9.6.14

Kurs obsługi lustrzanki cyfrowej Nikon relacja

Blog w marcu skończył 4 lata. Uwielbiam to, co robię i staram się robić to jak najlepiej, chociaż wiem, że nie mam niewielką wiedzę o fotografii. Od dawna dużo czasu poświęcam na oglądanie profesjonalnych zdjęć, przeglądam albumy i wzdycham po cichu. Nie kryję się z tym, że większość zdjęć robię na trybie automatycznym. Próbowałam czytać książki, poradniki, żeby zrozumieć czym jest ISO, przysłona, ogniskowa, ale niestety bez zrozumienia. Postanowiłam zapisać się na kurs organizowany przez Akademię Nikona (mam ich aparat) "Lustrzanka cyfrowa dla początkujących".
Są to zajęcia tylko techniczne, dla osób, które jak ja z paniką patrzą na ustawienia manualne i w żaden sposób nie potrafią dobrać parametrów do panujących warunków. Ci z Was, którzy się na  tym znają, mogą od razu wyłączyć kompa i iść na smaczny obiad. Reszta może czytać dalej ;) 
     Ponad 6 lat robienia zdjęć i na już na starcie mocne sprowadzenie na ziemię. Okazało się, że: 

* źle trzymam aparat 
     * robię zdjęcia "złym" okiem (lewym) 
 * nie powinnam tego robić w okularach
   * nie mam zielonego pojęcia o niczym 
         * mam najsłabszy aparat w grupie (D40 - byłam tego świadoma)
          * od dawna nie wywołuję zdjęć, co mi szkodzi zamiast służyć

      I kilka innych kwestii, które dały mi do myślenia i to na poważnie. Lekko mnie nawet zdołowały.
Nie należę jednak do tych, co siadają w kąciku i zaczynają pochlipywać. No dobra, w czasie zajęć miałam taki moment, że miałam ochotę utopić się w Parku Fontann, po czym stwierdziłam, że może jednak po prostu skasuję bloga i nie będę się dalej kompromitować, ale szybko odgoniłam złe myśli.
"Błędów nie popełniają tylko ci, którzy nic nie robią". To wiemy nie od dziś. Jeśli ktoś ma blade pojęcie w temacie, na pewno nie ma co liczyć na to, że przez 8h nauczy się dużo i wyjdzie z kursu błyszcząc wiedzą. Niby trzeba ustawić tylko trzy zmienne, ale dla mnie to póki co nadal kosmos. Mieliśmy część teoretyczną i część praktyczną, na mieście. Dzień był jasny i baaardzo gorący.
Na dobrą sprawę dowiedziałam się na tym kursie tyle, że mogę powiedzieć "Wiem, czego nie wiem". Wbrew pozorom to duży krok naprzód, bo znając wroga, łatwiej przygotować się do walki z nim. Na trybie auto jedno zdjęcie robi się na jeden sposób. Bawiąc się w ustawienia manualne, jedno  zdjęcie można zrobić na wiele sposobów, ale znalezienie tego idealnego wymaga prób i błędów.
Przede mną wiele miesięcy samodzielnej nauki i ćwiczeń, mam nadzieję, że za pół roku różnica w zdjęciach będzie bardziej widoczna, póki co raczej zgaduję niż ustawiam parametry świadomie. Pytacie czy polecam kurs. Tak. Tani nie jest, ale szczerze mówiąc jak przeglądałam tego typu oferty w sieci, to ceny są podobne. Warto najpierw poczytać książki, może ktoś od samej lektury załapie o co chodzi. Ja należę do osób, które potrzebują kontaktu z żywym człowiekiem, lubią  zadawać dużo pytań i testować wiedzę w praktyce. Wszystkie zdjęcie które widzicie we wpisie zrobiłam wczoraj. To tylko kilka przykładów, które wyraźnie pokazały, że możliwości jest dużo. Minusem na pewno jest duża dawka wiedzy w krótkim czasie, według mnie - za krótkim. Są też kursy weekendowe, kilkudniowe, ale odpowiednio droższe. Ja uznałam, że póki co chcę, aby  przekazał mi podstawy, żebym mogła czytać i uczyć się sama z większym zrozumieniem. 

