21.7.14

Ronda, miasto zawieszone nad przepaścią

Hiszpańskie miasteczko Ronda zobaczyłam pierwszy raz wiele lat temu w jakimś albumie z najciekawszymi zakątkami Europy. Byłam zachwycona i wiedziałam, że kiedyś tam pojadę.  Planując podróż do Andaluzji, wpisałam je najwyżej na liście Must See.
Na szczęście, z miejscowości w której nocowałyśmy, odjeżdżał tam codziennie bezpośredni autobus, więc nie było to nic skomplikowanego. Miałam nadzieję, że będzie tego dnia piękna, słoneczna pogoda.
Z autobusu wysiadłam podekscytowana i z lekko bijącym sercem. "A co będzie, jeśli się rozczaruję?". Nie mogło się to jednak stać, gdyż Ronda na żywo jest jeszcze ładniejsza!
 Cudownie położona na skalnym urwisku, robi wielkie wrażenie i gwarantuje fantastyczne widoki. Składa się ona z dwóch części połączonych mostem, zawieszonym nad przepaścią. 
Na początek odwiedziłyśmy punkt widokowy Alameda del Tajo, skąd rozciąga się panorama pól i domów położonych u stóp klifu, gór oraz z boku rzeki Guadalevin.
    Tylko kilka kroków dzieli ten zielony teren od Punktu Informacji Turystycznej, gdzie można
      uzyskać wszystkie niezbędne informacje i otrzymać świetnie przygotowaną mapę miasteczka.
  Powyżej: maleńcy turyści na majestatycznym, 100-metrowym moście Ponte Nuevo.
 Przejście przez most wprowadza nas w labirynt białych, nastrojowych uliczek. 
Na zdjęciach tego nie widać, ale już w marcu było mnóstwo zagranicznych wycieczek. Byłam tym mocno zaskoczona i ciekawa jestem, jak sytuacja wygląda w środku sezonu.
 Pomiędzy zabytkową a nowoczesną częścią miasta kursują niestety powozy konne. 
 Warto zejść wydeptaną ścieżką, by móc zobaczyć most i zabudowania z innej perspektywy.
 To ten najpopularniejszy, książkowo-pocztówkowy wizerunek Rondy. Magiczny.
 Nie brakuje sklepów z pamiątkami. Kupiłam m.in. ozdobne "kafelkowe" korki do wina. 
Poszukiwacze detali też nie będą rozczarowani i każdy na pewno znajdzie coś dla siebie.  W miasteczku jest kilka miejsc będących pamiątką po Maurach, którzy spędzili tam trochę czasu (m.in. pałac Mandragon). 
My zdecydowały się zwiedzić jednak Plaza de toros, czyli arenę do walk byków. Jestem bardzo przeciwna tej formie rozrywki, ale jest elementem kultury i historii Hiszpanii, czy mi się to podoba czy też nie. Ta arena jest najstarsza w kraju i niestety nadal bywa używana. 
 Cóż wiele mówić, miejsce jest dla mnie bardzo przykre i wyszłam z niego mocno zasmucona. 
 W środku znajduje się dużo tablic opisujących historię walk, obrazy, stroje. Mam tylko 1 zdjęcie, bo chwilę po jego zrobieniu zorientowałam się, że jest zakaz. Na zewnątrz stoi pomnik torreadora.
Humoru nie poprawił mi nawet powrót do starszej części miasta i mały spacer. W okolicach sjesty, sklepy zaczęły się powoli zamykać (nawet sieciówki).
Uznałyśmy, że czas poszukać jakiegoś przyjemnego lokalu, gdzie trochę odpoczniemy i coś smacznego zjemy. Nie było to jednak łatwe - część restauracji była zamknięta a część nie wyglądała zbyt zachęcająco. 
W końcu znalazłyśmy miłe miejsce z chłodnym, pustym, pełnym kwiatów patio. Zamówiłyśmy wino, gazpacho, tortillę hiszpańską i oliwki. Siedziałyśmy, rozmawiałyśmy o corridzie i ogólnych wrażeniach.
Ronda mnie nie rozczarowała, wręcz przeciwnie. Pomimo, że jest turystyczna, czułam w niej coś prawdziwego, czego zupełnie nie mogłam uchwycić w pięknym, ale dla mnie dość sztucznym Mijas

18 komentarzy:

  1. Pięknie i jak słonecznie! Aż trudno uwierzyć, że to marzec!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniale,że tam dotarłaś! Niesamowite miejsce .
    W Katalonii już nie ma walk i to jest najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja koleżanka była w Rondzie w ubiegłym roku i bardzo zachwalała to miejsce. Na pewno więc tam kiedyś pojadę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsze foto - powiedziałabym: Portugalia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne miasto. Zdjęcia w pełni oddają klimat Hiszpańskiej miejscowości :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aaa! Muszę tam pojechać! Uwielbiam wszelkie miasteczka na skarpach, wzgórzach, urwiskach...

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj pojechałoby się w takie miejsca u nas niestety jak na razie to tylko Polska zostaje. Ale zdjęcia świetne.

    OdpowiedzUsuń
  8. nigdy nie polubiłam hiszpańskiej kuchni... to tylko tak na marginesie posta
    a miejsce ciekawe!

    OdpowiedzUsuń
  9. Most jest imponujący. Ronda wygląda na typowe hiszpańskie miasteczko, w którym nie czuć dużej ilości turystów. To na plus oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O jej! Jak pięknie jest w Hiszpanii, lista krajów które chcę zobaczyć uległa powiększeniu. Świetne zdjęcia! :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. To zdjęcie z panem na punkcie widokowym wygląda, jak kadr z jakiegoś starego filmu. Miejsce rzeczywiście zachwycające. Fajnie, że spełniasz swoje marzenia i robisz to, co postanowisz. Przez Ciebie moja lista miejsc do odwiedzenia znacznie się powiększa. Co robić?:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hiszpańskie miasta przyciągaj mnie jak magnes, gdy oglądam fotorelacje mam wrażenie, że mówią do mnie nie tylko obrazem. Może dlatego że kocham filmy Almodovary i oglądając te fotografie ( i inne ) mam wrażenie że je znam?

    OdpowiedzUsuń
  13. Ronda również na mnie zrobiła niesamowite wrażenie. Widoki są rewelacyjne, szczególnie widok mostu z poziomu rzeki. Polecam każdemu kto będzie w Andaluzji.

    OdpowiedzUsuń
  14. Koniecznie muszę odwiedzić tę "Fabrykę".
    Rondy nie widziałam, chociaż Kondi się nią zachwyca i jak znowu pojedziemy do Hiszpanii, to jest na pierwszym miejscu listy :)

    OdpowiedzUsuń

TOP