18.8.14

Tallin - pastelowa stolica Estonii

Każdego roku, w okolicach 26 maja wyjeżdżam gdzieś z Mamą, zazwyczaj na 3-4 dni. To nasza mała tradycja :) Lubimy razem podróżować, bo się dobrze dogadujemy, podobnie lubimy spędzać czas i mamy zbliżone zainteresowania. W zimowej promocji linii LOT pojawiły się bardzo tanie bilety do stolicy Estonii, Tallina na termin, który nam odpowiadał. Super, bo długo czekałam na taką okazję.

Żeby uzyskać cenę 119 zł, musiałyśmy wykupić pobyt min. 3 noce. Dużo osób mówiło mi, że 4 dni to za długo na Tallin, ale uznałam, że pojeździmy trochę po okolicy. Finalnie miałyśmy 1.5 dnia na Tallin, 1 dzień na wypad do Rygi i 1 dzień na wizytę w Parku Narodowym Lahemaa.
Dziś uważam, że spokojnie w samym Tallinie można spędzić 3-4 dni i wcale się nie nudzić. To piękne miasto portowe, dające mnóstwo możliwości spędzania wolnego czasu.  Nie jest może bardzo duże, ale poza standardowym zwiedzaniem, można po prostu chodzić, gubić się w pastelowych uliczkach Starówki, zatrzymać się na smaczny posiłek lub kawę.
Byłam ciekawa, co w Tallinie zastanę. Kraj ma burzliwą historię, przechodził z rąk do rąk, do dziś mieszka tam bardzo dużo Rosjan, którzy niekoniecznie chcą się integrować i dostosować. Patrząc na odwiedzane miejscowości (szczególnie poza Tallinem) miałam wrażenie, że jestem w Skandynawii.
Jestem zachwycona Estonią (pokazywałam Wam już niesamowite Maritime Museum w Käsmu), a Stare Miasto uważam za jedno z najładniejszych jakie w życiu widziałam, w mojej opinii jest o wiele ładniejsze niż w Rydze, ale to oczywiście kwestia gustu. W Rydze panował straszny chaos, pełno wielkich parasoli zakrywających budynki, królików z siana, wielkich rzeźb na sprzedaż, budek ze wszystkim i niczym, mimów, grajków, drobnych handlarzy. Z drugiej strony przyznaję, że w stolicy Łotwy było więcej ciekawych lokali, piekarni, kawiarni, cukierni. Ale i tak wolę Tallin.
Zdecydowałyśmy się na nocleg w obrębie Dolnego Miasta, żeby wszędzie mieć blisko. To był świetny pomysł, bo uliczka Uus jest spokojna, kolorowa a zarazem położona kilka kroków od Rynku i niedaleko portu. Pierwszego dnia ruszyłyśmy w miasto zaraz po rozpakowaniu bagaży.
Od pierwszych minut pozostawałam pod urokiem Tallina i tak zostało już do końca, nawet gdy opuściłyśmy stare mury i zapuściłyśmy się w nowoczesną część miasta. Nie mam z niej zbyt wielu zdjęć, bo to w sumie normalna miejska zabudowa, ale podobał mi się ogólny ład.
Stare Miasto otoczone jest murami, z basztami i bramami wejściowymi. Ich surowy wygląd w połączeniu z cukierkowymi domkami tworzy naprawdę bajkowe tło. Fajnie, że stragany z rękodziełem są skupione głównie na jednej ulicy, Müürivahe, więc nie ma ogólnego bałaganu.
      Architektonicznie przypadł mi do gustu, do tego mnóstwo cudownych, delikatnych detali.
Warto zaopatrzyć się w mapkę Starówki (my wzięłyśmy z hotelu), bo łatwo się zgubić w gąszczu uliczek. Są do siebie podobne, bardzo konsekwentne w wyglądzie i czasami ciężko o jakiś wyraźny punkt odniesienia. Po kilku godzinach już chodziłyśmy bez niej.
Na szczęście trafiła nam się wspaniała, ciepła, wiosenna pogoda. Co ciekawe, ten etap wiosny, który zastałyśmy w Estonii, w Polsce był już za nami, więc po raz drugi dopadła nas alergia na różne kwitnące cuda. Nie byłyśmy przygotowane, kichałyśmy i zużywałyśmy tony chusteczek.
Kuchnia Estońska średnio mnie zainteresowała, to nie do końca moje smaki. Jadłyśmy głównie w restauracji włoskiej (ale naprawdę pysznej - o niej następnym razem!) i w kawiarniach, gdzie jadłyśmy śniadania. Raz skusiłyśmy się też na przepyszne, domowe ciasto z mieszanymi owocami.
Najczęściej odwiedzana przez turystów część miasta jest zadbana, odmalowana, czyściutka. Są także miejsca troszkę obdrapane, bardziej zapuszczone, ale całość ładnie się komponuje.
Mam więcej zdjęć z Tallina, więc na pewno jeszcze 1-2 wpisy się pojawią, ale myślę, że już po dzisiejszym można sobie wyobrazić, jak pełne uroku i po prostu śliczne jest to miasto.

