25.2.16

To już 4 tygodnie na Malcie

Czas na Malcie mija nieubłaganie. To już prawie 4 tygodnie! Aż trudno mi w to uwierzyć. Każdy z nich był zupełnie inny i obfitował w bardzo zróżnicowane wrażenia oraz emocje.
Pierwszy tydzień był pełen wrażeń. Ciągle byli ze mną ludzie, których poznałam w styczniu. To czas świetnej zabawy, wyjątkowych chwil i rozmów o wszystkich smakach świata. To uczucie, że znamy się od dawna, a nie od zaledwie kilkunastu dni. To nieprzespane noce i dużo śmiechu.
Drugi tydzień był najgorszy ze wszystkich. Moje serce cierpiało katusze po weekendowych pożegnaniach. Żeby tego było mało, w środę wypadało święto państwowe i szkoła była nieczynna. Z tego względu zaczynaliśmy zajęcia godzinę wcześniej, co zupełnie zburzyło mój plan dnia i porannych spacerów. Byłam przygnębiona i ciągle zmęczona.
Szczęśliwie w mojej grupie pojawiła się na tydzień Sarah z Niemiec i wniosła ze sobą dużo jasnych promyków. Wybrałyśmy się razem na Dingli Cliffs i zachęciłyśmy ludzi do wspólnego wyjścia do maltańskiej restauracji. Gdy zaczęłam czuć się nieco stabilniej, znowu nadszedł weekend.
W sobotę musiałyśmy się pożegnać, a w niedzielę czekało mnie kolejne smutne "Goodbye". Rozstania z ludźmi z Europy są dla mnie smutne, ale rozumiem, że w każdej chwili możemy się spotkać. Pech chciał, że dwie osoby do których przywiązałam się najbardziej, mieszkają na stałe na innych kontynentach.
W niedzielę wybrałam się z grupą ludzi do Marsaxlokk, ale zupełnie nie miałam nastroju, a oczy stale zachodziły mi łzami. Uciekłam i pojechałam sama do Marsaskala. Siedziałam na ławce, patrzyłam na łódki lekko kołyszące się na wodzie i znowu zbierało mi się na płacz. Przypomniałam sobie jednak, co  codziennie powtarzał mi Christian, który wyjechał rano - liczy się tylko teraz, nie to co było lub będzie.
Zamówiłam kawę, złapałam Wifi i odebrałam zaproszenie od znajomych na kolację w jednym ze szkolnych apartamentów. Kupili kilka kilogramów świeżych ryb i krewetek, pojawił się pomysł wspólnego gotowania. Odpisałam "będę, z butelką wina". I byłam, o czasie. To była dobra decyzja i początek dobrego tygodnia.
Od tego dnia spotykaliśmy się co wieczór na wspólny posiłek, grupą około 8-9 osób. To był spokojny czas, zupełnie inny niż ten z początków pobytu. Poważniejszy, wypełniony rozmowami na tematy raczej ambitne. Inna muzyka, inne emocje, inna kuchnia, ale bardzo doceniam te chwile.
Inaczej nie musi znaczyć gorzej. Inaczej jest po prostu inne, ale też może być czymś wartościowym. W sobotę wybraliśmy się zobaczyć Blue Grotto. To były ostatnie wspólne chwile, w weekend większość osób musiała wyjechać.
Ten tydzień jest jeszcze inny niż poprzednie. W szkole jest dużo bardzo młodych osób, które trzymają się razem. Spędzamy razem przerwy, ale nic ponad to. Może to i lepiej, bo muszę w końcu podjąć decyzję co dalej. Przygotowałam polskie i angielskie CV, zaczęłam przeglądać oferty. Nie wiem jeszcze, czy chcę tu zostać, ale na pewno chcę spróbować znaleźć pracę. Nie wiem czy się uda, ale podejmę to wyzwanie. Myśl o job interview w obcym języku mnie trochę paraliżuje, ale wierzę, że ograniczenia są tylko w mojej głowie.

14 komentarzy:

  1. Wrocilam z Malty, zachwycona....wiec mysle, ze bedzie Ci dobrze....w Marsaxlokk bylam w niedziele walentynkowa...czyzby Ty wtym samym dniu tam bylas...

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymamy kciuki i życzymy powodzenia w poszukiwaniu pracy!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteś bardzo odważną dziewczyną! Trzymam za Ciebie mocno kciuki i wierzę, że wszystko Ci się uda. Zebrałaś przez ten miesiąc masę doświadczeń, które na pewno zaprocentują. Myślę też, że w tak cudnym miejscu może udać się o wiele więcej niż u nas;)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  4. Mocno wierzę, że... Po prostu będzie dobrze :) Nieważne, czy zostaniesz na Malcie, czy wrócisz do Polski, czy może wylądujesz jeszcze gdzieś indziej. Stawiaj odważnie czoła wyzwaniom, a życie i tak zaprowadzi Cię w najlepsze możliwe dla Ciebie miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ograniczenia sa tylko w Twojej glowie! Powtarzaj jak mantre,(i ja tez powinnam). Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  6. Poradzisz sobie, bo jakie masz wyjście?:) Zbierasz cenne doświadczenia, lekcje od życia i idziesz własną drogą, a z tego musi wyjść coś pięknego. Tego Ci życzę i usycham z tęsknoty za Maltą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Będzie dobrze !poczatki zawsze sa trudne dasz radę -decyzja nalezy do Ciebie powodzenia serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie wielkie zmiany nie są łatwe ale myślę, że dasz sobie radę ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Rzucasz się na głęboką wodę, ale to plus dla Ciebie :) Życzę powodzenia! Na pewno się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  10. te rude koty są boskie! trzymam kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. na pewno dasz radę;-) pomyśl, że teraz we wszystkich korpo jest rozmowa po angielsku, a potem też praca po angielsku. mój znajomy znalazł właśnie pracę na Malcie;-) Co do rozstań - niestety, wszyscy się rozjeżdżają po świecie, najpierw się płacze....a potem człowiek przyzwyczaja się, że są daleko....Takie życie

    OdpowiedzUsuń
  12. Super kocur! Malta jest piękna. Gratuluję udanego wypadu!

    OdpowiedzUsuń

TOP