1.9.14

Sztokholm - czy naprawdę jest TAK drogo?

Sztokholm, Sztokholm i po Sztokholmie... Wielka szkoda! Chciałabym zostać w tym mieście dłużej i jestem pewna, że miałoby to sens, ponieważ 1-2 dni więcej wcale by mocno nie nadwyrężyły mojego budżetu a miałabym dużo więcej czasu na wszystko, na co tym razem mi go zabrakło. Kupiłam bilet tylko na 2 noce, bojąc się, że zbankrutuję. Dziś już wiem, że to był zły tok myślenia i że warto pojechać na dłużej. Prosiliście, abym po powrocie podała Wam informacje na temat cen, bo tego wszyscy obawiają się najbardziej. Założyłam sobie, że mój wypad piątek-niedziela ma się zamknąć w 1000 PLN/1 os już ze wszystkim. Na pewno da się zwiedzić to miasto dużo taniej, można zabrać plecak konserw zamiast ubrań, ale ja tak nie lubię..  Co z tego wyszło, czy starczyło pieniędzy czy nie i czy jest tak strasznie drogo? Przeczytajcie!

 PRZELOT WARSZAWA-SZTOKHOLM I TRANSPORT Z LOTNISKA

Chciałam lecieć tam latem. Marzyłam, żeby było zielono i słonecznie. Chciałam usiąść w parku, patrzeć na ludzi i nie śpieszyć się. W styczniu w WizzAir zobaczyłam bilet za 108zł /1 os na sierpniowy weekend (wyłącznie z małym bagażem podręcznym). Jak na wakacje to cena bardzo atrakcyjna. Port lotniczy Skavsta obsługujący tanie linie lotnicze położony jest 100 km na południe od stolicy. Nie ma się jednak czego obawiać, bo jest fantastycznie skomunikowany ze Sztokholmem. Shuttle bus nazywa się Flygbussarna, jest dopasowany do wszystkich przylotów i odlotów. Wychodzimy z terminalu i już miły kierowca na nas czeka. Bilet można kupić na miejscu (jest automat i dość długa kolejna chętnych) lub taniej i szybciej przez Internet na stronie flygbussarna.se. Koszt w dwie strony to 278 SEK (ok. 128 zł) nie jest ceną wygórowaną. Autobus jedzie ok. 80 minut non stop, kończy bieg na Cityterminalen (dworzec główny kolejowy i autobusowy) w samiutkim centrum Sztokholmu.


NOCLEGI W SZTOKHOLMIE 

Od razu po kupieniu biletów zaczęłam szukać noclegu i dobrze, bo im bliżej wyjazdu tym było trudniej znaleźć coś godnego uwagi w przystępnej cenie. Noclegi w Skandynawii są raczej drogie, chociaż w dużych miastach łatwiej o coś na moją skromną kieszeń. W miarę rozsądnie wyglądały noclegi w tzw. botelach, czyli po prostu na statkach zakotwiczonych przy brzegu wysp w obrębie miasta. Niewielkie kabiny z małym oknem oraz wspólną łazienką zaczynały się od 1000 SEK/ 2 osoby / 2 noce ( ok. 460zł). 
To bardzo popularna forma noclegu, ale ja nie byłam do końca przekonana, bo większość z nich była zacumowana w sporej odległości od Starego Miasta (Gamla Stan), które miało być naszą bazą wypadową. Po dłuższym szukaniu zorientowałam się, że w Sztokholmie mnóstwo hosteli w okolicach Old Town oferuje tanie, małe pokoje bez okna (także od 1000 SEK za 2 noce). Nie jest to extra standard, ale w pokoju prawie nie spędzam czasu. Zabukowałam hostel na samej Starówce, praktycznie przy jej głównym placu Stortorget za równiutkie 460 zł / 2 os. Szczęście mi sprzyjało, bo po miesiącu dostałam wiadomość, że w czasie naszego pobytu część bez okien  będzie w remoncie, więc proponują nam w tej samej cenie... znacznie droższy pokój z oknem :) Byłyśmy bardzo zadowolone, pokój był duży i wygodny, zaraz obok łazienki. Hostel miał małą wspólną kuchnię z lodówką i mikrofalówką. Lokalizacja obiektu fantastyczna, wszędzie blisko.

