17.7.15

Co warto zwiedzić na Lefkadzie? Środkowa część wyspy

W czasie pobytu na Lefkadzie zdecydowałyśmy się wypożyczyć samochód. Wyspa jest na tyle mała, że można ją spokojnie objechać w 2 dni, a zarazem na tyle duża, że bez samochodu jest to mocno utrudnione. Teoretycznie do większości miejscowości dojeżdżają autobusy, ale podróż zazwyczaj zaczyna się w stolicy wyspy, mieście Levkas. Jest to wówczas czasochłonne, a jak się przekonałyśmy, autobusy niestety jeżdżą jak chcą. Auto lub skuter są więc dobrym rozwiązaniem. Dziś pokażę Wam pierwszą z naszych wycieczek, w środkowej części wyspy.

W Nidri znajduje się wypożyczalnia AVIS, w której za przyzwoitą cenę (80 EUR/2 dni) dostałyśmy praktycznie nowy samochód z dobrym ubezpieczeniem (wkład własny max 150 EUR, gdyby coś się stało z naszej winy). Zatankowałyśmy od razu za 30 EUR i w dwa dni przejechałyśmy ponad 250 km.
Nasz rzeczywisty plan zwiedzania był nieco inny, na blogu przedstawię Wam kolejność, którą dziś uważam za rozsądniejszą. Pierwszy dzień - centralna część wyspy, a drugi dzień wzdłuż wybrzeża.
Teoretycznie to niewiele ponad 60 km, ale trzeba uwzględnić fakt, że środek Lefkady jest raczej górzysty, główne drogi są w porządku (asfaltowe), ale z mniejszymi bywa różnie. Co ciekawe, do jednej z miejscowości (Eglouvi) nie udało nam się dojechać w ogóle - jedyna droga, która do niej prowadziła, wyglądała źle i była oznaczona jako "jedziesz na własne ryzyko". Nie podjęłyśmy go. Przypuszczam, że dało się tam dojechać także od innej strony, ale tym razem też nie dałyśmy rady. 
Dzień zaczęłyśmy od wodospadów Dimosari, oddalonych od Nidri o zaledwie kilka kilometrów. Teoretycznie można dojść tam spacerem, ale w upale, chmurze pyłu i bez odrobiny cienia, więc pozwoliłyśmy sobie na chwilę lenistwa. Od parkingu trzeba przejść jeszcze kilkaset metrów, ale to już przyjemny, rześki spacer w chłodzie. Byłyśmy tam o poranku, turystów nie było wielu, za to wszyscy okazali się Polakami. Wymieniliśmy uprzejmości i po pół godzinie ruszyłyśmy dalej.
Planowałyśmy zatrzymać się w miejscowości Vafkeri, ale okazała się ona bardzo mała i niemal zupełnie pusta. Na jej obrzeżach zobaczyłam drogowskaz "Monastery of the Taxiarches". Mocno kamienista droga odbijała w górę, zostawiłyśmy więc samochód i podjęłyśmy wyzwanie. Pierwszy zakręt: nic. Drugi zakręt: spalony traktor. Trzeci zakręt: nic. Czwarty zakręt: nic. Upał jak diabli, żadnych znaków, powoli kończyła nam się woda. Decyzja - wracamy. Nie lubię takich sytuacji, ale to było jedyne rozsądne rozwiązanie. Znalazłam ten monastyr po powrocie i wygląda.. no cóż, TAK.
Tylko kilkanaście kilometrów dzieliło nas od miejscowości Karya. To zdecydowanie jedno z najpiękniejszych miasteczek Lefkady. Malowniczo położone, otoczone górami i zielenią. Są sklepy z rękodziełem, pamiątkami, restauracje, lokalne kawiarnie, kościół, wąskie uliczki. Jest też Muzeum Folkloru, do którego jednak nie poszłyśmy. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ.  
W centrum, na głównym placu były zajęte niemalże wszystkie stoliki. Myślałyśmy, że to może jakaś większa wycieczka, ale szybko zorientowałyśmy się, że to miejscowi. Kelnerka wyjaśniła nam, że przed godziną odbył się pogrzeb a to co widzimy, to uroczystość żałobna. Fakt, prawie wszyscy ubrani byli na czarno, ale śmiali się, żartowali. Dość ciekawa sytuacja. Zamówiłyśmy cafe frappe, wypiłyśmy ją schowane w cieniu ogromnego drzewa. Zwykłe życie. Chwile idealne.
    Powyżej - punkt widokowy, a w dole turkus Morza Jońskiego i miejscowość Agios Nikitas.
