8.2.15

Essaouira, czyli biało-niebieskie oblicze Maroka

Kiedy na planie służbowego wyjazdu do Maroka zobaczyłam nazwę Essaouira, zapiałam wręcz z radości. Marzyłam, żeby zobaczyć to klimatyczne, portowe miasteczko. Ponieważ położone jest dość blisko turystycznego Agadiru, może się tam wybrać każdy wypoczywający w tym kurorcie.
My wyruszaliśmy z Marrakeszu, gdzie spędziliśmy cały poprzedni dzień w strugach deszczu. Byłam przerażona. Co ciekawe, nie bałam się wcale deszczu, tylko tego, że z jego powodu nie będę mogła pozwiedzać. Jaki jest Wasz stosunek do deszczu? Ja nie jestem jego miłośniczką w podróży, ale nie mam wpływu na pogodę. Uwielbiam Szkocję i Irlandię, a tam pada często. No trudno... Nie jestem z cukru, nie rozpuszczę się. Zawsze mam przy sobie parasolkę, w szafie wisi przeciwdeszczowa kurtka.
Deszcz wcale nie jest taki zły! Dzięki niemu zieleń jest taka bujna, dzięki niemu nie ma klęski suszy (chociaż bywają klęski powodzi, ale to już inna sprawa...) a kolory w deszczu robią się cudownie nasycone, intensywne. W słońcu przyjemniej, wiadomo, ale... w czasie ulewy też umiem zwiedzać.
Dzień wcześniej przekonałam się jednak, że nie wszyscy mają to podejście. Większa część grupy postanowiła nie kupić parasolek (sprzedawał je za grosze miejscowy chłopak) i mokli, narzekając, że mokro i zimno. Wiele osób chciało wcześniej wracać do hotelu i jeśli mieliby możliwość rezygnacji z oglądania czegokolwiek, mam niejasne wrażenie, że by zrezygnowali. Ja też zachwycona taką pogodą nie byłam, ale mimo wszystko nie chciałam marnować czasu.
Dlatego bałam się o tę Essaouirę strasznie... Chmury wisiały nad nami, prognoza też nie dawała mi nadziei. Gdy wyszliśmy z autobusu świeciło jeszcze słońce. Gdy tylko weszliśmy do portu - lunęło. Od razu szybka ewakuacja, schronienie pod pierwszym lepszym dachem i decyzja - idziemy jeść.
Obiad nie wchodził mi zupełnie, patrzyłam za okno widząc deszcz i wiedząc, że jeśli się nie uspokoi to będzie głosowanie czy wracamy od razu do Agadiru.... Na szczęście, gdzieś w okolicy pomarańczy na deser spożywanej wyszło słoneczko a ja wpadłam w taką euforię, że się prawie zakrztusiłam z wrażenia.
Zdjęcia z tego wpisu pochodzą zarówno z krótkiej chwili przed deszczem, w trakcie ulewy jak i po niej. 
To portowe miasto z barwną historią naprawdę robi duże wrażenie. Dziś pokażę Wam tylko port, mury obronne, okolice cytadeli. Kto czyta mojego bloga wie na pewno, że kocham porty.
Przyjechaliśmy po południu, więc większość sieci była już uporządkowana i nie było dużo osób. Towarzyszyły nam głównie mewy, jak zwykle głośne i ciekawskie, zwracające na siebie uwagę. 
Port nie jest duży, ale śliczny i kolorowy. W połączeniu z wiatrem i szumem oceanu - uspokajający.
Gdybym mogła, spędziłabym w nim kilka godzin, jak zwykle zaglądając w każdą dziurę i za każdy murek.
  Niestety, czasu jak zwykle było za mało... ale starałam się uchwycić możliwie jak najwięcej. 
Gdy wyszło słonko, w porcie zrobiło się przyjemnie pusto. Większość turystów zniknęła gdzieś w uliczkach mediny, portowi sprzedawcy wystawiali przed bramą swoje ostatnie tego dnia ryby. 
   Na zdjęciu poniżej - nie wszyscy, na szczęście, panicznie boją się deszczowych chmur :) 
Niestety nie widziałam targu rybnego w pełnej okazałości, jedynie kilka czynnych stanowisk. 
Port jest tylko jedną z atrakcji miasta. Po przejściu bramy wychodzimy na plac, który prowadzi do głównych zabudowań, gąszczu uliczek pełnych życia. Ale to już materiał na inny wpis. Jedno jest pewne - Essaouira jest niezwykle fotogeniczna. Byliście już w niej?

