3.7.16

Ile poświęcisz dla dobrego ujęcia?

Nie planowałam tego posta. Miałam w głowie luźne przemyślenia, czasem omawiałam je w wąskim gronie znajomych, ale dzisiaj coś we mnie pękło. Przeczytałam rano informację o pewnym incydencie, który miał miejsce w Lizbonie i postanowiłam o tym napisać. O co chodzi? O wypadki i nieprzyjemne zdarzenia związane z ... robieniem zdjęć typu selfie i kręceniem filmów. Ich ilość rośnie w zastraszającym tempie a ja za każdym razem jestem coraz bardziej zdumiona. Czy naprawdę dla dobrego ujęcia jesteśmy w stanie zrobić wszystko, nie licząc się z nikim i niczym?

Moherowe Klify w Irlandii, klify Dingli i okolice Blue Grotto na Malcie, przylądki Roca i Św. Wincentego w Portugalii. W każdym z tych miejsc widziałam ludzi, którzy ryzykowali bardzo dużo, aby zrobić jak najbardziej widowiskowe zdjęcie. Siedzieli, leżeli lub stali przy samym urwisku, zwisali ze skałek. Robili rzeczy, które pozwalały mi przypuszczać, że postradali zmysły. W Internecie można znaleźć mnóstwo niebezpiecznych ujęć, którymi chwalą się turyści, którzy odwiedzili norweskie fiordy czy Wielki Kanion w USA. Nie wspominam nawet o zdjęciach, na których ludzie pozują na krawędziach mostów, wysokich budynków i dachach. O wypadkach śmiertelnych słyszy się coraz częściej, także z udziałem Polaków.

Niedawno w mediach było głośno o młodym delfinie, który zdechł z przegrzania na jednej z plaż w Argentynie. Turyści wyciągnęli biedaka z wody i zaczęli podawać sobie z rąk do rąk, aby zrobić zdjęcie. Podobna sytacja miała miejsce w Libanie - plażowicze dostrzegli dużego żółwia i otoczyli go, aby robić zdjęcia. Rodzice stawiali dzieci na jego skorupie, a kiedy przestraszony chciał się w niej schować, zaczęli go bić! Na szczęście, ktoś przytomny zareagował na czas i udało się uratować rannego gada. Jesienią zeszłego roku, w Kostaryce, grupa turystów zapragnęła zdjęcia z ciężarnymi żółwicami, które chciały założyć gniazda na plaży w rezerwacie. Samice były podnoszone, dotykane, głaskane, a złożone już przez nie jaja tratowane przez aspirujących "reporterów". Problemowa staje się też sytuacja żółwi Carreta-carreta na greckiej wyspie Zakynthos i w Turcji Egejskiej (Dalyan), gdzie zaczyna się organizować zbiorowe sesje zdjęciowe w okresie lęgowym. W Macedonii pewna kobieta chciała zrobić sobie zdjęcie z łabędziem - trzymała go siłą, kiedy próbował się wyrwać. Podobno ptak nie przeżył. Za przyzwoleniem turystów wykorzystywane (do zdjęć!) są również m.in. kozy w Maroku, delfiny, lamy, małpy i węże, o czym z kilkoma blogerami pisaliśmy w poście Zwierzęta w turystyce. Lista nieetycznych atrakcji.

Coraz więcej muzeów wprowadza zakaz robienia zdjęć z użyciem "kijków" do selfie, ponieważ nieuważni turyści niszczą wartościowe eksponaty. Np. w Mediolanie student wpadł na XIX-wieczną statuę, a dziś Aleksandra z Duże Podróże udostępniła informację o zniszczonej rzeźbie na dworcu Rossio w Lizbonie. Takich sytuacji jest znacznie więcej, sama byłam świadkiem kilku mniejszych wypadków w czasie robienia zdjęć, ale na szczęście obyło się bez większych uszkodzeń.

Już kilka razy podawano w mediach informacje o tym, że lotnisko im. Fryderyka Chopina w Warszawie zmuszone było wstrzymać ruch samolotowy z powodu dronów, które latały w okolicy płyty.

Naprawdę szokują mnie sytuacje, w których ludzie robią zdjęcia lub kręcą filmy, zamiast reagować, gdy komuś się dzieje krzywda lub chwilę po wypadku. Kiedy byłam na Malcie i późnym wieczorem urwał się balkon w jednej z restauracji (dwie osoby wpadły do wody), ekipa ratunkowała miała utrudnioną pracę przez ogromny tłum gapiów z telefonami.