Na lunch planowałyśmy dotrzeć do miejscowości Exanthia, w której znajduje się cudownie położona restauracja Rachi. Znalazłam ją w Internecie na kilka dni przed wyjazdem i od razu się zakochałam. Warto tam dotrzeć szczególnie wieczorem - zachody słońca są zachwycające.
Sam lokal ma dość nowoczesny wystrój, co trochę kontrastuje z urokiem i spokojem samej wioski. Byłyśmy tam przed 13, okazało się jednak, że kuchnia rusza dopiero po 14. Było to duże rozczarowanie, zamówiłyśmy więc zimne napoje i bez pośpiechu podziwiałyśmy widoki.
W życiu jednak nic nie dzieje się bez przyczyny. Po krótkim spacerze pojechałyśmy dalej, robiąc się coraz bardziej głodne. Uznałyśmy, że zatrzymamy się w miejscu, które już na pierwszy rzut  oka przypadnie nam do gustu. I tak się stało od razu, gdy dojechałyśmy do małej wioski Hortata.
Tawerna T'Aloni wołała do nas z daleka "chodźcie!!!". Dopiero później zauważyłam, że jest ona oznaczona na darmowej mapie samochodowej, jednak nie ma w niej nic komercyjnego. To jest na Lefkadzie niesamowite, że miejsca które mają wszelką okazję stać się turystycznym oszustwem z zawyżonym cennikiem, są nadal uczciwymi, sympatycznymi lokalami, w których dba się o klienta.
T'Aloni posiada piękny, drewniany taras z którego widać góry i drzewa. Wydaje mi się, że to knajpa rodzinna. Obsługiwała nas młoda, przemiła dziewczyna (w sumie każdy, kogo spotkałyśmy w czasie tego wyjazdu był przemiły, a przynajmniej miły...), zarekomendowała dania dnia i przyniosła starter.
Każde z zamówionych dań było "najlepszą możliwą decyzją". Zamówiłyśmy: jagnięcinę (nie ma na zdjęciu, bo wyszło prześwietlone) z pieczonymi pomidorkami gałązkowymi, słoną zapiekankę z trzema kolorami papryki i fetą a także mousakę (jedną z najlepszych jakie próbowałam w życiu).
Do tego dwa desery: dość specyficzne, bardzo kruche ciasto z kremem i genialne w smaku, mokre ciasto pomarańczowe. Zapomniałam o przystawce - sałatce z soczewicy. Warto wiedzieć, że z jej uprawy słynie wioska Eglouvi, do której nie udało nam się dojechać. Jakby tego było mało, przed złożeniem zamówienia dostałyśmy kruche pałeczki z kolorowymi dipami i nalewkę truskawkową. Wyszłyśmy z restauracji tak najedzone, że ledwo doczołgałyśmy się do samochodu. Polecam!!!!
Do ostatniego przystanku, miejscowości Sivros, miałyśmy nieco ponad 20 km. Po drodze kilka razy się zgubiłyśmy, ale kto by się przejmował takimi drobiazgami? Sivros jest spokojne, ciche, zielone i bardzo kameralne. Spodobało nam się od razu. Warto pospacerować, porozglądać się.
Dwie główne atrakcje Sivros to stary młyn wodny przerobiony na klimatyczny bar (Watermill) oraz mała fabryka oliwy. Do młyna nie poszłyśmy (przejedzenie), ale skusiłyśmy się na wizytę w fabryce. Czy warto? I tak i nie. Wstęp kosztuje 2.5 EUR, obiekt to jedna malutka salka. Na początku miły pan puścił nam film, potem trochę poopowiadał, potem dał spróbować oliwy i różnych past. To niby nic specjalnego, ale nam się podobało i kupiłyśmy pyszną, młodą oliwę i słoik tapenady -pasty z oliwek.
Na pewno w jeden dzień można zobaczyć więcej, pytanie brzmi - po co się śpieszyć? Kiedyś biegałam jak szalona, od punktu A do punktu B. Teraz już nie. Wolę zobaczyć mniej, ale za to dokładniej. Wolę cieszyć się chwilą, spokojem, odpoczynkiem, miłym towarzystwem. Ten dzień był chyba moim ulubionym ze wszystkich spędzonych na Lefkadzie. Śpiewałyśmy na całe gardło razem z radiem, doceniałyśmy urok małych rzeczy i każdej chwili. Było zwyczajnie, ale cudownie.