KOMUNIKACJA MIEJSKA W SZTOKHOLMIE 

Jest bardzo rozwinięta. Jest metro, szybka kolej podmiejska, są autobusy. Jest również bardzo droga. Uważam, że kupowanie biletów ma sens jedynie, jeśli naprawdę planuje się jeździć dużo i szybko się przemieszczać. Jeśli nie mamy spiny, by zaliczyć wszystko i chcemy po prostu pochodzić, trochę się pogubić w uliczkach miasta, zupełnie bez pośpiechu - w zupełności wystarczą nam nogi. Ja bardzo dużo chodzę, więc dla mnie to najlepszy środek transportu a przy tym darmowy. Bilet dobowy (już bezzwrotną opłatą na kartę na której jest rejestrowany) kosztuje 135 SEK (ok. 60 zł), na 3 dni 115 zł. My chciałyśmy jedynie zobaczyć kilka ze słynnych sztokholmskich stacji metra, nie była to więc forma transportu, dlatego zostałyśmy przy jednorazowym bilecie za 44 SEK (ok. 20 zł) ważnym przez 75 minut.
Stacje metra są naprawdę piękne i nie ma w zachwytach nad ich oryginalnością cienia przesady. Żałuję, że nie pomyślałam wcześniej o innym środku transportu - rowerze. Wybrałam się na wyspę Djurgarden i po godzinie stwierdziłam, że jestem przegrana - żeby ją przejść, potrzeba całego dnia. Wtedy zobaczyłam parę na rowerach i puknęłam się w czoło. Mądry Polak po szkodzie. Widziałam kilka wypożyczalni jednośladów (jedna z nich pod mostem prowadzącym na tę popularną wyspę) a po powrocie szukając informacji o cenach znalazłam stronę Djurgårdscykeln , gdzie oferują rowery za ... 10 SEK ( ok. 5 zł). Nie korzystałam, ale chyba turyści też mogą w ten sposób wypożyczyć. Wmieście jest dużo rowerzystów, mnóstwo ścieżek i dobre warunki do jazdy. Byłam zaskoczona jak dużo ładnych rowerów stało pod budynkami bez przypięcia czy innego zabezpieczenia. Inny świat?