50 komentarzy:

  1. Taki kurs to dobra rzecz, podpowiedzą co, jak i gdzie ustawić, ja sie uczę sama, ale mam znajomych, dobrych fotografów, ktorych podpytuję jak to robić, nakupiłam obiektywów i sie uczę... jakis czas temu doszłam do wniosku, ze zdjęcia tylko z automatu maja kiepskie kolory i gorsza jakość... jak pogoda jest dobra, to zawsze zdjęcia wychodzą świetne, gorzej wychodzą wieczorem, w cieniu, w ciasnych uliczkach czy przy marnej pogodzie, tu trzeba umiejętności.
    A tak w ogóle to uważam, że robisz dobre zdjęcia!

    Zycze dużo cierpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam duży problem ze zdjęciami w słoneczne dni, bo zazwyczaj są prześwietlone. Nie zawsze da się robić zdjęcia tylko po wschodzie lub tuż przed zachodem słońca...

      Usuń
  2. Bez przesady z tą techniką. Współczesne aparaty właśnie dlatego mają tak rozbudowane i wręcz inteligentne oprogramowanie, by fotograf mógł się skupić na tym, co najważniejsze w fotografii - temacie zdjęcia, na złapaniu tej jednej, ulotnej chwili. Rozumiem, że kiedyś tematyka techniczna była ważna, bo istniał mały margines błędu i małe możliwości korekcji. Teraz ze zdjęciem cyfrowym można zrobić wszystko, zwłaszcza jeśli oryginalnie zapisane jest w formacie raw. Nie technika, ale umiejętność patrzenia i wrażliwość na piękno jest ważne. Wielcy fotograficy praktycznie wcale nie interesują się techniką, tylko patrzą i decydują kiedy nacisnąć spust migawki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają rozbudowane bo ludzie są leniwi i nie chce im się nic ponad naciśnięciem spustu migawki

      Usuń
    2. Można to nazwać lenistwem lub postępem. Można robić pranie ręcznie lub skorzystać z pralki.

      Usuń
    3. Oczywiście nie chcę powiedzieć, że sprawy techniczne są nieistotne, bo są istotne np. w przypadku gdy dokładnie wiemy o jaki efekt nam chodzi i chcemy mieć nad nim pełną kontrolę, ale w "codziennej" fotografii jest to strata czasu. Zwłaszcza w podróży, gdy zamiast łapać wrażenia będziemy zastanawiać się nad stosunkiem diafragmy do czasu. Zaczynałem od Zenita i wtedy było to fascynujące i nobilitujące, taka magia dla wtajemniczonych, ale teraz...

      Usuń
    4. Są warunki w których nie mam nic przeciwko automatowi. Wiele razy jednak czuję, że potrzebuję wsparcia automatu. Poza tym zaczynam dostawać różne propozycje związane z fotografią, więc tym bardziej chciałabym umieć więcej. Jednym się przyda, innym nie, Nie mi oceniać jak kto robi zdjęcia, ja w każdym razie chcę się rozwijać i o tym jest ten wpis.

      Usuń
    5. "propozycje związane z fotografią" To rozumiem :) choć i tak uważam, że przy dzisiejszej technice bardziej przydaje się kurs patrzenia i widzenia fotograficznego :)

      Usuń
    6. PS. Uważam, że robisz ładne i ciekawe zdjęcia. Powodzenia :)

      Usuń
    7. Trochę jest w tym racji. Niektórzy mają aparat za 5tys, a fotografują parkingi ;) Wiadomo, że sprzęt to nie wszystko, technika też nie. Wydaje mi się, że mam "oko" do ujęć, chociaż i w tym temacie zawsze można być lepszym. Grunt to się rozwijać zamiast stać w miejscu ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Wszystko jest w linku podanym w tekście http://www.akademianikona.pl/kursy/126/lustrzanka-cyfrowa-dla-poczatkujacych/