Polecam Wam również wpis Lefkada praktycznie - do warto zobaczyć  oraz drugą część objazdu wyspy Co warto zwiedzić na Lefkadzie - Dookoła Wybrzeża.

22 komentarze:

  1. Piękne miejsce, chętnie bym się tam wybrała. Tak jak piszesz, najlepiej autkiem na dwa dni by jak najwięcej zwiedzić.
    Urzekła mnie kapliczka...
    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie to jedzenie wygląda, a tak podanej sałatki jeszcze w Grecji nie widziałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta sałatka z soczewicy była idealna! Zielona soczewica al dente, marchewka, pietruszka, tarta cukinia, szczypta soli i pieprzu. Bajka!

      Usuń
  3. Te na pozór zwyczajne chwile mają w sobie najwięcej z niezwykłości. Z każdym kolejnym postem z Lefkady rozbudzasz moją tęsknotę za wyspiarską Grecją...Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie byłam miłośniczką Grecji, ale Lefkada chyba to zmieniła:)

      Usuń
  4. Jak czytam twoje posty, przypomina mi się Mamma Mia. Mam ochotę kupić bilet, wsiaść w samolot i tydzień-dwa beztrosko wśród tych drzew, serpentyn, sadów i morza nic nie robić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Za 5 dni będę na Lefkadzie, z uwagi na to, że przewodnik po Lefkadzie w Polsce jest nie do kupienia, Twoja relacja jest dla mnie właśnie takim mini a może i maxi przewodnikiem:) Proszę napisz czy drogi na Lefkadzie są do opanowania dla kierowcy - kobiety - lecę sama z synem nastolatkiem:) chciałabym wypożyczyć auto, ale trochę mam obawy przed "środkiem" wyspy., który patrząc na mapę jest bardzo górzysty a drogi przypominają agrafki - krawaty. Napisz proszę o samodzielnym poruszaniu sie po wyspie czy kobiety dadzą radę:? Pozdrawiam serdecznie, bloga odwiedzam codziennie do porannej kawy... dobrze smakuje w Twoim towarzystwie.
    Hanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My bylysmy we trzy kobiety i jak najbardziej dalysmy radę :-) drogi sa tak jak napisałam różne. Koleżanka jest dobrym kierowcą i czuje się pewnie za kółkiem więc było ok. Trzymając się głównych dróg nie powinno być problemu, ale fakt, czasem jest ostro pod górę. Przed waszym wyjazdem pojawi się jeszcze druga część zwiedzania dookoła wyspy :-)

      Usuń
  6. Serdecznie Ci dziękuję Agnieszko:) Czekam więc na dalszą relację z niecierpliwością, pozdrawiam:)
    hanna

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejna udana wycieczka po czarującym miejscu i nawet się nie zmęczyłem. Chociaż przyznam się że chciałbym się zmęczyć spacerowaniem tam na miejscu a nie tylko oglądając zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale tam ładnie :) Chociaż najbardziej podobają mi się miejsca ze skałami.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna relacja :) Jedzonko wygląda super, uwielbiam grecką kuchnię ;) Coś zaczyna mi się marzyć ta Twoja Lefkada...

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniale tam, aż zaczynamy się zastanawiać czy nie zrobić jeszcze jednego wypadu we wrześniu. W tym terminie autokarowe BP mają oferty 9 dniowe na poziomie 500-600zł/os :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pozdrówcie ode mnie rezydentkę tego biura, bo już po dwóch pierwszych turnusach wyglądała, jakby się szykował najgorszy sezon jej życia, a jak posłuchałam jej podopiecznych w kilku miejscach, to się jej w ogóle nie dziwię. I pamiętaj, że do tej ceny trzeba dodać 50EUR - o to były największe awantury ;)

      Usuń
    2. Blondynka w długich włosach? :) Jeśli tak to jechała z nami autokarem. Ofertę biura znamy dość dobrze i ukryte opłaty klimatyczne. ;)

      Usuń
  11. Mogłabym się tam znaleźć teraz, natychmiast!! :))))

    OdpowiedzUsuń

TOP