6.10.14

Wycieczka z Edynburga - Loch Ness, Highlands & Whisky

Na tę wycieczkę miałam pojechać już rok temu, ale niekorzystny zbieg okoliczności mocno pokrzyżował moje plany. Udało się jednak teraz i spełniłam jedno z wielkich marzeń z bardzo wczesnego dzieciństwa - o zobaczeniu szkockiego jeziora Loch Ness. Ruszacie ze mną w podróż?
Dużo lokalnych biur organizuje takie wypady, ja chciałam jechać z The Hairy Coo, z którymi ostatnio byłam na Free Scottish Highlands Tour, o której już pisałam i którą bardzo polecam.
Wycieczka zaczyna się o 8 rano, kończy ok. 20, więc przed nami cały dzień wrażeń. Plan jest napięty, a odległości dość duże. Na trasie jest kilka ciekawych punktów, głównie widokowych.
Pierwszym przystankiem, tuż po godzinie 9, była niewielka, niezwykle kameralna i urocza miejscowość Dunkeld, w okolicach Perth. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, powoli opadały poranne mgły a rzeka Tay wyglądała cudownie. Dookoła pusto, żadnych turystów. Idealnie.
Mieliśmy trochę czasu wolnego, jak dla mnie za mało. Mogłabym spędzić tam kilka godzin, ale niestety nie było to możliwe. Jeśli będziecie w okolicy, to zajrzyjcie koniecznie, bo warto.
Następnie pojechaliśmy do destylarni whisky, położonej najwyżej w regionie, pośrodku niczego :) Pomiędzy drogą a torami kolejowymi. Dookoła tylko puste przestrzenie i pagórki. 
Dla mnie to strata czasu, bo nie lubię whisky, no i  temat zupełnie mnie nie interesuje, a wstęp do środka kosztował 6£. Na początku myślałam, że pochodzimy po okolicy, ale niestety okazało się, że okolicy po prostu nie ma. Trudno, chcąc / nie chcąc, dowiedziałam się czegoś o produkcji tego najpopularniejszego, mocnego trunku, będącego ważnym produktem eksportowym Szkocji. 
W czasie przejazdu w kierunku Fort Augustus, czyli naszego przystanku docelowego, siedziałam z nosem przyklejonym do szyby, płacząc w myślach, że nie jadę samochodem i nie mogę się zatrzymywać tam, gdzie bym chciała. Chociaż wtedy nie wiem, czy bym dojechała na miejsce :)
Fort Augustus to miejscowość położona na południowo-zachodnim krańcu jeziora Loch Ness. Jest tam kilka restauracji i hotelików B&B, sklep, informacja turystyczna. Wydaje mi się, że żyje głównie z legendy o potworze z Loch Ness - Nessie i ze spragnionych spotkania z nią turystów.
Na miejscu mamy do wyboru - czas wolny (ponad 1.5h) lub wykupienie małego rejsu po jeziorze, w promocyjnej cenie 11£. Nie ukrywam, że biłam się z myślami, bo sama wycieczka tania nie była, więc całokształt wydatków robił się za wysoki na moją kieszeń. Uznałam jednak, że pewnie więcej tam nie dotrę, a krążyć 90 minut po głównej ulicy i sklepach jest bez sensu. Rejs trwał ok. godziny.
Wiele osób twierdzi, że nie warto jechać nad Loch Ness, bo jest przereklamowane. Wiem, że są w Szkocji piękniejsze, ciekawiej położone jeziora, ale bez przesady - jest ładnie, nawet bardzo. Pewnie nie upierałabym się na siłę, gdyby to fakt, że marzyłam o tym odkąd skończyłam 7 lat.
Na zdjęciu powyżej - Commando Memorial, pomnik poświęcony komandosom, którzy brali  udział w II Wojnie Światowej. Znajduje się on w wyjątkowo pięknym miejscu, z widokiem na najwyższy szczyt regionu, Ben Nevis (1344 m n.p.m), niedaleko od wioski Spean Bridge.
W drodze powrotnej mieliśmy też krótki postój na fantastycznym punkcie widokowym, u stóp "Trzech Sióstr". Góry wyglądały zachwycająco, podobno są na nich fajne trasy spacerowe.
Dolina Glencoe, w której się znajdują, należy do najpiękniejszych szkockich okolic, a przez wielu uznawana jest za prawdziwą perłę. Widoki są majestatyczne, a przyroda zachwycająca.
Krajobrazy za oknem skojarzyły mi się z kadrami z filmu "Skyfall", gdy James Bond jedzie w swoje rodzinne strony. Góry, jeziora, strumyki, łąki, trawa, owce a do jakiś czas mały domek,
Tuż przed zmierzchem, udało nam się jeszcze dotrzeć w odwiedziny do Hamisha, najstarszego na świecie przedstawiciela rasy highland cattle. Patrzył na nas z lekkim znużeniem i lekceważeniem, ale nie ma się co dziwić - musi być ciężko przez 20 lat oglądać kretynów wymachujących aparatem.
Ogólne wrażenia z wycieczki? Pozytywne, chociaż ta zeszłoroczna podobała mi się chyba bardziej. Jeśli ktoś chce zobaczyć Loch Ness a nie ma dużo czasu, to będzie zadowolony. Więcej informacji znajdziecie na stronie Ness Bus. Koszt 45£ + 6£ destylarnia + 11£  rejs .

