7.6.15

Arboretum w Wojsławicach - relacja z wizyty

W czasie majowej wizyty w województwie dolnośląskim po raz kolejny poczułam, że hasło "cudze chwaliście, swojego nie znacie" jest wiecznie żywe i w 100% prawdziwe. Kilka tygodni wcześniej, spragniona wiosny i kwiatów, spędziłam 28h w autokarze jadąc do ogrodu Keukenhof w Holandii.  Wróciłam zachwycona, że morze kwiatów, że tyle kolorów, że wow wow, szaleństwo, cudo... Relacja  z tego wypadu cieszyła się dużym zainteresowaniem, bo faktycznie, było tam przepięknie. Warto jednak zapamiętać, że nie zawsze trzeba pędzić na drugi koniec Europy, bo Polska też oferuje cudowne zakątki.
Planowo mieliśmy jechać do zamku Chojnik, ale pogoda niestety była mocno zmienna i zapowiadała się raczej mało słoneczna sobota. Tata wymyślił, że możemy pojechać do Arboretum w Wojsławicach
Szczerze? Nie miałam zielonego pojęcia o czym on do mnie mówi... Nigdy wcześniej o tym nie słyszałam i nie wiedziałam też co znaczy słowo "arboretum".
To tajemnicze miejsce znajduje się 55km na południe od Wrocławia, 2 km od Niemczy, jednego z najstarszych miast w Polsce. Sama Niemcza, pomimo ciekawej architektury jest zaniedbana i robi dość przygnębiające wrażenie. Po krótkim spacerze podjechaliśmy pod bramę arboretum. Byłam zaskoczona widząc komplet autobusów i samochodów na parkingu oraz mnóstwo ludzi dookoła. Kupiliśmy bilety (w cenie 15zł normalny, 10zł ulgowy), weszliśmy do środka i ... szczęka mi opadła. 
Z tabliczki informacyjnej zaraz przy wejściu dowiedziałam się, czym właściwie jest arboretum:

(łac. arbor = drzewo) To typ ogrodu botanicznego, w którym gromadzi się w celu aklimatyzacji drzewa i krzewy z  różnych rejonów świata. Udokumentowane i oznaczone kolekcje roślin, wraz z gatunkami rodzimymi, pełnią funkcje naukowo-dydaktyczne. W arboretach zachowuje się także cenne, historyczne odmiany ogrodnicze oraz ocenia wartość nowych". 

Tego typu ogrody znajdują się m.in. w Bydgoszczy, Kórniku, Rogowie, Poznaniu i innych miastach. Arboretum w Wojsławicach jest filią Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Wrocławskiego. Jego szczegółowy plan znajdziecie tutaj.
Ilość gatunków i kolorów naprawdę przyprawia o zawrót głowy! Nie jestem wielką znawczynią kwiatów, tak po prawdzie rozróżniam tylko te, które są ładne i te które są przepiękne, ale do roślin mam słabość (pewnie po Rodzicach, bo na Mamę mówimy Flora a Tata ma piękny ogródek).
Całkowita powierzchnia to 62 ha, w tym 5 ha zabytkowego ogrodu, 3 ha bylin, 12 ha sadu starych odmian czereśni, 42 ha nowych terenów. Znajduje się tam 8000 gatunków i odmian, w tym 3500 bylin. Najwięcej jest różaneczników (azalii, rododendronów) - popularnych krzewów ozdobnych.
Z dostępnych w Internecie informacji można wyczytać, że poza różanecznikami znajdziemy tam też m.in. liliowce, lilaki, hortensje, bukszpany, magnolie, róże, trawy ozdobne, liczne gatunki drzew.
Teren jest duży, spokojnie można spędzić w ogrodzie kilka godzin a nawet cały dzień! Arboretum jest czynne codziennie od 19 kwietnia do 25 października od 9 do 20 (bilety są sprzedawane do godziny 18.00). Do dyspozycji odwiedzających są audioprzewodniki w czterech językach, WIFI, plac zabaw dla dzieci, tereny i miejsca piknikowe do odpoczynku.
    Można rozłożyć koc na wyznaczonej polance albo usiąść na ławce i spokojnie zjeść kanapkę.
Przede wszystkim warto jednak spacerować, bez końca! Czeka na nas mnóstwo bajecznych alejek, jest trasa przystosowana dla osób niepełnosprawnych, można również wypożyczyć wózek inwalidzki. Dla chętnych także bar i kawiarnia oraz punkty sprzedaży roślin (my kupiliśmy m.in. przepiękne azalie).
Na terenie znajdują się także zabytkowe budynki np. folwark z odrestaurowaną kuźnią kołową, dom ogrodnika i szklarnia. Widziałam kilka ciekawostek dla dzieci, np. budki z odgłosami ptaków.
Bardzo fajnym pomysłem, za który biję brawo są również poukrywane w różnych zaułkach ogrodu pieczątki dla dzieciaków, układające się finalnie w słowo ARBORETUM. Mój mały brat szukał ich z wypiekami na twarzy, w pełnej koncentracji i przystawiał stempelki w swoim specjalnym zeszycie.
Maj to idealny miesiąc na odwiedzenie ogrodu, bo kwitnie wówczas większość najważniejszych, sztandarowych roślin, ale jeśli wybieracie się o innej porze roku, zerknijcie do kalendarza kwitnień.
Muszę Wam wyznać, że w czasie zwiedzania prawie oszalałam z zachwytu, zrobiłam mnóstwo zdjęć,
przez co miałam wielki problem z wyborem kilkunastu do wpisu. Pewnie się skończy na dodatkowej
galerii na Facebooku. Tata straszył mnie, że jeśli będę stawała przy każdym kwiatku fotografując go,
to zostawi mnie tam i będę wracała do Wrocławia na piechotę ;) Ale jak mogłabym je ignorować??
To była bardzo udana sobota i w drodze powrotnej wciąż byłam cała w pąsach z zadowolenia. Nie spodziewałam się, że jedziemy w tak śliczne miejsce, że tej wiosny czeka mnie jeszcze tyle wrażeń przyrodniczych. Ze względu na specyficzny mikroklimat załapałam się na wciąż kwitnące magnolie! U nas w Warszawie przekwitły już dawno. Bogactwo kwiatów, prawdziwe ich kaskady robią wrażenie.
To miejsce idealne dla wszystkich, niezależnie od wieku! Dzieci dokazywały, biegały, szukały pieczątek, bawiły się na placu zabaw, dorośli podziwiali przyrodę, pozowali do zdjęć i robili notatki. Podsłuchałam kilka rozmów telefonicznych (przypadkiem!), każda kończyła się "no nie sądziłem/am, że to aż tak cudne miejsce, musisz koniecznie przyjechać najlepiej jeszcze w tym roku". Wam też drodzy to mocno polecam!

