13.7.16

Jarmark Jagielloński w Sandomierzu - relacja

Sandomierz Jarmark Jagielloński relacja
To położone na siedmiu wzgórzach, pełne uroku miasto chciałam odwiedzić od dawna. W końcu udało się w minioną niedzielę. Termin wybrałam nieprzypadkowo - w weekend odbywał się tam Jarmark Jagielloński. Chciałam go porównać z tym, który widziałam kiedyś w Lublinie a poza tym, zawsze jest fajniej jak coś się dzieje. Zapraszam na relację!
Sandomierz Jarmark Jagielloński relacja
Z czym kojarzy mi się Sandomierz? Oczywiście z serialem "Ojciec Mateusz". W dobie popularności "Gry o tron" to pewnie obciach przyznać, że zdarza mi się włączyć przygody księdza-detektywa jeżdżącego wszędzie na rowerze i zbawiającego świat, ale wspaniale mi się przy nim gotuje i prasuje, więc czasami leci w tle. Bardziej jednak słucham z oddali niż oglądam, więc samego miasta nie widuję w nim wiele.
Sandomierz Jarmark Jagielloński relacja
Sandomierz serialem żyje, to na pewno. W Internecie można znaleźć mapy "Śladami Ojca Mateusza", na miejscu można kupić pamiątki (pocztówki, breloczki, kubki, koszulki a nawet słodycze) z jego wizerunkiem czy książki kucharskie Natalii Borowik, która na ekranie gotuje i opiekuje się plebanią. Ja aż taką fanką nie jestem, ale widziałam sporo osób podążających tymi szlakami.
Sandomierz Jarmark Jagielloński relacja
Śmieję się czasami, że przestępczość i poziom grzechów wszelakich musiał w tym mieście sięgnąć bardzo niebezpiecznego progu - ciągle ktoś zostaje pobity / porwany / zamordowany lub okradziony. Tragedia goni tragedię, a to takie miłe i niepozorne miejsce ;) Opuśćmy jednak serialową fikcję i przejdźmy do konkretów.
Sandomierz Jarmark Jagielloński relacja
Kilka osób pytało mnie na facebooku, jak tam dojechałam. Od niedawna z Warszawy do Sandomierza jeździ czerwony autobus z białym bocianem, przez Radom i Ostrowiec Świętokrzyski. Podróż trwa 3.40h, co jest miłą odmianą po PKS-ie, który jechał 5.50h. Bilet kupiłam w promocji za 16zł, na miejsce dojechałam o 12.40 i miałam czas do 18.20. Autobusy stają w dzielnicy domków jednorodzinnych, około 10 minut spacerem od Rynku.
Sandomierz Jarmark Jagielloński relacja
Pierwsze wrażenie - świetne oznakowanie. Od razu czekały na mnie tabliczki informujące, gdzie dojdę skręcając w daną ulicę. Spacer do Rynku jest relaksujący - okolica jest cicha, mijałam piękne domy z pełnymi kwiatów ogródkami.
Cydr Sandomierski
Kiedy doszłam w okolice Bramy Opatowskiej, zamarzyłam o wizycie w toalecie. Podeszłam do ogromnej mapy miasta z nadzieją, że jakąś tam znajdę i wtedy podszedł do mnie przewodnik. Myślałam, że chce zaoferować swoje usługi wspólnego zwiedzania, ale okazało się, że pełni bezpłatny dyżur dla turystów. Kolejna pozytywna niespodzianka. Od razu wskazał mi najbliższą toaletę (zaledwie 100 m dalej), w której spotkałam się z niezwykle miłą obsługą (może dziwnie to brzmi w kontekście szaletów miejskich, ale jak ktoś z uśmiechem podaje mi kawałek papierowego ręcznika życząc miłego dnia, to od razu robi się przyjemniej).
Sandomierz Jarmark Jagielloński relacja
Po tym oto pozytywnym akcencie mogłam wyruszyć w miasto, aby ponownie napełnić pęcherz. Na dobry początek zdecydowałam się na bezalkoholowy Cydr Sandomierski (6zł) sprzedawany na jednym ze straganów. Był jak dla mnie trochę za mało wyrazisty w smaku, ale smaczny. Później kupiłam lodowaty, domowy podpiwek (4zł za 400 ml) i to był strzał w dziesiątkę! Przepyszny.