ZWIEDZANIE MIASTA 

Sztokholm jest dużym miastem, położonym ma wielu wyspach, co nieco utrudnia zwiedzanie bez korzystania z komunikacji miejskiej. Przygotowałam sobie wcześniej poglądową trasę spacerową, ale w niektórych miejscach odległości okazały się naprawdę duże. Nie miałam wielkiego parcia na zaliczenie wszystkich "must see". W ogóle nie miałam dużych oczekiwań wobec Sztokholmu i raczej
planowałam sobie pochodzić tu i tam niż biegać z obłędem w oczach od punktu A do punktu B. Nie zobaczyłam wszystkiego na co miałam ochotę, w czym trochę przeszkodziła mi manifestacja nazistów, która miała miejsce w centrum miasta w sobotę i trwała kilka godzin. Była niezła zadyma a ja z moim szczęściem wylądowałam w samym środku, pomiędzy bandą facetów z zakrytymi twarzami a policją, wśród dymu i huku. Zwiewałam szybko, co nie było łatwe, gdyż wiele ulic dookoła było zamkniętych przez służby mundurowe. Plany pokrzyżowała mi też pogoda, bo w piątek prawie cały czas lał deszcz.
Chciałam pochodzić po Starym Mieście, po promenadzie przy porcie, wybrać się na kilka wysp: Skeppsholmen, Djurgarden, pospacerować po Södermalm i Norrmalm. Wiele osób polecało mi zakup Stockholm Card, ale długo zastanawiałam się czy warto. Stwierdziłam, że mi zupełnie się ona nie przyda. Dla kogo jest ta karta? Dla tych, co zamierzają naprawdę intensywnie zwiedzać zabytki, muzea i korzystać z komunikacji miejskiej. Na 1 dzień kosztuje 525 SEK (ok. 240 zł ), na 2 dni 675 SEK (ok. 311 zł), na 3 dni 825 SEK ( ok. 380 zł). W cenie są wstępy do głównych turystycznych atrakcji takich jak Skansen, Aquarium, Muzeum Vasa, Pałac Królewski i inne. Nie planowałam zwiedzać żadnej z nich, koleżanka natomiast miała ochotę wybrać się do Moderna Museet, które w piątki między 18 a 20 jest darmowe. W oceanarium byłam nie jednym, skansen widziałam ostatnio w Tallinie i chyba nie do końca kupuję tego typu rozrywkę, pałace z zasady ciekawią mnie mniej niż życie ulicy. Miałam ochotę na Muzeum Nordyckie, ale okazało się tak ogromne, że uznałam, że to nie ma sensu. 2 dni w mieście to za mało by zobaczyć to, co jest fajnego "na zewnątrz" a co dopiero mówić o tym, co jest "w środku". Może będzie okazja... Wracając do karty - na intensywne zwiedzanie jest ok, bo kupowane osobno bilety wstępów, bilety na przejazdy, rejsy (w cenie są dwa 45-minutowe do wyboru), wycieczki wyjdą drożej.

ZWIEDZANIE SZTOKHOLMU STATKIEM 

Tak jak wspominałam, w cenie Stockholm Card są do wyboru dwa darmowe rejsy. Każdy z nich trwa ok. 45 minut i można je wykupić też osobno po 170 SEK (ok. 80 zł). Nie przypadły mi one jednak do gustu, bo są krótkie i pokazują to, co widać też podczas spacerów. Zaczęłam szukać w Internecie. Trafiłam na rejs, który uznałam za idealny - 3h pływania pomiędzy wysepkami archipelagu za 250SEK (ok. 115 zł). Był rewelacyjny, a relację możecie przeczytać tutaj

CENY JEDZENIA W SZTOKHOLMIE 

Tanio nie jest. Gdy zobaczyłam grzyby kurki za 298 SEK za 1 kg (ok. 138 zł) i kawałek sera za 198 SEK (90 zł) trochę zrobiło mi się słabo. Wiedziałam, że na restauracje nie będzie nas stać (obiady na Starym Mieście zaczynają się od 250 SEK, widziałam np. pieczone ziemniaki za 50 zł). Są lunche, które można kupić ciut taniej, ale nadal ciężko to nazwać dobrą ofertą. Kupowałyśmy zatem jedzenie w sklepie - na śniadanie kawa i cynamonowa bułeczka, na drugie śniadanie jogurt, potem na lunch sałatka z barku sałatkowego na wagę (119 SEK czyli 55 zł za 1 kg) w którym były także krewetki, kurczak, różne sery, kasze, makarony, awokado itd albo świeżą zupę z groszku do podgrzania w mikrofali, a do tego łosoś, pieczywo, ser. Jadłyśmy też fasolki na wszystkie sposoby. Bardzo lubię fasolę i jej obecność w dużej ilości w kuchni szwedzkiej mnie zaciekawiła. Byłyśmy raz w kawiarni na kawie i cynamonowym ciastku. Smakowała mi krewetkowräkröra. Miałyśmy zjeść w polecanej budce z burgerami rybnymi przy metrze Slussen, ale jej wygląd sprawił, że straciłyśmy apetyt. Część zakupów robiłyśmy w mini markecie na Gamla Stan (ceny nie były dużo wyższe niż w podobnych sklepach w mniej turystycznych regionach) a część w Lidlu, bo spisałam adres przed wyjazdem (Folkungag. 51 -53 w dzielnicy Södermalm). Można tam  kupić wiele niedrogich rzeczy  np. woda 0.5l za 1.75 zł, ciastka chokladbollar po 5 zł, małe jogurty po mniej niż 2 zł, popularne  chrupkie, pełnoziarniste pieczywo po 5 zł). Spróbowałyśmy kilku lokalnych smaków, nie byłyśmy głodne. Jestem zaskoczona, bo wydałyśmy na 2 osoby 800 SEK, czyli tylko pl. 180 zł na 1 osobę.

