21.8.16

Targ w Marsaxlokk i kulinarne wspomnienia

Marsaxlokk łódki w porcie
Są takie dni, gdy tęsknię za Maltą. Trudno wyrzucić z pamięci spędzone tam miesiące, zresztą nawet nie będę próbowała. Tym, czego bardzo mi brakuje, są spacery z Marsascala do Marsaxlokk, połączone z zakupami na targu. Wiele osób uważa to miejsce za komercyjne i nieciekawe. Zapraszam Was dziś na relację z niedzielnego marketu w Marsaxlokk, postaram się Was przekonać, że jest godny uwagi!
Marsaxlokk łódki turyści
Lubiłam tam wracać. Samo miasteczko jest średniej urody, ale port i falujące na idealnie turkusowej wodzie kolorowe łódki luzzu miały na mnie kojący wpływ. Mogłam siedzieć na ławce i patrzeć na nie, starając się zapomnieć o wszystkich problemach związanych z szukaniem pracy. Odpoczywałam tam i resetowałam głowę. 
Marsaxlokk łódka luzzu
W dni targowe warto przyjechać wcześnie rano. Dojazd do Marsaxlokk z turystycznych miejscowości bywa skomplikowany - główna przesiadka ma miejsce na dworcu w stolicy wyspy, mieście Valletta i kolejka do autobusów jest zwykle bardzo długa. Zdarzało się, że czekaliśmy ponad godzinę, aby do jakiegoś się dostać. Sama podróż trwa ok. 30 min. 
Niedzielny targ w Marsaxlokk Malta
W południe turystów jest już tak wielu, że czasem trzeba chodzić gęsiego, a w porze lunchu trudno znaleźć jakiekolwiek wolne miejsce w restauracjach. To jest w sumie ciekawe, bo jadłam tam kilka razy, w różnych lokalach i zawsze jedzenie było kiepskie, a dużo osób mówi, że jadło raz i było smacznie. Chyba nie miałam szczęścia. 
Owoce i warzywa na targu w Marsaxlokk
Na targu można kupić wszystko i sprawia on wrażenie bardzo kiczowatego. Najgorszy jest chyba dział z chińskimi ubraniami, bielizną, skarpetkami, zabawkami i różnymi garnkami oraz innymi gadżetami do domu. Wśród nich leżą też pamiątki - otwieracze do butelek, breloczki, podkładki z obrazkami z Malty, miniatury starych autobusów, które jeździły po wyspie jeszcze kilka lat temu, serwetki, obrusy itp. Mało ciekawe i słabej jakości.
Świeże ryby i owoce morza na targu w Marsaxlokk
My zazwyczaj przyjeżdżaliśmy tam na zakupy spożywcze. W Sliemie, w której mieszkałam, są małe sklepy warzywne i co jakiś czas podjeżdżają samochody z których mili panowie sprzedają kalafiory czy cebulę, ale w większych marketach jakość owoców i warzyw jest słaba, a ceny dość wysokie.
Truskawki z Malty na targu w Marsaxlokk
Na targu również nie było bardzo tanio, ale mogliśmy kupić naprawdę pyszne, świeże produkty. Ogórki, papryki, kruchą sałatę, pomidory, małe cukinie, przepyszne lokalne truskawki. Jadłam tam też najlepsze na Malcie mqaret - rodzaj smażonego ciastka z daktylami. Łatwo je znaleźć - już na odległość unosi się ich słodki, nieco ciężki zapach. Podążając za nim w końcu dostrzegamy panią przy małym kramiku z garnkiem oleju i gorącymi ciastkami stygnącymi na metalowej kratce. Pycha!
Stoiska na targu Marsaxlokk
Kilka razy kupiliśmy tam również ryby. Wybór jest ogromny, a ceny owoców morza więcej niż atrakcyjne w porównaniu np. z marketem w St. Julian's. Jeździliśmy większą grupą, wybieraliśmy składniki na obiad dla nawet kilkunastu osób i przewoziliśmy przez pół wyspy w wielkiej skrzyni.
Truskawki na targu w Marsaxlokk
Wieczorem urządzaliśmy huczne kolacje. Zwyczaj był taki, że danego dnia sponsoruje i gotuje jedna osoba, a reszta przynosi wino (z czasem, gdy kolacje rozrosły się do ponad 30 osób, zrzucaliśmy się po 5 EUR). Przyznam, że najzdolniejsi w kuchni i najbardziej chętni do pichcenia byli mężczyźni. Do końca życia będzie brakowało mi tych chwil, gdy pytałam, czy mogę w czymś pomóc, a w odpowiedzi słyszałam "Usiądź na kanapie, ja się wszystkim zajmę" :) 
Ryby i krewetki na targu w Marsaxlokk
Panowie gotowali naprawdę dobrze. Bez problemu przyrządzali ryby pieczone w folii z czosnkiem i ziołami, sałaty z lokalnymi serami i oliwkami, bruschettę z sosem pomidorowym i słodką cebulą, gulasze z bakłażanem, faszerowane cukinie z bazylią, spaghetti z owocami morza, zapiekane warzywa z  aromatycznym sosem, risotto na tysiąc sposobów, całe wiadra ciasta na włoską pizzę, a nawet desery jak ciasto marchewkowe z delikatnym kremem, fenkuły zapiekane z pomarańczami, rodzynkami i likierem czy kwiaty róży z ciasta francuskiego i jabłek z cynamonem (!). 
Nasze zakupy z targu Marsaxlokk
Na początku jeszcze miałam ambicje gotować zdrowo i samodzielnie, ale szybko się poddałam. Oczywiście robiłam śniadania i jakieś lekkie lunche na wynos, ale nocą nie mogłam się oprzeć ucztom rodem z południa Europy. Gotowali głównie Włosi i Francuzi (chociaż ja też raz zrobiłam 125 pierogów ruskich z miętą oraz soczewicą, kaszą gryczaną i ziołami). Długie godziny przy fantastycznym jedzeniu, niezliczonych kieliszkach wina i przyjemnej rozmowie. Czy ktoś się jeszcze dziwi, że przytyłam 6 kg? :) 
Targ w Marsaxlokk
Wracając jednak do samego Marsaxlokk - uważam, że warto odwiedzić to miasteczko i targ. Nie jest to może najbardziej lokalna atrakcja i ludzi jest naprawdę bardzo dużo (i to poza sezonem, nawet nie umiem sobie wyobrazić ile jest w wakacje!), ale całość ma pewien urok.
kolorowe łódki luzzu w Marsaxlokk
Szczególnie polecam w połączeniu ze wspomnianym wcześniej spacerem, przez piękne i malownicze okolice (jeśli planujecie zakupy, to lepiej pojechać do Marsascala i tam zacząć spacer, ale pamiętając, żeby na targu być możliwie jak najwcześniej, aby uniknąć tłumów).
Port w Marsaxlokk

