31.8.15

Wyrzuć telefon i aparat, a odpowiedzi przyjdą same

Ostatni dzień wakacji. Nie wiem jak to możliwe, kiedy to się stało? Siedziałam wczoraj na plaży, wesoło szumiało morze i sobotnie wino, którego wypiłam chyba odrobinę za dużo. Pożegnanie letniego sezonu i tak wielu marzeń, których nie udało mi się zrealizować. Dużo myśli. Niby nic niezwykłego się nie wydarzyło, a jednak w ten weekend wiele rzeczy stało się jasnych jak słońce na tle idealnie niebieskiego nieba. Bardzo potrzebuję zmian i potrzebuję iść naprzód.

Od jakiegoś czasu coraz większą trudność sprawia mi publikowanie na blogu. Każdy wpis z tych ostatnich miesięcy to była mała drogę przez mękę. Pisałam je całymi godzinami, a nawet dniami, mając wrażenie, że nigdy nie skończę. Gdzieś ulotniła się radość, to flow, które mnie niosło. Nie sądziłam, że kiedyś to powiem, ale wyjazdy przestały być dla mnie priorytetem w życiu. Gdy nieśmiało zasugerowałam to na Facebooku kilka tygodni temu, wywiązała się dość interesująca rozmowa, mam jednak wrażenie, że nikt nie potraktował do końca poważnie wyznania, że wolę blender od urlopu ;) To nie chodzi o to, że chcę coś posiadać. Chodzi o to, że dużo dla tych podróży poświęciłam przez 5.5 roku.

Wszystkie plany i wydatki podporządkowywałam wakacyjnym planom. Myślę, że zabrakło w tym rozsądku i równowagi. W miniony weekend poczułam bardzo mocno jak to wszystko wpłynęło na mnie, na to, kim się stałam, jak zmieniły się moje relacje towarzyskie. Mój laptop ledwo mieści tysiące zdjęć, których nie mam czasu ani siły obrobić. Czasem rozmawiając z ludźmi wyczuwam straszne ciśnienie, że wszystko trzeba fotografować, nagrywać, dokumentować. Chyba wszyscy oszaleliśmy od całej technologii i wirtualnego świata. Uwielbiam, gdy siadamy przy stole, a każdy szuka WiFi i odpala Internet. Są jakieś small talks, ale często na nich się zaczyna i kończy. Znam ludzi, którzy sekrety randkowych aplikacji mają w małym paluszku, ale już w prawdziwym świecie wkładają ręce do kieszeni, patrzą w podłogę. Niby nie dzieje się żadna tragedia, ale coraz mocniej nas to wciąga. Takie czasy, technologia też bardzo wiele ułatwia, ale za mało równowagi.

Do Dębek nie wzięłam aparatu i nie dotykałam telefonu, bo chciałam patrzeć i słuchać, bardziej uważnie. To był fajny i relaksujący czas. Lubię przebywać wśród zupełnie nowych osób, to daje dobry dystans do codzienności. Dużo ostatnio myślę, tam mnie też dopadło, nie wpadłam jednak  w smutną melancholię. Tańczyłam do rana, biegałam po plaży i było super miło. W 48 h dostałam więcej odpowiedzi niż zadałam sobie pytań i jest to absolutnie fantastyczne uczucie. Nie jestem gotowa na to, żeby zamknąć bloga zupełnie, ale na pewno nie chcę robić nic wbrew sobie. Mam długą listę wyzwań i marzeń zupełnie niezwiązanych z odkrywaniem już i tak odkrytego świata.

Jeśli poczuję, że chcę coś napisać to napiszę. Jeśli nie, to nie. Zdjęciami i linkami będę się z Wami dzielić na Facebooku i Instagramie, bo chcę Was ciągle mieć blisko :) Możecie jak zawsze do mnie pisać na maila, chętnie odpowiem na wszelkie pytania. A teraz całuję Was czuje i idę w miasto, szukając nowych smaków. Czekając na nowe, bo życie to proces i wszystko się zmienia.