      Usuń
  4. Powodzenia! Będzie dobrze! :) Ja to dopiero robię zdjęcia masakryczne ;))) Na szczęście się tym tak bardzo nie przejmuję, ale wierzę, że komuś, kto chce zająć sie fotografią na poważnie, może to sprawiać kłopot :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aga no weź no...Śliczne zdjęcia robisz, masz oko i potrafisz wyłapać fajny kadr, a tego na żadnym kursie Cię nie nauczą. Jak ktoś nie ma "fotograficznego zmysłu" to mu nawet najnowszy i najdroższy sprzęt nie pomoże. Brak takowego nie jest wadą. Pasja się liczy Moja Droga, pasja :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Swoją przygodę ze zdjęciami zaczynałam właśnie z Nikonem D40, mam straszny sentyment do tego aparatu :) byłam też na kursie fotografii dla początkujących, zajęcia teoretyczne, studio, plener.. ale cało to ISO, migawka, przesłona to czysta fizyka, a fizyki nigdy nie lubiłam ;) nie potrafię się do tego przekonać i nawet kursy dla opornych niewiele mi dały! moim zdaniem dobre to nie tylko ustawienia, ale przede wszystkim KADR. Dobre wyeksponowanie i kompozycja zrobią dużo lepsze pierwsze wrażenie niż poprawne ustawienia. Tym bardziej, że obecne aparaty są bardzo inteligentne (sama większość zdjęć robię na programie "bez lampy"). Polem książkę "poza kadrem", oprócz zagadnień stricte technicznych dużo w niej właśnie o kompozycji kadru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto, często jakość kadru zależy od głębi ostrości (a więc nieśmiertelna przesłona) czy odpowiednio dobrania ogniskowej i odległości. A co z "zamrażaniem ruchu"? Tu już trzeba zrozumieć "jak to działa", choć nikt ci nie każe zgłębiać falowej istoty światła, mimo iż fotografia to zrozumienie światła :) Wystarczą dosłowne podstawy, które łatwiej zrozumieć mają za sobą setki godzin z aparatem i tysiące zmarnowanych zdjęć, często to rzeczy oczywiste gdy je zauważymy (np. że skoro jest światło, to będzie i cień), ale elementarne dla dobrego zdjęcia.
      A najlepsze nawet zdjęcie można spartolić właśnie kiepskimi nastawami. Niestety, automaty ustawiają na jakiś tam średni poziom wszystkiego, i rozwalają ci cały nastrój zdjęcia, gdy tobie zależy np. na ciepłym ujęciu tematu, a nie spacyfikowanym do neutralnego...

      Usuń
    2. próbowałam, na prawdę bardzo się starałam, żeby pojąć to wszystko czym jest fotografia, ale dla mnie rozpracowanie poszczególnych elementów jest chyba zbyt trudne.. albo jestem zbyt leniwa i w gorącej wodzie kąpana..? ;) Głębią ostrości operuje poprzez pole wyboru ostrości.. tak jestem amatorem, ale lubię się rozwijać. Kiedyś to ogarnę, na pewno. Zaczęłam właśnie o kompozycji kadru, bo tą zmianę widać na zdjęciu od razu i właśnie te informacje było mi przyswoić najłatwiej.

      Usuń
    3. Powiem Ci Marta, że od kursu pracuję z książką Nikona, którą dostałam na zajęciach. Póki co jest pięknie i łopatologicznie, jak dla tępaków czyli dla mnie :D jak ją całą przeczytam i poćwiczę to dam znać, może warto z niej skorzystać.