15 komentarzy:

  1. Interesująca wycieczka. Rzeczywiście potrzeba aż tylu godzin, skoro plan jest dość napięty. Ładne zdjęcia. Chciałbym kiedyś się tam udać i myślę, że prędzej czy później tak będzie. Tak, dla mnie temat whisky/whiskey też jest raczej obojętny, bo nie lubię tego rodzaju trunku. Zdecydowanie preferuję wino i piwo. Zastanowiła mnie jedna rzecz. Napisałaś whiskey ? Czy whiskey nie pochodzi z USA a whisky z UK ? Pytam, bo kiedyś rozróżniałem, ale teraz mi się pomieszało. A być może ta destylarnia, w której byłaś używa słowa whiskey. Jestem ciekaw jak to jest.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytając Twojego bloga coraz bardziej marzę o wyprawie do Szkocji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie destylarnia też byłaby punktem mało interesującym bo ja i whisky nie lubimy się :). Jezioro jak jezioro ale krajobrazy dookoła, i te w drodze do jeziora, to już po prostu inny świat! Obłęd. Taka właśnie jest Szkocja - piękna, zielona i tajemnicza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniałe widoki! Whisky też nie lubię:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Widoki wokół jeziora piękne, warto dla nich pojechać do Szkocji:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście, widoki jak z Jamesa Bonda:). Ale tam musi być cisza i spokój, marzę o takim otoczeniu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękne widoki, ależ zazdroszczę. Z europejskich miejsc pociągają mnie takie właśnie klimaty:)
    Ja drinki z udziałem whiskey lubię, ale ze względów zdrowotnych zostałam abstynentem i mogę obejść się jedynie smakiem.

    OdpowiedzUsuń
  8. O tak! Czekałam na ten wpis od Twojej zeszłej wycieczki :)
    No cóż - Loch Ness, kojarzy sie głównie z potworem, i przyznaję - że i ja chciałabym tam dotrzeć i go ujrzeć ;)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne, też zawsze chciałem tak podróżować po świecie. Ale skąd brać na to pieniądze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://cale-zycie-w-podrozy.blogspot.com/2014/01/jakim-cudem-tak-czesto-wyjezdzasz.html?m=1

      Usuń
  10. Hamish podbił moje serce! Uwielbiam bydło tej rasy :) A Szkocja cudna, ale to akurat żadna nowość, prawda? :) Gdybym jechała w tamte strony, to jednak samochodem - to tak dla mojego dobra i zdrowia. Nie chciałabym wyskoczyć z jadącego busa, by na dłużej zatrzymać się w tych uroczych mijanych miasteczkach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Whiskey jest amerykańska, irlandzka i inna, szkocka jest whisky ;)

    OdpowiedzUsuń

TOP