22 komentarze:

  1. Byłam właśnie teraz w sobotę - i tak jak mówisz Arboretum robi duże wrażenie, ale sama Niemcza trochę przygnębia. Zwłaszcza, że odpuściliśmy sobie obiad w Wojsławicach, licząc na mniejsze kolejki w Niemczy, a tu się okazało że 2 z 4 restauracji są w całości zarezerowwane i nie ma za bardzo gdzie zjeść - gnaliśmy na stację BP za miastem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety Niemcza nie robi dobrego wrażenia, masz rację. Dość smutne miejsce na pierwszy rzut oka

      Usuń
  2. Jejku jakie cudowne kwiaty, miło na nie popatrzeć zwłaszcza w dzisiejszy pochmurny dzień:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak pięknie i kolorowo! Byłam tylko w jednym arboretum - w Kórniku koło Poznania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem pod wrażeniem ilości i różnorodności kwiatów :) Azalii w wielu kolorach nigdy nie widziałam, ciekawe miejsce i piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne! Super,że tam trafiłaś i możesz nam pokazać i polecić!

    OdpowiedzUsuń
  6. Arboretum Wojsławice polecam w różnych porach roku nie tylko wiosną .:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak to właśnie jest! Też byłam na festiwalu tulipanów i nawet mi przez myśl nie przeszło, żeby w Polsce szukać podobnych wspaniałości. A jestem Wrocławianką. I nigdy nie słyszałam o takim miejscu. Zastanawiam się, czy rzeczywiście wina jest w nas czy może w kiepskiej promocji naszej turystyki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakładam, że niestety wina kiepskiej promocji. W Arboretum było dużo ludzi, ale tylko na lokalnych rejestracjach. Gdzie reszta, z Polski i z Europy?

      Usuń
  8. Byłam tam 2 lata temu w końcówce maja i trafiłam na apogeum kwitnienia różaneczników. Coś pięknego!!! Wyjątkowego! NA prawdę warte zobaczenia i świetny pomysł na spędzenie wolnego czasu z rodziną.
    Zastanawiam się jak sytuacja w tym roku wygląda - czy jeszcze kwitną? Czy jeśli wybiorę się w ten weekend (13.06) to jeszcze będzie można je podziwiać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie wiem do kiedy co kwitnie, warto zaglądać w kalendarz kwitnień do którego podałam link

      Usuń
  9. Co do obiadu na stacji BP, to jak czasem jest ostateczność, tak czasem jest to rarytas. Przekonałem się o tym u mojej babci. Święta/weekend i jak to na wsi i pobliskiej małym miasteczku nie wszystko pozamykane. Stacja benzynowa owszem jest, ale nie Shell, nie BP, w każdym razie coś gdzie nie robią hot dogów. I tak ani nie kupisz nic na ognisko bo pozamykane, ani nawet tego dennego fast fooda nie ma. Jedna miasta nie są takie złe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są stacje beznzynowe z naprawdę smaczną kuchnią, głównie te mniejsze, z barami

      Usuń
  10. Wojsławice ja również polecam :) Co do obiadach na stacjach BP, to fakt że czasem to rarytas :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zamiast na stacji bp, można zjeść smacznie i tanio w samym rynku :-)
    Pod Łabędziem- może nie mają menu, może kelnerki nie latają w modnych fartuszkach... Ale atmosfera bije na łeb wszystkie ę ą w okolicy.

    Menu każdego dnia inne ( byłam kilka razy), atmosfera domowa i obiad domowy, a chip najważniejsze- świeży! :-D Nie ma frytek, pizzy, ale atmosfera jak w domu i jedzenie jak u mamy :-)
    Opinie na fb nie kłamią.
    Polecam i pozdrawiam Panią Ewę ( bardzo ciepła kobieta), na pewno jeszcze tam wrócę- przy okazji zwiedzania arboretum.

    OdpowiedzUsuń

TOP