21.7.16

Rodzaje kaw w Portugalii - jak zamówić odpowiednią?

Portugalska kawa galao
Portugalia to wymarzone miejsce dla miłośników dobrego jedzenia. Na blogu pojawiło się kilka wpisów o kuchni portugalskiej, ale ciągle czegoś mi brakowało. Musicie bowiem wiedzieć, że to kraj słynący nie tylko z ryb, pysznych babeczek z Belem, doskonałego wina, ale też... kawy. To właśnie kawa jest w Portugalii najważniejszym akcentem poranka. W tym zakątku nad Atlantykiem każdy kawosz poczuje się jak w raju! Dziś przewodnik po rodzajach kaw, jakie spotkacie w Portugalii.

15.7.16

Ankieta Całe Życie w Podróży - co dalej?

Bardzo dziękuję Wam za udział w ankiecie. Wszystkie odpowiedzi są dla mnie bardzo cenne i na pewno wezmę je pod uwagę. Liczyłam na 30-50 ankiet (wersja optymistyczna), dostałam 108 w zaledwie 3 dni. Chciałabym podzielić się z Wami wynikami. Miałam świadomość, że pojawią się zarówno miłe, jak też niemiłe rzeczy, ale odpowiedzi wielokrotnie mnie zaskoczyły i wzruszyły. Informacje dotyczące metryczki oraz tego, kim jesteście zachowam dla siebie, ale dziękuję za to, że podzieliliście się ze mną swoimi zainteresowaniami. Jesteście gotowi?