      Usuń
  7. Nie tak dawno temu widziałam Panią z wypasioną lustrzanką, która równie dobrze mogłaby zrobić zdjęcie z zamkniętymi oczami, bo nawet nie popatrzyła dobrze co fotografuje ;) Życzę powodzenia i szybkich efektów tej nauki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aparat sam zdjec nie robi i to czy masz aparat stary czy najnowszy model nie wiele zmienia. Kurs Nikona, to pewie zalezy im na spzedazy sprzetu. Niektorzy maja nanowoczesniejsze najdrozsze sprzety, a robia takie zdjecia, ze nawet ja moglabym je wysmiac, a przeciez widac jaki ze mnie fotograf, ale tez sie ucze ciagle:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale super, to moje marzenie, ale wciąż nie mam kasy. Też próbuję to pojąć i chociaż jednego dnia już myślę, ze coś zrozumiałam to na drugi dzień zaczynam moją niewiedzę od początku. W pewnym momencie stwierdziłam już, ze jestem ułomna pod względem nauki tych wszystkich parametrów. Może Ty mnie wreszcie oświecisz. A tak poza tym gratulacje 4 lat blogaska:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety są to drogie przyjemności. Mi wpadło kilka stówek znienacka i uznałam, że albo teraz albo nigdy i tylko dlatego się zdecydowałam. Nie żałuję, ale jak myślę, ile kosztują kursy, statywy, obiektywy, dobry aparat to uświadamiam sobie, że mogę mieć dobry kosztem tego, że nigdzie nie pojadę i będę siedziała z nim w domu ;) Więc chyba wolę jeździć.

      Usuń
  10. Piękne zdjęcia robisz, masz dobre oko. A to najważniejsze!
    Ja też mam Nikona D40, z kitowym obiektywem i z lepszym tele do tego. Też jadę głównie na automacie i też chciałabym podciągnąć się technicznie i teoretycznie. Ale automat jest wygodny w sytuacjach, kiedy trzeba szybko trzasnąć fotę, na przykład scenki ulicznej. A taka fotografia najbardziej mnie kręci. I to nie z użyciem teleobiektywu, ale z bliska.
    Przyznać muszę, że z choćby nieco lepszym modelem aparatu jest łatwiej. Ale, póki co, lepszego mieć nie będę, ani aparatu ani obiektywu, muszę nauczyć się wyciskać więcej z tego, co mam.
    Ważną rzeczą dla mnie w aparacie jest wizjer - ogromną większość zdjęć kadruję w czasie robienia, a w aparatach z wyświetlaczem niewiele widać. Choć ćwiczę teraz robienie zdjęć telefonem - właśnie na ulicy bywa przydatny.
    Zdjęcie to dla mnie przede wszystkim uchwycony moment, decydujący lub po prostu ważny, czasem cała opowieść, a czasem tylko jej początek, oddanie nastroju chwili, złapanie światła, kompozycji, sytuacji.
    Pozdrawiam serdecznie :) i dziękuję za to, że chcesz dzielić się ważnymi chwilami i pięknymi obrazami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to prawda, przy scenkach ulicznych, reportażu itd automat się sprawdza, bo jest szybki, ale są sytuacje, gdy przydałoby się coś więcej :)

      Usuń
  11. No, akurat też mam tą serię, choć "szczytowy" model (choć też już ma swojego następcę). Pamiętaj, że to nie aparat robi zdjęcie, i przy tym się trzymajmy.
    I oczywiście, manual jest najlepszą szkołą nastaw, i warto sobie zrobić warsztaty typu "dziś nie zależy mi na dobrych zdjęciach, dziś tylko ćwiczymy nastawy", za to "na codzień", gdzie nie masz czasu na ustawianie - polecam programy półautomatyczne (P, chyba że zależy ci na bardzo konkretnych cechach zdjęcia - to odpowiednio A i S). Trochę odciążają cię od ustawiania parametrów i dostosowują do zmieniającego się oświetlenia (a często oznacza to spojrzenie w drugą stronę, wyjście słońca zza chmury), z drugiej strony - pozwalają na szybkie doregulowanie tego, co ci akurat w danym zdjęciu nie pasuje pozostawiając wciąż praktycznie ogromną kontrolę nad nastawami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczę się teraz głównie na P, bo na tym etapie mi najłatwiej, ale staram się też skakać po A i S, ale wszystko w swoim czasie, krok po kroku.