20 komentarzy:

  1. Dzięki za ten wpis. :) Dla mnie niedzielny targ w Marsaxlokk to była swego rodzaju tradycja. Gdy jeszcze żył mój wujek, zawsze podczas pobytu na Malcie jedno było pewne - w niedziele rano jedziemy do Marsaxlokk.

    Zwykle jednak przemierzaliśmy tylko część z warzywami i rybami, po czym szliśmy do "Harbour Lights" (nie wiem czy tak to się już wtedy nazywało) na kawę i kinni. No i prawie zawsze na obiad w niedziele była ryba. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No ja bym tam zaszalała w części rybnej i owoców morza😀

    OdpowiedzUsuń
  3. Marsaxlokk to niezwykle malownicze miejsce. Byłem tam w lipcu. Ludzi naprawdę sporo ale naprawdę nie było źle. W restauracjach nie było tłumów, rejs łódką za kilka euro bez najmniejszych kolejek. Jeśli chodzi o jedzenie to jedliśmy naprawdę dobre rybki w uroczej restauracyjce z fantastycznym widokiem na port. Obok znajduje się piaszczysta plaża, jak na Maltę to całkiem spora, także w szczycie sezonu można się fajnie schłodzić. Same dobre wspomnienia ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja coś nie miałam szczęścia do jedzenia w tym miejscu :)

      Usuń
  4. Te łódeczki falujące na morzu ... muszą być niesamowitym widokiem.
    Takie targi mają swój klimat np. te owoce morza, przyprawy, ale moim zdaniem te chińskie stoiska psują cały efekt.
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. piękne zdjęcia! Szkoda, że wakacje się już kończą, może w przyszłym roku uda się odwiedzić Maltę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malta jest kierunkiem całorocznym, także nic straconego :)

      Usuń
  6. Bardzo ładne zdjęcia! Ja w tym roku wybieram się na Chorwację i mam nadzieję że będzie równie fajnie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie tam, aż chciałoby się wyskoczyć choć na tydzień...

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie dziwi mnie, że tęsknisz. Marzę o Malcie a Twoje posty utwierdzają mnie w przekonaniu, że warto tam się wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne zdjęcia i cudowny czas, który tam spędziłaś - jest za czym tęsknić. Za nami Malta chodzi już od jakiegoś czasu i im więcej ją widzę na zdjęciach to bardziej przyciąga :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Malta jest taka piękna! Super zdjęcia ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. U nas chwilowo jeszcze nie brakuje letnich owoców i warzyw, ale to już ostatnie podrygi lata. Chciałbym mieszkać w miejscu , gdzie zawsze ciepło, ale chyba brakowało by mi przyjaciół. W każdym razie na pół roku chętnie bym się przeprowadził na Maltę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Te owoce (zwykłe i morza :D) wyglądają doskonale! Aż proszą o to, aby je zjeść. Nie dziwię ci się, że tęsknisz za spacerami wzdłuż morza, bo to zawsze jest przyjemne bardzo. :) Chętnie sama spaceruje za każdym razem gdy wyjadę nad morze :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja z wakacji zawsze przywożę lokalne przysmaki i tradycyjne jedzenie (o ile mogę) więc na pewno taki targ byłby dla mnie rajem na Ziemii :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo klimatyczne miejsce :) zapraszamy do siebie na bloga

    OdpowiedzUsuń

TOP