19.9.14

Sielski weekend w Lublinie i Kazimierzu Dolnym

Długo myślałam, gdzie zabrać mamę na wspólny wypad. Uznałam, że weekend w Lublinie i Kazimierzu Dolnym będzie idealnym połączeniem. W Lublinie już byłam na Jarmarku Jagiellońskim, który bardzo polecam, a Kazimierz Dolny warto odwiedzić o każdej porze roku. Dziś Wam opowiem co warto zobaczyć i gdzie zjeść w Lublinie, powiem gdzie jest najlepsza herbaciarnia w Kazimierzu Dolnym oraz podzielę się z Wami opinią o hotelu Mercure Lublin Centrum.
Podobała mi się bardzo kampania Lubelskie - Smakuj Życie! skupiająca się na prostych szczegółach codzienności. "Chwilo Trwaj!" jedno z haseł kampanii, idealnie opisuje moje  myśli z minionego weekendu. Było spokojnie, nieśpiesznie, słonecznie i bardzo nastrojowo.
Do Lublina przyjechałyśmy w sobotę rano i pierwsze kroki skierowałyśmy na Stare Miasto, aby zjeść śniadanie. Ktoś mi polecił racuchy z jabłkami w restauracji Sielsko Anielsko i był to strzał w dziesiątkę. Smakowite, świeże, robione na miejscu z lokalnych jabłek, serwowane z gęstą śmietaną od razu skradły nasze podniebienia.
Województwo lubelskie jest jabłkowym zagłębiem, a w związku z rosyjskim embargo na te owoce, władze mocno zachęcają do ich jedzenia.
Dania główne i desery z jabłkami a także tłoczone soki z pobliskich wytwórni można kupić na każdym kroku, często z rabatem. Niektóre restauracje kupują duże ilości jabłek i rozdają je swoim klientom. Promowany jest także cydr. We wspólnocie siła, wielu producentów jabłek twierdzi, że od czasu medialnego szumu, zamówienia na terenie Polski uległy gwałtownemu wzrostowi. Super!
Racuchy były bardzo sycące, zjadłyśmy po pół porcji i uznałyśmy, że czas na spacer do hotelu. Mercure Lublin Centrum położony jest niecałe 2 km piechotą od Starego Miasta i to wyjątkowo prostą drogą - słynnym Krakowskim Przedmieściem przechodzącym w Aleje  Racławickie. Przyjemny, biały budynek hotelu usytuowany jest za drzewami, pod numerem 12.
W bezpośrednim sąsiedztwie hotelu znajduje się ogromny, piękny Ogród Saski. Miejsce idealne, aby w wolnej chwili zabrać książkę, usiąść na ławce koło fontanny i poczytać. Ja tak zrobiłam! Białe ławeczki, klomby z różami, pierwsze spadające kasztany i żółto-czerwone liście. Babie lato w najlepszej odsłonie. Kwaterowanie przebiegło sprawnie i w przyjaznej atmosferze, po niespełna 5 minutach weszłyśmy do naszego pokoju superior. 
Spodobała mi się kolorystyka, ciepłe połączenie beżu, bieli i fioletu. Wyposażenie satysfakcjonujące - duża szafa z półkami, wieszakami, lustrem. Toaletka, krzesła, czajnik, filiżanki, kawa, herbata. Czyściutka łazienka.Po szybkim prysznicu wróciłyśmy na Stare Miasto, by na spokojnie pozwiedzać. Na początek - Wieża Trynitarska, z przepiękną panoramą Lublina (na pierwszym zdjęciu).
Potem ulica Grodzka, popularna i pięknie zachowana, z licznymi kawiarniami i restauracjami. Zaglądałyśmy w każdą odchodzącą od niej uliczkę, we wszystkie małe podwórka i bramy.
Trafiłam na wyjątkowo malowniczy zakątek, ze schodami otoczonymi zielenią. Biegała tam grupka maluchów i gdy próbowałam zrobić zdjęcie, jedna z dziewczynek spytała, czy mogę ją sfotografować. Śliczna blondyneczka, z radosnymi, ufnymi oczami. Zaczęła pozować przed obiektywem, najpierw sama, potem z młodszym, około 5-letnim bratem. Wspaniałe dzieciaki, a dla mnie wyjątkowo przyjemna chwila. Zachowam te zdjęcia i wspomnienie już na zawsze.
Bardzo chciałam spróbować pierogów z kaszą gryczaną i białym twarogiem. Zamówiłyśmy jedną porcję do podziału. Smażone, pachnące i ... ku mojemu zaskoczeniu, słodkie! Byłam pewna, że będzie to wersja wytrawna. Smakowało poprawnie, ale liczyłam na coś słonego.
Widziałam w jednej z gazet reportaż śladami lubelskich Żydów, potem mapkę wycieczki z ulicami Podwale, Lubartowską, Szkolną, Bramą Grodzką i wieloma innymi miejscami. Ja nie szłam tym szlakiem, ale myślę, że warto wiedzieć, jeśli kogoś tematyka interesuje. Kilka osób polecało mi też Żydowską restaurację Mandragora (Rynek 9), ale miałam inne plany kulinarne.
