5.5.16

Zagubione notatki i ... powrót na Maltę

Cały weekend majowy sprzątałam. W ramach generalnych porządków postanowiłam m.in. wynieść do biblioteki trochę niepotrzebnych książek. Znalazłam w nich pocztówki, zakładki, a nawet różne notatki. Jedna kartka była sporym zaskoczeniem. Nie pamiętam kiedy to napisałam ani po co. Nie kojarzę hostelu z takimi zdjęciami na ścianie... Może planowałam napisać opowiadanie? Nie wiem.

"Pierwszy dzień w Lizbonie. Pamiętam ten poranek doskonale. Słońce nieśmiało wpadało do pokoju przez niedokładnie zasunięte rolety. Mocne, jasne, letnie promienie z samego rana to coś, co z jednej strony cieszy, a z drugiej niewyobrażalnie irytuje, szczególnie o tak wczesnej porze. Przekręciłam się na drugi bok, mrucząc pod nosem "Jeszcze 5 minut...". Nie miałam jednak żadnych szans. W hostelach znajdujących się w starych budynkach trudno o odrobinę spokoju. Ściany są cienkie, a echo z podwórza pędzi po wszystkich piętrach, wpadając do pokoju przez nieszczelne szyby. Wesołe rozmowy, powitania, stukot krzeseł wystawianych przed restauracje, cichy trel ptaków. Ktoś kopnął szklaną butelkę, która stoczyła się w dół po stromych schodach, a sąsiedzi już wstali i trzaskali drzwiami, jakby byli tutaj sami. Resztką sił otworzyłam oczy i usiadłam na łóżku. Pokój był skromny, ale czysty i przyjemnie urządzony. Proste drewniane meble, narzuta w kwiaty, a na ścianach zdjecia, przedstawiające jakieś dzieci na różnych etapach ich życia. Maluchy w wózkach, kilkulatki bawiące się z pasem i uśmiechnięci uczniowe w szkolnych mundurkach, może w pierwszym dniu szkoły? Etapy życia... Moje myśli zaczęły błądzić gdzieś daleko. Przestałam słyszeć wodę lecącą pod prysznicem we wspólnej łazience i kubki, które ktoś próbował ustawić w kuchennej szafce. Etapy życia... "Na jakim właściwie jestem teraz ja?" Spytałam na głos samą siebie, co wydało mi się zupełnie niedorzeczne. "Nie wiem"to chyba jedyna poprawna odpowiedź. Nie znam najbliższej przyszłości, co jest w tym samym czasie fascynujące i trochę przerażające. A co, jeśli się nie uda...?Na zewnątrz ktoś głośno kichnął, co natychmiast wyrwało mnie z rozmyślań. Wysunęłam się spod prześcieradła. otworzyłam drzwi i wyszłam na balkon. Bairro Alto. Uliczka jakich wiele. Wąska, zacieniona. Małe kawiarnie już otwarte, wewnątrz ludzie piją szybką kawę przy szklanych ladach. Mężczyzna w granatowym garniturze szedł szybkim krokiem, jakby był spóźniony do pracy. Przymknęłam powieki i wzięłam głęboki oddech. Powietrze nigdzie nie pachnie tak, jak w Lizbonie. Tego ranka pachniało też wolnością i szansą na spełnienie marzeń. Znowu jestem w mieście, na które czekałam, do którego tęskniłam i za którym płakałam. W portfelu jakieś nędzne grosze, ale przede mną kilka dni i głowa pełna pomysłów. Nic nie liczyło się w tej chwili bardziej."

Musiało minąć kilka lat od kiedy powstało tych kilka zdań, bo w Lizbonie nie byłam przecież od dawna. Bawi mnie, że znalazłam to akurat teraz... Czemu? Bo dziś jest mój pierwszy poranek na Malcie. Tak, znowu. Nie mam pojęcia, co przyniesie najbliższy miesiąc. Kupiłam bilety mając konkretny plan, który niestety nie wypalił. Do trzech razy sztuka. Przede mną 4 tygodnie nowych szans. Miałam jednak dużo czasu, aby zastanowić czy Malta jest właśnie tym, co mnie uszczęśliwi i powiem Wam tyle - let it be. Niech życie mnie zaskoczy!

10 komentarzy:

  1. Super, trzymam kciuki z całego serca! troszkę Ci po cichu zazdroszczę odwagi, ale może i ja się w końcu przemogę i zrobię to co mi serce podpowiada;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki za Ciebie!!! Jestem pewna, ze tym razem sie uda!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. A może to znak, że Lizbona jest tym miejscem...?
    Pozdrawiam i życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. To nie, pojechałaś tam w ciemno!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ajka, życzę Ci byś znalazła swoje miejsce na ziemi (nie tylko w sensie geograficznym), nie przejmowała się jeśli czasem nie widzisz wyraźnego celu ale pamiętała, że sama droga jest celem i nią się cieszyła :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Inspirujący wpis, powodzenia w dalszej drodze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę Ci tych podróży i obycia ze światem! Ja ciągle marzę, że zwiedzę Francję, zobaczę ten słynny francuski romantyzm, ale zawsze w moim życiu dzieje się coś, co mi przeszkadza w realizacji tych planów! Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

TOP