19 komentarzy:

  1. Deszcz potrafi popsuć plany to i ja wiem, ale nic nie da sie poradzić na pogodę, najważniejsze, że jednak dało sie port zwiedzić mimo niepogody.
    A zdjęcia ciekawe, po prostu jak to deszczu nieco szare i niczego to nie zmienia, Maroko nawet w deszczu ma swój urok i czuje się zachęcona do odwiedzin :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja niestety należę do tych co deszczu nie lubią, dlatego odpowiadałoby mi życie na Wyspach Kanaryjskich( 25 dni w roku deszczu):) zazwyczaj mamy takie wątpliwe szczęście do deszczu w trakcie podróży, zwłaszcza Austria pod tym względem się nad nami znęca;) No właśnie i to podróżowanie w grupie...zawsze coś komu nie tak, trzeba się do wszystkiego dostosować, dlatego najlepiej na własną rękę. Wiadomo jednak, że nie zawsze tak się da.
    Zdjęcie z mewą na pierwszym planie rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń
  3. to przeżywałaś niezły stres:)
    ja nie lubię jak pada podczas zwiedzania, ale chyba bym sobie też tej wycieczki z tego powodu nie odmówiła:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że pogoda trochę szara, słońce dodałoby więcej uroku. Sam port prezentuje się ciekawie, wygląda zabytkowo i po prostu inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli to jest szare, to nie wiem jak nazywacie to co mamy od miesięcy za oknem ;)

      Usuń
  5. Bardzo piekne kolory tego miasteczka-portu, najbardziej ujal mnie kolor niebieski pieknie kontrastujacy z kolorami ziemi!

    OdpowiedzUsuń
  6. Aga, staralas sie uchwycic jak najwiecej i jak zwykle Ci sie to udalo, pyszna wycieczka!
    Co do deszczu... pieknie swiat po nim wyglada, a i podczas tez. Ale wole taki letni, krotki prysznic niz 10 dni szarosci i mokrosci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wiadoma sprawa :D wszystko dobre, ale w odpowiedniej ilości :)

      Usuń
  7. Świetne zdjęcia! Chyba nikt nie lubi zwiedzać w deszczu, ale podobnie jak Tobie szkoda byłoby mi tracić okazję, zwłaszcza, jeśli byliście tam tylko "na chwilę". Pamiętam, jak podczas naszego pobytu w Wenecji cały pierwszy dzień lało, ale to nic, dzielnie chodziliśmy cały dzień po mieście, bo nie chcieliśmy marnować czasu. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdjęcia są zachwycające! (Szczególnie te portowe ;) ). Masz bardzo dobre oko i ukazujesz rzeczywistość bardzo wiernie. To świetna cecha u fotografa!

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne miejsce i piękne zdjęcia. Jestem zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O, to ja miałam szczęście odwiedzic to miejsce przy niezłej pogodzie. Ale deszczowo też wygląda pieknie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Marrakesz, skąpany w słońcu, tymczasem odmiennie u Ciebie w deszczu. Niemniej piękne miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja miałam okazję odwiedzić to cudne miejsce w porze bardzo letniej. Wiatr od oceanu, białe mewy i te niebieskie łódki - bajka. Twoje zdjęcia też oddają ten niepowtarzalny klimat. Super.

    OdpowiedzUsuń
  13. Agnieszko, cudne fotki. My też przez 2 dni w strugach deszcz penetrowaliśmy Zakynthos, jakoś się nie roztopiliśmy, a fotki są świetne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Coraz bardziej przekonuje się do Maroka.

    OdpowiedzUsuń

TOP