13.9.15

Relacja z konferencji "Zmiany w Życiu - pierwszy krok"

Miałam dziś opublikować wpis ze Sztokholmu, który napisałam w zeszłym tygodniu, ale poczułam potrzebę, aby opowiedzieć Wam jak spędziłam minioną sobotę. Pewnie wiecie, że opublikowałam kilkanaście artykułów na portalu Zmiany w Życiu. Anna Węgrzyn, redaktor naczelna, zorganizowała konferencję "Zmiany w życiu - pierwszy krok" i zostałam na nią zaproszona. Było to bardzo ciekawe wydarzenie, bardzo potrzebne mi na etapie, na którym aktualnie jestem. Takie konferencje i szkolenia mają to do siebie, że każdy może z nich wynieść coś innego (z tej konkretnej dwie osoby wyniosły drukarkę OKI ;)), więc chcę tutaj podsumować wszystko, co mi się udało przygarnąć. Towarzyszyła mi kochana Ewa z bloga Life Good Morning i jestem bardzo ciekawa czy też coś napisze.

Sięgam do moich notatek chcąc je uporządkować, móc wracać do tych prostych, chociaż tak ważnych wniosków. Uświadomiłam sobie pewne kwestie i mam kolejne sprawy do przemyślenia. Duuuużo tego!
Jako pierwsza wystąpiła Agnieszka Brukszo, coach i właścicielka firmy BrandU. Opowiadała o tym, że warto budować markę o nazwie "Ja" (na portalu możecie również przeczytać wiele jej artykułów o tej tematyce). Było o unikalnym kodzie osobistym, o tym, że każdy z nas jest dobry w czymś innym, więc nie można oceniać ryby po tym, jak wspina się na drzewo. Pojawiło się pojęcie spójności, które było dla mnie motywem przewodnim całej konferencji i mocno mnie poruszyło, bo zrozumiałam, jak duży mam z  tym w życiu problem. Moja głowa i moje myśli żyją inaczej niż moje ciało, godzę się na różne rzeczy i nie umiem dopuścić do głosu mojej tożsamości, która wpływa na wizerunek i finalnie buduje jakąś reputację. Nigdy nie myślałam o tym, że tak naprawdę powinniśmy budować siebie od wewnątrz do zewnątrz i że tak wiele osób prezentuje nam swoją maskę zamiast swojej marki. Zadałam sobie pytanie, kto jest dla mnie wzorem i mi imponuje. Wypisałam kilka nazwisk i dostrzegłam, że wszystkie łączy jedno - są to ludzie, w których wszystko jest spójne. To co mówią, to co robią, to jak wyglądają i to, jak żyją. W zgodzie ze sobą.

Jako druga wystąpiła uwielbiana przeze mnie od dawna Katarzyna Miller i wielką radością była szansa wysłuchania Jej na żywo. Wspaniała kobieta, pełna spokoju i pewności tego, co mówi. Opowiedziała nam o kobietach, które chodziły na terapię i o ich przemianie. Znów pojawiła się tematyka spójności, tego co w w środku, a co na zewnątrz. Lekko zaskoczyło mnie stwierdzenie "zmiana - stać się tym, kim się jest", ale chyba dokładnie o to chodzi. Każdy z nas ma tożsamość, o której mówiła wcześniej Agnieszka Brukszo, ale bywa ona tłumiona i na zewnątrz dzieją się rzeczy, które dziać się nie powinny. Bo tego się od nas wymaga,  tak należy, tak się powinno, tak wypada. Nasze marzenia, aspiracje, potrzeby spychamy na dalszy plan, zakładamy maskę uśmiechu, a w środku prawdziwe "JA" krzyczy i płacze, chce się wydostać, ale nie może. Nigdy nie myślałam o zmianie jako o "wyciąganiu na zewnątrz wszystkiego, co jest w środku". To jest dla mnie naprawdę duży krok.