Sandomierz Jarmark Jagielloński relacja
Rynek w Sandomierzu jest bardzo czysty i dopieszczony. Jarmark oznacza mnóstwo ludzi przez cały dzień, a praktycznie nie widziałam śmieci leżących na ulicy (pomimo przepełnionych koszy). Budynki są zadbane, a na zwiedzających czeka bardzo duży wybór lokali gastronomicznych (różnego typu). Rekordy biją lodziarnie - takiej ilości na m2 nie widziałam nawet we Włoszech! Są też małe cukiernie, restauracje, knajpy z piwem. Koleżanka polecała mi jedno miejsce z pierogami, ale niestety ok. 16 nie było już prawie żadnych.
Sandomierz Jarmark Jagielloński relacja
Jarmark nie był bardzo duży, ale fajnie zorganizowany. Duży wybór przysmaków z różnych regionów Polski i nie tylko (góralskie sery, wędliny z Mazur, kiełbasy i smalec z Litwy, miody z lokalnych pasiek, przyprawy, grecka chałwa), do tego rękodzieło, biżuteria z krzemieniem pasiastym (kamień szlachetny wydobywany w tych okolicach) wiklinowe koszyki i inne szpargały. Ceny raczej przystępne. W wielu miejscach można też kupić krówki sandomierskie o idealnej konsystencji.
Ponieważ jestem bardzo zmęczona rytmem wakacyjnej pracy (czas wolny to dla mnie teraz pojęcie abstrakcyjne), postanowiłam, że nie będę biegać z wywieszonym językiem po całym mieście w swój jedyny wolny dzień w tygodniu i odpuszczę Góry Pieprzowe (chociaż z pewnym żalem).
Wybrałam się do Starego Portu i nad rzekę. Z tego miejsca odpływają statki, które zabierają pasażerów w rejs po Wiśle. 30-minutowy kosztuje 13zł (dzieci 9zł), a godzinny 25zł (dzieci 18zł).
Prosto stamtąd udałam się do lessowego Wąwozu Królowej Jadwigi. Ma on 500m długości i w najwyższych miejscach 10m wysokości. Jest zielony i przyjemnie chłodny, szczególnie w upalny dzień. Podejście pod górę jest łatwe, nie sprawia żadnych trudności nawet dzieciom.
Schodząc następnie w dół ulicą Staromiejską, doszłam do Klasztoru Ojców Dominikanów przy którym znajduje się malownicza winnica Św. Jakuba i kawiarenka "Dominikańskie smaki" serwująca m.in. kawę, lody, ciasta, żurek i bigos. Kilka kroków stąd położony jest Zamek Królewski i bazylika katedralna Narodzenia NMP (warto wejść do środka, bardzo piękne wnętrze).
Spacerowałam okolicznymi uliczkami, spędziłam też dużo czasu na samym Rynku, oglądając występy śpiewu i tańca (odganiając przy tym gigantyczne, latające mrówki!). Szukając informacji, gdzie mogę coś zjeść, znalazłam opis Starej Piekarni i postanowiłam się do niej wybrać. Miejsce ma niesamowity klimat, możecie zobaczyć zdjęcia tutaj. Finalnie kupiłam tylko chleb żytni (przepyszny!), ale jeśli ktoś lubi cięższe smaki (gulasz, zupa mięsna, zalewajka, żur) i nietuzinkowy wystrój, na pewno będzie zadowolony.
Na miejscu spędziłam 5h, raczej na luzie. Nie miałam siły ustawiać się w bardzo długiej kolejce do punktu widokowego na szczycie Bramy Opatowskiej a podziemne piwnice nie są w moim guście. Włóczyłam się tu i tak, opalałam i korzystałam z cudownego zraszacza ustawionego koło budynku Poczty Polskiej. To był bardzo przyjemny dzień, cieszę się, że się zmobilizowałam, żeby rano wstać, zamiast odsypiać zmęczenie. Zdrzemnęłam się po drodze i naładowałam baterie na kolejny tydzień.