Półtora roku temu wybrałam się na koncert. Nie jestem miłośniczką tego typu wydarzeń, odczuwam lęk przed zatłoczonymi, zamkniętymi pomieszczeniami. Chciałam jednak zobaczyć na żywo zespół OneRepublic, więc jakoś się przemogłam. Co widziałam przez blisko 2h? Morze rąk i telefonów, które zasłaniały mi calutką scenę. Wszyscy kręcili filmy i robili zdjęcia. Niby drobiazg, ale miałam wrażenie, że nikt nie cieszy się tym, co tu i teraz. 

W ostatnim wpisie pisałam o wywoływaniu zdjęć i o tym, że robię ich z roku na rok coraz mniej. Staram się, aby nie krzywdziły one innych ludzi, zwierząt czy przyrody. Szanuję cudzą prywatność, nie robię zdjęć, które mogłyby kogokolwiek obrazić (na Facebooku mnóstwo jest profili, na których kpi się z ubioru lub wyglądu osób spotkanych w komunikacji miejskiej czy na plaży). Widząc na Malcie bardzo oryginalny pogrzeb czy muzułmanina modlącego się na skałkach w Sliemie też nie wyjmowałam aparatu, bo czułam, że to dla nich intymne chwile. Nie zmuszam zwierząt, aby pozowały mi do zdjęć, jeśli sobie tego nie życzą. Jeśli komuś dzieje się krzywda - reaguję, a telefon wyjmuję, jeśli trzeba zadzwonić po pogotowie lub policję. Jeśli jestem świadkiem wypadku, pytam czy mogę jakoś pomóc. Nigdy nie narażam swojego życia dla zdjęcia, bo jest dla mnie ono cenniejsze niż kilkadziesiąt polubień opublikowanego ujęcia. Szanujmy siebie i świat, który nas otacza, niech coś jeszcze zostanie dla kolejnych pokoleń.

17 komentarzy:

  1. Amen. Świat poszedł w stronę zwiększonej adoracji, dzięki sieciom społecznościowym, gdzie możemy pokazać jak bardzo jesteśmy super i jakie fantastyczne rzeczy robimy/widzieliśmy. A co za tym idzie - jakie fantastyczne życie prowadzimy. Nie przeżywamy momentów, rejestrujemy je, bo inni uważają je za momenty warte odnotowania i chwalimy się tym, że byliśmy przy tym obecni. SmuteG

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety masz rację, mnie też martwi co sie dzieje

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszechobecne zdjecia przerazaja, trzeba znac umiar, bo czasem spotkanie z kims kto nie rozstaje sie z telefon i robi mase zdjec jest meczace...
    Nie rozumiem rozbienia zdjec ze zwierzetami, ktore potem cierpia przez nasza glupote... Swietny wpis!

    OdpowiedzUsuń
  4. W obecnych czasach bardzo pouczający tekst. Przykre że o takich sprawach trzeba przypominać - jestem bardzo wrażliwa szczegolnie na krzywdę zwierząt - nie wiem co ludzie którzy zabili tego biednego delfina mieli w głowach - czy naprawdę nikt nie pomyślał o tym biednym zwierzaku? Nie będę wspominac o tym że nie jestem za tym by zwiedzać jakiekolwiek miejsca gdzie zwierzaki nie są na wolności - ludzie są okrutni. Nie warto marnować czyjegoś życia dla jednego ujęcia lub krótkotrwałej zabawy czyimś kosztem.Jestem za tym by takich ludzi którzy znęcają się nad zwierzetami karać najsurowszą karą obowiązującą w danym kraju. Ciekawe kto poniósł karę za znęcaniem się nad tymi zwierzakami tylko po to by mieć "ładne" zdjęcie....

    OdpowiedzUsuń
  5. To co tu opisałaś to szczera prawda. Coraz więcej osób naraża swoje życie, żeby zrobić sobie ekstremalne selfie np. przystawiając pistolet do skroni albo stojąc na krawędziach klifów. Przez to wielu z nich straciło już życie. A te sytuacje o zwierzętach są straszne. Jak można je straszyć, przeszkadzać w składaniu jaj a co najgorsze bić. Przecież to nie do pomyślenia. Dobrze, że napisałaś ten wpis, może ktoś kto praktykuje takie rzeczy zobaczy go i zrozumie jak wiele szkód wyrządza sobie i innym.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo smutne to, co piszesz, ale niestety prawdziwe w 100%...

