23.1.15

Teoria 6 przyjaciół

    
Pewnie słyszeliście kiedyś o teorii sześciu stopni oddalenia lub inaczej teorii sześciu przyjaciół. Jeśli jednak nie spotkaliście się z tym określeniem, to wytłumaczę to jednym zdaniem - mówi się, że dwie dowolne osoby na świecie, dzieli najwyżej pięć osób z ich sieci kontaktów. Prowadzono różne eksperymenty, ale ile w tym prawdy a ile miejskiej legendy, nie wie chyba nikt. Sieć hoteli Mercure postanowiła sprawdzić to raz jeszcze, realizując projekt "The Six Friends Theory". Ten pomysł spodobał mi się od razu, dlatego postanowiłam podjąć się współpracy z marką Mercure, opowiedzieć Wam więcej o projekcie i zachęcić do wzięcia w nim udziału, bo myślę, że warto!


I etap konkursu - przyjmowanie zgłoszeń od zainteresowanych osób rozpoczął się 20 stycznia, a potrwa aż do 10 lutego. Kto może się zgłosić? Każdy! Co kandydat powinien zrobić? Nagrać krótki, 1-minutowy film, w którym opowie o sobie, swoich pasjach i uzasadni, dlaczego właśnie on powinien wygrać i wyruszyć w 30-dniową podróż dookoła świata. W czasie tej fascynującej wyprawy, zwycięzca odwiedzi 6 krajów, przenocuje w 6 hotelach Mercure i pozna 6 osób... Te spotkania to szansa na przybliżenie kultury i historii danego miejsca. Z każdym z nich bohater projektu będzie bliżej realizacji celu - spotkania z Aborygenem z plemienia Bundjalung w Australii.

 Więc informacji oraz formularz zgłoszenia znajdziecie na  profilu Mercure Polska




 Dlaczego zdecydowałam się na promowanie akcji i współpracę z marką Mercure?

Po pierwsze i najważniejsze - podoba mi się pomysł. W końcu coś fajnego i niestandardowego. Po drugie - wierzę w teorię 6 stopni oddalenia! Miałam okazję przekonać się o tym na własnej skórze w lutym ubiegłego roku. Wyobraźcie sobie, że jesteście w obcym mieście, które zresztą nie bardzo Was zachwyciło. Cieszycie się na powrót do domu, jest niedzielny wieczór, za 4h odlatuje Wasz samolot... Nagle przez chwilę nieuwagi tracicie dokumenty i już wiecie, że musicie tu zostać.

Mnie właśnie to spotkało. Stałam przerażona na dworcu głównym w dużej, europejskiej stolicy, ze świadomością, że w poniedziałek konsulat jest nieczynny i nie mam nawet szansy się tam dodzwonić. I wtedy stał się cud! Zadzwoniłam do Taty, on zadzwonił do swojego przyjaciela, ten zadzwonił do swojego kolegi na stałe mieszkającego w feralnym mieście. Nie było go w domu, ale podał nam namiar na swoją znajomą, która zgodziła się nas przenocować. Przy stole zaczęłam na głos zastanawiać się co mamy zrobić, skoro nie mamy kontaktu z konsulem przez kolejnych 36h, na co nasza Dobrodziejka wyjęła komórkę i wykręciła Jego numer. Prywatny, bo znają się od lat. W poniedziałek wieczorem byłyśmy już w domu. Do dziś aż trudno mi w to wszystko uwierzyć! 

Jestem ciekawa, kto wygra konkurs (może ktoś z Polski?!) i jak będą wyglądały poszczególne przystanki w drodze do Australii. Na pewno będzie to niezwykła przygoda. Spróbujecie sił? :)

  Macie jakieś ciekawe doświadczenia z teorią 6 przyjaciół ze swojego życia lub podróży? 

19 komentarzy:

  1. Wiesz Aga, za każdym razem jak przypominam sobie to historie przechodzą mi ciarki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się wydaje, że to był sen i widze to jak przez mgłę, naprawdę!

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Natalia, koniecznie! :) Jeśli nagrasz filmik podeślij link ze zgłoszeniem to trzeba będzie go promować! :)

      Usuń
  3. Nie słyszałam o tej akcji, bardzo fajna!

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny pomysl :) A z tymi znajomosciami to w ogole wychodza czasem ciekawe sytuacje. Pamietam, jak raz musialam cos zalatwic na uczelni w Warszawie i skierowali mnie do jednej dziewczyny. Niestety, podany mail okazal sie nieprawidlowy, wiec postanowilam poszukac jej na FB. Znalazlam i okazalo sie, ze mamy nawet jednego wspolnego znajomego... Australijczyka, ktorego ja poznalam na kursie jezykowym w Szwecji, a ona uczestniczyla w jakims zagranicznym projekcie :D Takze no... swiat wcale nie jest taki duzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie słyszałem o tej teorii, ale poczytałem w sieci teraz i faktycznie dość ciekawy punkt widzenia

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy pomysł. Ja także nie obalałabym na wstępie opisywanej teorii, niejednokrotnie przekonałam się o tym jak świat jest mały.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świat jest mały, to prawda!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ha ha ha... Pewnie się uśmiejesz, ale u mnie Ty jesteś częścią tej teorii! Opowiedziałam kiedyś mojej siostrze o Twoim blogu, a ona na to: "Ale ja znam Ajkę!". Okazało się, że byłyście kiedyś razem na jakiejś imprezie, bo macie wspólną koleżankę. Niestety imienia owej koleżanki nie pamiętam... Pozdrowienia ze Słowacji!

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny wpis. Uwielbiam podróżować a blogi takie jak ten dodają mi motywacji do kolejnych wypadów. Najlepiej wspominam właśnie wyjazd do Portugalii. Teraz ze znajomymi przez stenaline do Szwecji bo tam jeszcze nigdy nie byłam a bardzo mnie ten kraj intryguje tj. język, kultura no i styl życia bo w każdym kraju jest nieco inny. Życzę Ci dalszych podróży pełnych nowości :)

    OdpowiedzUsuń

TOP