PODSUMOWANIE KOSZTÓW WYJAZDU WEEKENDOWEGO NA 1 OSOBĘ 

 Lot Warszawa-Skavsta-Warszawa z bagażem podręcznym 108 zł 
 Shuttle Bus na trasie lotnisko Skavsta-Sztokholm-Skavsta 128 zł 
  2 noce w sympatycznym hostelu na samym Starym Mieście  230 zł 
3h rejs po wyspach archipelagu sztokholmskiego 115 zł 
Bilet na 1 przejazd metrem, by obejrzeć kolorowe stacje 20 zł 
  Jedzenie w sklepach (2 śniadania, 2 kolacje, 2 obiady, przekąski) i picie 180 zł 

Razem to daje niecałe 800 zł, a przywiozłam ze sobą jeszcze 600 SEK, które zamierzam odłożyć w nadziei, że do Szwecji kiedyś wrócę. Gdybym została 1 noc dłużej, zyskałabym ponad 1 dzień a nadal spokojnie zmieściła się w planowanym budżecie. Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Dla porównania, nieco krótszy weekend w Wilnie autokarem wyniósł mnie 350zł z przejazdem i zaledwie 1 noclegiem, a nie ma nawet co porównywać tych dwóch miast pod względem cen. 

   Jestem ciekawa czy byliście w Skandynawii i jakie są Wasze opinie? Da się jechać czy nie? :) 

36 komentarzy:

  1. tanio też nie jest, ale chyba i tak taniej niż np. w Oslo
    wejście do metra jak bramy piekielne:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Te miasto jest ciekawe i warto tam pobyć dłużej. Co do cen niektóre wieści są po prostu przesadzone. Jeśli chodzi o transport, hotel to wartto to kupować z wyprzedzeniem. Będzie zdecydowanie taniej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy tam nie byłam więc z zainteresowaniem przeczytałam to co napisałaś. Ceny faktycznie nie zachęcają ale mnie się wydaje, ze cały zachód ma podobne ceny. Tegoroczny krótki pobyt w Warszawie mnie powalił finansowo (obiad od 50 zl, hotel od 300 wzywz...itd...jak w Tokio) wiec Szwecja mnie nie zaskoczyła tutaj, no ale chyba w najbliższym czasie nie wybiorę się tam.
    Ciekawie to wszystko pokazałaś na zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu,

      Zapraszam Cię do przeczytania mojego artykułu na temat tanich, przyzwoitych noclegów (poniżej 200 zł.) w centrum Warszawy. Może któraś z ofert przypadnie Ci do gustu i następnym razem będziesz mogła skorzystać:). http://lifestyle-plan-by-ann.blogspot.com/2014/09/tanie-noclegi-warszawa.html

      Usuń
  4. Nie bylam, ale widze, ze da sie przezyc! Czekam na kolejne czesci relacji :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Burzowa pogoda też ma swój urok. Dla zwiedzania może niekoniecznie, ale to zdjęcie z chmurami cudowne. A jeszcze lepsze to industrialne z metra. Chciałabym je kiedyś zobaczyć. Mój mąż był kilka razy w Sztokholmie, ale zawsze służbowo, więc nie miałam świadomości wysokości cen, choć jak kupował artykuły spożywcze w supermarkecie, to mówił że ceny przeciętne i że nie zabijają.

