14.2.17

"Jak dogonić szczęście"?

Obejrzałam ten film przez przypadek i poczułam, że wiele mnie łączy z głównym bohaterem. Ponad rok temu byłam w tym samym punkcie życia, w którym jest on w początkowych scenach - gdy wypalenie zawodowe, irytacja, znużenie i złość stają się codziennością, a człowiek musi coś zmienić. Teraz, natychmiast, nie bacząc na innych. W końcu musi postawić siebie na pierwszym miejscu i odnaleźć odpowiedzi na pytania, które nie dają mu spokoju.

Hector prowadzi spokojne i bardzo ułożone życie - jest lubianym i skutecznym psychiatrą, mieszka w ładnej części Londynu, żyje na przyzwoitym poziomie i to w udanym związku z fajną kobietą. Życie jego toczy się według ustalonego schematu i pozornie nie można się do niczego przyczepić. Człowiek to jednak dziwna istota - niby wszystko ma, a jednak czuje, że czegoś mu brakuje. Pewnego dnia pojawia się potrzeba zmian, nowych bodźców i szukania mniej oczywistych dróg. U mnie była tak silna, że wiedziałam, iż jeśli się jej nie poddam, to oszaleję. Z dnia na dzień pożegnałam się z pracą i rodziną, spakowałam walizkę i poleciałam na Maltę. Szukać swojego "Ja" w odmętach lęków, niepowodzeń i wątpliwości. Hector zawiesił praktykę lekarską, spakował plecak, ucałował swoją dziewczynę i ruszył w podróż, która miała dać mu jasną odpowiedź na pytanie "Czym jest szczęście?". 

Film trwa blisko dwie godziny i jest (przynajmniej dla mnie) naprawdę zabawny. Lubię ten typ humoru, chwilami absurdalny, a momentami nieco przerysowany. Nie jest doskonały - bywa zbyt dramatyczny i naciągany, zwyczajnie przesadzony. Całość jest mimo wszystko dość lekka, chociaż pozostawia z chwilą refleksji. 

Pokazane w nim rozterki dotyczą wielu z nas. Często żyjemy zawieszeni między przeszłością a przyszłością, zupełnie ignorując teraźniejszość. Dużo w nas żalu za minione wydarzenia, a niedomknięte sprawy wiszą nad głowami jak złowroga ciemność. Wpadamy w rutynę, zapominamy o celebrowaniu małych przyjemności i cieszeniu się z drobiazgów. "Im bardziej skupiamy się na własnym szczęściu, tym bardziej nam się ono wymyka". 

Podoba mi się sposób, w jaki Hector szuka źródeł szczęścia - rozmawia z ludźmi, wchodzi w różne relacje, które są czasem dla niego zaskakujące i stale uczą go czegoś nowego. Robi notatki, pilnie wypisuje cytaty i okrasza je pełnymi uroku rysunkami. Odwiedza Azję, Afrykę i na końcu Kalifornię, aby raz na zawsze rozprawić się z przeszłością i bezsensownymi pytaniami typu "co by było gdyby...?". 

Jego wnioski są w zasadzie proste. Szczęście chowa się przecież w małych rzeczach, takich jak wiatr, bliscy ludzie, wartościowa rozmowa, bezinteresowna gościnność, zdrowie czy potrawka ze słodkich ziemniaków. Cytaty też nie są specjalnie odkrywcze, chociaż są bardzo trafne. Do moich ulubionych należą "Robienie porównań niszczy szczęście" oraz "Unikanie nieszczęścia nie prowadzi do szczęścia". Co zrobi z tą wiedzą, jak ją wykorzysta i w jakim kierunku pójdzie - dowiecie się z filmu. Wiem, że nie każdemu przypadnie on do gustu, bo jest nieco naiwny i infantylny, ale warto dać mu szansę. Jeśli nie widzieliście - polecam. Jeśli widzieliście - jak Wam się podobał?

6 komentarzy:

  1. A właśnie szukałam filmu na weekend :) I już wiem co obejrzę z koleżanką. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Uczę się właśnie żyć teraźniejszością i zaczyna mi to sprawiać wiele radości. Przeszłość mnie nie ciśnie a na przyszłość i tak do końca nie mamy wpływu, wiec bez sensu się zamartwiać. Film chętnie obejrzę. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie obejrzę. Staram się żyć teraźniejszością i akurat jestem w takim momencie życia, w którym muszę wiele zmienić i wiele odkryć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyczny wpis :) Super się czytało :D

    OdpowiedzUsuń

TOP