Lublin jest dość skromnym miastem, jego urok nie jest tak oczywisty jak np. Wrocławia czy Krakowa, ale ma w sobie coś, co nie pozwala go zapomnieć. Większy spokój, wschodnią duszę, daje szansę na odetchnięcie od intensywnej codzienności. Momentami artystyczne, a przy tym naprawdę przyjazne dla turystów. Wszędzie jest blisko, można przemieszczać się  bez konieczności korzystania z miejskiej komunikacji. O tej porze roku jest bardzo zielono.
Jak zawsze chodziłam i szukałam miejsc zagubionych w czasie, trochę zapomnianych, zawsze pomijanych przez przewodniki. Prawdziwych, klimatycznych, podkreślających charakter miasta.
  Wąskie przejścia, małe balkony pełne kwiatów, suszące się pranie, koty patrzące na mnie z góry.
Całe popołudnie zwiedzałyśmy Starówkę i okolicę, aż w końcu dopadł nas głód. Było mi miło, gdyż Mercure Lublin Centrum zaprosił nas na kolację do hotelowej restauracji Winestone :)
W karcie jest kilkanaście pozycji, ceny nie są wygórowane. Zaczęłyśmy od kieliszka białego, schłodzonego wina, następnie zamówiłyśmy dwie sałaty (moja z grillowanym kozim serem z dodatkiem pieczonych ziemniaków była znakomita!) i deskę wspaniałych, wyrazistych serów.
Kolacja była lekka, ale sycąca, dania ładnie podane, a na nasz stół trafiły w niespełna 10 minut po złożeniu zamówienia. Pan, który nas obsługiwał, był miły i bardzo pomocny. Późnym wieczorem udało mi się jeszcze spotkać z Marleną, Czytelniczką bloga i było to znakomite zakończenie dnia. Szybko okazało się, że nadajemy na podobnych falach, mamy wiele wspólnych poglądów i pasji.
W niedzielę postanowiłam pospać do 9, tym bardziej, że łóżko było twarde i bardzo wygodne. Małe, weekendowe szaleństwo. Na śniadanie zeszłyśmy przed 10 i było ono dla mnie dużą, pozytywną niespodzianką. W hotelach sieciowych sypiam rzadko, zazwyczaj śniadanie jem poza  obiektem w którym nocuję, więc ogromny wybór wszystkiego bardzo sobie chwalę. Były świeże oraz suszone owoce, warzywa, konfitury, miód, Nutella, różne rodzaje płatków, sery żółte i biały, dla chętnych wędliny, kiełbaski, jajecznica, naleśniki na ciepło. Mnie najbardziej uradował widok szczypiorku, który w ostatnich czasach mogę jeść w ilościach nieograniczonych. Do tego kawa, kilka różnych herbat, soki, woda. Po raz kolejny w ten weekend wyszłam najedzona i radosna :)
Niedziela zapowiadała się aktywnie. Województwo lubelskie obfituje w atrakcje, więc spokojnie można zobaczyć przynajmniej 2-3 miasta lub miasteczka w dwa dni. Pobyt w Lublinie łączymy np. z Zamościem i pobliskim Zwierzyńcem albo z Nałęczowem i Kazimierzem Dolnym. Można też się wybrać do Janowa Podlaskiego czy spędzić więcej czasu w Roztoczańskim Parku Narodowym.
Po wykwaterowaniu i podziękowaniu za miły pobyt, ruszyłyśmy spacerem na Dworzec Główny PKP oddalony od hotelu o niecałe 3 km. Przedpołudnie było ciche, ciepłe i bardzo słoneczne.
Zdecydowałyśmy się resztę dnia spędzić w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą, gdyż moja osoba towarzysząca nigdy wcześniej tam nie była. Z Lublina jechałyśmy tam niewiele ponad godzinę.
Na start - wizyta w Herbaciarni u Dziwisza, do której wiele lat temu chodziłam w czasie ferii zimowych. Pamiętam chłodne dni, śnieżyce i kojący zapach ciepłych, parujących naparów.
Tym razem było zbyt gorąco, skusiłam się więc jedynie na lekką tartę z owocami leśnymi. W wiosenne, letnie i jesienne weekendy Kazimierz Dolny jest zatłoczony i tak też było tym  razem.
Większość turystów skupia się jednak wokół rynku i na deptaku nad Wisłą, wystarczy  więc wejść w jedną z bocznych uliczek, by szybko uciec od zgiełku. W niektórych miejscach powietrze jest czyste i cudownie rześkie a dookoła nie ma nawet jednej osoby. Jest wspaniale.
Spędziłyśmy w miasteczku kilka godzin, udało mi się nawet spotkać z mieszkającą w okolicy znajomą i Jej małym synkiem. Spacerowaliśmy cichymi trasami, unikając najgłośniejszych placyków i alejek. Żar lał się z nieba i aż ciężko było uwierzyć, że to już połowa września. Odpoczęłam i bardzo się zrelaksowałam. Województwo lubelskie jest piękne, widoki za oknem autobusu uspokajają. To był jeden z weekendów idealnych, dobrze wykorzystanych.