    OdpowiedzUsuń
  6. Byłam dawno temu i o cenach nie wypowiem się, bo zupełnie nie pamiętam jak drogo było, a nocowałam u koleżanki. Ale wiem, że do Sztokholmu warto się wybrać, bo jest pięknym miastem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach te 'północne' ceny... Ale dramatu nie ma, wygląda na to, że weekend da się przetrwać ;-P Bardzo pomocny wpis :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Te stacje metra ciągną mnie do Sztokholmu najbardziej, są boskie. Skandynawia jest obecnie wciąż jeszcze nie na mój budżet. NIedawno byłam w Kopenhadze i wróciłam z lekką traumą pod tym względem. Położone po drugiej stronie cieśniny szwedzkie Malmo było już ciutek przyjemniejsze dla portfela, ale do korzystania ze wszystkich uroków podróżowania wciąż trzeba mieć worek pieniędzy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zbyt tanio to to nie jest. Ale jak na Skandynawię to chyba i tak dobrze. Cóż, mnie na razie nie stać na wyjazdy w tamte strony, więc zadowolę się naszą Polską.

    OdpowiedzUsuń
  10. To ogólno-skandynawskie, że "eating out" jest koszmarnie drogie. Mieszkam w Oslo i tutaj głupia bagietka potrafi kosztować NOK 80 (40 zł), a kanapka z krewetkami to nawet ponad NOK 100 (50 zł). W Sztokholmie mieszkałam na Skeppsholmen w hostelu, który część pokoi miał na pokładzie żaglowca a część na lądzie. Miał również śniadania w cenie i kuchnię dla gości. Nie jestem fanem spędzania połowy wyjazdu w kuchni "żeby było taniej" ale jest to jakaś alternatywa, chociażby dostęp do wrzątku i gorąca herbata kiedy zleje Cię deszcz.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tam gdzie jest duzo wody musi byc pieknie /smiech/!
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  12. Hehe może nazbieram tira kurek i tam wywiozę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Aga, następnym razem dawaj do mnie w lasy! Z budżetem to faktycznie bardzo ładnie wyszło, szczególnie jedzenie za 180 złociszy - szacun! Nie mówiąc już o takiej miejscówce w samym centrum. Ty to jednak potrafisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważaj, bo jestem gotowa przylecieć i zapukać do drzwi ;)

      Usuń
  14. To mnie natchnęłaś. Nie mniej, ceny i tak pozostają dla mnie kosmiczne, choćby za metro. I co tu robić, kiedy tak marzę o tej Skandynawii.

    OdpowiedzUsuń
  15. Czekam na więcej fotografii!!:) Skandynawia marzy mi się od dłuższego czasu i pomimo, że do Szwecji mam przysłowiowy rzut beretem, to jakoś mi nie było do tej pory po drodze, ale mnie zachęciłaś:).

    OdpowiedzUsuń
  16. Byłam pewna, że ceny hoteli, czy komunikacji są jeszcze wyższe. Jak dobrze, że jest Lidl i można kupić coś za normalne kwoty :-) Szkoda tylko, że trudno pozwolić sobie na różne zachcianki na mieście, bo jednak takie stawki, to raczej nie na polski portfel.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ciekawa relacja! Ja w tym roku pierwszy raz, nieśmiało zawitałem do Szwecji (statkiem do Karlskrony), po tym, jak już odwiedziłem pozostałe kraje skandynawskie. Do Skandynawii mam wielki sentyment, ale też bardzo ostrożne podejście. Bo właśnie Sztokholm to miasto, do którego miałem najwięcej biletów lotniczych (z reguły bardzo tanich, w dawnych czasach bywało to od 1 - 10 zl), ale nigdy nie udało mi się tam dotrzeć. Robi mi się jednak apetyt na to miejsce. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Fantastyczny minireportaż podróżniczy. Niestety w Skandynawii nie byłam, choć miałabym ogromną chęć tam pojechać. Podejrzewam, że też bardziej interesowałyby mnie miejskie, zwykłe uliczki niż zwiedzanie muzeów.