13.7.16

Jarmark Jagielloński w Sandomierzu - relacja

Sandomierz Jarmark Jagielloński relacja
To położone na siedmiu wzgórzach, pełne uroku miasto chciałam odwiedzić od dawna. W końcu udało się w minioną niedzielę. Termin wybrałam nieprzypadkowo - w weekend odbywał się tam Jarmark Jagielloński. Chciałam go porównać z tym, który widziałam kiedyś w Lublinie a poza tym, zawsze jest fajniej jak coś się dzieje. Zapraszam na relację!
Sandomierz Jarmark Jagielloński relacja
Z czym kojarzy mi się Sandomierz? Oczywiście z serialem "Ojciec Mateusz". W dobie popularności "Gry o tron" to pewnie obciach przyznać, że zdarza mi się włączyć przygody księdza-detektywa jeżdżącego wszędzie na rowerze i zbawiającego świat, ale wspaniale mi się przy nim gotuje i prasuje, więc czasami leci w tle. Bardziej jednak słucham z oddali niż oglądam, więc samego miasta nie widuję w nim wiele.
Sandomierz Jarmark Jagielloński relacja
Sandomierz serialem żyje, to na pewno. W Internecie można znaleźć mapy "Śladami Ojca Mateusza", na miejscu można kupić pamiątki (pocztówki, breloczki, kubki, koszulki a nawet słodycze) z jego wizerunkiem czy książki kucharskie Natalii Borowik, która na ekranie gotuje i opiekuje się plebanią. Ja aż taką fanką nie jestem, ale widziałam sporo osób podążających tymi szlakami.
Sandomierz Jarmark Jagielloński relacja
Śmieję się czasami, że przestępczość i poziom grzechów wszelakich musiał w tym mieście sięgnąć bardzo niebezpiecznego progu - ciągle ktoś zostaje pobity / porwany / zamordowany lub okradziony. Tragedia goni tragedię, a to takie miłe i niepozorne miejsce ;) Opuśćmy jednak serialową fikcję i przejdźmy do konkretów.
Sandomierz Jarmark Jagielloński relacja
Kilka osób pytało mnie na facebooku, jak tam dojechałam. Od niedawna z Warszawy do Sandomierza jeździ czerwony autobus z białym bocianem, przez Radom i Ostrowiec Świętokrzyski. Podróż trwa 3.40h, co jest miłą odmianą po PKS-ie, który jechał 5.50h. Bilet kupiłam w promocji za 16zł, na miejsce dojechałam o 12.40 i miałam czas do 18.20. Autobusy stają w dzielnicy domków jednorodzinnych, około 10 minut spacerem od Rynku.
Sandomierz Jarmark Jagielloński relacja
Pierwsze wrażenie - świetne oznakowanie. Od razu czekały na mnie tabliczki informujące, gdzie dojdę skręcając w daną ulicę. Spacer do Rynku jest relaksujący - okolica jest cicha, mijałam piękne domy z pełnymi kwiatów ogródkami.
Cydr Sandomierski
Kiedy doszłam w okolice Bramy Opatowskiej, zamarzyłam o wizycie w toalecie. Podeszłam do ogromnej mapy miasta z nadzieją, że jakąś tam znajdę i wtedy podszedł do mnie przewodnik. Myślałam, że chce zaoferować swoje usługi wspólnego zwiedzania, ale okazało się, że pełni bezpłatny dyżur dla turystów. Kolejna pozytywna niespodzianka. Od razu wskazał mi najbliższą toaletę (zaledwie 100 m dalej), w której spotkałam się z niezwykle miłą obsługą (może dziwnie to brzmi w kontekście szaletów miejskich, ale jak ktoś z uśmiechem podaje mi kawałek papierowego ręcznika życząc miłego dnia, to od razu robi się przyjemniej).
Sandomierz Jarmark Jagielloński relacja
Po tym oto pozytywnym akcencie mogłam wyruszyć w miasto, aby ponownie napełnić pęcherz. Na dobry początek zdecydowałam się na bezalkoholowy Cydr Sandomierski (6zł) sprzedawany na jednym ze straganów. Był jak dla mnie trochę za mało wyrazisty w smaku, ale smaczny. Później kupiłam lodowaty, domowy podpiwek (4zł za 400 ml) i to był strzał w dziesiątkę! Przepyszny.
Sandomierz Jarmark Jagielloński relacja
Rynek w Sandomierzu jest bardzo czysty i dopieszczony. Jarmark oznacza mnóstwo ludzi przez cały dzień, a praktycznie nie widziałam śmieci leżących na ulicy (pomimo przepełnionych koszy). Budynki są zadbane, a na zwiedzających czeka bardzo duży wybór lokali gastronomicznych (różnego typu). Rekordy biją lodziarnie - takiej ilości na m2 nie widziałam nawet we Włoszech! Są też małe cukiernie, restauracje, knajpy z piwem. Koleżanka polecała mi jedno miejsce z pierogami, ale niestety ok. 16 nie było już prawie żadnych.
Sandomierz Jarmark Jagielloński relacja
Jarmark nie był bardzo duży, ale fajnie zorganizowany. Duży wybór przysmaków z różnych regionów Polski i nie tylko (góralskie sery, wędliny z Mazur, kiełbasy i smalec z Litwy, miody z lokalnych pasiek, przyprawy, grecka chałwa), do tego rękodzieło, biżuteria z krzemieniem pasiastym (kamień szlachetny wydobywany w tych okolicach) wiklinowe koszyki i inne szpargały. Ceny raczej przystępne. W wielu miejscach można też kupić krówki sandomierskie o idealnej konsystencji.
Ponieważ jestem bardzo zmęczona rytmem wakacyjnej pracy (czas wolny to dla mnie teraz pojęcie abstrakcyjne), postanowiłam, że nie będę biegać z wywieszonym językiem po całym mieście w swój jedyny wolny dzień w tygodniu i odpuszczę Góry Pieprzowe (chociaż z pewnym żalem).
Wybrałam się do Starego Portu i nad rzekę. Z tego miejsca odpływają statki, które zabierają pasażerów w rejs po Wiśle. 30-minutowy kosztuje 13zł (dzieci 9zł), a godzinny 25zł (dzieci 18zł).
Prosto stamtąd udałam się do lessowego Wąwozu Królowej Jadwigi. Ma on 500m długości i w najwyższych miejscach 10m wysokości. Jest zielony i przyjemnie chłodny, szczególnie w upalny dzień. Podejście pod górę jest łatwe, nie sprawia żadnych trudności nawet dzieciom.
Schodząc następnie w dół ulicą Staromiejską, doszłam do Klasztoru Ojców Dominikanów przy którym znajduje się malownicza winnica Św. Jakuba i kawiarenka "Dominikańskie smaki" serwująca m.in. kawę, lody, ciasta, żurek i bigos. Kilka kroków stąd położony jest Zamek Królewski i bazylika katedralna Narodzenia NMP (warto wejść do środka, bardzo piękne wnętrze).
Spacerowałam okolicznymi uliczkami, spędziłam też dużo czasu na samym Rynku, oglądając występy śpiewu i tańca (odganiając przy tym gigantyczne, latające mrówki!). Szukając informacji, gdzie mogę coś zjeść, znalazłam opis Starej Piekarni i postanowiłam się do niej wybrać. Miejsce ma niesamowity klimat, możecie zobaczyć zdjęcia tutaj. Finalnie kupiłam tylko chleb żytni (przepyszny!), ale jeśli ktoś lubi cięższe smaki (gulasz, zupa mięsna, zalewajka, żur) i nietuzinkowy wystrój, na pewno będzie zadowolony.
Na miejscu spędziłam 5h, raczej na luzie. Nie miałam siły ustawiać się w bardzo długiej kolejce do punktu widokowego na szczycie Bramy Opatowskiej a podziemne piwnice nie są w moim guście. Włóczyłam się tu i tak, opalałam i korzystałam z cudownego zraszacza ustawionego koło budynku Poczty Polskiej. To był bardzo przyjemny dzień, cieszę się, że się zmobilizowałam, żeby rano wstać, zamiast odsypiać zmęczenie. Zdrzemnęłam się po drodze i naładowałam baterie na kolejny tydzień.

7.7.16

Ogród różany w Parku Skaryszewskim

Warszawa jest fantastyczna i zaskakuje mnie coraz bardziej. To miasto zmienia się w takim tempie, że trudno za nim nadążyć. Mieszkam tu ponad 30 lat, a ciągle mam wrażenie, że za mało ją znam, szczególnie po praskiej stronie Wisły. W minioną niedzielę, po raz chyba drugi w życiu wybrałam się do Parku Skaryszewskiego. Zachwycałam się londyńskim Regent's Park i jego różanym ogrodem, a nie miałam pojęcia, że równie piękny mam dosłownie na wyciągnięcie ręki! Cudze chwalicie...

3.7.16

Ile poświęcisz dla dobrego ujęcia?

Nie planowałam tego posta. Miałam w głowie luźne przemyślenia, czasem omawiałam je w wąskim gronie znajomych, ale dzisiaj coś we mnie pękło. Przeczytałam rano informację o pewnym incydencie, który miał miejsce w Lizbonie i postanowiłam o tym napisać. O co chodzi? O wypadki i nieprzyjemne zdarzenia związane z ... robieniem zdjęć typu selfie i kręceniem filmów. Ich ilość rośnie w zastraszającym tempie a ja za każdym razem jestem coraz bardziej zdumiona. Czy naprawdę dla dobrego ujęcia jesteśmy w stanie zrobić wszystko, nie licząc się z nikim i niczym?
TOP