Dziękuję za zaproszenie hotelowi Mercure Lublin Centrum - było fantastycznie!

39 komentarzy:

  1. Bardzo przyjemnie pokazałaś Lublin. Pogodę miałaś z tego co widać bardzo dobrą, podobną do tej w Toruniu :). Widzę, że wchodziłaś na wieżę ? Ja "liczyłem" schody na wieży w Ratuszu Staromiejskim. Mercure wygląda na bardzo przyzwoity hotel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, weszłyśmy, podejście raczej z tych lajtowych ;) Hotel bardzo ok!

      Usuń
  2. no to Ci powiem, że też mnie zaskoczyłaś, że te pierogi na słodko. Kiedyś dostałam przepis od mieszkanki Lublina i były wytrawne z mietą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na takie właśnie miałam ochotę i takie jadłam za pierwszym razem :(

      Usuń
  3. W Lublinie bywam przynajmniej 2 razy w roku, ale jakoś nigdy nie udało mi się zwiedzić go turystycznie, czego bardzo żałuję, a po tym wpisie jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Lublin pięknie przedstawiony. Ładne, niekonwencjonalne zdjęcia miejsc, w których byłaś. Też skorzystałbym z takiego zaproszenia, tym bardziej że w Lublinie nigdy nie byłem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Mnóstwo ciepła i pozytywnych emocji bije zarówno z tekstu, jak i ze zdjęć. Raz tylko byłam w Lublinie, ale jakoś nie zrobił na mnie wrażenia, za to Kazimierz kocham. Jeżdżę tam zazwyczaj poza sezonem, gdy jest pusto i nie ma szpetnych pstrokatych parasoli na Rynku.

      Usuń
    2. I.Z. proponuję odwiedzić Lublin w sezonie, a szczególnie w okresie festiwali czy Jarmarku Jagiellońskiego ;) zapraszam :)

      Usuń
    3. Fakt, że byłam w zimie, w bezśnieżny dzień i miasto wyglądało bardzo smutno. W dodatku założyłam buty na obcasie i myślałam, że sobie nogi połamię na brukowanych ulicach! Lublin pokazany przez Agnieszkę bardzo zachęca do wizyty!