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja właśnie się wybieram na weekend wrześniowy, koszty nieco wyższe (niestety Sztokholm jest popularny jesienią) ze względu na szwedzką, złotą jesień ... ale mam nadzieję, że pochwalę się równie cudowną relacją ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Oh, kurki, czeresnie, truskwki sa drogie, to prawda. Mieso i sery tez bywaja drogie, ale nie we wszystkich sklepach. W Sztokholmie mozna mniej wydac na zakupy niz w Polsce! Ale oczywiscie nie w centrum, nie w malych sklepach dla turystow. Nie wierzycie? Przyklad: makaron barilla 1,5 kg 10kr, Colgate Total XXL 10kr, mydlo do rak 500ml 10kr, Palmolive tez po 10kr... polskie jablka za kg 10kr. :) Ale co gdzie kupic taniej to sie wie jak sie juz sporo czasu tam mieszka. Obiady niedrogie i smaczne to lunche, 75/80kr. zwykle wybiera sie danie glowne a salatek, warzyw i owocow mozna zjesc ile sie w brzuchu zmiesci. Co do noclegow to za 1000 kr mozna miec tygodniowy pobyt u Polonii Szwedzkiej. Po prostu szukajcie, a znajdziecie! co do drogiej komunikacji miejskiej, to wedlug mnie, bilet miesieczny w Sztokholmie (mozna na nim zwiedzac wyspy, i dojechac nawet do Nynashamn skad odplywa prom do Gdanska - piekna okolica do wedrowek i spacerow i przebywania nad morzem) w porwaniu do biletu w Warszawie drogi nie jest. wrecz przeciwnie. Do zwiedzania polecam Fotografiska i National Museum. I polecam pore wiosenna niz jesienna. Maj/czerwiec to zwykle cieple, sloneczne dzni, zielono i kwitnaco jest. wrzesien to juz raczej zimny i deszczowy. a jak zacznie padac deszcz to moz etak padac caly dzien albo i kilka dni... polecam kalosze, przeciwdeszczowy plasz lub peleryne i parasol jako obowiazkowe wyposazenie dla turysty. Sama kiedys trafilam na deszczowy czas na urlopie w Goteborgu, na 14 dni 12 padalo. Ale i tak bylo pieknie, ale mokre buty i zimno pozbawialy przyjemnosci z poznawania Szwecji.

    OdpowiedzUsuń
  21. W Nynashamn jets nawet restauracja gdzie w godiznach obiadowych mozna zjesc bardzo smaczny i niedrogi lunch. WLasnie tam tez jest kilka dan do wyboru, a salatki, warzywa, owoce mozna zjesc ile sie na talerzu zmiesci ;) daja tez w jednej cenie picie do obiadu a po obiedzie herbatke i ciasteczka. Prowadzona jest przez Polakow.

    OdpowiedzUsuń
  22. To uczucie, gdy za dojazd z lotniska do miasta płacisz więcej, niż za bilety lotnicze...

    OdpowiedzUsuń
  23. Jestem pozytywnie zaskoczona, bo w najbliższych planach Skandynawii nie uwzględniałam ze względu na koszta właśnie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo lubię Sztokholm. To piękne i bardzo duże miasto. Warto zaplanować możliwie długi pobyt. Dla mnie kilka dni spędzonych w Sztokholmie to zawsze za krótko. Nigdy nie zdążę zobaczyć/pójść tam, gdzie planowałam :) Trzeba się wybrać po raz kolejny.

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  25. ja jadę do Sztokholmu teraz w weeken, już nie mogę się doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  26. Gdzie znajdę więcej informacji o tym rejsie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj :) http://cale-zycie-w-podrozy.blogspot.com/2014/09/little-archipelago-tour-czyli-sztokholm.html

      Usuń

TOP