29.6.16

Zdjęcia - papierowe wspomnienia

Rozmawiałam ostatnio ze znajomymi o tym, czy warto wywoływać zdjęcia z podróży i czy ktoś jeszcze to robi. Kiedyś było inaczej - ilość fotografii z wakacji uzależniona była od ilości posiadanych klisz do aparatu (np. ja w czasie 2-tygodniowego pobytu na Costa Brava i w Barcelonie w 2002 roku zużyłam dwie 36-zdjęciowe). Trzeba było przemyśleć ujęcie wiedząc, że nie będzie szansy go powtórzyć. Teraz jest łatwej, ale ma to swoje konsekwencje.

Może Was zaskoczę, ale uważam, że nie robię dużo zdjęć. Osoby podróżujące ze mną są zwykle innego zdania, bo mają wrażenie, iż widzą mnie z aparatem cały czas. To nieprawda. Znam mnóstwo ludzi, którzy w czasie tygodnia potrafią zrobić nawet 3-4 tysiące zdjęć, ja zwykle robię około 500, czasem mniej. Z kilku miesięcy na Malcie mam ich zaledwie 750. Staram się nie fotografować dwa razy tego samego i nie łapać podobnych do siebie kadrów. Poluję na wyjątkowe momenty i ciekawe detale, na chwile trudne do odtworzenia. Lubię fotografować ludzi, szczególnie ich twarze, ale takich zdjęć nie publikuję. Wychodzi to różnie, ale wyznaję zasadę, że mniej znaczy więcej. Dawniej robiłam albumy z wszystkich urlopów. Potem zaczęłam wyjeżdżać częściej, założyłam bloga i przestałam. W ciągu ostatnich kilku lat zrobiłam kilkanaście fotoksiążek, ale wszystkie rozdałam rodzinie oraz znajomym. Większość zdjęć mam tylko na dysku i trochę tego żałuję. Przy okazji remontu sypialni i zmiany jej wystroju, zapragnęłam, aby otaczały mnie biało-niebieskie widoczki. Poprosiłam koleżankę, żeby poszukała na Lefkadzie ładnego kalendarza, ale żaden z przesłanych nie spełnił moich oczekiwań. Wtedy pomyślałam, że mogę przecież wywołać swoje własne wspomnienia z Lefkady, Korfu, Portugalii czy Malty, tworząc w ten sposób wyjątkową galerię. Zamówiłam je on-line i niecierpliwie czekałam na dostawę. Po drodze gdzieś zaginęły, ale dziś w końcu dotarły. Przeglądałam je z wypiekami na twarzy, nawet nie sądziłam, że ta mała paczka sprawi mi tyle radości. Jednak to, co cyfrowe jest trochę nierealne. Niby nasze, niby prawdziwe, ale takie dziwnie nienamacalne. Będę częściej wywoływać zdjęcia, nie tylko po to, żeby ozdobić nimi szafę czy korkową tablicę. Chcę w ponure dni siadać na kanapie, wyciągać album i powoli przewracać strony. Wracać myślami do tych pięknych miejsc i do niezwykłych ludzi, których spotkałam. Tak zrobię. A Wy? 

37 komentarzy:

  1. Ja jestem z tych co potrafią zrobić w tydzień 3-4 tysiące, choć od pewnego czasu staram się ograniczać, bo po powrocie oglądanie tego wszystkiego bywa po prostu nudne, a wybranie zdjęć reprezentacyjnych czy to na bloga czy do pokazania bliskim jest nie lada wyzwaniem.

    Nie wywołuję zdjęć, bo zwyczajnie brak mi czasu na to, żeby je ogarnąć. Marzy mi się zrobienie albumu scrapbookingowego, ale cóż... póki co na marzeniach się kończy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze są prezentacje u znajomych, 2 tysiące nieprzebranych zdjęć - no serca nie mają ;)

      Usuń
  2. Ja uwielbiam albumy i wywołuję je z każdego wyjazdu. Fakt, wyjeżdżam 2-3 razy do roku, więc jest łatwiej, ale tak jak napisałaś, wracanie do nich jest super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jednak nie "samą cyfrą" człowiek żyje :)

      Usuń
  3. Ja nie wywołuję od dawna i też żałuję, robię dużo i to wszystko ginie

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciagle takie mam zamiary, wywo;am najciekawsze i najpiekniejsze dla mnie zdjecia...ale pozostaja tylko zamiary!

