5.3.16

Jeden dzień na Gozo

Jeśli ktoś by mnie zapytał, który dzień z minionych 5 tygodni spędzonych na Malcie wspominam najlepiej, nie musiałabym się długo zastanawiać. Sobota, 6 lutego, Gozo. Był to czas karnawału, więc większość kursantów oraz pracowników szkoły wybrała się na sąsiednią wyspę na cały weekend. 
Mi na tak długo się nie udało. Jeden z moich kolegów miał w sobotę nocną zmianę w pracy, a drugi wracał w niedzielę do domu, pojechaliśmy więc na jeden dzień. Na podobny pomysł wpadło pół Malty, bo zarówno autobus jak i prom pękały w szwach. Tłum, kolorowe stroje i dużo śmiechu.
Kiepsko się przygotowaliśmy do tego wypadu, nie sprawdziliśmy programu karnawału. Muszę się przyznać, że cały ten wyjazd jest zupełnie inny niż moje dotychczasowe, nie jestem przygotowana, wszystko jest spontaniczne i o dziwo, świat się jak dotąd nie zawalił.
 Nie zawsze jest tak, jakbym się spodziewała, ale zazwyczaj i tak jest super. Tym razem nie chodzi o zwiedzanie i odkrywanie nowego, a o przyjemnie spędzony czas, przede wszystkim.
Wracając do Gozo. Chcieliśmy zobaczyć kilka miejsc, a czasu nie było zbyt dużo. Z tego względu zdecydowaliśmy się na hop-on, hop-off bus. Cena wyjściowa to 20EUR, ale nie wiem, czy kiedykolwiek ktoś aż tyle zapłacił (my przy 6 osobach zapłaciliśmy 10EUR/os). Warto negocjować. 
Czy warto? Tak, jeśli ma się więcej czasu. W naszym przypadku praktycznie niemożliwe było opuszczenie autobusu na więcej niż dwóch przystankach. Poza sezonem trzeba poczekać 45 min na kolejny autobus, więc biorąc pod uwagę ilość potencjalnych postojów, potrzeba na to całego dnia. 
Na dłużej wysiedliśmy tylko przy Azure Window, bo część osób odwiedzała Gozo pierwszy raz. Było pięknie - bezchmurnie, słonecznie i bardzo ciepło. Aż trudno uwierzyć, że to środek zimy!
Na jednym z krótkich, obowiązkowych przystanków (przy sklepie z pamiątkami) zobaczyłam drzewo obsypane różowymi kwiatkami. Moje serce zabiło szybciej. Pobiegłam z aparatem, zaczęłam robić zdjęcia i ... zorientowałam się, że ktoś na mnie patrzy rozbawiony.
Miły pan okazał się rolnikiem, właścicielem ogródka. Opowiedział mi o wczesnowiosennych brzoskwiniach i innych drzewach ze swojego sadu. Porozmawialiśmy kilka minut, życzyliśmy sobie miłego dnia i każdy ruszył w swoją stronę. Lubię te malutkie spotkania, zupełnie niespodziewane. 
Miałam wielką nadzieję, że będziemy mieli więcej czasu w stolicy wyspy, mieście Victoria. Chciałam wrócić do restauracji, w której byłam 4 lata temu i jadłam najlepsze ravioli z serem.
Nie udało się, plan był zbyt napięty. Myślałam, że objazd wyspy zajmie nam 2h, ale z postojem przy Azure Window ledwo zamknęliśmy się w 4h, więc w stolicy mogliśmy spędzić niewiele ponad 1h.
Szybki spacer po położonej na wzgórzu cytadeli, rozkoszowanie się widokiem zabudowań zalanych jasnymi promieniami słońca. Jedzenie na wynos, fajni ludzie, ciekawe rozmowy, naprawdę dobry czas.
Z perspektywy kilku tygodni patrzę na tę sobotę z dużym sentymentem. Niedziela zmieniła bardzo dużo. To był chyba ostatni bardzo beztroski, radosny dzień, gdy byłam pełna wiary w ludzi, słuszność swojej decyzji i zbliżającą się ciekawą przyszłość. Wróciliśmy na Maltę późnym wieczorem, autobusem pełnym jednodniowych, karnawałowych wycieczkowiczów.
Nieświadomie ominęliśmy karnawałową paradę, która odbywała się w okolicach południa, a potem okazało się, że główne atrakcje dnia przewidziane są na godziny popołudniowe, więc też już bez naszego udziału. Nie wszystko w życiu można zaplanować, o czym zresztą przekonałam się już kolejnego dnia. Nie wszystko jest tym, na co wygląda, a po dużej chwili radości często przychodzi kubeł zimnej wody. Dużo nauki mi Malta zaserwowała, nie tylko językowej. Ważne, by wyciągnąć z niej dobre wnioski.