31 komentarzy:

  1. Kurcze, moja dobra koleżanka mieszkała w Talinie ponad rok, a ja jakoś nie dałam rady się wybrać. Pewnego dnia trzeba będzie to nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnieszko,

    Już lubię Tallin, kiedy zobaczyłam zdjęcie rynku, to stwierdziłam, że przypomina mi stylem trochę "mój" szczeciński rynek:). Jestem ciekawa jakie są ceny w Estonii, takie jak w Polsce, wyższe, niższe? Piszesz też, że nie zainteresowała Cię ich kuchnia, a co takiego serwują?

    Pozdrawiam

    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuchnia estońska jest dość prosta, nie obfituje w warzywa (głównie królują ziemniaki i kapusta) i owoce, które ja kocham, jedzą też ryby z racji położenia, ale w Tallinie nie widziałam fajnych knajp je serwujących (za to w Kasmu jadłam najlepszego wędzonego łososia ever). Mają smaczny, cieżki chleb trochę podobny do litewskiego, dużo mięsa którego ja jem bardzo mało (tylko jak nie mam innej alternatywy), gęste zupy na mięsie które u mnie też odpadają. Miałam ochotę na sałatkę śledziową ze śmietaną, ale jakoś się nie udało. Pija się piwo i kwas chlebowy. Mają też dobrą czekoladę ponad 70%. Co do cen, w Tallinie są ok, jak w Warszawie, czasem ciut więcej. Ceny są w każdym razie adekwatne do jakości. Zaskoczyły mnie negatywnie ceny w Rydze, wg mnie niczym nieuzasadnione biorąc pod uwagę sytuacje gospodarczą państwa.

      Usuń
    2. Dziękuję Ci za informację:). To teraz się nie dziwię czemu wybrałaś włoską knajpkę:). Dla mnie też bez warzyw i owoców nie ma jedzenia, a mięsko to na ostatnim miejscu;).

      Pozdrawiam

      A.

      Usuń
  3. Ale ja lubię twoje zdjęcia..

    OdpowiedzUsuń
  4. Pojechać do Estonii i jeść we włoskiej knajpie to prawie jak pojechać do Włoch i odżywiać się tylko w McDonaldzie i AmericanBurgerBarach.
    Słabooooooooooooooooo.!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odżywiam się tam, gdzie mi pasuje i gdzie mi smakuje. Nie będę jadła na siłę czegoś, na co nie mam ochoty, bo wg kogoś wypada. Nie dajmy się zwariować.

      Usuń
    2. Spróbować można, ale nie trzeba. Jeśli nie podchodzi to należy się "katować" ?

      Usuń
    3. T - próbowałam łososia w Kasmu, wędzonego na miejscu bo ryby uwielbiam (a w Tallinie nie widziałam zbyt wiele knajp je serwujących, głównie mięcho którego nie jadam) i był fantastyczny :)

      Usuń
    4. Widze roznice miedzy wysokiej klasy jedzeniem wloskim w Tallinie a tanim fast foodem we Włoszech i autorka na ile ja znam z bloga tez ja zna. Dobra kuchnia to dobra kuchnia niezaleznie gdzie ja serwuja

      Usuń
  5. Czuję, że bardzo by mi się spodobał klimat tego miejsca:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na bilety po 119 zł i lecę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne zdjęcia. Ja byłem w lipcu na wyjeździe zorganizowanym i też jestem zachwycony (relacja będzie, jak uda mi się znaleźć trochę czasu) ;). Wolę Tallin niż Rygę, bo w tym pierwszym jest ładniej i ciekawiej. W Kasmu nie byłem - muszę kiedyś nadrobić! :). A co do Estonii - potwierdzam, że warto! :D

    zamiedzaidalej.blogspot.com
    simsytrojka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ładnie, powiem szczerze, że nieco mi przypomina Wilno :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie - pastelowo troszkę.
    Ogólnie rzecz ujmując - moje marzenie to Wilno-Ryga-Tallin tak na ok. tydzień. Mam nadzieję, że kiedys się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niewiele wiem o Tallinie, miło popatrzeć

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się z poprzednikiem - miło popatrzeć i się pozachwycać :) Faktycznie interesująca architektura - w szczególności przypadły mi do gustu zdobienia i kształt bram i drzwi.

    OdpowiedzUsuń
  12. w Talinie byłam 2 razy towarzysko w gościach,zawsze na 3-4 dni i było co robić:) miasto jest urocze i zacheca do spacerów o każdej porze roku

    OdpowiedzUsuń
  13. Faktycznie piękne miejsce, zdecydowanie w moim klimacie. Jestem pewna, że wróciłabym zachwycona tak bardzo jak Ty. A w tych uliczkach z chęcią bym się zgubiła...

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ładne zdjęcia i super relacja z pobytu. Pozdrawiam. Twój tekst na pewno zachęca do odwiedzin tego miasta. To w sumie wcale nie tak daleko.
    justynanawsi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie sądziłam, że Estonia jest taka piękna! To musiała być wspaniała wyprawa.

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękne miejsce, aż kusi żeby wsiąść w samolot i się tak wybrać:)
    Zapraszam do mnie :)

    http://innastronalondynu.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak pięknie tam,zazdroszczę! :)

    Zapraszam również do siebie: http://scritto-con-la-pasta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Czuję się tak, jakbym zwiedzała razem z Tobą! Bajecznie tutaj! Nie mogę się doczekać kolejnej podróży! Upłynie trochę czasu nim zwiedzę u Ciebie wszystko :) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

TOP