32 komentarze:

  1. O przepraszam, ja potraktowałam twoje wypowiedzi poważnie, chyba nawet wspominałam jak ważne jest dla mnie wygodne łóżko.
    Tak naprawdę ważna jest dla mnie równowaga i nieprzejmowanie się oczekiwaniami innych ludzi, czy dotyczących posiadania, robienia zdjęć, podróżowania gdzieś czy czegokolwiek innego.

    Wyjazd bez aparatu jest bardzo fajny, wyłączenie telefonu też, niepisanie na blogu również, jeżeli autor tego potrzebuje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "...bo życie to proces i wszystko się zmienia" to najlepsze podsumowanie całego wpisu :) Sama prawda. Nie można robić niczego na siłę. Dopóki podróże napędzają, podróżuj. Kiedy zaczyna napędzać Cię coś innego, zmień kierunek. Przecież i tak masz w pamięci miliony zdjęć robionych sercem :) Takie zdjęcia mają największą wartość, przynajmniej dla mnie. Powodują niekontrolowane przypływy ciepła, rozlewającego się po całym ciele, którego nie jest w stanie wywołać nawet najlepiej zrobione "fizyczne" zdjęcie... Zrozumiałam to, kiedy - pokazując bliskim zdjęcia moich ukochanych miejsc - nie widziałam na ich twarzach mojego zachwytu. Jak można się nie zachwycać?! A jednak...można. Bo zdjęcie to tylko zdjęcie, nie kino 3D. A wspomnienia i zachowane w pamięci obrazy - i owszem, 3D, 5D, a może i 20D :)
    Zatem udanego odpoczynku i owocnego, nowego początku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, że masz dystans do blogowania i podróży. Zmiany dobrze robią i warto czasem postawić wszystko na jedną kartę. Najważniejsze to żyć w zgodzie ze sobą i nie przejmować się tym, co sądzą inni... :) Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Doskonale Cię rozumiem - stąd też i u mnie zastój. Ale wiesz, że może właśnie tym wpisem zainspirowałaś mnie do napisania...A tak swoją drogą, to mam nadzieję, że to chwilowe i zatęsknisz za blogiem. Wiem ile radości Ci to sprawiało i po cichu liczę na to, że nie minęła ona bezpowrotnie. Odpocznij...Ściskam z całych sił!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahha byłoby śmiesznie, jakbyś poczuła się teraz zmotywowana do pisania, w przyrodzie nic nie ginie, jedna przestaje, druga zaczyna ;) Wiesz, to nie chodzi o radość. To szkodzi o życie, które czeka z dala od laptopa!

      Usuń
  5. Ważne, byś żyła w zgodzie z samą sobą - nic na siłę! Uwielbiam Cię czytać, jesteś bardzo mądrą kobietą, ale powinnaś przede wszystkim myśleć o sobie i realizacji marzeń, nie tylko tych podróżniczych! Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Byle nie robić nic na siłę. Odpoczynek od tej całej technologii potrafi zrobić swoje, życie nabiera innych barw. Myślę, że jak odpoczniesz też od bloga, za jakiś czas wrócą chęci, by znów pisać, by pokazywać nowe miejsca, by inspirować...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Aga, rozumiem doskonale zmęczenie blogowaniem, tę presję, którą czujesz. Zresztą wiesz.
    Nowe smaki, miasto, zmiany, proces - zobacz jakie fajne hasła opisujące kwintesencję życia.
    Potwierdzam, jesteś bardzo mądrą kobietą :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, dziękuję, takie słowa z Twoich ust to duża radość :)