    OdpowiedzUsuń
  7. Problem jest też w tym, że niektórzy nie zdają sobie po prostu sprawy z tego jak ryzykowne jet to co robią. Stojąc pewnie na brzegu nie spodziewają się jaka siłę może mieć wzburzone morze.

    Przykłady z "mojego podwórka" czyli Malty. 2015 rok marzec, Polak robiący zdjęcia w okolicy Lazurowego okna został zmyty przez falę. Niestety zginął. Miesiąc wcześniej w tej okolicy morze zmyło Chinkę i Węgra. Tylko Węgier przeżył. 1-go stycznia tego roku też na Gozo zginęła para Polaków, robili zdjęcia na skałkach na brzegu. Morze zmyło kobietę, mężczyzna próbował ją ratować.

    A co do tego ile poświęcę dla dobrego ujęcia? To zdarza się robić zdjęcia ryzykując uszkodzenie sprzętu. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ludzie doszczętnie już zwariowali, jak to czytam, z drugiej strony gapiostwo było od zawsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że teraz to już nie gapiostwo (w większości przypadków) a balansowanie na bardzo cienkiej linii, w pełni świadome...

      Usuń
  9. Wydaje mi się, że to wszystko wynika też z ilości turystów oraz dostępności aparatów fotograficznych... Nie myślimy też niestety o innych ludziach, każdy tylko siedzi w swojej głowie i pewnie niektórzy uświadomią to sobie tylko wtedy gdy sami będą w potrzebie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawy punkt widzenia. Na pewno nie jedna osoba z Tobą się zgodzi, ale znajdziesz zapewne też przeciwników.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny post, mam wrażenie, że niektórzy kolekcjonują w swoich galeriach zdjęcia makabryczne. "To jest z wypadku samochodowego, tu zdechła foka, a tutaj samolot spadł na sierociniec"

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękny post. I bardzo na czasie. Ludzie robią sobie zdjęcia z rekinami czy na urwiskach i zagrażają swojemu życiu. Ale teraz coraz częściej słyszy się o katowaniu zwierząt tylko po to, żeby zrobić dobre ujęcie. To jest przerażające i bardzo mnie przygnębia. Słyszałam o delfinie i żółwiu - coś strasznego... Nie rozumiem, dlaczego nie mogą robić zdjęć z daleka? Nie krzywdząc przy tym zwierząt? Boję się, co jeszcze ludzie będą robić dla dobrego ujęcia...

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawy post. Sama byłam świadkiem kilku ciekawych zdarzeń. Widziałam dziewczynę, która spada w przepaść, robiąc sobie zdjęcie, udając, że spada. Na szczęście był za nią kawałek ziemi, gdyby nie to pisali by o niej w gazetach w czasie przeszłym.
    Zdjęcia to zmora naszych czasów. Ostatnio przeczytałam ciekawą wypowiedź: po co filmować skoro i tak się później tego nie ogląda.
    Ja też robię coraz mniej zdjęć. Wolę podziwiać widoki i stawiam na jakość. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Interesujące jest to, co piszesz. Na dobre ujęcie czasami potrzebuję 5 sekund, innym razem 5 minut. Ale... Jak zwróciłaś uwagę przerażający jest fakt, że podczas wypadku- ludzie miast pomocy sięgają po telefony. Na koncertach zamiast zabawy- kręcą film, już nie wspomnę, że podobna sytuacja miała miejsce gdy byłam w... operze.

    OdpowiedzUsuń
  15. Napiszę tak, tak bardzo niektórzy pochłonięci są robieniem zdjęć że w rzeczywistości tracą niezapomnianą możliwość obcowania z naturą, architekturą czy innymi ludźmi. Gdybyśmy tak na moment skupili się to co widzimy i próbowali to zapamiętać. Wpatrzeni w obiektyw aparatu tracimy możliwość by docenić otaczający nas świat.

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny wpis!
    Ja kocham Indie, a szczególnie ich świetne szkoły Jogi :)

    OdpowiedzUsuń

TOP