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja z każdej podróży wybieram kilka naprawdę fajnych zdjęć /byle nie za dużo/, oprawiam w ramki /oczywiście różnych formatów i kolorów/ i wieszam w przeznaczonym do tego miejscu. Naprawdę fajnie to wygląda. Do tej pory robiłam piękne albumy z opisami i różnymi podróżniczymi detalami, ale od kiedy zaczęłam pisać bloga troszkę to zaniedbałam. Mam nadzieję nadrobić zaległości, bo bardzo lubię tworzyć albumy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam problem z wybraniem tych "naj", więc bym chyba poza ramkami nic więcej nie miała w mieszkaniu ;)

      Usuń
  6. Z każdego wyjazdu wywolujemy te najlepsze max 40-50 zdjec i wyklejamy albumy :) uwielbiamy wspolnie ogladac i wspiminac. Tych trzymanych na dysku dla odmiany nie przegladamy wcale

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja prowadze dwa albumy :) jeden normalny z chronologicznie ulozonymi zdjeciami, a drugi wyglada jak kronika naszych podrozy :) Oprocz fotek, komentarze, wycinki z ulotek, bilety z odwiedzonych miejsc i nasze wrazenia. Buduje juz drugi tom, ktory fajnie oglada sie w zimowe wieczory kiedy za oknem huczy wiatr :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Albumy to świetna rzecz i sama posiadam ich kilkanaście. Uwielbiam wieczorami siedzieć na tarasie i wracać wspomnieniami do przeszłości. Niestety coraz więcej osób nie decyduje się na prowadzenie takiego czegoś, a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym jeszcze miała taras do albumu, to byłby ideał! :D

      Usuń
  9. Uważam, że nic nie zastąpi prawdziwego zdjęcia, więc raz na jakiś czas wywołuję najfajniejsze z fotek i wstawiam do grubego albumu, który potem z przyjemnością przeglądam. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Baaaardzo, ale to baaaaardzo noszę się z zamiarem wywołania zdjęć z wakacji, ale co chwilę coś nie tak. A to czas, a to pieniądze, a to jeszcze co innego. Naprawdę wolałabym je mieć w albumie czy tez w ramkach aniżeli na komputerze... :(
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieniądze nie powinny być argumentem :) Ja jak byłam ostatnio w moim osiedlowym foto salonie i zobaczyłam odbitkę 10x15cm za 89 groszy to faktycznie - przeliczyłam w myślach i odpuściłam. A później zerknęłam w sieci i za 100 zdjęć z przesyłką dałam 35zł.

      Usuń
  11. Uwielbiam zdjęcia w papierowej wersji. Moim zdaniem te na dysku nigdy ich nie zastąpią.... Zawsze miałam zaległości z wywoływaniem, teraz nie jest najgorzej. Tylko od stycznia zalegam :)
    Dzisiaj akurat odebrałam dwa foto plakaty :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do fotoplakatów to pewnie potrzeba bardzo dobrej jakości materiału cyfrowego, co?

      Usuń
  12. Ja noszę się z zamiarem uporządkowania, wybrania i wywołania od ... nie wiem już kiedy :>, choć jestem "analogowcem" i cyfrowo to tylko w momentach krytycznych i to przy użyciu komórki ;), to i tak wszystkie klisze zeskanowane kończą na cd i zdjęć nie wywołuje :(
    muszę to zmienić, tak pięknie prezentują się fotografie, które wywołałaś ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy raz zdecydowałam się na druk z białą ramką i jestem bardzo zadowolona z tego kroku :)

      Usuń
  13. My zawsze robimy kalendarz z najlepszymi zdjęciami i rozdajemy po rodzinie, jeden jest zawsze dla nas😀

