24.1.17

Brooklyn z widokiem na Manhattan

Wizyta w Nowym Jorku wydaje mi się tak odległa, jakby minęło już z 10 lat. Pewnie dlatego, że tak wiele się przez ten czas wydarzyło. Żyję dziś zupełnie innym życiem niż wówczas, a czas leci jak oszalały i wcale nie ma ochoty się zatrzymać. Warto jednak czasem się zatrzymać i wrócić w przeszłość myślami.
Tego wpisu w ogóle nie planowałam. Jak Wam powiem, dlaczego powstał, to pewnie padniecie ze śmiechu. Kilka dni temu wzięłam się za kolejne porządki, tym razem padło na szafę. Część ciuchów i dodatków została nominowana do opuszczenia mieszkania. Powiedziałam mamie, że chcę wyrzucić w końcu spraną już, poszarpaną, kobaltową chustkę, którą obydwie bardzo lubiłyśmy. W odpowiedzi usłyszałam zdanie, którego się nie spodziewałam.
"Miałaś ją w Nowym Jorku, więc nie możesz jej wyrzucić!". Zaśmiałam się w głos, bo faktycznie mi towarzyszyła (zresztą była ze mną niemalże wszędzie w ciągu ostatnich 5 lat) i od razu pojawiło mi się w głowie to zdjęcie, które widzicie poniżej. 
Jak bumerang wróciły wspomnienia i ten właśnie dzień, jeden z dwóch moich ulubionych w czasie krótkiego urlopu w NYC (drugim był ten, w którym odkryłyśmy Pasticcerie Rocco). Od zawsze marzyłam, żeby zobaczyć Manhattan od strony Brooklynu, a rzeczywistość okazała się lepsza niż marzenia. 
Sam Brooklyn skradł moje serce od pierwszej minuty. Zaczęłyśmy zwiedzanie od pełnego kontrastów Williamsburga, przez Clinton Hill, Downtown Brooklyn, Dumbo, aż po Brooklyn Heights z zachwycającą promenadą z widokiem na rzekę i niebieskie wieżowce. 
Serce biło mi szybciej, gdy odkrywałam zakamarki pełne murali, podziwiałam zjawiskową architekturę budynków, wtapiałam się w kulturową różnorodność i zaglądałam do małych knajpek i kawiarni na gorące bajgle ze śmietankowym serkiem i wędzonym łososiem czy zimną lemoniadę. 
Okolice Mostu Brooklińskiego wpędziły mnie w stan niekończącej się, trudnej do opanowania euforii. Tak wiele razy widziałam wcześniej tę panoramę! Na zdjęciach, w książkach i albumach, gazetach, na pocztówkach, w Internecie, w filmach i teledyskach. 
Jeśli mogę mówić o spełnionych marzeniach w kontekście Nowego Jorku, to na pewno było nim właśnie to miejsce. Pełne miejscowych i rozgorączkowanych turystów, będące w tym samym czasie plenerem sesji zdjęciowych - ślubnych i modowych, wybiegiem dla psów, placem zabaw dla dzieci, miejscem spotkań przy drewnianym stoliku i przyniesionym z domu jedzeniu. Absolutnie jedyne w swoim rodzaju.
Dzień był piękny, pogoda idealna do spacerów albo leniwego siedzenia na ławce i gapienia się przed siebie. Obserwowałam ludzi uważnie i widziałam ten błysk w ich oczach. Bo to jedno z tych miejsc, wobec których nie można przejść obojętnie. Komercyjne co prawda, ale jednak zjawiskowe. 
Wszystkie elementy otoczenia doskonale się ze sobą komponują - zabudowania Brooklynu, dwa majestatyczne mosty zawieszone nad rzeką, zieleń i tereny rekreacyjne, okoliczna gastronomia i ten wyjątkowy widok na miasto, które nigdy nie zasypia. Cieszę się, że miałam okazję zobaczyć je na własne oczy, a ten obrazek zostanie w mojej pamięci już na zawsze. 

16 komentarzy:

  1. Świetne ujęcia o cudny klimat. A w chustce Ci do twarzy:)) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie mi przypomniałaś dlaczego tak bardzo chciałabym odwiedzić USA:)
    Piękne ujęcia, a chustkę przez sentyment zachowałabym;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostaje w rodzinie, jako posłanie dla Mamy kota :D

      Usuń
    2. Zgadzam się z Tobą w 100% Dzięki takim zdjęciom człowiek marzy żeby się tam znaleźć :)


      polkanazante.blogspot.com

      Usuń
    3. Zgadzam się z Tobą w 100% Dzięki takim zdjęciom człowiek marzy żeby się tam znaleźć :)


      polkanazante.blogspot.com

      Usuń
  3. Takie widoki zawsze wywierają na nas wrażenie. Fajny wirtualny spacer :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne miejsce i zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowite jest zobaczyć miejsce, które przez tyle lat widziało się w dosłownie setkach filmów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chociaż uwielbiam podróżować, to o wizycie w Nowym Jorku nigdy nie marzyłam. To chyba przez to, że czują się przytłoczona tą całą amerykańską kulturą. Czuję, że za dużo USA w moim życiu już teraz, więc nie potrzebuję jeszcze większej dawki ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój znajomy marzy o NYC... Mam nadzieję, ze spełni swoje marzenie, a ja sama z chęcią zobaczyłabym to niesamowite miasto.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Piekne widoki, kiedyś byłam w NY i chętnie bym wróciła, bo mam niedosyt, za mało widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nowy rok to jedno z moich marzeń, a gdy patrzę na te zdjęcia to mam ochotę od razu kupić bilety. Mam nadzieję, że już niedługo to marzenie spełnię.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hm warto chociaż raz się pojawić w takich okolicach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moje wielkie marzenie. Świetna fotorelacja. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. WOW, piękne widoki, zazdroszczę podróży <3 Tymczasem zapraszam do mnie na małą porcję historii życiowych ;) https://strangergirlbloog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

TOP