22.3.15

Parada z okazji Dnia Św. Patryka w Galway

Od bardzo dawna, gdzieś w głębi duszy, marzyłam o odwiedzeniu Irlandii w okolicach 17 marca, gdy mieszkańcy hucznie obchodzą święto swojego patrona, Św. Patryka. W tym roku się udało! Zapraszam Was do zapoznania się z fotorelacją z parady w mieście Galway, na zachodnim wybrzeżu Zielonej Wyspy.
Przyleciałam kilka dni wcześniej do znajomych i postanowiłam zostać aż do tego wydarzenia. Spędzaliśmy razem leniwy czas, zupełnie bez pośpiechu. Pozwiedzaliśmy trochę zachód wyspy, okoliczne plaże i pojechaliśmy na Achill Island. O wszystkim opowiem w swoim czasie. Dzisiaj skupię się wyłącznie na wtorkowej paradzie z okazji St. Patrick's Day. Parady odbywają się w każdym większym mieście i w wielu małych miasteczkach. My braliśmy udział w tej w Galway.
Odbywała się ona już po raz 112 i zgromadziła tłumy mieszkańców miasta. Kto się dobrze wsłuchiwał, mógł usłyszeć mnóstwo języków z różnych krańców świata, ale królował polski ;) 
Przechadzając się wśród gapiów miałam chwilami wrażenie, że jestem w Polsce, bo niemal na każdym kroku słyszałam naszych rodaków. Nie ma się co dziwić, bo jesteśmy podobno najliczniejszą z mniejszości narodowych na wyspie. W paradzie szli przedstawiciele polskich  sklepów Foodland oraz Polish Community Group i prezentowali się naprawdę bardzo fajnie.
W mieście ustawiono barierki, przy których zainteresowane osoby zaczęły zajmować miejsca już na kilka godzin przed paradą. Zaczęła się ona w okolicach Dominick Street a kończyła zaraz za głównym placem Eyre Square. My staliśmy blisko mety, więc musieliśmy nieco dłużej poczekać.
Mieliśmy szczęście, bo było ciepło i świeciło piękne słońce. Udało nam się znaleźć w miarę dobre miejsce, pozwalające zrobić niezłe zdjęcia. Po paradzie Dagmara zmartwiła mnie mówiąc, że nic nie widziała, dlatego zaczynam od relacji - mam nadzieję Kochana, ze chociaż trochę Ci to wynagrodzę.
Na samej paradzie działo się dużo. Był prawdziwy mix kulturowy i artystyczny, muzycy, aktorzy, uczniowie wielu szkół, harcerze, lokalne organizacje. Razem 75 grup i to bardzo różnorodnych.
Atmosfera pozytywna i kulturalna, dużo śmiechu i dobrego samopoczucia wśród uczestników. Bez agresji, niemiłych wydarzeń. Cytując portal kierunekorlandia.eu "Dzień ku czci św.Patryka łączy narody!". Najbardziej byłam zaskoczona faktem, jak mało śmieci leżało na chodnikach...
Najbardziej podekscytowane były dzieci. Wiele z nich grało na różnych instrumentach, widać było, że mocno to przeżywają. W dzieciach jest tyle radości i beztroski, że aż się buzia cieszy.
Były tańce, śpiewy, kolorowe stroje. Jedni postarali się bardziej, inni mniej, jak to zwykle bywa.
Niektóre grupy robiły dobre wrażenie, miały pomysł na siebie, inne nieco znikały niezauważone.
Wśród przedstawicieli społeczności "przyjezdnych" najlepiej wg mnie wypadli Polacy, może też ze względu na to, że grupa była liczna, a sporo osób wystąpiło w tradycyjnych strojach. Brawo! 
Dla mnie, tak zupełnie prywatnie, parada ta była idealnym zwieńczeniem kilku wspaniałych dni.
Wśród obserwatorów małych i dużych panowała moda na dodatki w kolorach irlandzkiej flagi. 
Do kupienia niemalże w każdym sklepie, na długo przed 17 marca. Już kilka dni wcześniej udało kupiłam za 5 EUR zieloną kurtkę przeciwdeszczową w koniczyny, którą się już chwaliłam na FB.
Za 1.5 EUR nabyłam drogą kupna również widoczne poniżej koniczynki ozdobne na opasce ;)
Po paradzie uczestnicy rozeszli się w różnych kierunkach - jedni do pubów na Guinnessa, inni nad rzekę, część osób została na placu. My jeszcze trochę pospacerowaliśmy obserwując otoczenie, a później wróciliśmy do domu, zabraliśmy psa i pojechaliśmy za miasto. Było wspaniale. Już tęsknię.