      Usuń
  12. Też się zastanawiałam nad jakimś kursem, a trening czyni mistrza, na pewno wyjdzie Ci na dobre, i fakt, jest wiele osób z najnowszym sprzętem, które nie tylko nie wykorzystują w połowie jego możliwości, ale po prostu robią beznadziejne zdjęcia,
    P.S. Też mam słabość do prześwietlonych zdjęć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze lepiej wiedzieć ciut więcej niż ciut mniej, wiadomo ;)

      Usuń
  13. Jak dla mnie zdjęcia, które robisz są świetne tak jak i blog:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przypomniało mi się, że wiele lat temu zrezygnowalam z okularów na rzecz soczewek kontaktowych, bo w okularach źle się robiło zdjęcia.
    Technika moim zdaniem jest ważna, bo latwiej się robi zdjęcia, a to czy sie nauczymy z książek, z obserwacji czy z kursu to już mniej istotne. Ja najwięcej nauczyłam się sama, chociaż na kurs też chodziłam - regularnie, przez tydzień, przez pół roku i była to genialna zabawa.

    Odchodzę też od lustrzanki bo dla mnie bezlusterkowiec okazuje się na razie swietnym wyborem. I już się spotkałam na ostatnim wyjeździe z tym jak pewien właściciel lustrzanki patrzył na mnie z góry, co było ogromnie zabawne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle "patrzenie z góry" na innych jest zabawne samo w sobie, uwielbiam te pełne dumy spojrzenia...

      Usuń
  15. Agnieszka, ustawienia manualne wcale nie są trudne, ja też strasznie się ich bałam, jestem kiepska z fizyki, logiki itp..:) w skrócie, im większa wartość F tym większa głębia ostrości, dobre do krajobrazów np, wszędzie tam, gdzie chcesz maksymalną ostrość aż po najmniejsze źdźbło trawy na horyzoncie :) ustawiasz więc f na 8–10 i do tego dopasowujesz czas, jak jest jasno ok. 1/100 np. robisz jedno zdjęcie, za ciemno, więc dajesz 1/80, a jeśli za jasno – kolejną wartość w górę. Do portretów czy wszędzie tam, gdzie chcesz zwrócić uwagę na jeden, wybrany element dobiera się wartość F niską, np. 1,8 albo 3,5 w zależności od aparatu (najniższa wartość przysłony, jasność obiektywu) i dopasowujesz czas, ja np. staram się nie dawać mniej niż 320, bo poniżej może wyjść nieostry ruch, masz wtedy małą głębie ostrości i pięknie rozmazane tło, czyli to, co wygląda tak atrakcyjnie na zdjęciach. To w dużym uproszczeniu, w skrócie:) Reguła jest naprawdę prosta, im mniejsza wartość przysłony (F 3,5, F 1,8, F 1,4..) i dłuższy czas naświetlania (czyli 1/60,... 1/25 itd), tym jaśniej, im większa wartość przysłony i krótszy czas naświetlania (1/500, 1/800....), tym ciemniej. Ja np, jeśli jest bardzo jasno, do portretów i in. ustawiam najczęściej przysłonę na 1.8 i bardzo krótki czas naświetlania, nawet 1/4000, spróbuj się z tym pobawić i zobaczysz, że szybko zrozumiesz, co i jak:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. korekta, zaplątałam się w liczbach :) jak jest jasno, przy F 8 albo więcej – czas 1/320 np. przy 1/100 byłoby prześwietlone, chyba że zamknęłabyś przesłonę do np. F 13, 14...

      Usuń
    2. Kasia, jeśli myślisz, że coś rozumiem, to się mylisz ;))

      Usuń
    3. Jak przyjedziesz do Barcelony (kiedy???? :D), to zrozumiesz wszystko w jeden dzień, gwarantuję i nie żartuję!!

