27.5.15

Achill Island - wyspa pełna spokoju

Byłam już w wielu miejscach w Europie, ale do niewielu chciałabym wrócić. Są takie zakątki świata, w których od pierwszej chwili czuję się jak w domu, coś w nich porusza jakieś czułe struny mojej duszy.  Znacie to uczucie? Jakbyście byli tam od zawsze, pomimo, że jesteście dopiero od kilku chwil? Czułam  to do tej pory tylko w trzech miejscach: Portugalii, Szkocji i Irlandii. Niby różne miejsca, ale coś je łączy.
Pasują do mojej estetyki, wywołują spokój, ciekawi mnie ich historia, muzyka, zachwycają widoki, cieszy obecność ludzi, z którymi umiem znaleźć wspólny język (czasem pomimo barier językowych). Wyspy z Portugalią na pewno różni klimat, ale każdy z nich ma jakieś zalety i wady. O ile w Polsce nie jestem miłośniczką deszczu, to w Irlandii czy Szkocji w połączeniu z rześkim powietrzem mi nie przeszkadza, nawet w zwiedzaniu. Poza tym, mają tam lepszą wodę i częściej kręcą mi się włosy ;)
Tęsknię za tymi magicznymi krainami już w chwilę po przyjeździe do Warszawy. Do Portugalii wracałam już kilkanaście razy, w Irlandii i Szkocji byłam po dwa razy, ale wiem, że to dopiero początek, bo jeszcze nie widziałam nawet ułamka miejsc, które chciałabym odwiedzić. Będę tam wracać - to więcej niż pewne.
W czasie tegorocznej wizyty u Dagmary i Adama w Irlandii, zostałam przez nich zabrana w miejsca, które lubią. Jestem za to bardzo wdzięczna, bo np. na Achill Island pewnie nie dojechałabym sama.
Prognozy pogody sprawdzałyśmy z Dagmarą już na kilka dni przed moim przylotem, były raczej pozytywne, nawet na kilka godzin przed naszym wyjazdem z Galway. Dzień miał być słoneczny, ciepły, bezchmurny... Ale to Irlandia, tu pogoda żyje własnym życiem, trudno ją przewidzieć i się przygotować. Zazwyczaj bywa zaskoczeniem, często się zmienia i trzeba się niestety z tym pogodzić.
Wyruszyliśmy w podróż wczesnym rankiem, już wtedy było raczej pochmurno. Ubraliśmy się ciepło, przygotowaliśmy duży piknikowy kosz z kanapkami, bułeczkami scones i gorącą herbatą w termosie.  Wyspa Achill położona jest w hrabstwie Mayo, niecałe 150 km na północ od Galway (długość trasy zależy od tego, jaką drogę wybierzemy - "skrótową", wewnątrz wyspy czy wzdłuż wybrzeża oceanu). 
My jechaliśmy The Wild Atlantic Way, zachwycającą widokami, oznakowaną drogą prowadzącą przez najciekawsze miejsca wybrzeża wyspy. Trasa liczy ok. 2500 km, ma ponad 150 przystanków. Zobaczyć ich wszystkich na pewno się nie da w czasie kilku czy kilkunastodniowego pobytu w tamtych okolicach.
Krajobrazy za oknem samochodu są niesamowite. Siedziałam z nosem przyklejonym do szyby, ciesząc oczy specyficzną, surową urodą regionu Connemara. Nie śpieszyło nam się, mogliśmy stanąć, gdzie tylko mieliśmy ochotę. Nie lubię się śpieszyć, już od dawna. Wolę zobaczyć mniej, ale z o wiele większą uwagą.
Pierwszym przystankiem na naszej trasie był jedyny w Irlandii fiord - Killary Harbour. Oddziela on hrabstwa Galway i Mayo, jest sporą atrakcją turystyczną. Na pewno warto zobaczyć go od strony wody (np. w czasie 1.5h rejsu katamaranem). Dużo ciekawostek o tym fiordzie przeczytacie u Piotra.
Stawaliśmy przy stromych klifach, chodziliśmy wzdłuż nich (oczywiście w bezpiecznej odległości!), a w dole rozbijały się ogromne, białe fale. Całkowita cisza, niemal zupełny brak turystów i mieszkańców w połączeniu z siłami natury robią piorunujące wrażenie. Nawet wiatr potrafi w takich chwilach cieszyć.
Na wyspę jechaliśmy niecałe 2h. Z lądem łączy ją most, więc transport jest zupełnie bezproblemowy. Powierzchnia wyspy to 148m2, ma ona 22 km długości i zaledwie 19 km szerokości. Niby to mało, ale żeby zwiedzać bez pośpiechu trzeba przeznaczyć na to cały dzień. Najlepiej jakby był on pogodny ;)
W kilku miejscach na wyspie mijaliśmy drewniane stoły z ławkami, ułatwiające zjedzenie lunchu na świeżym powietrzu, w bajecznym otoczeniu. Wiało jednak tak mocno, że zjedliśmy w samochodzie. Kto by jednak śmiał narzekać w takich okolicznościach przyrody? Widok na Ashleam Bay zwala z nóg.
Na wyspie można spędzać czas aktywnie: wycieczki rowerowe, jazda konna, wędkowanie, sporty wodne (surfing, kitesurfing), golf, wędrówki piesze. Trzeba być jednak uważnym, gdyż przy takich a nie innych warunkach pogodowych nietrudno o tragedię. Trafiliśmy na tablicę pamiątkową, która informuje o tragicznej śmierci Marcina z Polski, który spadł w klifu w 2005 roku, w czasie spaceru.
Achill, pomimo, że jest nieduża, jest tłumnie odwiedzana przez turystów i mieszkańców Irlandii, szczególnie w sezonie letnim. Poza klifami, są także jasne, piaszczyste plaże wyróżnione Błękitną Flagą za najwyższą czystość, latem niektóre są strzeżone. Drogi na wyspie są w porządku, jest infrastruktura noclegowa (małe hotele, pensjonaty B&B, campingi), jest trochę pubów i restauracji.
Na wyspie znajdują się cztery punkty trasy Wild Atlantic Way - Dugort (na północy, nie byliśmy tam), zatoka Ashleam Bay, o której wspominałam, miejscowość Keel z cudowną, długą plażą z wydmami (dwa ostatnie zdjęcia) oraz przecudna zatoka Keem Bay, otoczona klifami (zdjęcia widoczne poniżej).
Nie brakuje też owiec. Uwielbiam owce, ich widok działa na mnie kojąco. Koleżanka nazywa je chmurkami na nóżkach i coś w tym jest :) Ich rozwiany włos i spokój zawsze wzrusza mnie do łez.
Chciałabym spędzić tam więcej czasu, zostać na jedną albo dwie noce, myślę, że warto, bo wbrew pozorom jest na wyspie sporo zakątków wartych zobaczenia. Miasteczka i wioski z pubami, punkty widokowe, spokojne plaże, sklepy z ceramiką i produktami z wełny, kościoły, cmentarze, małe porty.
Trochę żałuję, że prognoza pogody się nie sprawdziła, bo na pewno zostalibyśmy na wyspie dłużej, aby zorganizować mały piknik na plaży, usiąść na miękkim piasku i patrzeć w ocean lub pospacerować.
To był bardzo udany dzień, spędzony w miłym towarzystwie we wspaniałym miejscu. Idealnie.
Jeśli wybieracie się na zachód Irlandii, polecam Wam serdecznie stronę Wild Atlantic Way, która jest prawdziwą kopalnią wiedzy i solidną dawką inspiracji, często mało oczywistej. Warto zajrzeć!