18 komentarzy:

  1. Zastanawiam się, zeby poleciec na Malte w kwietniu, jak Pani radzi, lepiej zatrzymac sie n te 7 dni na Gozo czy na Malcie? Jezeli na Malcie, to w jakiej miejscowosci? my raczej wynajmmiemy samochod na dzien/dwa i zjedziemy wyspe + comino i gozo wlasnie. Ewentualnie 2 razy polyniemy z gozo na malte na caly dzien i zjedziemy wzdluz i wszerz. Mam jeszcze pytanie odnosnie restauracji, jak lokalne jedzienie, bo slyszalam rozne opinie, skrajnie rozne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie proszę zatrzymać się na Malcie, a na Gozo wybrać na jeden dzień, tyle wystarczy. Samochodem na pewno wygodniej. Wg mnie najlepszą bazą wypadową jest Sliema, ale jest bardzo turystyczna, co nie każdy lubi. Restaucje jak wszędzie - lepsze i gorsze. Wg mnie jest dość drogo, ale opinie są podzielone w tym temacie. Lokalne jedzenie - co kto lubi, każdy znajdzie coś dla siebie bo jest różnorodne.

      Usuń
    2. A ja się absolutnie zakochałam w Gozo! Byłam na Malcie w listopadzie (notabene leciałyśmy tym samym samolotem, ale nie ośmieliłam się podejść :)) z przyjaciółką. Uznałyśmy, że najpierw wybierzemy się na Gozo, bo podobno czasem odwoływane są promy, więc nie chciałyśmy tego zostawiać na koniec. Codziennie spontanicznie przedłużałyśmy pobyt o kolejny nocleg, w końcu spędziłyśmy tam pół wyjazdu. Prowincjonalna i nieturystyczna atmosfera wyspy nas ujęła. Spędzałyśmy czas głównie na trekingach, krajobrazy są wspaniałe. Dobrze, że ostatnie noclegi miałyśmy umówione przez CS na Malcie, bo inaczej w ogóle byśmy jej nie zobaczyły ;)
      Pozdrawiam, I.

      Usuń
    3. Ooo wielka szkoda, że się nie odezwałaś! Uwielbiam być zagadywana! Jak Wam poszło z CS na Malcie?

      Usuń
    4. CS jak zawsze świetnie, pierwszy raz byłam goszczona przez rodzinę z dziećmi! Uwielbiam CS, podróże bez niego są dla mnie niepełne.


      Miałam ochotę podejść, ale nie chciałam się narzucać. Mam nadzieję, że jeszcze nadarzy się okazja, wtedy nie będę się powstrzymywać :D A tak w ogóle to jestem "tuczytam" (mail już dawno nieaktualny) z:
      http://cale-zycie-w-podrozy.blogspot.com/2011/04/179-konkurs-z-portugalia-w-tle.html
      Przyjaciółkę, z którą leciałam, poznałam w Portugalii i wiele z opisanych wspomnień dzieliłyśmy, więc gdy dostałam Twoją nagrodę nią również się podzieliłyśmy ;) Wiem, że przez długi czas muszelkę od Ciebie trzymała na biurku w pracy. Ja zaś, jeśli trafia mi się tworzenie święconki, zawsze wkładam do koszyka kogucika z Barcelos z tej samej przesyłki :)

      Cieszę się, że ostatnio u Ciebie tyle pozytywnych zmian!

      Usuń
  2. Zdecydowanie jest to miejsce, które by mi się spodobało, czuję to:) ravioli wygląda fenomenalnie, nie dziwię się, że chciałaś tam wrócić:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chce polecieć na Maltę w czerwcu i chcialabym wypożyczyć samochód na cały pobyt, czy mogłabyś polecić miejscowość mniej turystyczną za to klimatyczną z ładnymi plażami

    OdpowiedzUsuń
  4. To następny wpis poproszę o wnioskach, które wyciągnęłaś. O ile się nie mylę, będzie ich sporo:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytam ten wpis i chciałabym tam być! Wspaniałe zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytam wszystko o Malcie, bo ciagle jestem pod wrazeniem, na Gozo zabraklo nam czasu, trzeba wrocic.

    OdpowiedzUsuń
  7. To wszystko tak cudownie brzmi i wygląda, że mam ogromną ochotę tam być. :)Cudne zdjęcia. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ślicznie tam jest - zazdroszczę Ci tych podróży :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytam Twoje opowieści z Malty i oglądam piękne zdjęcia. Malta jest taka fotogeniczna. Zazdroszczę Ci pobytu tam. Malta jest na mojej liście. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Malta to miejsce niezwykle oderwane od rzeczywistości. Uwielbiam podróżować, szczególnie w tak egzotyczne miejsca. Jeśli interesują Was moje relacje, zachęcam do wejścia na mój blog, wystarczy kliknąć w link :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Malta musi być piękna. I ciekawie różnorodna. Pomimo tego, że ostatnio blogosfera jest pełna maltańskich wpisów to każdy czytam z ciekawością, radością i zachwytem zdjęciami. Zawsze chciałam być wyspiarką i mieć wodę dookoła.

    OdpowiedzUsuń
  12. To musiała być wspaniała wyprawa pozdrawiam serdecznie i zapraszam na mój blog

    OdpowiedzUsuń
  13. Jest tyle pieknych miejsc na swiecie... gdyy choc w kilku udało mi sie kiedys być:)

    OdpowiedzUsuń

TOP