32 komentarze:

  1. Ale zielono i piękna pogoda :)
    Fajny wpis :)

    JK

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale Ci zazdroszczę! Chciałabym to zobaczyć na żywo musi być wspaniale!

    OdpowiedzUsuń
  3. To musiała być fantastyczna przygoda! :)))
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Barwnie, kolorowo, a właściwie zielono :) Fajnie, że mogłaś uczestniczyć w tym wydarzeniu. Gustowne, koniczynowe różki założyłaś :) Po przeczytaniu i obejrzeniu zdjęć odnoszę pozytywne wrażenie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Atmosfera musiała być niesamowita :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie, ta wszechobecna zieleń jest niesamowicie optymistyczna, no ale w końcu to kolor nadziei :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniała relacja i przepiękne zdjęcia, gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  8. Super zdjęcia! Jak znam Dagmare to poznałas również irlandzka kuchnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Piotrze! Dagmara serwowała same pyszne rzeczy, chociaż chyba nie do końca irlandzkie :) Bardziej uniwersalne, ale wszystko fantastyczne!

      Usuń
  9. Świetne zdjęcia, idealnie oddają klimat, nie byłem tam a czuję się jakbym był :)

    OdpowiedzUsuń
  10. tak, atmosfera na paradzie jest wspaniała. Całkiem inaczej odbiera się ją będąc widzem, a całkiem inaczej idąc w pochodzie. rok temu szłam w reprezentacji Polskiej szkoły i przeżycie było wspaniałe! Choć tę pierwszą moją też wspominam dobrze, ponieważ było to 4 dni po moim przyjeździe tu na stałe.
    Do zobaczenia znowu Agnieszko!

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajna sprawa. Irlandia to jeden z tych raczej zimnych krajów, który akurat chciałabym zobaczyć.
    No proszę i ze śmieciami po takiej imprezie można sobie poradzić jak się chce, a nie jak u nas często rady dać nie mogą po zwykłym targu...

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne zdjęcia, dobry artykuł i wspaniała podróż. Nic dodać, nic ująć. Idealna pora, żeby odwiedzić Irlandię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie dobry termin i brak tłumów turystów:)

      Usuń
  13. To moze za rok na parade do Dublina :) :) koniczynki juz masz :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zielono, słonecznie i pozytywnie bardzo! Myślę ,że po takim artykule wiele osób zacznie planować przyszłoroczny wypad!

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspaniała atmosfera na zdjęciach. Od razu widać, ze to pozytywne i wesołe Święto. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Aaaaaaaaaaaaaale super! O matko, co by było, gdybyśmy tam tylko trafili całą folkową ekipą! :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale fajnie! Cieszę się, że masz jedno marzenie do spełnienia mniej :). Regionalne fiesty i tradycyjne świętowanie zawsze są niezapomnianym punktem podróży. Do twarzy Ci w koniczynkach :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Widać po zdjęciach ta cudowną atmosferę, radość....W rzeczywistości musiało być jeszcze bardziej fantastycznie. Zazdroszczę pozytywnie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Panującą radosną atmosferę aż da się poczuć ze zdjęć. Trochę przypomina nam to karnawał w Niemczech☺ Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  20. Zielono mi:) Takie imprezy wywołują uśmiech i to wg mnie już wystarczający powód, aby je organizować.

    OdpowiedzUsuń
  21. Moje 3 miasta to Paryż, Barcelona i Praga:) Zjeździłam już Europę i teraz marzą mi się Hawaje - tylko dlatego wzięłam udział w loterii varty, gdzie można wygrać egzotyczną wycieczkę :P Póki co na święta lecę do Rzymu :)

    OdpowiedzUsuń

TOP