Po przerwie wysłuchaliśmy Maćka Cichockiego i Norberta Grzybka, właścicieli firmy szkoleniowej "Mogę Móc". Znów 30 minut pełne odkryć. Bardzo lubię ich artykuły dla portalu, bo mają ciekawe, świeże i niestandardowe podejście do wielu tematów. Od Norberta po raz pierwszy usłyszałam o coachingu prowokatywnym i przypadł mi on do gustu. Panowie zadali kluczowe pytanie "Nie mogę czy nie chcę?" i znów trafili w samo sedno. Przez całą konferencję miałam wrażenie, że Ania chyba wiedziała czego potrzebuję i postanowiła mi to sprezentować. Idealnie wstrzeliła się tematycznie! Norbert i Maciek poruszyli ważną kwestię lęku przed tym, co zmiana może nam właściwie dać. Faktycznie często jest tak, że działamy według schematu - oczekuję natychmiastowych efektów oraz gwarancji sukcesu a skoro jej nigdy nie mam, to po co się starać? Po co próbować, o co walczyć? Lepiej nic nie zmieniać, szukać w otoczeniu winnych naszych niepowodzeń niż wziąć odpowiedzialność za własne szczęście. Czyż czasami nie jest tak, że nie boimy się samego procesu zmiany a paraliżuje nas strach przed konsekwencjami? Jeszcze przypadkiem się uda i co wtedy? Może trzeba się będzie bardziej otworzyć, może przyjdą nowe szanse i wyzwania, może pociągnie to za sobą lawinę zmian, doświadczeń, a przecież teraz jest  "kiepsko, ale stabilnie"?
Kolejnym prelegentem był Patryk Zamorski, specjalizujący się w biznesowym zastosowaniu neuronauk w psychologii behawioralnej. Ufff, brzmi trochę strasznie :) Poza bardzo osobistą historią jego życia, mieliśmy okazję dowiedzieć się trochę o roli mózgu w procesie zmiany. O systemie budowania nawyków, nagradzaniu sukcesów, o sile woli. Warto wiedzieć, że to policzalna jednostka, której zasoby wyczerpujemy w ciągu dnia.

Adam Klein z portalu Biegaj.pl opowiedział trochę o tym, jak zacząć biegać i że naprawdę każdy może.

O tym, że Dominik Włoch wyruszył pieszo do Jerozolimy (4500km!) wiedziałam już zjego artykułu dla portalu i byłam pod wrażeniem. Opowiedział o tym, co się wydarzyło w jego życiu, że zdecydował się na taki krok. Opowiedział też o małych-dużych cudach, które spotkały go w czasie Drogi. Siedząca przede mną pani co chwila powtarzała, że w to nie wierzy. Smutno być człowiekiem małej wiary. Ja wierzę w to, że nawet najbardziej niewiarygodne rzeczy dzieją się nie tylko w filmach, ale też w życiu. Jeśli wiemy, dokąd zmierzamy, to Wszechświat nam sprzyja. Jeśli ze spokojem i uważnością szukamy odpowiedzi, to one przyjdą. Wierzę w znaki. Wierzę, że jest na tym świecie Siła duża i nieuchwytna, właśnie dlatego uwierzyłam Dominikowi.

Po przerwie obiadowej na scenie pojawiła się Ilona Adamska, kobieta sukcesu z ciekawym życiorysem. Do wszystkiego w życiu doszła sama, pomimo, że wiele osób w nią nie wierzyło. Powiedziała też coś, co myślę od dawna - prawdziwych przyjaciół poznaje się nie tylko w biedzie, ale też wtedy, gdy odnosi się sukces. Gdy nam się nie udaje, zawsze się znajdą ludzie, którzy poklepią nas po plecach, pogłaszczą po głowie, ciesząc się w myślach, że mają lepiej. Gdy nam się udaje, wielu nie jest w stanie tego przełknąć. Mówiła o wytrwałości, odwadze, wierze w siebie i tym, że warto się otaczać ludźmi, którzy ciągną nas do góry.