24 komentarze:

  1. podoba mi się też znak ostrzegawczy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widoczki piękne. Nie byłam w żadnym z tych trzech państw jednak najbliżej sercem byłabym przy Portugalii. Ja natomiast mam tak z Włochami, krótko mówiąc uwielbiam je:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Marzy mi się ta Irlandia od dawna,ale nie mam prawa jazdy ani chętnych wśród znajomych z prawkiem do wspólnej wyprawy,więc raczej takie miejsca z daleka od większych miast nie będą mi pisane,a szkoda,bo pięknie to wszystko wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety to jedno z tych miejsc, gdzie auto nie jest niezbędne, ale jeśli jest to baaaaardzo dużo ułatwia...

      Usuń
  4. Zdjęcia piękne, ale muszę przyznać, że naprawdę uwielbiam cię czytać!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzika ta wyspa i piękna. Lubię taką dzikość.
    Chmurki na nóżkach, bardzo trafnie.
    A wiesz, że w książce dla dzieci "Nusia i baranie łby" (którą bardzo lubię tak w ogóle) owce są właśnie porównane do chmurek?

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkiem inny świat, piękne widoki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki twojej relacji po prostu odczułam magię tego miejsca, spokój i majestat wybrzeża. Jakbym tam była, naprawdę...

    OdpowiedzUsuń
  8. Arcydzieła stworzone przez naturę nie mają sobie równych. Jak dla mnie taka wyspa to raj a niektóre kadry wyglądają bajecznie i tak jakoś...nierealnie...A owce kocham miłością bezgraniczną więc sama rozumiesz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niesamowicie wygląda ten cmentarz na tle tej wody, widoków :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Będąc kilka lat temu z wizytą w Dublinie wybraliśmy się właśnie na krótką wycieczkę na wyspę Achill.
    Pogoda była okropna, ale wyspa prezentowała się pięknie! I chociaż deszczu nie lubię to jednak uważam, że do irlandzkich krajobrazów taka właśnie pogoda pasuje idealnie i nadaje klimatu ;) Po zobaczeniu Twoich zdjęć mam ochotę wrócić tam możliwie najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super, że udało Ci się trafić na Wyspę Achill! Jedno z tych miejsc w Irlandii, które moim zdaniem należy zobaczyć koniecznie. Jest tam to, co Irlandia ma najlepsze: piękne krajobrazy, urocze plaże, klify, Góry, poszarpane wybrzeże, torfowiska, stare, wapienne domki, owce i gaelicki język :) Wszystko podane jak na tacy. Byłem na Achill Island 3 razy, objeździłem ją we wszystkie strony, zobaczyłem sporo i każdemu polecam! Jeśli będziesz miała ochotę, to może rzucić okiem na moje relacje z tej największej, irlandzkiej wyspy - (http://www.wrobels.pl/tag/wyspa-achill/)

    pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń

TOP