      Usuń
    4. Jarmark Jagielloński jest super i miasto tryska wówczas kolorami! :)

      Usuń
  6. Twoje zdjecia sa genialne! Fantastycznie oddaja klimat tego moim zdaniem troche niedocenianego turystycznie miasta. A przeciez Lublin jest pelen kolorow, zabytkow, urokliwych zakatkow:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie Lublin ma właśnie taki wyczuwalny, artystyczny klimat i to bardzo mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dokładnie tak. Lublin jest na prawdę piękny jednak nie należy do bardziej znanych miast turystycznych. Patrząc na te zdjęcia zastanawiam się dlaczego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lublin ślicznie pokazany! Jeszcze nigdy nie odwiedziłam tego miasta, ale mam na to straszną chrapkę, zresztą jak na jakąkolwiek podróż ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie byłam w Lublinie i po przeczytaniu i obejrzeniu tej relacji bardzo ego żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Byłem w Lublinie dawno temu, ale przyznam, że od tej strony go nie znałem :) Teraz żałuję, że nie poświęciłem temu miastu wystarczająco uwagi szczególnie, że często bywam w tamtych rejonach. Muszę się zatem znowu wybrać!

    Agnieszko - robisz fenomenalne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  12. Lublin chodzi za mną od kilku miesięcy... Po tym wpisie wszystko się nasiliło! Urocze jest to miasto. A hotel chyba warto odwiedzić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. wlasnie wrocialm z Lublina , zrobilam sobie wycieczke czterodniowa po lubelszczyznie, zachwycilam sie tym regionem dla mnie nieznanym. W Lublinie zakochalam sie od pierwszego wejrzenia, Bylam w Naleczowie, Lublinie, Zamosciu, Zwierzyncu, Kozlowce, Janowcu, Miecmierzu, Kazimierzu..wkrotce zrobie post o tym ..piekno tego regionu mnie zaskoczylo! Twoj reportaz oddaje to piekno. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ładne zdjęcia :) W tej perspektywie Lublin wygląda pięknie i interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak Lublin to bardzo ładne miasto, nie przyjeżdżam tam często ze względu na brak czasu ale jest warto tam pojechać :)
    ewuuu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Przepiękne zdjęcia. Jakim sprzętem robione? Lustrzanka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najprostszy model lustrzanki, a raczej "wstęp do lustrzanek" bo bardziej automat niż manual

      Usuń
    2. Pytanie z cyklu "Pyszny obiad ugotowałeś, jakich używasz garnków?"

      Usuń
  17. Nigdy w Lublinie nie byłam, ale zdjęcia zachęcają do odwiedzenia tego miasta. Bardzo podobają mi się miejsca dla których zatrzymał się czas, niesamowity klimat:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo dobre zdjęcia pokazują to co najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zdjęcia takie, że jakby się nie wiedziało, że to Lublin to by się pomyślało, że to gdzieś w Grecji..

    OdpowiedzUsuń
  20. Super okolica, fajne zdjęcia . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Zdjęcia naprawdę super, oby więcej takich relacji. Wpis czytało się naprawdę dobrze

    OdpowiedzUsuń
  22. Dzięki za pięknie sfotografowane i opisane moje miasto.To miasto jest naprawdę z klimatem,trzeba odrobinę się w ten klimat wczuć......Warto się zapoznać z wielokulturową historią.Co do pierogów z kaszą gryczaną i serem jada się i na słodko i w wersji słonej.Radzę spróbować cebularzy, nieznanego "placka" z cebulą i makiem.Pozdrawiam - Lublinianka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednakże ten klimat, to jest coś całkiem nowej daty. Pamiętam Lublin sprzed 50 lat, stare miasto było zamieszkane przez repartiantów z za Buga, którzy zajęli miejsce Żydów mieszkających tam przed wojną. Miejscowa społeczność była już całkowicie zintegrowana, co przejawiało się w tym, że ja jako obcy byłem ciągle narażony na mordobicie. Niektórym młodzieńcom musiałem regularnie dawać po parę złotych. To był świat w zupełnie starym stylu.

      Usuń
    2. Dziękuję za rady, następnym razem spróbuję. A co do zmian.. pewnie widoczne są w każdym mieście, 50 lat to szmat czasu, niektóre rzeczy były lepsze, inne gorsze i na pewno nie będzie już nigdy tak samo

      Usuń
  23. Nigdy nie byłam w Lublinie. Zachęciłaś mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Lublin jest bez wątpienia (szczególnie starówka) pięknym miastem. Klimat tego miejsca jest niesamowity.

    OdpowiedzUsuń
  25. Od kilku lat w Lublinie coraz więcej się dzieje i jest to na wielki plus. Mamy coraz więcej turystów i imprez kulturalnych. Oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń

TOP