      Usuń
  8. Należy robić to co się czuje! Dobrze że całkiem nie znikasz :) rozumiem czasem też oddalam się od blogowania czasem dodawałabym posty codziennie. Tak to już jest a co do fotografowania to czasem tez sbie wyrzucam ze pewne rzeczy przeżywam przez pryzmat aparatu zamiast poprostu się nacieszyć chwilą Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Każdy kto prowadzi bloga w pewnym momencie przechodzi, przez chęć zrobienia z nim czegoś więcej. Może by zacząć zarabiać? Też przez to przechodziłam, wymieniałam maile z różnymi firmami, aż w pewnym momencie zaczęło mnie to wkurzać. Dlaczego miałabym reklamować jakiś lek na moim blogu? Co moja tematyka ma z tym wspólnego? Dałam sobie spokój i za wszystkie propozycje dziękuję. Nie chcę za to pieniędzy, piszę bo sprawia mi to frajdę, bo mam pamiętnik naszych podróży, czasami mogę przypomnieć sobie o czymś o czym już dawno zapomniałam. Piszę kiedy chcę i mam fajny kontakt z czytelnikami. To najważniejsze! Zdjęcia uwielbiam robić, więc mam gdzie je publikować i dzielić się nimi z innymi;))) Czasami może komuś mój blog w czymś pomoże. To mi wystarcza:) Trzeba robić to na co się ma naprawdę ochotę:) Pozdrawiam i życzę powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale to tak jak dawniej z papierowymi pamiętnikami, utrwalamy mijający czas

    OdpowiedzUsuń
  11. Słuszna decyzja. Jeśli tak czujesz, to trzeba przede wszystkim być spełnionym i szczęśliwym. A czasem to oznacza zamknięcie jakiegoś etapu :).

    OdpowiedzUsuń
  12. Od dziesięciu dni żyję bez multifunkcjonalnego telefonu, taki detoks mimo woli. Widzę, jak dużą frajdę sprawia, gdy "nic nie musisz", choć mnie to tylko utwierdza w przekonaniu, jak bardzo bym chciała: dzielić się, pokazywać i przekazywać, mimo, że i tak miewam chwile "mam tego dość". Ale nic na siłę, dlatego gratuluję Ci bardzo decyzji, bo dobrze wiem, że jeśli wrócił Ci ta siła ze środka, to po prostu znów zaczniesz pisać. Będziemy czekać! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Biorąc pod uwagę temperaturę i pogodę za oknem, to jest to raczej odroczone pożegnanie ponieważ wciąż da się wyczuć wakacyjną aurę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czasem trzeba wszystko odłożyć, odpocząć, żeby wrócić ze świeżymi pomysłami i zupełnie inną energią. Powodzenia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nic na siłę :) Czasami trzeba zrobić sobie przerwę i popatrzeć na życie z innej perspektywy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zrób sobie odpoczynek, bo zwariujesz po prostu... świat jest i będzie a jak my sobie zrobimy przerwę to nic się nie stanie, on będzie na nas czekał :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo mi się podoba twój wpis i jest w nim tak dużo prawdy. Często bywa tak że skupiamy się na jakimś zajęciu i tak podporządkujemy jemu całe swoje życie, że tracimy coś innego.

    OdpowiedzUsuń
  18. Niestety przychodzi taki czas że każdy potrzebuje odpoczynku, aby spojrzeć na niektóre sprawy z dystansu, odpocząć :) Mam nadzieję, że wrócisz do pisania :)

    OdpowiedzUsuń
  19. No sezon wakacji u mnie też już się skończył na dobre - teraz nic tylko pracować - za oknem pochmurnie, zimno i deszczowo - ile w końcu mogło być tych upałów no nie?

    OdpowiedzUsuń
  20. Czasami jest tak że każdy potrzebuje odpoczynku, który może mieć zbawienny wpływa na nasze działania :) i na perspektywę przez którą patrzymy na świat.

    OdpowiedzUsuń
  21. uwielbiam czytać tego bloga, od razu poprawi mi się humor :)

    OdpowiedzUsuń
  22. U nas dzisiaj 30 stopni za oknem więc jeszcze mamy lato ;) ale niestety już też po urlopie :(

    OdpowiedzUsuń

TOP