8.1.15

O tęsknocie za Ogrodami

Znalazłam na dysku kilka dość starych zdjęć, które obudziły we mnie dużo wspomnień. Ze smutkiem muszę zauważyć, że nie ma już na mapie Warszawy większości lokali gastronomicznych, które lubiłam. Należała do nich kawiarnia Ogrody na moim kochanym Mariensztacie. Blisko Starówki, ale spokojniej.
Był w moim życiu taki moment, że pracowałam na Powiślu. To był dobry czas, który doceniłam dość późno. Wspaniała lokalizacja, fajni ludzie, luźna atmosfera, przyjemna praca, dużo śmiechu. 
Mogłam do Ogrodów chodzić przed pracą, po pracy lub w trakcie przysługującej mi godzinnej przerwy (gdy miałam ze sobą rower). Najchętniej bywałam tam jednak rano, gdy nie było wielu klientów. Zamawiałam kawę, ciepłego rogalika z migdałami i szłam do sali z widokiem na drzewa.
O tej porze światło wpadało do pomieszczenia i było naprawdę pięknie. Stał tam duży regał z książkami, wśród nich było dużo przewodników, z których przygotowywałam się do różnych wyjazdów. Zdjęcia te zrobiłam na cztery miesiące przez lotem na Majorkę, gdzie miałam odwiedzić Ewę. Czytałam, notowałam.
Lubię od czasu do czasu pójść sama do knajpy albo do kawiarni. Zamówić coś smacznego, posiedzieć, pomyśleć. Zarzucić sobie małą analizę SWOT ;) , zebrać myśli do jednego worka. To oczyszczające a zarazem kreatywne, bo mam w końcu chwilę, by zanotować różne pomysły.
W Ogrodach umawiałam się też na spotkania. Zdjęcia z dołu i z góry zrobiła mi właśnie tam Yba. Lubię je bardzo, chociaż zupełnie siebie nie poznaję bez grzywki i w starych, jasnych okularach.
Trochę mi się sentymentalnie zrobiło, gdy wróciłam myślami do tamtych czasów. Często jest tak, że pewne zdarzenia, miejsca, ludzi doceniamy dużo później niż powinniśmy. Gdy coś stracimy lub gdy mamy porównanie z czymś nowym. Tęsknię do Ogrodów i trochę też do tamtych miesięcy...

19 komentarzy:

  1. Miłe są takie wspomnienia. Czasem jednak - jak z resztą piszesz, robi się trochę smutno. Bo dopiero po jakimś czasie uświadamia się sobie, że był to dobry i w sumie przyjemny czas. Ja też czasem lubię zajrzeć do jakiegoś lokalu sam. Można wtedy pomyśleć, poukładać sobie na spokojnie myśli. SWOT też jest przydatna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację, doceniamy coś po stracie a to już nie wróci :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyjemny wpis, ciekawe zdjęcia, obudziłaś wspomnienia... tez tak mam, że tęsknię do miejsc, ktorych już nie ma, a tu zycie stawia przed nami wciąż jakieś wyzwania, którym trzeba podołać.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To przykre jak coś człowiek polubi, a to nagle znika. Bardzo klimatyczne zdjęcia. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. też zauważyłam, że miejsca które lubiłam generalnie są pozamykane...

    OdpowiedzUsuń
  6. Aga, to jest to miejsce, o którym opowiadałaś mi podczas spaceru po Warszawie, prawda? Rzeczywiście, bardzo klimatyczne (cudowne ostatnie zdjęcie!), dobrze, że zdążyłaś chociaż je utrwalić. Mam teraz przed oczami obrazy pasujące do Twojej opowieści. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, chyba opowiadałam Ci o Ogrodach jak zeszłyśmy z placu zamkowego na Mariensztat :)

      Usuń
  7. Widze, ze wspomnieniowo nie tylko u mnie, czyzby to taki czas w roku? Piekne, cieple zdjecia.

    OdpowiedzUsuń
  8. O tak, Ogrody były bardzo klimatyczne. Obiecałam sobie, że tam wrócę wiosną lub latem i nie wróciłam...
    Wtedy gdy byłyśmy tam razem byłaś doskonale dopasowana do kolorów Mariensztatu :).

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie to typowe, gonie nie wiadomo za czym, a nie doceniam tego co mam, dopóki się to coś nie skończy. Ehhhhh, co za los:). W tym roku mam właśnie zamiar pracować nad docenianiem teraźniejszości.

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, ja tak mam bardzo często. Na Mariensztacie bywam od dziecka, pamiętam go sprzed wielu wielu lat...
    Serdeczności,
    m.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja bardzo lubię wspominać...
    Oglądać stare zdjecia...
    Wspomnień nikt nam nie odbierze...

    OdpowiedzUsuń
  12. Co byśmy zrobili bez zdjęć?
    Ja też uwielbiam wspominać i jak tylko zatęsknię za starymi czasami to łapię za album albo odpalam płytkę ze zdjęciami i oglądam, oglądam, oglądam (przy czym ten pierwszy, tradycyjny sposób jest znacznie przyjemniejszy:))

    OdpowiedzUsuń
  13. .... a wczesniej byl tam sklep sportowy? zanim sieciowki zdominowaly rynek w kazdej galezi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, ze sklep był obok (po lewej) i wciąż chyba jest

      Usuń
    2. cale szczescie, ze ocalal w powodzi globalizacji

      Usuń
  14. mariensztat jest super, szkoda ze zaniedbany i pomijany przez warszawiakow...

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawy klimat. Myślę, że czasami pobyt w samotności jest wskazany.

    OdpowiedzUsuń
  16. podobno pamięć ludzka ma to do siebie, że wykasowuje po latach najnieprzyjemniejsze rzeczy, naturalne jest więc, że po latach wszystko jawi nam się w pastelach i jako lepsze, niż było, zwłaszcza w porównaniu z teraźniejszością, gdzie przecież żywo wszystko złe pamiętamy :))) Takie mam podejście do swoich sentymentalnych chwil słabości :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

TOP