    OdpowiedzUsuń
  14. Przyznaję, że robię bardzo dużo zdjęć, zwłaszcza w miejscu, które mnie urzeka. Faktem jest też, że ich nie wywołuję...Ostatni album mam chyba z 2009 roku. Tylko, że do tego 2009 roku nazbierałam tyle zdjęć, a co za tym idzie albumów, że nie miałabym już ich gdzie trzymać:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. W czasie moich pierwszych 4 miesiecy w Hiszpanii zuzylam 3 albo 4 klisze. Teraz przegladajac zdjecia widze, ze byly to dobrze zuzyte klisze :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam papierowe zdjęcia, mam nawet ścianę całą z podróży do Pragi. Ale to chyba nie to co kiedyś. Te stare mają magię, czar, te to po prostu zdjęcia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Staram się robić fotoksiążki.Kiedyś robiłam normalne albumy ale wtedy nie było cyfrówek i nie robiło się tylu zdjęć ;-) potem drukowałam zdjęcia ale kilka razy poległam w trakcie wklejania i opisywania albumu. I mam teraz takie niedokończone. Nad fotoksiążką trzeba trochę czasy posiedzieć ale jak to fajnie wygląda i ludzie z przyjemnością oglądają ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zaledwie 750? To baardzo dużo :) Sama doceniam wygodę robienia nielimitowanych zdjęć telefonem, ale uwielbiam je wywoływać i mam sporo albumów. Gdzieś zostały w nas te stare przyzwyczajenia do przeglądania albumów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, znam osoby które robią po 3tys tygodniowo, więc według mnie to mało :)

      Usuń
  19. Uwielbiam tradycyjne, papierowe zdjęcia, cały ten proces wklejania ich do albumów, opisywanie itp. Nawet najlepszej klasy komputer nie odda tej magii. Jak ktoś ze znajomych ma ochotę obejrzeć moje zdjęcia to sobie po prostu zdejmuje album z półki i ogląda kiedy chce. W zeszłym roku latem, korzystając z kuponów i kodów rabatowych, wywołałam mnóstwo zdjęć z zamiarem wklejenia ich do albumów w długie jesienne wieczory. Wstyd przyznać ale zdjęcia do tej pory leżą w pudełkach, w których do mnie dotarły. Więc plan na najbliższą jesień jest identyczny jak na poprzednią :). Problem tkwi też w tym, że robię zdecydowanie za dużo zdjęć i najchętniej wywołałabym wszystkie. Przeczytałam niedawno tekst o tym, że skupiając się na robieniu zdjęć zapominamy o cieszeniu się i przeżywaniu danych chwil. Święta racja ale jak tu nie robić zdjęć skoro chciałoby się wszystko utrwalić...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha pisząc o tych co robią baaaaardzo dużo zdjęć wierz mi, że miałam Cię w ciepłej pamięci :*

      Usuń
  20. A my do pewnego momentu wywoływaliśmy zdjęcia z naszych podróży. Albumów uzbierało się sporo, ale od jakiś pięciu lat zaprzestaliśmy i bardzo tego żałujemy, bo teraz jest sporo do nadrobienia. Uważamy, że nic nie zastąpi zdjęć na papierze, bo po album zawsze się sięga np. zimowa pora na kanapie. :) Trzeba nadrobić zaleglosci ;) Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  21. Zgadzam się z poprzednikami. Zdjęcia papierowe robiłem i dopiero w tej chwili bardziej je doceniam. Od 2005 R.jestem posiadaczem kilku cyfrowek. Niektóre ujęcia bezpowrotnie się straciły i bardzo żałuję. Na ogół zawsze tylko sobie obiecuje zrobić odbitki, ale pozostaje to tylko postanowieniem.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja potrafię zrobić w ciągu tygodniowego wyjazdu 2 tysiące zdjęć, ale potem wybieram ok 200-300 takich do oglądania ( chyba nikomu z moich znajomych ani z rodziny nie chciałoby się tego wszystkiego oglądać). Potem wybieram ok 50-70 zdjęć ( co sprawia mi zawsze dużą trudność) wywołuję i wkładam do albumu. Zdecydowanie wolę oglądać zdjęcia w papierowej wersji. Miło jest po jakimś czasie oglądać zdjęcia w albumie i powspominać :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

TOP