Absolutnym hitem popołudnia okazał się Paweł Fortuna, psycholog biznesu, autor książek i kompozytor. Dawno nie miałam okazji wysłuchać tak charyzmatycznej i pełnej dobrej energii osoby. W sposób zabawny i lekki umie on poruszyć bardzo poważne tematy, sypie z rękawa anegdotami i trafnymi cytatami. Mówił o lęku przed zmianą, zastanawiając się czy jest on naszym przyjacielem czy wrogiem. Spodobało mi się, jak powiedział, że podcinają nam skrzydła ludzie, którzy sami są zbudowani z lęku i nie mają odwagi spełnić swoich marzeń. Czy ktoś, kto odniósł sukces powie kiedykolwiek do kogokolwiek "Bój się. Nie rób tego. Nie ryzykuj. Nie próbuj. Nie warto"? Coś jest w tym, że często robimy duuużo zamieszania dookoła dążenia do celu, mówiąc o nim miesiącami lub latami, a na poziomie jego realizacji jest raczej słabiutko. "Jeszcze tylko posprzątam pustynię i już się biorę za realizację zadania" :) Znacie to może z życia? Prostym zadaniem (skakanie na lewej nodze) pokazał nam, że zazwyczaj wieszamy sobie dość nisko poprzeczkę, aby mieć gwarancję braku porażki. Lęk nie jest zły, trzeba go tylko poznać i oswoić, bo boimy się tego, czego nie znamy. Dostaliśmy również ćwiczenie do zrobienia na sali oraz pracę domową. Jedno i drugie dało mi naprawdę dużo siły.
Magda Bielak-Kościńska, głucha od urodzenia psycholog mówiła o tym, że ograniczenia są tylko w naszej głowie.

Jako ostatnia wystąpiła Urszula Dudziak, kobieta, której chyba nie trzeba przedstawiać i rzuciła publiczność na kolana. Kobieta piękna, mądra i spełniona. 72-latka (!!!) wyglądająca na nie więcej niż 60 lat, zakochana i zaręczona. Niezwykły życiorys, niesamowita kariera, liczne wzloty, ale też bolesne upadki. Mówi wprost "Co sobie wymyślimy, taki mamy los. To, nad czym się skupisz, urośnie". Jej rady na dobre życie? Zawsze być dobrej myśli i jeść tylko wartościowe jedzenie, bo to, co wkładamy do ust ma znaczenie nie tylko dla wyglądu, ale też samopoczucia. Mówiła również o pewności siebie, o tym, że nikt w nas nie uwierzy, jeśli sami w siebie wierzyć nie będziemy. Na zmiany nigdy nie jest za późno i nie można przegapić momentu, w którym nasza głowa i ciało mówi "Już czas!"

To był baaardzo wartościowy czas, aż żałowałam, gdy wybiła godzina 18. Anna Węgrzyn prowadziła spotkanie,  dodawała po każdym z wystąpień coś od siebie. Ta konferencja wiele dla niej znaczyła, była jednym z kolejnych spełnionych marzeń. Ania jest dla mnie wiarygodna, bo sama wprowadziła w swoje życie ogromne zmiany, gdy poczuła, że jej stabilne i spokojne życie zaczyna uwierać, że serce pragnie jednak czegoś więcej. Skoczyła na głęboką wodę, z wiarą i nadzieją. Droga do sukcesu była kręta, ale nie poddała się. Nieważne, ile razy upadamy, ważne, aby podnieść się, otrzepać i próbować dalej. By wygrać ze słabością i zrobić pierwszy krok, a za nim kolejne.

9 komentarzy:

  1. Agnieszko, bardzo dziękuję Ci za tak szczegółową relację i ciepłe słowa. Cieszę sie, że mogłaś wziąć dla siebie tak dużo, tym bardziej, że jesteś częścią portalu. Działaj więc najlepiej jak potrafisz we własnej sprawie i pamiętaj! Potrafisz wszystko czego zapragniesz! Dziękuję Anna Węgrzyn

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie konferencje. Dzięki za podzielenie się notatkami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, bardzo ciekawa relacja, fajne wnioski i miło, że coś napisałaś w końcu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna relacja. Chętnie bym sama wzięła udział w takim wydarzeniu :-)
    Powodzenia w działaniu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że tam z Tobą byłam. Muszę dodać, że rozmowa z Tobą była równie inspirująca co wykłady. Ten weekend mnie uskrzydlił i dziękuję Ci za możliwość doświadczenia tego wszystkiego. To było jak sen. Piękny sen.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo żałowałam, że nie mogłam być na konferencji. Całe szczęście, że mam Ciebie - suuuuuuper wpis!! Myślę, że właśnie mi pomogłaś - skończyłam sprzątanie pustyni...

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna relacja! Miło poczytać, jak się nie mogło uczestniczyć samemu :).

    OdpowiedzUsuń
  8. Takiej relacji to ja jeszcze nie czytałam. Pięknie piszesz! Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  9. Az zaluje, ze nie moglam byc tam. Brzmi bardzo ciekawie. Wielkie dzieki za nazwiska i szczegoly moze uda sie cos odkopac w internecie:)

    OdpowiedzUsuń

TOP