na weekend poleciłam do Budapesztu starówka i termy mi się najbardziej podobały i nocleg fajny miałam w centrum z aribnb.


    pozdrawiam
    Sylwia Pietrzyowska

    OdpowiedzUsuń

TOP