15 komentarzy:

  1. Byłam w Sandomierzu jeszcze przed tym jak opanował go "Ojciec Mateusz" - pobyt w tym mieście wspominam bardzo dobrze, ciekawe, urocze miasteczko. Wąwóz Królowej Jadwigi to piekne miejsce, szkoda że nie zdecydowałaś się na podziemia - bardzo fajnie jest poprowadzona ta wycieczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety mam klaustrofobie i bardzo silny lęk przed zamkniętymi korytarzami bez okien, więc żadna sila by mnie tam nie wciągnęła ;)

      Usuń
  2. Dwa razy bylam w Sandomierzu, raz w czasie roztopow a drugi raz , kiedy rozkopano rynek, nie mniej i tak bylo uroczo, ale teraz jest pieknie, trzeba tam wrocic! ojca Mateusza, to po to by patrzec na sandomierska scenerie wlasnie...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. A w serialu Sandomierz taki pusty się wydaje. Ale może za sprawą Jarmarku było trochę więcej ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  4. I sie nie zalapalam na ankiete... Dzis z pracy nie udalo mi sie wejsc (blokada), a teraz juz nie ma. A ciekawa bylam, o co pytalas :)

    Ida

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ankieta była aktywna do środy do północy. Wyniki są w ostatnim wpisie, także odpowiedź o co pytałam czeka w nim :)

      Usuń
  5. Idealna opcja takiej wycieczki na 1 dzień

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajna impreza w Sandomierzu i sporo atrakcji turystycznych w tym mieście do zwiedzania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne miasto... w Polsce mamy mnóstwo ślicznych zakątków :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne miasto, chyba od czasu emisji serialu "Ojciec Mateusz" tylko z tym się ono kojarzy :). A ma ono naprawdę długą historie i ma naprawdę masę atrakcji. Warto odwiedzić chociażby na jeden dzień i pospacerować starym rynkiem.
    Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne posty z podróży :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi Sandomierz kojarzy się jak u większości osób z serialem "Ojciec Mateusz" :) Pomimo tego uważam, że jest to bardzo piękne miasto i trzeba tam być żeby się o tym przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam jarmarki, a najbardziej te w pięknych okolicach. Miło spędzony czas. My byliśmy zimą i też było ciekawie. Serial bardzo wypromował miasto i słusznie, bo Sandomierz jest śliczny. Pozdrawiam słonecznie. (polecam moją relację z jarmarku Perski-Izerski w Karkonoszach :-))

    OdpowiedzUsuń
  11. ach, Sandomierz to moje miasto, choc naprawdę mieszkam nieopodal a nie w samym mieście... Miło widzieć, jak ludzie przyjeżdzają tam i są zauroczeni - nasza codzienna obecność tam sprawiła, że wielu mieszkańców już nie dostrzega tego piękna na codzień więc miło kiedy to turyści przypominają nam o tym :) Dotarłam tu szukając wskazówek w związku z wyjazdem do Lizbony a tu taka niespodzianka! Cieszę się, że się spodobało moje miasto, życzę kolejnych wypadów równie udanych a no i dziękuję, za cenne i pomocne wpisy - nie tylko o Lizbonie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny post, super blog!
    Zazdroszczę tych wszystkich przygód :)
    Zapraszam również do mnie w odwiedziny, a tam post o muzeach w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej Aga, Cieszymy się że odwiedziłaś nasze piękne miasto. Zapraszamy znowu! W tym roku w Sandomierzu będzie się dużo działo. Fajnie, że piszesz o Sandomierzu bo może w końcu ludzie zaczną kojarzyć nasze miasto z czymś więcej niż ojcem Mateuszem :D

    OdpowiedzUsuń

TOP