16.6.14

Popołudnie na Plaza de España w Sewilli

To miejsce widział chyba każdy z nas - na zdjęciach, pocztówkach, w magazynach podróżniczych czy przewodnikach. Jeden z symboli Sewilli, a może nawet całej Andaluzji. Plaza de España. Wiedzą, że odwiedzę to miasto, cieszyłam się jak dziecko, że będę mogła porównać oczekiwania z rzeczywistością. Byłam zaskoczona.
Wstałyśmy raniutko i praktycznie cały dzień spędziłyśmy chodząc. Na efekty nie trzeba było długo czekać - starte stopy, krew i plastry. Ponad 12h na piekącym słońcu. Na Plaza de España dotarłyśmy na chwilę przed zmierzchem. Muszę przyznać, że byłam baaaaaaaardzo zaskoczona.
Zdjęcia w Internecie i przewodnikach są kadrowane w sposób, które mi sugerował, że jest to duży, piękny plac w środku miasta. Wyobrażałam sobie, że jest otoczony zabudowaniami. Kolejny dowód na to, że lepiej sobie nic nie wyobrażać, niczego nie oczekiwać i cieszyć się tym, co na nas czeka :)
Plac Hiszpański znajduje się nieco na uboczu, ale wciąż w spacerowej odległości od zabytkowego centrum Sewilli.
Tym, co zdziwiło mnie najbardziej, jest fakt, iż położony jest on na terenie ogromnego parku Marii Luizy. Spodziewałam się zupełnie innej scenerii, ale ta , którą zastałam o wiele bardziej przypadła mi do gustu.
Plac Hiszpański wybudowano w 1928 roku, z okazji odbywającej się w 1929 roku WystawyIbero-Amerykańskiej. Półokrągły plac, pałac, fontanna, sztuczna rzeka i stylowe mostki. Całość w różnorodnych stylach architektonicznych, ozdobiona kolorowymi mozaikami. Miła dla oka.
   Można wynająć łódkę i spędzić popołudnie pływając po przepływającej wzdłuż zabudowań rzece.
W dolnej części pałacu znajduje się 48 barwnych nisz, wyłożonych płytkami azulejos, które przedstawiają różne prowincje Hiszpanii. Można oglądać, siedzieć na ławce, podziwiać.
Na placu, podobnie jak pod Katedrą stoją bardzo liczne bryczki. Nie jestem fanką tego typu transportu, ale widać, że zainteresowanie jest. W czasie naszej wizyty podjechała duża grupka dziewczyn świętujących wieczór panieński jednej z nich. Przebrane były za japońskie gejsze.
Wieczorem w tym miejscu jest piękne światło, dlatego wiele osób organizuje wówczas sesje ślubne. W końcu zaczęło się robić chłodno, więc padłyśmy na przyjemnie zimnych, kolorowych ławkach wdychając rześkie, wiosenne powietrze. Za nami dzień pełen wrażeń, przed nami długa kolacja, pokaz flamenco i degustacja mocnego wina z pomarańczy. Jedna z urlopowych chwil idealnych.

22 komentarze:

  1. Ogladając takie zdjęcia, aż się rozmarzyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już chyba kiedyś pisałam, ale te płytki azulejos są rewelacyjne! :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W tamtym momencie było mi równie przyjemnie co i Tobie! I pamiętam jeszcze, że miałyśmy atak poczucia humoru i świetną zdolność do komentowania otoczenia :). Co do bryczek to zdanie mamy podobne - ale to już wiesz. Plaza de España to jeden z moich faworytów - pięknie i kolorowo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wykroiłaś swoimi zdjęciami piękne kawałki świata. Światło rzeczywiście cudowne. Teraz muszę dodać te miejsca do swojej listy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowna, klimatyczna Hiszpania <3 I ta architektura... Wyjątkowe miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniale! Ja jakoś nie kojarzę tego placu..

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapachniało wakacjami :) Piękne zdjęcia zrobione przy zachodzącym słońcu, bardzo klimatyczne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę tam kiedyś pojechać! Wygląda cudnie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też się rozmarzyłam, urzekające miejsce

    OdpowiedzUsuń
  10. Wieczór i chyba inna pora roku. Odwiedziłam Plaza Espana na początku września, wczesnym popołudniem a temperatura dochodziła 40 º C. Nawet w cieniu było gorąco. Dla chętnych polecam Twoją wersję. A Plac rzeczywiście piękny.
    http://hiszpania-inaczej.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Podoba mi się te miejsce jak i cała Hiszpania.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzisiaj ogarnęła mnie przemożna chęć, aby pojechać na południe, prażyć się w słońcu podziwiając tą cudowną architekturę i poczuć wakacyjną moc. Z Twoich zdjęć i relacji bije dokładnie to czego teraz potrzebuję.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo mi się podoba to miejsce, choć nigdy wcześniej o nim nie słyszałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam to miejsce! Będąc w Sewilli, trafiłam na nie..przypadkiem, bo też mnie ta lokalizacja bardzo zdziwiła. Mogłabym tam robić zdjęcia wszystkim detalom przez wiele godzin, ale, podobnie jak pisała wyżej Sarenka, upał był nawet we wrześniu trudny do wytrzymania.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię Twój blog, często tu zaglądam.Sposób w jaki piszesz o Portugalii tworzy jego klimat.
    Jesteś przykładem na to, że nie trzeba pisać o szminkach i sukienkach, żeby przyciągać czytelników :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wszystko takie kolorowe, niesamowite :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wspaniale by było usiąść sobie na takim placu i obserwować toczące się wokół życie miasta - a najlepiej jeszcze z winem z pomarańczy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne, klimatyczne miejsce, ach... Mam nadzieję, że kiedyś tam dotrę... pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja nie mogę oglądać takich zdjęć. Od razu chce mi się płakać, że nie mogę tam teraz być...

    OdpowiedzUsuń
  20. Muszę (i chcę!) się w końcu wybrać do tej Andaluzji!

    OdpowiedzUsuń
  21. Niezwykłe miejsce, te wszystkie ceramiczne detale, niebieskość....

    OdpowiedzUsuń

TOP