      Usuń
    4. Ok Kasia, zamiast szukać kolejnego kursu zaczynam szukać biletu do BCN :)

      Usuń
  16. Dziś odnalazłem tego bloga w internecie i muszę przyznać że jest interesujący! Sam marze o podróżach i fotografowaniu więc tematyka idealnie dla mnie! :) Jak na razie cienko z moimi wyprawami więc chociaż popatrzę na zdjęcia :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Faktycznie jest różnica między tymi zdjęciami. Ja kocham robić zdjęcia, ale mam kompakt Canona, więc jestem jedynie amatorką. Jak się dorobię czegoś lepszego, to chętnie zapiszę się na taki kurs. Mam problem ze zdjęciami nocnymi i pod światło, wnętrza też niezbyt mi wychodzą :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko co wymieniłaś ciezko zrobic na automacie. Czesto tez przydalby sie statyw np w nocnych

      Usuń
    2. No właśnie. Do zdjęć nocnych mam specjalny tryb i czasem nawet wychodzą, ale tylko ręka drgnie i kicha. No nic, muszę poczekać na lepsze czasy i kupić nowy aparat ;)

      Usuń
  18. bardzo ciekawy wpis :) ni i trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie najbardziej denerwują grube,ciężkie chmury-przeważnie są naświetlone,kiedy robie się zdjęcie krajobrazu.
    Pozdrawiam serdecznie i powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  20. Też jestem amatorem chociaż już przeszedłem fascynację fotografii cyfrowej automatycznej. Posiadałem kilka aparatów tzw. "shotów" i miałem przyzwyczajenia robienia zdjęć na auto. Dlatego jak kupiłem lustro dalej stare przyzwyczajenia dawały znać. Ale fascynacja fotografią i zdjęciami profesjonalistów pchnęły mnie do "rozgryzania" aparatu. Pani Agnieszko najważniejsza jest chęć, jeśli panią ogarnia leń do czytania mądrych słów w książkach, fakt te wszystkie nazwy nas przytłaczają, zachęcam do eksperymentów. Jestem samoukiem i podobnie jak pani miałem głód fotografowania, ale totalny brak przyswajania wiedzy z książek. Wszystko przyszło drogą prób i błędów. Teraz fotografuję i przyjmuję słowa uznania a także krytyki. Poprawiam, albo staram się poprawiać błędy i eksperymentuję. Kiedyś bałem sie stracić dobre kadry, a i tak je traciłem złymi ustawieniami. Obecnie jak stracę jakieś ujęcie, mówię sobie trudno, kiedyś będzie znowu okazja. Obecnie staram sie pomagać innym w tej fascynacji. Ludzie piszą mi że fajnie fotografuję, ja jestem jednak jeszcze niezadowolony. ISO, głębia ostrości, i inne fachowe pojęcia przyszły z czasem i wiele pewnie przyjdzie jeszcze. Najważniejsze w fotografii to umiejętność operowania oświetleniem aby wydobywać całą bryłę obiektów fotografowanych. Owszem sam obiekt i chwila też jest ważna ale przy dobrej fotografii ważne są parametry i ustawienia. Oj kurczę zapędziłem sie, mam uczennicę podobnie jak pani, zafascynowaną fotografią. Staram się jej przekazać moją wiedzę i wiem jak można być głodnym wiedzy. Szczerze życzę powodzenia i trzymam kciuki za rozwijanie pasji. Jeśli pani chce spojrzeć jak ja swoją pasję rozwijam zapraszam na fb https://www.facebook.com/pages/Puszcza-Goleniowska-Jacek-Miciu%C5%82a-fotografie/1477226722490566

    OdpowiedzUsuń
  21. wszystkie komentarze przeczytałam, z niektórych coś wyniosłam; od grudnia chodzę na kurs fotograficzny (2 godz. w tygodniu - teoria poparta filmami, wychodzenie w miasto, plenery, zadania domowe) i już przestałam się bać ustawień manualnych, a od wczoraj jestem zafascynowana nakładaniem zdjęć :) mam Nikona 80; pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

TOP