15.2.16

Malta. O ważnych ludziach i spotkaniach

Zaczęłam dziś mój trzeci tydzień na Malcie. Czas tak szybko leci! Pierwsze dni były cudowne, bo wciąż byli ze mną znajomi, których poznałam w styczniu. Myślę, że byliśmy zgraną grupą, a wspólnie spędzony czas zostanie na długo w mojej pamięci. Z pierwszego tygodnia mam bardzo dużo zdjęć i będę do nich wracać w ponure dni. Mam na dziś kilka przemyśleń z tym związanych.
Pamiętam jak w połowie stycznia weszłam do szkoły. Rozejrzałam się, dookoła mnóstwo ludzi. Od razu zauważyłam pewną blondynkę i pewnego blondyna, myślałam, że są parą. Podeszłam do nich czując, że to jest TO. Zawsze mnie zastanawia, jak to możliwe, że się wie po jednym spojrzeniu?
Dobry to był czas. Niemcy, Wenezuela, Argentyna, Hiszpania, Włochy, Polska. Mix totalny. Pełne śmiechu chwile i mnóstwo emocji. Uwielbiam ludzi, którzy mają w sobie szaleństwo.
Było intensywnie i ciekawie. Niestety po tygodniu osoby z którymi czułam się najlepiej musiały wyjechać, w ten weekend kolejne. Ostatnie dni były dla mnie smutne. Dziwnie było wracać do tak dobrze znanego sobie mieszkania wiedząc, że nie ma już tam ludzi, których chciałoby się zobaczyć.
Zazwyczaj obiecujemy sobie, że będziemy w kontakcie, że pewnego dnia się znowu spotkamy, że będzie tak samo. Nie wiem jednak, czy to w ogóle możliwe. Jest nadzieja, wyczekiwanie, tęsknota a potem znowu zaczyna się codzienność, dużo tematów do nadrobienia. Show must go on, niestety.
Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, ale Malta ma w sobie coś, co burzy mój spokój i sprawia, że serce bije jak oszalałe. Rozmawiałam o tym z wieloma osobami i mają bardzo podobne doświadczenia. W szkole co tydzień coś się zmienia. Ktoś się pojawia i znika.
Nie przywiązuję się do ludzi często, ale jeśli już mi się to zdarzy to jest dramat. Cierpię, więdnę, tęsknię. Niby są inni ludzie dookoła, ale to nie jest to samo, nie czuć tego samego rytmu. Christian z Wenezueli, człowiek jakich mało, dał mi ważną lekcję doceniania tego, co jest teraz. Oderwania się od wspomnień i nie myślenia o przyszłości, bo można niechcący coś ważnego przegapić.
Myślę sobie dziś, że liczy się właśnie to, co się dzieje teraz. Miał rację. Trzeba doceniać każdą wspólną chwilę, każdy uśmiech, każdy uścisk dłoni. Wspaniały obiad, miłe towarzystwo czy wartościową rozmowę. Wspólny spacer, wycieczkę za miasto czy kawę na dachu budynku w słoneczny dzień. Ta chwila jest teraz i na pewno już nie wróci. Im mniej oczekiwań, tym więcej radości i dobrych niespodzianek od losu.
Żegnam się z Wami na dziś i idę na kolację do jednego z sąsiednich apartamentów. Nie spodziewam się porywów serca, ale wiem, że będzie smacznie, miło i przyjaźnie. Będzie inaczej, co nie znaczy, że gorzej. Life is all about moments, niech więc będą one jak najpiękniejsze i warte zapamiętania.

14 komentarzy:

  1. Niech te momenty będą równie piękne co te, które masz w sercu, tego Ci życzę serdecznie ;) Z ludźmi to tak jest, jedni przychodzą, inni odchodzą... Właściwie doświadczamy tego już od przedszkola. I mimo, że zawsze obiecujemy sobie, że będziemy się spotykać, utrzymywać kontakt i nic się nie zmieni, to tak nieczęsto się zdarza. Każdy człowiek, którego spotykamy na swojej drodze coś wnosi do naszego życia, jedni więcej, inni mniej. Życie chyba jest najlepszą lekcją życia...

    OdpowiedzUsuń
  2. No to widzę, że masz namiastkę Erasmusa. A podstawowa zasada jest właśnie taka, jak napisałaś: celebruj chwile i kolekcjonuj momenty, bo przeżyć i wspomnień nikt Ci nie zabierze :) Trzymaj się ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały wpis! Życzę Ci udanego pobytu, jak najmniej łez i jak najwięcej usmiechu :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aga, ale popatrz ile teraz krajów masz do odwiedzenia :) odwiedzanie kogoś to motywacja, a i zawsze raźniej :) niestety fakt jest faktem, że te kontakty, nawet, jeśli bardzo chcemy je zatrzymać, to w większości jednak się z czasem urywają... sama tak mam, że jakoś nie umiem na odległość. powodzenia i przyjemności!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach rozumiem Cię doskonale. Też tak mam, zawsze ciężko idą mi pożegnania. Przywiązuję się szybko do ludzi, i potem ta pustka jest taka dokuczliwa. Ale to prawda, że jeśli będziemy myśleć o przeszłości i przyszłości to tak jakby nas nie było. Życzę nowych pięknych znajomości:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ludzie przychodzą i odchodzą. W pewnym momencie uczysz się z tym żyć i korzystać z każdej chwili, nie rozpaczając nad końcem i idąc dalej. Chciałam napisać - oby jak najwięcej momentów...A może po prostu chwilą trwaj. Każdy sposób jest piękny...Trzymam mocno kciuki za Twoje serduszko, uśmiech i zrobienie kolejnego kroku.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem tutaj z powodu tytułu bloga i jak kazda kobieta ciekawa o czym jest ten blog i zaciekawil mnie bardzo i jeżeli pozwolisz pobede tutj troszkę .Interesuję się podróżami i mam nadzieję że dobrych wiadomości przeczytam post o Malcie wspaniały zdjęcia ekstra serdecznie pozdrawiam i zapraszam do mnie http://tutajestem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. baw sie dobrze i korzystaj z życia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniale, że możesz poznawać wielu fajnych i wartościowych ludzi w tak cudownym otoczeniu.
    Twoje zdjęcia są tak słoneczne i pełne dobrej energii, że od razu człowiek zaczyna się uśmiechać.
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ludzie przychodzą i odchodzą i podobno nikt nie jest do zastąpienia, tylko ja wciąż się z tym nie godzę:( Korzystaj i ucz się od tych, którym przychodzi to dużo łatwiej. Może to będzie najcenniejsza lekcja z tego wyjazdu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdjęcia cudowne :) Miłego wypoczynku i czekam na dalsze relacje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolacja wygląda smacznie :D
    Malta robi się coraz popularniejsza, nie zdziwię się jak za parę lat stanie się jednym z ulubionych kierunków wakacyjnych Polaków....

    OdpowiedzUsuń

TOP